Woochi


The Taoist Wizard

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Woochi (전우치, Jeon Woo Chi, The Taoist Wizard, Story of Jeon Woo-chi)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 120 min

Reżyseria: Choi Dong-Hun

Scenariusz: Choi Dong-Hun

Budżet: 12 mln $

Obsada: Gang Dong-WonYu Hae-JinLim Soo-JungKim Yun-Seok.

Gatunek: przygodowy, komedia, akcja, historyczny, fantasy.

2. Fabuła.

Akcja filmu ma miejsce w 1509r w czasie trwania ery Joseon. Zdolny, młody czarodziej Jeon Woo Chi bardziej od ratowania świata przed demonami i goblinami, woli wykorzystywać swoje umiejętności do robienia zamieszania wokół swojej osoby, dobrej zabawy oraz zdobywania poklasku u płci przeciwnej. Jego towarzyszem jest zmiennokształtny Chorangyi, który gdy trzeba przybiera postać psa bądź też konia. Jeon Woo Chi ma ochraniać antyczną piszczałkę, jednak nie przykłada się do swojego zadania. Sytuację wykorzystuje zły czarodziej Hwadam, który zabija mistrza Woo Chi. On sam zostaje oskarżony o zbrodnię i za karę zapieczętowany w malowidle przez trzech taoistycznych mnichów. Po 500 latach ludzkości znów zagrażają demony i mag Hwadam, dlatego też wspomniane trio postanawia uwolnić Woo Chi.

3. Muzyka.

Soundtrack dobrze wpasowuje się w konwencję filmu, czyli jest lekka i przyjemna. W trakcie pojedynków idealnie komponuje się z obrazem, jednak czasami przeszkadzały mi utwory, jakby żywcem wyjęte z westernu.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Po obejrzeniu The Secret Reunion obiecałam sobie, że sięgnę po więcej produkcji z udziałem Gang Dong-Won, stąd też obejrzałam Woochi. Oczywiście nie żałuję, ponieważ dobrze było widzieć Gang Dong-Won w roli  komedianta. Według mnie całkowicie zawładnął ekranem i to pomimo płytkiej postaci. Woo Chi to pewny siebie, żeby nie powiedzieć arogancki, czarodziej, u którego inteligencja skrzętnie pomieszana jest z nutką głupoty. Gang Dong-Won przykuwa uwagę widza swoją świeżością, naturalnością i charyzmą, widać, że dobrze czuje się  w tej roli. W postać wiernego kompana Woo Chi wcielił się Yu Hae-Jin  (Moss, The Unjust), od którego zawsze można oczekiwać solidnej kreacji postaci drugoplanowej. Jako Chorangyi udała mu się rzecz bardzo trudna, a mianowicie uniknął śmieszności swojego bohatera. Nie grzeszył inteligencją, przesadzał z ekspresją, ale w sposób całkowicie dopuszczalny nawet dla osób, które nie za bardzo trawią typowy koreański humor(sama zaliczam się do tej grupy). Do strony komediowej filmu walnie przyłożyło się także trio mnichów: Joo Jin-MoKim Sang-Ho (Moby Dick) oraz Song Young-Chang. Na tle tak udanych kreacji blado wypada zły mag Hwadam, czyli Kim Yun-Seok (Yellow Sea , The Chaser), (ale on raczej nie miał odpowiedniego pola do popisu, bo udowodnił, że aktorem jest świetnym), a także Lim Soo-Jung jako Seo In-Kyung. Odniosłam wrażenie, iż wciśnięto ją na siłę, bo w końcu nasz Woo Chi musiał mieć damę u boku…

5. Wykonanie techniczne.

Jest to film fantasy, gdzie fabuła skupia się na magii, goblinach, bóstwach, więc nie dziwi ciągłe zastosowanie CGI. Fundusze, jak na film koreański, były duże, ale i tak widać, że przydałoby się ich więcej. Wszelkie wstawki magiczne, powielanie postaci Woo Chi, przemiany Chorangyi są wykonane na tip-top. Problemy zaczynają się przy wtapianiu całych postaci goblinów w scenach pojedynków. Sam ich wygląd jest rewelacyjny, jednak chwilami rażą swoją sztucznością. Odnośnie scenografii, to również jest raz lepiej, raz gorzej. Np. większość wystrojów podobała mi się,  zwłaszcza w scenach współczesnych, jednak chociażby otoczenie siedziby Woo Chi, z pierwszej części filmu, wołało o pomstę do nieba. Układy pojedynków dobre, ciekawe, sporo się w nich dzieje, więc fani starć magicznych nie powinni narzekać. Do reżyserii także nie mam o co się przyczepić. Jak zwykle do gustu przypadły mi kostiumy, a także dwór królewski (mowa tu oczywiście o scenach z ery Joseon).

6. Ogólna ocena.

Woochi to świetny film przygodowy do obejrzenia przy paczce popcornu. Największym mankamentem tego tytułu jest trwający jakieś 45 min wstęp z czasów ery Joseon. Można było tę sekwencję skrócić i szybciej przejść do współczesności, bo to w niej dzieje główny trzon akcji. Wydarzenia ukazane w przeszłości nie są ani specjalnie ciekawe, ani potrzebne.  Samo wprowadzenie do filmu nosi znamiona Władcy Pierścieni – nie wiem dlaczego, ale od razu z tym skojarzyła mi się i narracja i klimat. Przyznaję, iż pierwsza część filmu ciągnęła mi się w nieskończoność, ale na szczęścia reszta nadrabia i to z nawiązką. Chociaż początkowo humor może zrażać, to im dalej w las to jest z nim lepiej – zwłaszcza w czasach współczesnych. Jest to olbrzymia zasługa dobrze dobranej obsady. Gdy film już się rozkręci, to akcja brnie do przodu w dobrym tempie, a widza raczy się wieloma pojedynkami. Miłośnicy misz-maszu fantasy, komedii, akcji, przygody w komercyjnym wydaniu, na pewno znajdą coś dla siebie. Jeśli nawet kogoś nie specjalnie taka tematyka interesuje to polecam zapoznać się z tym tytułem choćby dla Gang Dong-Won oraz koreańskiego folkloru w nowoczesnym wydaniu.

Ocena: 7/10

7 uwag do wpisu “Woochi

  1. Mój pierwszy film z Kang Dong Wonem, który sprawił, że od razu go pokochałam… To czyste one man show, nic dodać, nic ująć. Generalnie film nie razi inteligencją i gdyby zagrałby w nim inny aktor, to sądzę, że posypałaby się fala krytyki, ale Kang Dong Won ma efekt Johnny’ego Deppa.

    • W sumie masz rację i coś z tego efektu J.Deep’a faktycznie ma. Swoją drogą ciekawe spostrzeżenie ^^ Po obejrzeniu filmu sięgnęłam po trailer i zdziwiłam się, że jest on tak dobry, bo tytuł ten jako całość tak dobrze się nie prezentuje.

  2. Jeden z moich ukochanych koreańskich filmów obok ‚Secret Reunion’,’Antique Bakery’ i ‚The man from nowhere’. 2 godziny dobrej zabawy i nic więcej – żadnych moralizatorskich przesłań i ukrytych treści. To dość niespotykana rzecz jak na koreańskie kino. No i Kang Dong Won – charyzmatyczny,seksowny i zabawny (na szczęście nie popadł przy tym w przesadę). Jedyne do czego mogę się trochę przyczepić to komputerowe gobliny. Potem już do nich przywykłam,ale raziły mnie za pierwszym razem.

    Mam pytanie niezwiązane z tematem : gdzie mogę obejrzeć ‚In time with you’ w miarę dobrej jakości online ? Bo na myasiancinema próbowałam się zarejestrować ale bez skutku.

    • Ja oglądałam na viki.com. Ciężko jest o tajwańskie dramy w dobrej jakości, ponieważ rzadko kiedy są do nich soft’y, więc trzeba zadowolić się tym co jest.

  3. film widziałam 2010 roku i od tamtej pory Kang Dong Won stał się jednym z moich ulubionych aktorów 🙂 i obejrzałam wszystkie z nim filmy 😛

  4. Pingback: Duelist | Recenzje dram i filmów azjatyckich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s