The Executioner

Tytuł: The Executioner (Jiphaengja, 집행자)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 98 min

Reżyseria:  Choi Jin-Ho

Scenariusz: Kim Young-Ok

Obsada: Cho Jae-Hyun, Yoon Kye-Sang, Park In-Hwan, Cha Soo-Yeon, Cho Seong-Ha, Jeon Mi-Sun, Jeong Kyeong-Ho

Gatunek: dramat, więzienny.

Prawo do życia i śmierci

Filmy o tematyce więziennej nie mają zbyt wielkiego pola popisu na gruncie oryginalności. Zazwyczaj dotyczą skazanych (słusznie, bądź też nie) i skupiają się na przystosowywaniu się więźnia do nowej rzeczywistości, do tego należy dodać relacje z współwięźniami i plan ucieczki. Mając na uwadze taki rozwój wydarzeń, oglądając The Executioner, spotkała mnie miła niespodzianka. Gdyż film dotyczy nie tyle sytuacji skazanych, co uniwersalnych wartości, takich jak życie i prawo do jego odbierania umocowanego prawem.

Czytaj dalej

My Girl

マイガール

Tytuł: My Girl ( Maigaru, マイガール)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 10

Czas trwania odcinka: 60 min

Reżyseria:  Nobuyuki TakahashiManabu Aso

Scenariusz: Satomi Oshima, Shuko Arai, Maki Takahashi, Sumomo Yumeka (manga)

Obsada: Masaki AibaYukaMomoka IshiiShingo Murakami

Gatunek: obyczajowy, familijny.

Nieoczekiwane następstwa młodzieńczej miłości

Kazama Masamune to 23 latek, który żyje wspomnieniami o byłej dziewczynie . Gdy był w liceum zakochał się bez pamięci w starszej o kilka lat Yoko. Para się rozstała, ale Masamune nie zdawał sobie sprawy z owocu ich związku. Mija 6 lat, a mężczyzna wciąż wysyła listy do Yoko, choć na żaden nie uzyskał odpowiedzi. Wkrótce Masamune dowiaduje się, że jego ukochana zmarła i pozostawiła pod opieką 23-latka ich 5-letnią córkę – Koharu. Jak nie trudno się domyśleć – ta zaskakująca informacja wywróci życie Masamune do góry nogami.

My girl to drama z serii lekkich, łatwych i przyjemnych. Chyba nie może być nic bardziej przewidywalnego niż historia młodego mężczyzny, który nagle musi zaopiekować się 5 letnią córką, o której (co oczywiste) istnieniu nie miał pojęcia. Generalnie tego typu dramy (a także i filmy) omijam szerokim łukiem, jednakże po My girl sięgnęłam na fali pozytywnego odbioru anime o podobnej tematyce (a dokładniej Usagi Drop). Chociaż muszę przyznać, że seria ta ma sporo wad.

Masamune początkowo nie chce zająć się Koharu, ale gdy poznaje ją bliżej – zgadza się na opiekę nad nią. W związku z tym towarzyszymy głównemu bohaterowi w trudach pogodzenia pracy z wychowaniem dziecka, stopniowym poznawaniu się,  czy też zawstydzających sytuacjach. Co mnie zdziwiło to brak pomocy ze strony rodziców Masamune, którzy usilnie próbowali wybić synowi z głowy zajmowanie się Koharu.

Tak naprawdę to gdyby nie przeurocza Momoka Ishii jako Koharu, wątpię bym dobrnęła do ostatniego odcinka. Wraz z kolejnymi odcinkami fabuła staje się jeszcze bardziej miałka niż by to się wydawało na początku. Nasz młody tata (w roli Masamune możemy oglądać Masaki Aiba) próbuje spełniać marzenia zawodowe o zostaniu profesjonalnym fotografem (a nie jedynie asystentem fotografa), jednocześnie przedkłada wszystko nad dobro córki. Poznaje nawet młodą, atrakcyjną i samotną matkę – a jej synek szybko zaprzyjaźnia się z Koharu (dlaczego mnie to w ogóle nie zdziwiło?).

Chyba najsłabszym punktem dramy jest fatalne aktorstwo – dawno nie widziałam aż takiego dna i 3 metrów mułu. Masaki Aiba jako Masamune jest tragicznie niewiarygodny, jest bardziej dziecinny niż córka, a jego ciągle uśmiechnięta twarz działała mi na nerwy. Poza tym – ileż można maślanymi oczyma wpatrywać się w dal i wspominać jak to było cudownie, gdy spędzał czas w promieniach Słońca z Yoko? Teoretycznie na przestrzeni dramy jego postać powinna ewoluować, dorosnąć, jednak ja różnicy nie zaobserwowałam. Pozostała część obsady również bez historii (no oprócz przesłodkiej odtwórczyni roli Koharu :)). Chyba jedynie para starszych sąsiadów broni się na tym polu. Wątki poboczne w ogóle nie przykuły mojej uwagi – pan przedszkolanek równie dobrze mógł w ogóle nie pojawić się i nie wpłynęłoby to ze szkodą dla całej serii.

Wykonanie ani nie zachwyca ani nie rozczarowuje. Ot średniak pośród średniaków. Muzyka była dla mnie całkowicie anonimowa, więc nie ma co się nad nią rozwodzić.

Mimo pokaźnych  braków w warsztacie aktorskim (nawet jak na standardy dramowe) oraz przewidywalnej fabuły, powtarzania schematów, to jest to całkiem przyjemna seria familijna. Są tu i radości i smutki życia rodzinnego, odrobina humoru, więc jak ktoś jest zagorzałym fanem obsady czy też serii rodzinnych to powinien dać szansę My girl. Jakby na to nie patrzeć drama niesie ze sobą przesłanie (!). Masamune dostrzega, że musi coś zrobić ze swoim życiem, że jest odpowiedzialny za drugiego człowieka. W końcu znajduje w sobie odwagę by walczyć o marzenia. Dzięki Koharu jest w stanie pogodzić się z przeszłością, śmiercią Yoko. Wie, iż trzeba żyć dalej i nie patrzeć wstecz. Tak czy inaczej – w moich oczach dramy tej nie jest w stanie zbytnio wiele uratować, ale też nie trafiła w moje gusta gatunkowe…

Ocena: 4/10

Love Shuffle

ラブシャッフル

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Love Shuffle (ラブシャッフル)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 10

Czas trwania odcinka:

Reżyseria: Nobuhiro DoiDaisuke YamamuroToshio Tsuboi

Scenariusz: Shinji Nojima

Obsada: Hiroshi TamakiKarinaShota MatsudaDaigoYuriko YoshitakaHijiri KojimaShihori KanjiyaShosuke Tanihara

Gatunek: romans, komedia, dramat.

2. Fabuła.

Trzech mężczyzn – Kei Usami, Ojiro Sera, Masato Kikuta oraz kobieta – Airu Aizawa mieszkają na tym samym piętrze ekskluzywnego apartamentowca w Tokio. Pewnego dnia winda, którą jadą psuje się i w trakcie oczekiwania na ratunek stwierdzają, iż każde z nich ma problemy miłosne. W związku z tym uzgadniają zasady gry, polegającą na cotygodniowej wymianie partnerów. Ich dotychczasowe związki zostają wystawione na ciężką próbę, a oni sami dowiadują się wielu prawd o sobie.

3. Muzyka.

Już przy piosence z openingu spotkało mnie zaskoczenie. Piosenka rodem z lat 70.-80. Earth, Wind & Fire – Fantasy. jednakże wydaje mi się, że wykorzystane w drami utwory oddzielnie może i nie wzbudzają zachwytu, ale jako całość są spójne i tworzą unikalny klimat.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Bohaterowie stanowią najciekawszy element całej dramy. Oprócz głównej czwórki sąsiadów ważną rolę odgrywają ich partnerki/partnerzy. Airu Aizawa jest tłumaczką angielskiego i pomimo satysfakcjonującego życia zawodowego nie potrafi znaleźć odpowiedniego partnera. W jej postać wcieliła się Karina. Airu na zewnątrz jest niezależną i pewną siebie kobietą, ale na całe szczęście nie wstydzi się okazywać swojej dziewczęcej, słodkiej strony. Airu spotyka się z bogatym biznesmenem, który jest w niej bez pamięci zakochany, ale kobieta chce z nim zerwać. Kolejną postacią kobiecą jest nastoletnia Hayakawa Kairi (Yuriko Yoshitaka), będąca podopieczną Masato Kikuta. Dziewczyna jest zamknięta w sobie, małomówna, niestabilna psychicznie. Jako Kikuta Masato możemy oglądać weterana japońskich dram – Shosuke Tanihara. Psychiatra jest tajemniczą postacią, która jest kreatorem ,,Love Shuffle” i bynajmniej nie jest to gra bezcelowa.  Kagawa Mei (Shihori Kanjiya) to córka bogatego biznesmena i narzeczona Kei Usami. Jest nieśmiała i delikatną kobietą, ale dołącza do gry, gdyż  nie jest przekonana czy to właśnie Kei jest jest pisany. Większość dramy oscyluje wokół postaci Kei Usami (Hiroshi Tamaki). Kei to typowy salaryman, który wraz z zaręczynami z Mei z pracownika niskiego szczebla awansuje na stanowisko kierownicze. Ma wielkie ambicje, choć niekoniecznie pokrywają się one z jego umiejętnościami. Sam do końca nie wie czego chce od życia, wydaje mu się, że zna Mei na wylot, ale ta potrafi go zaskoczyć i ukazać stronę, której nigdy by się nie spodziewał. Nie ukrywam, że do obejrzenia dramy skłonił mnie Matsuda Shota (Liar Game) w obsadzie. Jako niepoprawny podrywacz i do tego fotograf wypadł świetnie. Rola uwodziciela pasuje do niego jak ulał. Jego partnerką jest żona polityka – Reiko Kamijyo (Hijiri Kojima). Wytworna kobieta, która zwraca uwagę jedynie na wygląd. Dołącza do Love Shuffle podczas gdy jej mąż wyjeżdża w podróż biznesową. Chyba nikogo nie pominęłam. Odnośnie postaci drugoplanowych to przewija się ich kilka, ale nie odgrywają większej roli.

5. Wykonanie techniczne.

Tutaj mam problem, ponieważ drama podobała mi się pod względem wizualnym, chociaż tak naprawdę nie oferuje w tej kwestii niczego nowego, oryginalnego. Ot, przyzwoicie zrealizowana drama. Nie wiem czy oglądałam taką wersję czy faktycznie w całej dramie wykorzystano jakiś ,,filtr ocieplający kolory” – nie wiem jak to fachowo się określa, więc proszę o wybaczenie 😀 Urzekły mnie niektóre detale jak np. samochód garbus Airu, pracownia Ojiro, pokój Kairi.

6. Ogólna ocena.

Przy Love Shuffle spotkało mnie miłe zaskoczenie. Jeśli chodzi o japońskie dramy to zdecydowanie bardziej odpowiadają mi dramaty niż komedie, czy też komedie romantyczne. Jednakże tutaj mamy misz-masz gatunkowy. Praktycznie każda z postaci skrywa jakiś mrok, tajemnicę, bolesną przeszłość, więc wraz z kolejnymi odcinkami poznajemy obawy i pragnienia poszczególnych bohaterów. Brzmi poważnie, prawda? I tak jest, ale gdy atmosfera robi się ciężka wkracza wesoła muzyka oraz Kei&Yukichi wraz z okrzykiem ,,Yay Panda!” oraz zwrotem ,,Powiedz, że to nie prawda Joe”. Bohaterowie tasują się pomiędzy sobą, toteż możemy zobaczyć różne motywy przystąpienia do gry oraz oczekiwania związane z jej wynikiem. Moimi zdecydowanymi faworytami są Ojiro i Kairi. Ich historie wciągnęły mnie od razu, pomimo faktu, że scenariusz skupia się na Airu i Kei. Jest to tytuł obowiązkowy dla wszystkich, którzy nie chcą oglądać kolejnej komedii romantycznej, ale szukają romansu z elementami komedii i wątkami z cięższym wydźwiękiem. Aktorsko może i nie jest to drama najwyższych lotów, ale naprawdę  nie razi przesadna mimika twarzy, czy niepotrzebna gestykulacja. Love Shuffle ma swój klimat  i albo się go polubi, albo nie. Warto dać jej szansę przez wzgląd na świeżą fabułę i ciekawe postacie, a także intensywność każdego odcinka. Ja jestem zdecydowanie na tak.

Ocena: 7+/10

Prince of Tears

 泪王子

Tytuł: Prince of Tears (泪王子, Lei Wang Zi)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 120 min

Reżyseria: Yonfan

Scenariusz: Yonfan

Obsada: Wing FanTerri KwanHsiao-chuan Chang , Kenneth TsangOceane Zhu

Gatunek: dramat, historyczny.

Dorastanie w czasach białego terroru.

Prince of Tears to film nominowany do Złotego Lwa w 2009r. na Festiwalu Filmowym w Wenecji, a do tego oparty na faktach. Te dwie informacje wystarczyły, aby zainteresować mnie tą produkcją. Reżyser, Yonfan, w urzekający sposób porusza kwestię więzów rodzinnych, miłości, dorastania w czasach niepokoju. Zamiast dokumentu stworzył bardzo klimatyczny obraz o ludziach, którym przyszło żyć na Tajwanie w trakcie trwania histerii anty-komunistycznej tzw. białego terroru (1949-1987).

Czytaj dalej

Missing

Tytuł: Missing (Sil Jong, 실종)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 98 min

Reżyseria: Sung-Hong Kim

Scenariusz: Kim Young-Ok

Obsada: Chu Ja-HyeonMoon Sung-GeunJeon Se-Hong

Gatunek: thriller.

Psychopatyczny morderca w akcji, czyli to co Koreańczycy lubią najbardziej

Na chwilę obecną Korea Południowa jest moją osobistą ostoją dobrych thrillerów. Sięgając po filmy o mordercach, psychopatach, porywaczach z tego kraju zawsze mogę spodziewać się dobrej rozrywki. Mimo że Missing nie jest filmem idealnym, to jednak nie zawiodłam się podczas seansu.

Oprócz zdolnych aktorów, reżyserów, trzeba przyznać, że Koreańczycy mają wiele świetnych pomysłów na scenariusze „z życia wziętych”. Podobnie jest w przypadku Missing, nawiązującydo historii 70-letniego rybaka z Bosung, który w 2007r. brutalnie zamordował cztery kobiety. Oczywiście na potrzeby filmu zbrodnię tę odpowiednio zaadaptowano, a całość jest jedynie luźno powiązana ze wspomnianym wydarzeniem.

Film rozpoczyna się, gdy Hyeon-a dzwoni do siostry – Hyeon-jeong oznajmiając jej, że pojechała ze swoim chłopakiem do niewielkiej restauracji na prowincji. Para zatrzymuje się u starszego mężczyzny – hodowcy drobiu. Niestety ślad po Hyeon-a i jej towarzyszu ginie. Zaniepokojona Hyeon-jeong wyrusza by zgłosić zaginięcie siostry u lokalnej policji. Z powodu braku dowodów stróże prawa odmawiają poszukiwań, a Hyeon-jeong w pojedynkę próbuje odnaleźć Hyeon-a. Jak nie trudno się domyśleć kobieta zaczyna podejrzewać hodowcę drobiu przez co trafia w sam środek koszmaru.

Fabuła filmu skupia się na trójce głównych bohaterów i sylwetka każdego zostaje nam odrobinę przybliżona. Dowiadujemy się, że siostry łączy silna więź. Hyeon-a (w tej roli Hwang Eun-Jeong) jest tą bardziej zwariowaną i podchodzącą do życia z dystansem kobietą, a Hyeon-jeong (Chu Ja-Hyeon) jest jej przeciwieństwem – odznacza się inteligencją i opanowaniem. Obie panie bardzo dobrze wcieliły się w przydzielone role. Generalnie dobór aktorów oraz ich kreacje to zdecydowanie najmocniejszy punkt filmu. Wokół postaci Hwang Eun-Jeong skupia się większość pierwszej części filmu, toteż miała spore pole do popisu jako zastraszana, wykorzystywana seksualnie i torturowana przez zwyrodnialca kobieta. Wydaje się, że nie jest to trudna rola, bo niby wystarczy krzyczeć i płakać, ale udało jej się pozostać cały czas zachować wiarygodność i nie ocierać o śmieszność. W rolę psychopaty – Pan-kon, wcielił się koreański weteran filmowy – Moon Sung-Geun. Kapitalnie poradził sobie z niejako podwójna rolą – z jednej strony spokojny staruszek, z drugiej – zboczeniec i kat. Należą się słowa pochwały dla scenarzysty, gdyż uniknięto schematyczności przy konstrukcji profilu Pan-kon . Od razu rzuca się w oczy, iż nie jest on ani odludkiem, ani dziwakiem. Prowadzi normalne życie starszego pana, dostarcza kurze jaja do restauracji, zagaduje policjantów, nie stroni od rozmów z mieszkańcami miasteczka, zajmuje się niedołężną matką.. Jednakże wyróżnia go zmiana, która dokonuje się, gdy wraca do domu i przeistacza w bezwzględnego oprawcę. WstrzEfekt jest intrygujący, gdyż okazuje się, że podobni jemu psychopaci mogą żyć wokół nas i nie wzbudzać żadnych podejrzeń.

Osoby przyzwyczajone do koreańskich thrillerów silnie zgłębiających się w psychikę mordercy czy też ofiary będą rozczarowane. Pod tym względem Missing przypomina zachodnie produkcje. Nie ma tutaj miejsca na jakiekolwiek analizy, wewnętrzne rozterki, wywlekanie na światło dzienne dramatów z przeszłości. Tytuł ten skupia się na przedstawieniu historii, a nie na bohaterach.

Choć widać, że twórcy nie dysponowali dużym budżetem, to obsada i sugestywne sceny przemocy (miejscami film przypomina slashera) skutecznie podtrzymują zainteresowanie widza. Dla wielu osób może to być zbyt brutalny film. Dlatego też jeśli czyiś żołądek nie jest w stanie znieść podrzynanych gardeł, siekiery w natarciu, rozdrabniarki, wyrywania zębów obcęgami, czy też brutalnych scen gwałtu – to zdecydowanie nie jest to film dla niego. Wstrząsnęło mną kilka scen m.in. „przyjęcie urodzinowe”, czy też karmienie kurczaków (a tymczasem mieszkańcy zastanawiają się czym je karmi, że noszą tak dobre jajka…). Reżyser – Sung-Hong Kim, ma na swoim koncie m.in. Say Yes i widać, że dobrze czuje się w klimatach krwawych, brutalnych thrillerów. Ponownie wykonanie nie powala na kolana, ale broni się płynną praca kamery oraz scenografią – bardzo klimatyczny „bunkier” z klatkami, szopa.

Tak jak wspomniałam nie jest to tytuł da każdego. Polecam tylko i wyłącznie, jeśli lubi ktoś brutalne thrillery stawiające silny nacisk na efekt, a nie głębię przekazu. Jak to często bywa w koreańskich filmach – bardzo podobało mi się zakończenie, które nawiązuje do wydarzeniach, stanowiących pierwowzór dla Missing.Film dobry, ale nie rewelacyjny. Stwierdzenie, iż dostarcza rozrywki jest tu raczej nie na miejscu, no ale kto co lubi.

Ocena: 7/10

Trailer

The Dog of Orthros

Orthros no Inu

1. Dane podstawowe.

Tytuł: The Dog of Orthros (Orthros no Inu,  オルトロスの犬)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 9

Czas trwania odcinka: 54 min

Reżyseria: Arata Kato

Scenariusz:  Mao Aoki

Obsada: Hideaki TakizawaRyo NishikidoAsami Mizukawa

Gatunek: fantasy, dramat.

2. Fabuła.

Shinji Ryuzaki przebywa w więzieniu za zabójstwo sprzed 10 lat. Mężczyzna posiada nadprzyrodzoną moc i jednym dotknięciem dłoni jest w stanie uleczyć każdą chorobę czy też ranę. Jednak w naturze zawsze musi być równowaga, którą dla ,,Dłoni Boga” jest dobroduszny nauczyciel – Ryosuke Aoi, posiadający ,,Dłonie Diabła”. Ryosuke Aoi zaledwie dotknięciem może pozbawić życia. Tymczasem detektyw Nagisa Hasebe poznaje ich obu i nieświadomie otwiera istną puszkę Pandory.

3. Muzyka.

Już sama piosenka z openingu mnie nie zachwyciła – nie jestem fanką j-pop’u. Z kolei soundtarck słuchany oddzielnie jest całkiem przyjemny dla ucha, a poza tym charakteryzuje się różnorodnością. Niestety nie słychać tego podczas oglądania dramy, choć chyba po prostu byłam zbyt niezadowolona z gry aktorów i fabuły, aby skupiać się jeszcze na oprawie muzycznej.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Dzięki The Dog of Orthros po raz pierwszy miałam okazję zetknąć się z  Hideaki Takizawa, wcielającym się w postać Shinji Ryuzaki. Aktorem jest fatalnym i szerokim łukiem będę omijała wszelkie produkcje z jego udziałem. Jako Shinji Ryuzaki był apatyczny, niezaangażowany w grę. Jego wzrok nie wyrażał żadnych emocji i przez całą dramę raczy widzów tą samą miną. Teoretycznie przypadła mu najciekawsza postać i gdyby tylko miał na tyle umiejętności mógł z niej wycisnąć o wiele więcej. Jego bohater jest pełen sprzeczności, toczy wewnętrzną walkę, gdyż przypięto mu łatkę złoczyńcy, pomimo jego nadprzyrodzonych mocy. Pomimo beznadziejnej gry Hideaki Takizawa, to i tak najbardziej interesowały mnie poczynania właśnie jego bohatera. Nie miał on łatwego życia, a wszyscy, których spotykał na swojej drodze patrzyli na niego przez pryzmat ,,Dłoni Boga” i korzyści, które mogą dzięki nim osiągnąć. Jednak widzowi nawet nie daje się możliwości zgłębienia w psychikę Shinji Ryuzaki i dostrzec jego wielki dramat. Druga główna rola przypadła znanemu mi z kilku innych dram Ryo Nishikido (1 Litre of TearsLast friendsJoker). Nie uważam go za wybitnego aktora, ale na tle poprzednika każdy wygląda o niebo lepiej niż w normalnych okolicznościach. Ryosuke Aoi w jego wykonaniu był wiarygodną postacią i z miejsca uwierzyłam w jego dobroć, bezinteresowność. Udało mu się także przekonać mnie do targających go wątpliwości i poczucia winy związanych z niechcianym darem, który posiada. Główną obsadę uzupełnia  Asami Mizukawa jako pani detektyw Nagisa Hasebe. Bardzo stereotypowa postać – samotnie wychowuje córkę, która oczywiście jest chora, a do tego odznacza się świetną intuicją i należycie wykonuje swoją pracę. Niejednokrotnie daje łupnia kilkorgu napastnikom i to bez większego problemu. Kwestia choroby córki pozostaje dla mnie tajemnicą, gdyż nie rozumiem dlaczego z dziecka chorego na astmę zrobiono chucherko, na którego trzeba chuchać i dmuchać. W końcu wiele osób choruje na astmę i w ogóle nie przeszkadza im to w aktywnym życiu. Postacie drugoplanowe nie odgrywają większej roli, a jest ich na tyle dużo, że nie sposób wspomnieć o wszystkich.

5. Wykonanie techniczne.

The Dog of Orthrosto drama spod znaku fantasy, toteż przed seansem drżałam o efekty specjalne. Ku mojemu zdziwieniu bardzo umiejętnie wybrnięto z pułapki kiczowatości. Nadprzyrodzone moce dwójki głównych bohaterów sprowadzają się do delikatnej poświaty wokół dłoni. Niejednokrotnie pominięto i ten element. Bardzo podobały mi się animowane wspomnienia. Świetny pomysł i realizacja. Oczami wyobraźni widziałam jak fatalnie zrealizowano by powódź przy użyciu komutera…Reżyseria nie powala na kolana, ale jest poprawna jak na dramę japońską przystało. Mam kilka uwag do scenarzysty, gdyż przesadzono z wizją odosobnionego więzienia Shinji Ryuzaki. Mały gabinet za przezroczystymi ścianami w jakichś podziemiach… Czyżby zbytnia fascynacja nad Milczeniem owiec?

6. Ogólna ocena.

The Dog of Orthrosto drama dziwaczna. Z jednej strony dobry pomysł, a z drugiej zły dobór co niektórych aktorów i pełna nieoryginalnych zwrotów akcji fabuła. Trzon akcji stanowi odwieczny podział świata według antagonizmów – dobro i zło, jasność i mrok, Bóg i Diabeł. Ciężko sklasyfikować dramę gatunkowo, ponieważ jednocześnie próbuje być kryminałem, serią z elementami paranormalnymi, psychologicznym thrillerem, romansem, a nawet udawać, że jest podszyta przesłaniem. Jak to często bywa w takich przypadkach wyszedł nieciekawy misz-masz. Mimo to jakoś dobrnęłam do przedostatniego odcinka bez większych zgrzytów. Katastrofa zaczęła się wraz z finałowym odcinkiem. Wątek z wysadzaniem kościoła oraz tajemnice, które wychodzą na jaw były szczytem schematyczności i kombinatorstwa. Nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. W zbyt patetycznej formie przekazano moralizatorski wydźwięk dramy. Zamiast skupić się na bohaterach ciągle podkreślano jak chciwi, samolubni i bezwzględni są ludzie. ,,Dłonie Boga” i perspektywa wyleczenia każdej choroby zaślepiła wiele osób. Zawiodłam się także na dialogach – wiele z nich jest pustych i nic nowego nie wnosi. Pomimo kilku istotnych wad nie jest to drama beznadziejna w każdym wymiarze. Wydaje mi się, że moje oczekiwania były zbyt duże, gdyż naprawdę zainteresowała mnie fabuła. Polecam ten tytuł fanom kogoś z obsady, bądź też widzom, lubiącym elementy fantasy.

Ocena: 5/10

The Sniper

神枪手

Tytuł: The Sniper ( 神枪手, Shen Qiang Shou)

Kraj: Hongkong

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 90 min

Reżyseria: Dante Lam

Scenariusz: Dante Lam, Wai Lun Ng

Budżet: 30 mln$HK

Obsada: Richie RenEdison ChenXiaoming HuangCharmaine FongJack KaoBowie LamWilfred Lau

Gatunek: akcja, służby specjalne.

Czarne okulary, spoceni, półnadzy mężczyźni i broń, czyli dlaczego nie każdy może zostać strzelcem wyborowym

Od filmów akcji – zwłaszcza z Hongkongu, nie oczekuję ani oryginalności, ani powalajacej na kolana gry aktorskiej. Wystarczy spójna fabuła, dobre efekty i zapierające dech w piersiach tempo akcji. Niestety próżno szukać tych elementów w The Sniper, zwłaszcza że produkcja ta miała wielkiego pecha w związku z seksaferą jednego z głównych aktorów – Edison Chen. Dla osób niezorientowanych w sprawie należy się kilka słów wyjaśnienia. Otóż w 2008r. do Internetu trafiły zdjęcia Edison Chen’a w niedwuznacznych sytuacjach ze znanymi chińskimi aktorkami. Wybuchł ogromny skandal, w wyniku którego  Edison Chen zrezygnował ze swojej obecności w chińskim show-biznesie. Na nieszczęście reżysera The Sniper– Dante Lam, premiera filmu została przełożona na rok 2009, a większość scen z Edison Chen wycięta. Tak oto powstał mały koszmarek, będący średniakiem kina akcji, a mogło być tak pięknie…

Czytaj dalej

Liar Game 2 + The Final Stage

ライアーゲーム ~シーズン2~

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Liar Game 2 (ライアーゲーム ~シーズン2~)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 9 + film

Czas trwania odcinka: 54 min + 133 min

Reżyseria:  Hiroaki MatsuyamaAyako Oki,Kunihiro Nagase

Scenariusz: Tsutomu KuroiwaShinobu Kaitani (manga)

Obsada: Erika TodaShota MatsudaRinko KikuchiKosuke SuzukiMichiko Kichise

Gatunek: thriller, psychologiczny.

2. Fabuła.

Kontynuacja dramy z 2007r. Liar Game.

Kanzaki Nao i Akiyama Shinichi  po raz kolejny stają w szranki z graczami Liar Game. Tym razem ich głównym przecinkiem jest tajemnicza i niepozorna Katsuragi Ryo, która wydaje się dobrze znać z Akiyama Shinichi. Czy i tym razem para Nao i Shinichi wyjdą zwycięsko z gry, która obnaża chciwość i egoizm biorących w niej udział zawodników?

3. Muzyka.

Soundtrack drugiej części nie różni się zbytnio od swojego poprzednika. Po raz kolejny możemy usłyszeć sporo elektroniki, a’la chóralnych motywów np. ten, które świetnie pasują do charakteru dramy i kiedy trzeba budują napięcie. Część utworów się powtarza choćby ten, ale nie jest to jakaś wielka wada, ponieważ generalnie OST z tej dramy uważam za udany.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Obsada jest w większości ta sama co w pierwszej części. Jedynym istotnym wyjątkiem jest postać Katsuragi Ryo – w tej roli Rinko Kikuchi, która bardzo podobała mi się jako małomówny czarny charakter. Podobnie jak Akiyama jest inteligentna i potrafi manipulować ludźmi. Dobrze odzwierciedliła charakter swojej postaci i wydaje mi się, że wiele aktorek wyglądałoby śmiesznie w kapelusiku, sukience z koronki i laską pod ręką, ale w jej przypadku jest inaczej. Kilka słów o głównych bohaterach i znajomych z poprzedniej części. Otóż bardzo ucieszył mnie fakt, iż Kanzaki Nao (Erika Toda) w końcu zaczęła używać głowy do myślenia i zmieniła swoje nastawienie do gry. Co prawda wciąż w środku pozostała naiwną dziewczyną z sąsiedztwa, ale przynajmniej gdy trzeba było potrafiła kierować się sprytem i nie wahała się przed oszukiwaniem innych graczy. W roli Akiyama Shinichi niezmiennie Matsuda Shouta, który świetnie pasuje do tej postaci i jest trzonem całej dramy. Akiyama nadal emanuje stoickim spokojem  oraz pozostaje bacznym obserwatorem wydarzeń. Na całe szczęście znów w obsadzie pojawił się Kosuke Suzuki jako karykaturalny i podstępny Yuji Fukunaga. Jego bohatera zapamiętam na długo, gdyż wniósł do dramy sporo humoru (choć w dość dziwacznej postaci).

5. Wykonanie techniczne.

W przeciwieństwie do zdziwienia, które mnie spotkało w trakcie oglądania pierwszego sezonu, tym razem wiedziałam na co mam być przygotowana. Zapewne dlatego o wiele bardziej przypadła mi do gustu druga odsłona Liar Game. Po raz kolejny zastosowano silnie kontrastowe kolory, zbliżenia, charakterystyczne oświetlenie oraz scenografie rodem z jakiegoś anime. Również na tej płaszczyźnie drama jest jednością, co oczywiście jest atutem o ile komuś przypadła do gustu atmosfera pierwszego sezonu.

6. Ogólna ocena.

Przyznaję, iż przy Liar Game 2 bawiłam się o wiele lepiej niż w trakcie pierwszej części. Gry były ciekawe, nie zabrakło zwrotów akcji oraz ciekawych rozstrzygnięć. Jest to drama przede wszystkim dla osób, które nie obawiają się udziwnień i skrajnie przejaskrawionych, stereotypowych bohaterów. Nie ma tu też głębokich analiz ludzkich emocji, czy też drugiego dna, które zmusi widza do przemyśleń. Liar Game 2 to świetna, dostarczająca rozrywki drama, której teoretycznie ciężki klimat jest rewelacyjnie wyważony elementami humoru oraz groteski. Aktorzy dobrze odzwierciedlili granych przez siebie bohaterów, każdy z nich na swój sposób był w stanie zdobyć sympatię widza. Ciekawym rozwiązaniem okazało się ukazanie finałowej rozgrywki w odrebnym filmie. Zakończenie jest przewidywalne, ale jak najbardziej satysfakcjonujące. Dziwi mnie jedynie, że powstały dwie kolejne odsłony Liar Game właśnie w postaci filmów – według mnie bez Eriki Toda to już nie ta sama seria. Jednak zapewne sięgnę i po te dwa tytuły, gdyż świat Liar Game całkowicie mnie pochłonął. Gorąco polecam osobom, które szukają lekkiego tytułu, przy którym będą mogły po prostu świetnie się bawić.

Ocena: 9/10