Fashion King

패션왕

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Fashion King (패션왕, Paeseon Wang)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Reżyseria: Lee Myung-Woo

Scenariusz: Kim Ki-Ho, Lee Sun-Mi

Obsada: Yoo Ah-InShin Se-KyungLee Je-HoonYuri

Gatunek: moda, melodramat, biznes.

2. Fabuła.

Drama skupia się na czwórce młodych ludzi, którzy są związani z modą. Young-Gul marzy o karierze projektanta, ale z powodu braku funduszy prowadzi zaledwie niewielki zakład krawiecki w Dongdaemun. Z kolei utalentowana Ga-Young, której rodzice zginęli, gdy była mała, została wychowana przez ciotkę, a obecnie pracuje w prowadzonym przez nią butiku. Kolejna dwójka to zdeterminowana Choi An-Na, skrzętnie wykorzystująca uczucie, którym darzy ją syn potentata branży modowej – Jung Jae-Hyuk. Nieoczekiwanie losy całej czwórki krzyżują się.

3. Muzyka.

Standardowe smętne balladki o wielkim bólu i  czarnej rozpaczy. Co prawda całkiem dobrze się ich słucha, jednak wydaje mi się, że można było pokusić się o większą różnorodność zastosowanych motywów muzycznych.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Niestety, ale pod względem doboru obsady bywa różnie. Za Yoo Ah-In (Antique BakerySeonggyungwan Scandal ), wcielającym się w postać Kang Young-Gul, nie przepadam i wątpię by się to szybko zmieniło. Choć pasuje do ról niegrzecznych chłopców, to w przypadku Fashion King przesadzał wielokrotnie z ekspresją. Nie mogłam znieść jego grymasów twarzy i dziwacznego sposobu mówienia z miną jakby przed chwilą zjadł cytrynę. Nie dość, że aktor, którego nie lubię, to na domiar złego wciela się w skrajnie niesympatycznego bohatera. Kang Young-Gul jest grubiański, zachowuje się jak pępek świata, na bogaczy patrzy z góry, a wobec kobiet jest zaborczy i traktuje Lee Ga-Young jak swoją własność. Przykłady? Proszę bardzo – robi wielką aferę tylko dlatego, że Jung Jae-Hyuk nie chce mu dać pieniędzy (bo niby każdy bogacz powinien rozdawać pieniądze na prawo i lewo wszystkim przypadkowo poznanym osobom), wydaje dyspozycje Lee Ga-Young i nie przyjmuje sprzeciwu -,, zwolnij się z pracy, pracuj ze mną, wprowadź się do mieszkania, które ci kupiłem, studiuj w Nowym Jorku, nie kontaktuj się z Jung Jae-Hyuk”. Według mnie nie ma w tym krzty romantyzmu oraz troski o ukochaną kobietę. Inna sprawa, że Lee Ga-Young nie ma nic przeciwko byciu popychadłem. Shin Se-Kyung, której przypadła ta rola jest bezpłciowa, bez charakteru i własnego zdania. Jej bohaterka przez całą dramę prezentuje ten sam wyraz twarzy – kobiety uległej, czekającej aż ktoś jej powie, w którą stronę ma pójść. Myślałam, że zmieni się to, gdy w końcu zacznie pracować w dużej firmie, ale nic takiego nie miało miejsca. Z trudem zniosłam wszelkie sceny, w których płakała, bo odniosłam wrażenie, że stara się jak może by płakać ładnie…(delikatne ocieranie łez, zagryzanie warg i patrzenie w dal…). W tym miejscu ktoś mógłby zapytać – skoro nie podoba  mi się obsada, to po co oglądam? Odpowiedź jest dość prozaiczna, czyli Lee Je-Hoon (Bleak NightArchitecture 101The Front Line, Just Friends?) w roli ,,tego drugiego” – Jung Jae-Hyuk. Jest to aktor, którego bardzo lubię, ponieważ udowodnił, że grać potrafi. Początkowo byłam zawiedziona jego postawą, gdyż wydawał mi się sztuczny, sztywny i schematyczny… Miałam serdecznie dość jego ostentacyjnego wychodzenia z pomieszczeń wszelakich. Na szczęście wraz z kolejnymi odcinkami było lepiej. Widocznie musiał się rozkręcić, albo po prostu z czasem polubiłam jego bohatera, zwłaszcza że główny męski bohater tak mnie rozczarował. Jung Jae-Hyuk to rozpieszczony syn potentata branży mody. Nie jest on utalentowany, nie ma wyjątkowych predyspozycji, a swoją pozycję zawdzięcza tylko i wyłącznie nazwisku. Widzimy jak stara się kreować otoczkę pewnego siebie wobec znajomych, pracowników. Szybko okazuje się, że  ojciec nie jest z niego zadowolony i traktuje go szorstko, oczekując od niego jedynie tego, by nie wtrącał się w sprawy firmy. Było mi go żal, ponieważ nawet Choi An-Na, którą kochał, była z nim tylko dla jego nazwiska, pieniędzy i pozycji ( i nikt mnie nie przekona, że było inaczej :)). Wspominana Choi An-Na (Yuri, członkini girlsbandu Girls’ Generation) to przeciwieństwo Lee Ga-Young. Projektantka, która nie ma talentu w tym obszarze, ale wie czego chce i bez skrupułów dąży do wyznaczonego celu. Skrupulatnie analizuje sytuację i wybiera najbardziej korzystną dla siebie opcję. Chociaż projektanta z niej marna, to świetnie spisuje się jako manager. Od początku dramy stwierdziłam, iż źle dobrano paringi, ponieważ Choi An-Na i Kang Young-Gul lepiej do siebie pasowali. W Fashion King występuje dużo postaci drugoplanowych, są więc czarne charaktery (wredna ciotka Jo Soon-Hee (w tej roli Jang Mi-Hie), surowy ojciec -Jung Man-Ho (Kim Il-Woo)), gangsterzy, krawcowe (bardzo stereotypowe trio…), projektanci mody (również z zagranicy) itp. Na słowa pochwały zasługuje zwłaszcza Yun Ki-Won jako sekretarz Kim, któremu bardziej zależało na dobru Jung Jae-Hyuk niż jego własnemu ojcu.

5. Wykonanie techniczne.

Widać, że drama miała przyzwoity budżet. Dużo scen (zwłaszcza w pierwszych odcinkach) ma swoje miejsce w USA. Skoro jest to drama o modzie, to oczywiste, że wszyscy główni bohaterowie, prezentują niezliczone kreacje – jedne bardziej, inne mniej udane. Podobała mi się zwłaszcza garderoba Lee Ga-Young – elegancja pomieszana z wygodą. W przypadku Jung Jae-Hyuk niejednokrotnie przesadzano z finezją jego garniturów, ale sam bohater stwierdza, że jako dyrektor w firmie, zajmującej się modą, musi się wyróżniać. Do gustu przypadł mi także apartament Jung Jae-Hyuk, choć nie wyróżniał się niczym szczególnym od mieszkań w setkach innych dram. Odnośnie reżyserii to było lepiej niż się spodziewałam. Chociaż jest to typowo ,,dramowa drama”, czyli schematyczne ujęcia, zbliżenia, to serii udało się uniknąć wpadek realizacji. Szkoda tylko, że z uporem maniaka twórcy koreańskich dram nagrywają większość scen w studio. Fototapety za oknami gabinetów doprowadzają mnie do białej gorączki. Jak już trzeba z nich korzystać, to przynajmniej bardziej umiejętnie…

6. Ogólna ocena.

Drama od samego początku mnie nie zachwycała. Odcinki w Nowym Jorku i wcześniejsza ucieczka Kang Young-Gul z kraju są jednymi z najgłupszych odcinków jakie pamiętam w koreańskich dramach. Niestety scenarzyści się nie spisali, pomimo ciekawego zamysłu i dobrze dobranej obsady. Postacie są (w większości) jednowymiarowe i jedynie Jung Jae-Hyuk można podejrzewać o ukazywanie swoich różnych oblicz. Dziwny jest dla mnie fakt, iż teoretycznie jest to drama o modzie… Teoretycznie, ponieważ wraz z rozwojem akcji moda bynajmniej nie jest w centrum i schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca kombinatorstwu, zemście oraz rozterkom sercowym. Spotkałam się ze skrajnie odmiennymi opiniami na temat Fashion King – jedni ją uwielbiają, inni nienawidzą. Ja sama zaliczam się do anty-fanów, gdyż tylko Lee Je-Hoon skłaniał mnie do dalszego oglądania. Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu, które jest zaskakujące i mnie osobiście zszokowało. Cała drama jest nijaka, a tu ,,wielkie boom” na koniec. Komu polecić? Osobom wytrwałym, dla których logika w postępowaniu bohaterów nie jest koniecznością oraz nie przeszkadza im miałka, bez wyrazu główna bohaterka. Nie jest to komedia romantyczna, toteż odradzam jej oglądanie wszystkim, którzy chcą się pośmiać. Wydaje mi się, że miłośnicy trójkątów romantycznych (czworokątów też) powinni znaleźć tutaj coś dla siebie. Osobiście ubolewam, że w Fashion King tak mało jest mody w modzie…

Ocena: 3+/10