Steel Cold Winter

 

Steel Cold Winter

Tytuł: Steel Cold Winter (Sonyeo, Girl, 소녀)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2013

Czas trwania: 110 min

Reżyseria:  Choi Jin-Seong

Scenariusz: Choi Yoon-Jin, Choi Jin-Seong

Obsada: Kim Shi-HooKim Yoon-HyePark Jin-WooMoon Chang-KilJung In-Gi

Gatunek: dramat, romans, młodość, thriller, psychologiczny

Dwójka zagubionych nastolatków odnajduje miłość w skutym lodem miasteczku

Rodzice Yoon-Soo (Kim Shi-Hoo) postanawiają przenieść się z Seulu do prowincjonalnego miasteczka w górach, gdzie chcą, aby chłopak rozpoczął nowy etap w życiu. Powodem okazuje się być obwinianie się Yoon-Soo o śmierć przyjaciela. W nowej szkole nastolatek zaprzyjaźnia się z tajemniczą i szykanowaną przez innych miłośniczkę jazdy na łyżwach Hae-Won (Kim Yoon-Hye).

Czytaj dalej

Written

리튼

Tytuł: Written (리튼)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 87 min

Reżyseria: Byungwoo Kim

Scenariusz: Byungwoo Kim

Obsada: Jin-seok Lee, Kim Bo-Young, Sang-hyuk Lee, Jin-soo Park

Gatunek: thriller, psychologiczny.

Czy to wciąż filmowa fikcja czy już rzeczywistość?

Osoby, które od dłuższego czasu czytają moje recenzje wiedzą, że uwielbiam filmy niekomercyjne, niezależne (w języku angielskim określane jako indie). Młody reżyser Kim Byung-woo (rocznik ’80) w swoim drugim pełnometrażowym filmie (po Ananophic) udowadnia, że do stworzenia filmu wyjątkowego nie potrzeba pokaźnego portfela czy też znanych nazwisk.

Czytaj dalej

Liar Game 2 + The Final Stage

ライアーゲーム ~シーズン2~

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Liar Game 2 (ライアーゲーム ~シーズン2~)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 9 + film

Czas trwania odcinka: 54 min + 133 min

Reżyseria:  Hiroaki MatsuyamaAyako Oki,Kunihiro Nagase

Scenariusz: Tsutomu KuroiwaShinobu Kaitani (manga)

Obsada: Erika TodaShota MatsudaRinko KikuchiKosuke SuzukiMichiko Kichise

Gatunek: thriller, psychologiczny.

2. Fabuła.

Kontynuacja dramy z 2007r. Liar Game.

Kanzaki Nao i Akiyama Shinichi  po raz kolejny stają w szranki z graczami Liar Game. Tym razem ich głównym przecinkiem jest tajemnicza i niepozorna Katsuragi Ryo, która wydaje się dobrze znać z Akiyama Shinichi. Czy i tym razem para Nao i Shinichi wyjdą zwycięsko z gry, która obnaża chciwość i egoizm biorących w niej udział zawodników?

3. Muzyka.

Soundtrack drugiej części nie różni się zbytnio od swojego poprzednika. Po raz kolejny możemy usłyszeć sporo elektroniki, a’la chóralnych motywów np. ten, które świetnie pasują do charakteru dramy i kiedy trzeba budują napięcie. Część utworów się powtarza choćby ten, ale nie jest to jakaś wielka wada, ponieważ generalnie OST z tej dramy uważam za udany.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Obsada jest w większości ta sama co w pierwszej części. Jedynym istotnym wyjątkiem jest postać Katsuragi Ryo – w tej roli Rinko Kikuchi, która bardzo podobała mi się jako małomówny czarny charakter. Podobnie jak Akiyama jest inteligentna i potrafi manipulować ludźmi. Dobrze odzwierciedliła charakter swojej postaci i wydaje mi się, że wiele aktorek wyglądałoby śmiesznie w kapelusiku, sukience z koronki i laską pod ręką, ale w jej przypadku jest inaczej. Kilka słów o głównych bohaterach i znajomych z poprzedniej części. Otóż bardzo ucieszył mnie fakt, iż Kanzaki Nao (Erika Toda) w końcu zaczęła używać głowy do myślenia i zmieniła swoje nastawienie do gry. Co prawda wciąż w środku pozostała naiwną dziewczyną z sąsiedztwa, ale przynajmniej gdy trzeba było potrafiła kierować się sprytem i nie wahała się przed oszukiwaniem innych graczy. W roli Akiyama Shinichi niezmiennie Matsuda Shouta, który świetnie pasuje do tej postaci i jest trzonem całej dramy. Akiyama nadal emanuje stoickim spokojem  oraz pozostaje bacznym obserwatorem wydarzeń. Na całe szczęście znów w obsadzie pojawił się Kosuke Suzuki jako karykaturalny i podstępny Yuji Fukunaga. Jego bohatera zapamiętam na długo, gdyż wniósł do dramy sporo humoru (choć w dość dziwacznej postaci).

5. Wykonanie techniczne.

W przeciwieństwie do zdziwienia, które mnie spotkało w trakcie oglądania pierwszego sezonu, tym razem wiedziałam na co mam być przygotowana. Zapewne dlatego o wiele bardziej przypadła mi do gustu druga odsłona Liar Game. Po raz kolejny zastosowano silnie kontrastowe kolory, zbliżenia, charakterystyczne oświetlenie oraz scenografie rodem z jakiegoś anime. Również na tej płaszczyźnie drama jest jednością, co oczywiście jest atutem o ile komuś przypadła do gustu atmosfera pierwszego sezonu.

6. Ogólna ocena.

Przyznaję, iż przy Liar Game 2 bawiłam się o wiele lepiej niż w trakcie pierwszej części. Gry były ciekawe, nie zabrakło zwrotów akcji oraz ciekawych rozstrzygnięć. Jest to drama przede wszystkim dla osób, które nie obawiają się udziwnień i skrajnie przejaskrawionych, stereotypowych bohaterów. Nie ma tu też głębokich analiz ludzkich emocji, czy też drugiego dna, które zmusi widza do przemyśleń. Liar Game 2 to świetna, dostarczająca rozrywki drama, której teoretycznie ciężki klimat jest rewelacyjnie wyważony elementami humoru oraz groteski. Aktorzy dobrze odzwierciedlili granych przez siebie bohaterów, każdy z nich na swój sposób był w stanie zdobyć sympatię widza. Ciekawym rozwiązaniem okazało się ukazanie finałowej rozgrywki w odrebnym filmie. Zakończenie jest przewidywalne, ale jak najbardziej satysfakcjonujące. Dziwi mnie jedynie, że powstały dwie kolejne odsłony Liar Game właśnie w postaci filmów – według mnie bez Eriki Toda to już nie ta sama seria. Jednak zapewne sięgnę i po te dwa tytuły, gdyż świat Liar Game całkowicie mnie pochłonął. Gorąco polecam osobom, które szukają lekkiego tytułu, przy którym będą mogły po prostu świetnie się bawić.

Ocena: 9/10

Moss

Iggi

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Moss (Iggi, 이끼)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 163 min

Reżyseria: Kang Woo-Suk

Scenariusz: Ji Woo Chung

Obsada: Park Hae-IlJung Jae-YoungYoo-SunYu Hae-JinKim Sang-HoKim Jun-Bae

Gatunek: thriller, tajemnica, psychologiczny.

2. Fabuła.

Na podstawie internetowego komiksu autorstwa Yun Tae-Ho.

Ryu Hae-Kuk przyjeżdża do zapomnianej przez ludzi osady na pogrzeb swojego ojca. Na miejscu okazuje się, że mieszkańcami rządzi Cheon Yong-Deok, który cieszy się niemal boskim autorytetem. Ryu Hae-Kuk zaczyna podejrzewać, że śmierć jego ojca nie była dziełem natury, rozpoczyna więc własne śledztwo.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna została idealnie skomponowana. Jest ona nieodłącznym tłem dla istotniejszych scen i buduje niepowtarzalny klimat napięcia np. w podziemnych tunelach. Kompozytorem do filmu jest Jo Yeong Uk, który ma na swoim koncie soundtracki do takich filmów jak np. The UnjustA Dirty CarnivalSympathy for Lady VengeanceOldboy.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Do grupy głównych bohaterach można zaliczyć dwie postacie, czyli Ryu Hae-Kuk oraz Cheon Yong-Deok. W rolę Ryu Hae-Kuk wcielił się Park Hae-Il, który nie do końca mnie przekonał. W wielu scenach jego reakcje wydawały mi się bez życia, bez iskry w oku. Moim zdaniem dość przeciętny występ, zwłaszcza na tle pozostałej obsady. O dziwo, jak na głównego bohatera, dowiadujemy się zaledwie szczątkowych informacji o nim, a większość pytań pozostaje bez odpowiedzi np. nie wiemy dlaczego nie utrzymywał kontaktu z ojcem, ani jakie wydarzenia z przeszłości łączą go z prokuratorem Park Min-Wook. Rola ,,sołtysa” przypadła Jung Jae-Young, który idealnie pasował do odgrywanego bohatera. Od razu zwróciłam uwagę na jego głos – niestety nie przypominam sobie żadnego filmu z nim i nie wiem czy po prostu ma taką barwę głosu, czy po prostu specjalnie ją modulował – niski, bardzo męski, a jednocześnie dźwięczny. Udało mu się bezbłędnie ukazać np. różnice w poruszaniu się w zależności od wieku – w końcu poznajemy go jako 70 paroletniego staruszka, a w retrospekcjach jako mężczyznę w sile wieku. Postać tajemnicza, która bez trudu wzbudza poczucie niepokoju i podejrzliwości. Dzięki swojej charyzmie i intelektowi udało mu się stworzyć własny świat, w którym cieszył się bezwarunkową lojalnością i poważaniem pośród mieszkańców wioski. Na grono postaci drugoplanowych składają się przede wszystkim mieszkańcy osady, czyli Kim Deok-Chun (Yu Hae-Jin – WoochiThe Unjust), Jeon Seok-Man (Kim Sang-Ho – WoochiMoby Dick), jedyna kobieta w tym gronie – Lee Young-Ji (Yoo-Sun), a także prokurator Park Min-Wook (Yu Jun-Sang). Cała obsada drugoplanowych bohaterów wykazała się solidnymi kreacjami. O każdym z  głównych mieszkańców osady dowiadujemy się najważniejszego, czyli dlaczego postanowili zamieszkać w odciętym od świata miejscu. Okazuje się, że są to przestępcy, którzy nie mieli dokąd się udać i tylko Cheon Yong-Deok zaoferował im możliwość zrobienia czegoś ze swoim życiem, odkupienia win. Bardzo podobał mi się Yu Jun-Sang jako prokurator, ponieważ wykreował bezkompromisową postać, która od razu zwróciła moją uwagę. W zdominowanym przez mężczyzn świecie, jedyną ostoją kobiecości staje się Lee Young-Ji, której życie nie rozpieszcza. Jako młoda dziewczyna została zgwałcona, by następnie być nałożnicą swojego wybawiciela – Cheon Yong-Deok. Przyznaję, że od razu było mi jej żal, bo nie dość, że jest regularnie wykorzystywana seksualnie przez ludzi sołtysa, to jeszcze nie widać końca tej udręki. W związku z tym nie dziwi fakt, że staje się sprzymierzeńcem Ryu Hae-Kuk. Chociaż przez praktycznie cały film Lee Young-Ji jawi się jako słaba, zrezygnowana kobieta, to końcowe minuty pozwalają inaczej spojrzeć na jej postać.

5. Wykonanie techniczne.

Bardzo spodobał mi się plan osady, scenografie są dobrze dopracowane. Wiele scen ma miejsce nocą, czy też w pomieszczeniach o ograniczonym oświetleniu. Co idealnie odzwierciedla tajemnice i mroczne sekrety skrywane przez mieszkańców wioski. Moss nie zaliczyłabym do filmów krwawych,  jednak nie brakuje scen przemocy, chociaż widzimy raczej sam efekt, niż proces (dlatego między innymi film ten można podpiąć pod gatunek ,,psychologiczny”). Ciężki klimat rozładowuje nienachalny humor, związany głównie z postaciami ludzi sołtysa. Na słowa pochwały zasługuje charakteryzacja Jung Jae-Young.

6. Ogólna ocena.

Moss ma wszelkie atrybuty dobrego thrillera, otóż jest odosobniona wioska, trup, podejrzany przywódca, wątpliwej moralności mieszkańcy. Na przestrzeni tak długiego filmu (163 min) przez dobre 90 min udało się reżyserowi budować poczucie oczekiwania, niepokoju u widza. Siedziałam jak zaczarowana przed monitorem, gdy na jaw wychodziły kolejne powiązania, jasne stawało się, że coś jest nie tak, a mieszkańcy skrywają jakiś sekret. Mimo wielu wątków pobocznych, które związane były z przybliżeniem historii ludzi Cheon Yong-Deok, to fabuła jest spójna i nie marginalizuje głównego nurtu fabularnego. Z pewnością dla wielu osób fabuła może brzmieć jak kolejny film detektywistyczny, nic bardziej mylnego, ponieważ Moss ma swój własny, niepowtarzalny klimat. Rozpoczyna się intrygująca gra w kotka i myszkę. Widza raczy się kolejnymi zwrotami akcji, ale muszę przyznać, iż gdzieś po ok. 90 min tempo siada i film zaczyna nużyć. Zapewne wynika to z budowanego klimatu, gdyż po takim oczekiwaniu widz pragnie fajerwerków i zadziwiającego zakończenia. Z jednej strony ostatnie minuty faktycznie są zaskakujące i pozwalają inaczej spojrzeć na jedną z postaci, ale jak na tak długi film, to po prostu za mało. Nie zmienia to faktu, że wspomniane mystery jest największym atutem filmu, a także świetnie skomponowana oprawa muzyczna i występ aktorów. Nie zawiodłam się i na dialogach, które nie są sztucznie przeciągane. Film skupia się na ludzkiej naturze oraz współczesnej moralności. Przez cały film przewija się kwestia grzechów i odpokutowania za nie, choć w dość osobliwy sposób. Najciekawszą postacią jest przywódca wioski, czyli Cheon Yong-Deok. Udało mu się wykreować państwo, w państwie. Miejsce, w którym to on stanowił prawo, o wszystkim decydował, a jego zdanie było niepodważalne. W związku z tym nie dziwi jego chęć ochrony wioski, swojego dorobku, za wszelką cenę. Tutaj oczywiście pomijam kwestie moralne i okoliczności, które doprowadziły do wykreowania takiego miejsca. Moss to dobry film, choć co niektórych może nużyć, dlatego też polecam go przede wszystkim fanom gatunku.

Ocena: 8/10

Liar Game

ライアーゲーム

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Liar Game (ライアーゲーム)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2007

Liczba odcinków: 11

Czas trwania odcinka: 45 min (ostatni 182 min)

Obsada: Erika TodaShota Matsuda

Gatunek: psychologiczny, thriller, tajemnica.

2. Fabuła.

Na podstawie mangi autorstwa Kaitani Shinobu (甲斐谷忍).

Nao Kanzaki to łatwowierna uczennica, która pewnego dnia zastaje przed drzwiami swojego domu pudło ze 100.000.000 yen’ów. Dowiaduje się także, iż została wybrana do wzięcia udziału w grze ,, Liar Game”. Ze względu na swoje usposobienie nie jest w stanie okłamywać innych, dlatego też dziewczyna zwraca się o pomoc do znanego oszusty Akiyamy Shinichi.

3. Muzyka.

Głównie elektroniczne beat’y, które skutecznie wypełniały przestoje i momenty, gdy toczyły się kolejne rundy gry. Spodobał mi się utwór z openingu. Nie zabrakło także dźwięków podkreślających np. czyiś wzrok, przez co drama stała się  jeszcze bardziej karykaturalna. Pozytywnie zaskoczył mnie ostatni odcinek, który zawierał znany utwór z Requiem for a dream, a także utwory chóralne i operowe.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W rolę Nao Kanzaki wcieliła się urodziwa Erika Toda. Z informacji które znalazłam wynika, iż drama dobrze odzwierciedla mangę i jej bohaterów. W związku z tym nie będę krytykowała aktorki za taką a nie inną rolę, gdyż wygląda na to, że świetnie odwzorowała swoją bohaterkę. Jednak nie zmienia to faktu, że Nao Kanzaki to bardzo płytka postać, której daleko do realizmu. Jej zachowanie a’la Sierotka Marysia spotęgowano zarówno gestami (ciągłe składanie dłoni z przodu), ale także ubiorem (koronki, falbanki, róż, biel itp.). Dziewczę o krystalicznie czystym sercu, które ślepo ufa ludziom i w każdym widzi dobro. Nie mieści się jej w głowie, że ktoś może działać na jej niekorzyść. Dla jednych może wydawać się wymierającym gatunkiem, a dla innych zwykłą głupiutką dziewczyną, która nic nie wie o życiu i ludziach. Zaliczam się do tej drugiej grupy, gdyż jej naiwność momentami wołała o pomstę do nieba. Chociaż to na Nao Kanzaki  skupia się fabuła, to show skrada jej Shota Matsuda jako Akiyama Shinichi.  Z całego grono pajaców-graczy, to Akiyama przykuwa uwagę widza i zachęca do sięgania po kolejne odcinki. Akiyama Shinichi to znany oszust, który zaraz po opuszczeniu więzienia postanawia pomóc Nao w Liar Game. Wytrawny strateg, błyskotliwy, zawsze opanowany, potrafi zwodzić swoich rywali jak nikt inny, a do tego aura tajemniczości nad jego osobą oraz przeszłością. A to wszystko okraszone dobrą grą Shot’y Matsud’y, do którego postać Akiyamy pasowała jak szyta na miarę. Poza tą dwójką przez dramę przewija się całe mnóstwo postaci drugoplanowych, które określiłabym mianem ,,surrealistycznego cyrku”. O ile w przypadku głównych bohaterów uniknięto grzechu kardynalnego japońskich dram, czyli przesadnej ekspresji, o tyle pozostałe postacie rażą swoją karykaturalnością. Na czoło tego ekscentrycznego zbiegowiska wybija się Yu Tsukahara (Kosuke Suzuki) z ,,grzybem” na głowie wraz ze swoim dzikim śmiechem. Pozostałych graczy nie będę przybliżać, gdyż jest ich zbyt wielu.

5. Wykonanie techniczne.

Wykonanie techniczne jest słabe, ale muszę przyznać, iż pasowało do tej serii. Wystroje wnętrz są ubogie, ale bardzo kolorowe. Podobnie jak różnobarwne odcienie nieba i naturalnego oświetlenia- czerwone, zielone, fioletowe. Reżyseria odpowiednia do klimatu serii, występują zbliżenia na elementy charakterystyczne dla danych postaci (np. złoty ząb), czy też spojrzenia.

6. Ogólna ocena.

Przy niewątpliwych wadach, o dziwo, ,,Liar Game” oglądałam z zainteresowaniem. Gdy już przywyknie się do charakterystycznego wykonania, ekspresji aktorów i przebrnie przez nudnawy początek, to serię można dosłownie pochłonąć. Z przyjemnością sięgałam po każdy kolejny odcinek, a rundy gry były ciekawe i nieprzewidywalne. Nigdy nie było wiadomo kto kogo zdradzi, ponieważ nawet zawierane sojusze nie stanowiły gwarancji zwycięstwa. Przy każdej rundzie widz poznaje przyjętą  strategię, a także jej wdrażanie w życie, co ma nas przekonać o geniuszu strategicznym Akiyamy. Niektóre rozwiązania były dość oczywiste, inne zaskakujące. Drama nosi znamiona psychologicznej, a momentami także thriller’a. Całkiem przyjemna seria o ludzkiej chciwości, bezwzględności, zaślepieniu pieniędzmi, egoizmie. Totalnym przeciwieństwem tych cech jest Nao, która stopniowo pokazuje pozostałym graczom co oznacza zaufanie i wiara w ludzi. Główną zaletą Liar Game jest wciągająca fabuła oraz postać Akiyamy. Odrobinę razi moralizatorski wydźwięk dramy, ale wadę tę skutecznie przyćmiewają inne. Ja przy Liar Game świetnie się bawiłam (no może poza 2-3 pierwszymi odcinkami oraz ostatnim, który ciągnął się w nieskończoność), dlatego też polecam, zwłaszcza jeśli jest ktoś przyzwyczajony do ekspresji Japończyków.

Ocena: 8/10

Confessions

1. Dane podstawowe.告白

Tytuł: Confessions (Kokuhaku, 告白)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 106 min

Obsada: Takako MatsuKaoru FujiwaraYukito NishiiMasaki OkadaYoshino Kimura

Gatunek: dramat, thriller, tajemnica, psychologiczny.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści pod tym samym tytułem, autorstwa  Kanae Minato.

Na jednych z zajęć lekcyjnych nauczycielka, Yoko Moriguchi, oznajmia swoim uczniom, iż rezygnuje z pracy. W klasie panuje chaos, uczniowie robią wszystko, poza słuchaniem nauczycielki. Jednak ich uwaga skupia się na Moriguchi, gdy ta mówi uczniom, iż jej 4-letnia córeczka została zamordowana przez dwóch jej podopiecznych. Przez wzgląd na młodociany wiek sprawców nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej, dlatego też nauczycielka przygotowała własny, misterny plan zemsty.

3. Muzyka.

Soundtrack bardzo zróżnicowany – od klasyki w wykonaniu Johan Sebastian Bach, po popularny Radiohead. Muzyka zaskoczyła mnie, gdyż część utworów utrzymana jest w charakterze alternatywy. Zapewne dla części widowni soundtrack okaże się arcydziełem, jednak dla pozostałych chaotyczną zbieraniną przeróżnych gatunków, które nie zawsze pasowały do obrazu. Ja zaliczam się do grupy „pomiędzy”, gdyż z jednej strony nie można powiedzieć, iż oprawa muzyczna nie robi wrażenia, jednak z drugiej jej różnorodność działa na niekorzyść i chwilami pozostawiała wrażenie, że oglądam film dla emo-nastolatków.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Gra aktorów jest rewelacyjna. Często gra Japończyków mi nie odpowiada, ponieważ ciężko przyzwyczaić się do ich specyficznej mimiki twarzy oraz ekspresji w sposobie mówienia. Natomiast Confessions to chlubny dowód na to, iż jak się chce to można. Takako Matsu jako nauczycielka Yoko Moriguchi wypadła bardzo dobrze. Świetnie pasowała od roli opanowanej, chwilami wręcz przerażająco beznamiętnej kobiety, która bez wahania wdraża swój plan zemsty. Mimo dobrego występu Takako Matsu, to dwójka nastolatków – Kaoru Fujiwara (jako Naoki Shimomura) oraz  Yukito Nishii (jako Shuya Watanabe), bryluje na ekranie. Zwłaszcza ten pierwszy wywarł na mnie ogromne wrażenie. Kapitalnie poradził sobie we wszystkich scenach, w których jego bohater postradał zmysły. W filmie występuje także wiele postaci drugoplanowych. Większość z nich to nastolatkowie, którzy albo doświadczają przemocy na własnej skórze, albo też sami są oprawcami. Jedynym bohaterem, który nie jest opanowany przez destrukcyjnie negatywne emocje jest młody nauczyciel – Yoshiteru Terada (w tej roli Masaki Okada, znany mi z Otomen). Jego zapał, szczere intencje i wiara w misję nauczyciela, który ma być przyjacielem dla swoich podopiecznych – wydają się naiwne, gdyż nie zdaje on sobie sprawy z pokładów agresji jakie drzemią w jego uczniach.

5. Wykonanie techniczne.

O ile fabuła momentami jest naciągana, a sam film zawiera kilka dłużyzn, o tyle Confessions to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto ceni sobie filmy od strony wizualnej. Tutaj olbrzymia zasługa leży po stronie reżysera – Tetsuya Nakashima. Film cieszy oko, pozostawia widza z wrażeniem surrealizmu i nienagannej estetyki przekazu. Tytuł utrzymany w bardzo surowych, zimnych odcieniach – przede wszystkim szarości oraz błękitu. Często wykorzystano zabieg spowolnienia ruchów bohaterów, czy też skupienie się na rozbryzgujących kroplach deszczu, kałuży, herbaty itp. Efekt jest nie do opisania, gdyż  to po prostu trzeba zobaczyć. Bardzo podobały mi się ujęcia nieba zasnutego chmurami. Scenografie są ubogie, można odnieść wrażenie, iż żaden przedmiot nie jest przypadkowy, wszystko ma swoje miejsce. Urzekła mnie sterylność obrazu, jednak efekt ten wynikał przede wszystkim z zastosowanej kolorystyki.

6. Ogólna ocena.

Film nierówny. Według mnie fabuła jest słaba, zbyt amerykańska (np. pobudki Shuyi, jego relacje z matką, cały epizod z bombą…). Jednak od strony czysto technicznej film jest niezapomniany. Aktorzy spisali się na medal i nie można niczego im zarzucić. Jeden z bardziej przygnębiających filmów jakie przyszło mi oglądać, ale nie przez wzgląd na losy bohaterów, tylko ze względu na formę. Kolorystyka uboga, paleta kolorów ogranicza się przede wszystkim do odcieni koloru niebieskiego, szarego, czarnego oraz bieli. Do tego spowolnienia, świetna reżyseria, skupienie na detalach – dzięki czemu nawet scena nalewania herbaty była pełna emocji. Confessions to film, który poprzez motyw zemsty porusza istotną kwestię bezkarności młodocianych przestępców, ale także osamotnienia i skrajnego indywidualizmu nastolatków w surowym, zurbanizowanym świecie. Tytuł ten jest mieszanką wielu gatunków, gdyż jest także wątek romantyczny, elementy horroru, dramatu, filmu psychologicznego. Poprzez dość oryginalną formę wiele scen wydaje się być nierealnymi, surrealistycznymi, jakby wyśnionymi przez czyiś chory umysł. Agresja dzieci (13-latkowie to według mnie bardziej dzieci niż nastolatkowie) silnie kontrastuje z tradycyjnym postrzeganiem dzieci jako symbolu niewinności, bezbronności oraz czystości (myśli i ciała). Film nie jest lekki i przyjemny, gdyż po seansie widza pozostawia się z pytaniami co do realności tego co przed chwilą zobaczył. Zakończenie nie jest jednoznaczne, chociaż nietrudno się domyślić co wydarzyło się naprawdę, a co było jedynie wizją zemsty idealnej. Confessions całkowicie mnie do siebie przekonał, ale tylko dzięki stronie technicznej oraz aktorom. Film jak najbardziej godny polecenia chociażby po to, by zobaczyć jak z przeciętnego pomysłu na fabułę, można wykrzesać tyle poetyckości tylko dzięki obrazowi oraz oprawie muzycznej.

Ocena: 8/10

Napisy PL

Trailer

Bestseller

1. Dane podstawowe.베스트셀러

Tytuł: Bestseller (베스트셀러, beseuteuselleo)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 117 min

Obsada: Eom Jeong HwaRyoo Seung RyongJo Jin Ung

Gatunek: thriller, horror, psychologiczny.

2. Fabuła.

Baek Hui Su to popularna w Korei powieściopisarka, która po oskarżeniu o plagiat wyjeżdża do małego miasteczka, by tam pozbierać myśli i zacząć prace nad nowym projektem. Szybko spostrzega się, że stary dom, w którym mieszka skrywa mroczną tajemnicę.

3. Muzyka.

Bardzo spodobały mi się wykorzystane motywy muzyczne, które wciągały widza w film oraz budowały świetny nastrój niepokoju, oczekiwania. Jedna z głównych zalet filmu.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W rolę pisarki wcieliła się Eom Jeong Hwa (Changing PartnersFive Senses of ErosHaeundae). Bardzo podobała mi się zarówno jej gra jak i konstrukcja postaci. Świetnie ukazała stopniowe popadanie w obłęd, a także dobrze odzwierciedlała emocje takie jak np. strach, furię. Bardzo realistyczna, jej postać to jedena z największych zalet filmu. Ryu Seung Ryong (Children…) zagrał męża pisarki, występ przyzwoity, chociaż tak naprawdę nie miał zbyt wielu możliwości by się wykazać na ekranie. Najbardziej zaskoczył mnie Jo Jin Ung, którego bardzo pozytywnie wspominam z dramy Hot Blood. Pod koniec filmu byłam w szoku, widząc jego zmianę – więcej nie napiszę by nie zdradzać szczegółów fabuły. Występuje także sporo postaci epizodycznych.

5. Wykonanie techniczne.

Pod tym względem film bardzo mi się podobał. Świetny klimat, ładne zdjęcia okolicy domu. Z racji gatunku wiele mrocznych scen oraz (pod koniec) także tych krwawych. Podobały mi się sceny przebłysków z przeszłości oraz te prosto z horroru – były utrzymane w dobrym klimacie niepokoju i napięcia. Było kilka niedociągnięć, jak np. pistolet, który wystrzeliwuje pod wodą (wydaje mi się to niemożliwe, a może się mylę?) oraz szkielet z burzą włosów – dziwacznie to wyglądało.

6. Ogólna ocena.

Bestseller ciężko zakwalifikować do jednego gatunku. Początkowo mamy oklepaną fabułę horroru – prowincja, opuszczony dom nad jeziorem, samotna kobieta z dzieckiem, dziwaczna kobieta kręcąca się wokół domu, podejrzani mieszkańcy miasteczka, córka, która mówi, że rozmawia z duchem. Wszystko to gdzieś już było, ale przyznam otwarcie, że lubię horrory i mimo takiej schematyczności momentami naprawdę było strasznie. Na szczęście Bestseller oprócz horroru zawiera solidny wątek psychologiczny – tutaj na pierwszy plan wysuwa się główna bohaterka. Widzimy jak stopniowo popada w istną psychozę. Swoja drogą wychodzi na to, że aby napisać dobrą powieść kryminalną trzeba mieć pomieszane w głowie 😉 Do horroru i filmu psychologicznego dochodzi thriller. I to właśnie w konwencji thrillera utrzymana jest większość filmu. Główna bohaterka rozpoczyna własne śledztwo, mające na celu wyjaśnić tajemnicę kryjącą się w opuszczonym domu. Dużą zaletą filmu jest pasująca do filmu oprawa muzyczna, która idealnie buduje mroczny klimat oraz dobra gra aktorów (przede wszystkim odtwórczyni głównej roli). Na plus są również dwa nieprzewidywalne zwroty akcji – zwłaszcza ten związany z córką , gdyż nie ma możliwości, by się tego domyśleć. Pod koniec filmu trochę się pośmiałam, gdyż były oklepane elementy rodem z tandetnych horrorów np. kuśtykający napastnik, samochód, który nie chce odpalić, ale jako całość film wart obejrzenia. Historia jest utrzymana w intrygującym widza klimacie i chociaż sama fabuła trochę oklepana to i tak nie przeszkadza to miło spędzić blisko dwóch godzin.

Ocena: 7/10