Liar Game


ライアーゲーム

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Liar Game (ライアーゲーム)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2007

Liczba odcinków: 11

Czas trwania odcinka: 45 min (ostatni 182 min)

Obsada: Erika TodaShota Matsuda

Gatunek: psychologiczny, thriller, tajemnica.

2. Fabuła.

Na podstawie mangi autorstwa Kaitani Shinobu (甲斐谷忍).

Nao Kanzaki to łatwowierna uczennica, która pewnego dnia zastaje przed drzwiami swojego domu pudło ze 100.000.000 yen’ów. Dowiaduje się także, iż została wybrana do wzięcia udziału w grze ,, Liar Game”. Ze względu na swoje usposobienie nie jest w stanie okłamywać innych, dlatego też dziewczyna zwraca się o pomoc do znanego oszusty Akiyamy Shinichi.

3. Muzyka.

Głównie elektroniczne beat’y, które skutecznie wypełniały przestoje i momenty, gdy toczyły się kolejne rundy gry. Spodobał mi się utwór z openingu. Nie zabrakło także dźwięków podkreślających np. czyiś wzrok, przez co drama stała się  jeszcze bardziej karykaturalna. Pozytywnie zaskoczył mnie ostatni odcinek, który zawierał znany utwór z Requiem for a dream, a także utwory chóralne i operowe.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W rolę Nao Kanzaki wcieliła się urodziwa Erika Toda. Z informacji które znalazłam wynika, iż drama dobrze odzwierciedla mangę i jej bohaterów. W związku z tym nie będę krytykowała aktorki za taką a nie inną rolę, gdyż wygląda na to, że świetnie odwzorowała swoją bohaterkę. Jednak nie zmienia to faktu, że Nao Kanzaki to bardzo płytka postać, której daleko do realizmu. Jej zachowanie a’la Sierotka Marysia spotęgowano zarówno gestami (ciągłe składanie dłoni z przodu), ale także ubiorem (koronki, falbanki, róż, biel itp.). Dziewczę o krystalicznie czystym sercu, które ślepo ufa ludziom i w każdym widzi dobro. Nie mieści się jej w głowie, że ktoś może działać na jej niekorzyść. Dla jednych może wydawać się wymierającym gatunkiem, a dla innych zwykłą głupiutką dziewczyną, która nic nie wie o życiu i ludziach. Zaliczam się do tej drugiej grupy, gdyż jej naiwność momentami wołała o pomstę do nieba. Chociaż to na Nao Kanzaki  skupia się fabuła, to show skrada jej Shota Matsuda jako Akiyama Shinichi.  Z całego grono pajaców-graczy, to Akiyama przykuwa uwagę widza i zachęca do sięgania po kolejne odcinki. Akiyama Shinichi to znany oszust, który zaraz po opuszczeniu więzienia postanawia pomóc Nao w Liar Game. Wytrawny strateg, błyskotliwy, zawsze opanowany, potrafi zwodzić swoich rywali jak nikt inny, a do tego aura tajemniczości nad jego osobą oraz przeszłością. A to wszystko okraszone dobrą grą Shot’y Matsud’y, do którego postać Akiyamy pasowała jak szyta na miarę. Poza tą dwójką przez dramę przewija się całe mnóstwo postaci drugoplanowych, które określiłabym mianem ,,surrealistycznego cyrku”. O ile w przypadku głównych bohaterów uniknięto grzechu kardynalnego japońskich dram, czyli przesadnej ekspresji, o tyle pozostałe postacie rażą swoją karykaturalnością. Na czoło tego ekscentrycznego zbiegowiska wybija się Yu Tsukahara (Kosuke Suzuki) z ,,grzybem” na głowie wraz ze swoim dzikim śmiechem. Pozostałych graczy nie będę przybliżać, gdyż jest ich zbyt wielu.

5. Wykonanie techniczne.

Wykonanie techniczne jest słabe, ale muszę przyznać, iż pasowało do tej serii. Wystroje wnętrz są ubogie, ale bardzo kolorowe. Podobnie jak różnobarwne odcienie nieba i naturalnego oświetlenia- czerwone, zielone, fioletowe. Reżyseria odpowiednia do klimatu serii, występują zbliżenia na elementy charakterystyczne dla danych postaci (np. złoty ząb), czy też spojrzenia.

6. Ogólna ocena.

Przy niewątpliwych wadach, o dziwo, ,,Liar Game” oglądałam z zainteresowaniem. Gdy już przywyknie się do charakterystycznego wykonania, ekspresji aktorów i przebrnie przez nudnawy początek, to serię można dosłownie pochłonąć. Z przyjemnością sięgałam po każdy kolejny odcinek, a rundy gry były ciekawe i nieprzewidywalne. Nigdy nie było wiadomo kto kogo zdradzi, ponieważ nawet zawierane sojusze nie stanowiły gwarancji zwycięstwa. Przy każdej rundzie widz poznaje przyjętą  strategię, a także jej wdrażanie w życie, co ma nas przekonać o geniuszu strategicznym Akiyamy. Niektóre rozwiązania były dość oczywiste, inne zaskakujące. Drama nosi znamiona psychologicznej, a momentami także thriller’a. Całkiem przyjemna seria o ludzkiej chciwości, bezwzględności, zaślepieniu pieniędzmi, egoizmie. Totalnym przeciwieństwem tych cech jest Nao, która stopniowo pokazuje pozostałym graczom co oznacza zaufanie i wiara w ludzi. Główną zaletą Liar Game jest wciągająca fabuła oraz postać Akiyamy. Odrobinę razi moralizatorski wydźwięk dramy, ale wadę tę skutecznie przyćmiewają inne. Ja przy Liar Game świetnie się bawiłam (no może poza 2-3 pierwszymi odcinkami oraz ostatnim, który ciągnął się w nieskończoność), dlatego też polecam, zwłaszcza jeśli jest ktoś przyzwyczajony do ekspresji Japończyków.

Ocena: 8/10

5 uwag do wpisu “Liar Game

  1. Zaraz po obejrzeniu tej dramy z miejsca zabrałam się za drugi sezon,a następnie film. I prawdę mówiąc skończywszy to wszystko czułam się wykończona. Żeby połapać się w tych wszystkich kombinacjach mój mózg musiał pracować na najwyższych obrotach. Podobało mi się,ale to nie jest taki typ dramy,który chciałabym obejrzeć ponownie. Łatwowierność głównej bohaterki jest nie do zniesienia. Strasznie mnie to denerwowało. Jednak postać Akiyamy mi to zrekompensowała – od początku do końca jest ‚cool’ . Shota w swoim żywiole,bo zdecydowanie najlepiej sprawdza się w roli bad boy’ów . No i muzyka – to nie jest coś co da się oddzielnie słuchać,ale jako soundtrack do dramy wypada znakomicie – podkreśla jeszcze ten cały psychodeliczny klimat. Myślę,że warto ‚Liar Game’ obejrzeć,mimo że mnie ta seria bardziej zmęczyła niż dostarczyła ekscytujących przeżyć.

  2. Ja jestem właśnie ogromną fanką mangi, to chyba moja ulubiona i po dramę sięgnęłam, kiedy miałam już trochę tomów za sobą… Dlatego ją też uważam za cudo, wciągała tak samo jak manga, która zresztą była tak samo kiczowata – teatralne okrzyki, jakieś wykrzywienia twarzy, sierotkowatość Nao, opanowanie Akiyamy.
    Można się czepiać w tej dramie strony technicznej, ale a) w życiu nie słyszałam lepszego soundtracku w japońskiej dramie, zaczynając od tego, że po prostu nie ma tu jednej piosenki popularnego boysbandu/girlsbandu puszczanej co odcinek; b) ta cała kiczowata scenografia jest według mnie dobrym pomysłem, bo inaczej bohaterowie tylko by siedzieli, kombinowali i byłoby nudno. Wiele razy to powtarzałam, Liar Game było zresztą pierwszą napisaną przeze mnie recenzją dramy.
    No i Matsuda Shota… Mam do niego słabość, bo zawsze gra odrobinę nietypowe role. Bardzo się ciesze, że nikt nie wpadł na pomysł, żeby mu zrobić blond włosy jakie ma bohater z mangi, więc nie mam pojęcia, dlaczego coś takiego w jakimś mysim kolorze ma na plakatach.

  3. Wszyscy tak narzekacie na biedną Nao 🙂 Powiem z punktu widzenia osoby, która przeczytała mangę – Nao jest świetna i jest tej serii potrzebna. Chociaż Erika wykonała dobrą robotę, myślę że nie udało jej się do końca pokazać jak bohaterka zmieniała się pod wpływem tego wszystkiego… poza tym, chociaż w mandze była zdecydowanie naiwna, było to przykre że w dramie miejscami jej zachowanie nie wynikało z naiwności, a ze zwykłej głupoty (chodzi o sceny nie mające miejsca w oryginale, jak np ta sytuacja z oddaniem swojej karty pod koniec pierwszego sezonu). Ona nie była głupia, naprawdę 🙂 Po prostu nie wątpiła ludziom… to co mi się bardzo podobało w samej mandze, to jak naturalnie przebiegła jej zmiana i fakt, że nie zaszkodziła postaci i nie zabrała jej autentyczności – wręcz przeciwnie, Nao stała się bardziej ludzka nie tracąc przy tym swoich sztandarowych cech.

    – Co do włosów Akiyamy – jeśli spojrzycie na pierwsze odcinki, Shota ma tam faktycznie brązowe włosy. Dopiero później pojawia się w czarnych.

    – Gorąco polecam mangę… chociażby dla „grzybka”, który w oryginale jest moim zdaniem postacią mistrzowską. Choć obie wersje mi się podobały, są one zdecydowanie różne i manga w mojej opinii wygrywa tą bitwę.

    – Shota oczywiście cudowny, nie zliczę ile razy westchnęłam oglądając. Wspaniały Akiyama! W dramie moje serce zdobyła jednak Katsuragi, mimo iż nie pojawiła się w mandze ani raz. A szkoda!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s