Gentleman’s Dignity

Tytuł: Gentleman’s Dignity (Shinsaui Poomgyuk,신사의 품격)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Reżyseria: Shin Woo-CheolKwon Hyuk-Chan

Scenariusz: Kim Eun-Sook

Stacja: SBS

Obsada: Jang Dong-GunKim Ha-NeulKim Su-RoKim Min-JongLee Jong-HyukYoon Se-AhKim Jung-NanYoon Jin-YiLee Jong-Hyun

Gatunek: komedia romantyczna

40-latkowie z mózgami gimnazjalistów

Gdy tylko dowiedziałam się, iż na mały ekran po 10-letniej przerwie powraca znany koreański aktor Jang Dong-Gun (My WayTae Guk Gi: The Brotherhood of War, The Coast Guard) – nie pozostawało mi nic innego jak oczekiwać na premierę Gentleman’s Dignity. Niestety spotkał mnie przeogromny zawód, gdyż drama zamiast zapadającym w pamięci pokazem fajerwerków okazała się niewypałem.

Drama przybliża losy czwórki przyjaciół z czasów licealnych. Panowie są ok. 40-stki, bardzo cenią swoją przyjaźń i ani myślą o ustatkowaniu się. Głównym bohaterem jest architekt Kim Do-Jin, który wraz z Im Tae-San prowadzi biuro projektowe. Z kolei trzeci z przyjaciół to prawnik Choi Yoon, a czwarty – żyjący na utrzymaniu żony – Lee Jung-Rok. Wszyscy zmagają się z problemami w życiu uczuciowym.

Kim Do-Jin (Jang Dong-Gun) pewnego dnia poznaje urodziwą nauczycielkę Seo Yi-Soo (Kim Ha-Neul, Road No. 16 Years in LoveBlind) . Tak oto niepoprawny playboy postanawia zdobyć serce jakże niewinnej kobiety, nieobeznanej ,,w tych sprawach”. Wątek tej pary był zdecydowanie najnudniejszy. Doprawdy nie mogłam znieść tej całej dziecinady, gdyż oboje powinni choć odrobinę być wiarygodni i zachowywać się jak na dorosłych ludzi przystało. Jest to drama, więc naprawdę nie oczekiwałam namiętności, jednakże nasze gołąbki bardziej przypominały nastolatków niż osoby dojrzałe emocjonalnie. Te ich wieczne podchody i niedomówienia przyprawiały mnie o białą gorączkę. Szczytem było wtrącenie wątku ,,dziecka, o którego istnieniu nikt nie wiedział” – po scenarzystce Secret Garden  oczekiwałam czegoś więcej. Sytuacje częściowo ratują pozostałe paringi. Związek Im Tae-San (Kim Su-Ro) z divą, pragnącą zostać zawodową golfistką – Hong Se-Ra (Yoon Se-Ah), przeżywa kryzys, a na domiar złego dużo młodsza siostra mężczyzny – Im Meari (Yoon Jin-Yi) oświadcza, iż jest zakochana w jego przyjacielu – prawniku Choi Yoon (Kim Min-Jong). Im Meari mogłaby być jedną z ciekawszych postaci w obsadzie, gdyby nie zrobienie z niej tuptającej nóżką dziewczynki, która skomle o litość i uczucie dwa razy starszego wdowca… Ostatnia  z par – Lee Jung-Rok (Lee Jong-Hyuk) i bogata bizneswoman Park Min-Sook (Kim Jung-Nan), to bohaterowie całej dramy. Doprawdy, gdyby nie oni nie dobrnęłabym do dostatniego odcinka, ponieważ ich wątek jako jedyny mnie zaciekawił.  Jednakże i tutaj nie obyło się bez ciągłego powtarzania schematu o zdradzaniu żony, ale przynajmniej tłumaczenia Lee Jung-Rok były zabawne. Ich kłótnie i straszenie przez Park Min-Sook rozwodem były przekomiczne. Ciężko mi narzekać na dobór aktorów, gdyż zagrali swoje. Po prostu z tego scenariusza nie dało się wyciągnąć więcej. Postacie są płaskie, nie rozwijają się, ich życiowe dylematy nijak się mają do wieku i powagi ich statusu społecznego (w końcu to wykształceni, zamożni ludzie!). Odrobinę raziło mnie robienie z bohaterów istnych bożyszczy tłumów... (Mam wrażenie, że jeżeli już przyjęto taką koncepcję to można było dać angaż przystojniejszym panom). Nawet pomijając fakt ich zewnętrznego wyglądu – ich zachowanie nie zachęca raczej do bliższej znajomości.

Odnośnie wykonania nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Bez bicia przyznaję się, że dramę widziałam wieki temu (oglądałam na bieżąco wychodzące odcinki). Nie pamiętam by cokolwiek zwróciło moją szczególną uwagę – czy to w reżyserii  czy też w wykorzystanej ścieżce dźwiękowej. Warto wspomnieć o ciekawym zabiegu – każdy odcinek rozpoczyna się kilkuminutową sytuacją przyjaciół ze szkolnych czasów  Pierwsze co rzuca się w oczy to to, iż aktorzy (w końcu już po 40-stce) wcielają się w role nastolatków. Nie wiem czy miało to wzmóc komizm, czy po prostu twórcy nie chcieli angażować młodszych aktorów, ale przynajmniej było zabawnie.

Ciężko oceniać mi takie tytuły jak  Gentleman’s Dignity. Obsada jest naprawdę ciekawa (no może poza Kim Ha-Neul, która z wiekiem traci mój kredyt zaufania do niej), pomysł również nie najgorszy – w końcu w ilu innych dramach akcja skupia się na rozterkach miłosnych 40-latków? Jednak zabrakło mi realizmu w postępowaniu i zachowaniu bohaterów oraz nadaniu postaciom więcej osobowości i charyzmy. Oczywiście były momenty zabawne, a pierwszych kilka odcinków  ogląda się z przyjemnością, ale im dalej w fabułę tym częściej zdarzają się przestoje. Być może mniejsza liczba odcinków podziałałaby na plus dramy… Osobiście zawiodłam się, ale i moje oczekiwania były wysokie. Trudno powiedzieć mi jednoznacznie czy polecam ten tytuł, czy też nie. Prawdopodobnie to nie typ dramy dla mnie, gdyż nie lubię, gdy z dojrzałych ludzi na siłę robi się nierozgarniętych życiowo gimnazjalistów…

Ocena: 5/10

Office Girls

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Office Girls (小資女孩向前衝, Xiao Zi Nu Hai Xiang Qian Chong)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2011/2012

Liczba odcinków: 25

Czas trwania odcinka: 90 min

Reżyseria:  Xu Fu Jun

Scenariusz: Luo Cai Yu, Lu Li Li, Fang Yi De

Obsada: Alice KeRoy QiuTia LiWen Sheng Hao, Patrick Li, Guo Shu Yao

Gatunek: romans, komedia.

2. Fabuła.

Shen Xing Ren to młoda dziewczyna, która od 4 lat pracuje w dziale sprzedaży ekskluzywnego centrum handlowego Jingshi. Żyje skromnie i oszczędza na wszystkim co tylko możliwe, aby spełnić swoje marzenie i kupić mieszkanie dla siebie i matki. Z kolei Qin Zi Qi to typowy syn bogaczy, który ukończywszy studia z zarządzania powraca na Tajwan. Jakże wielkie jest jego zdziwienie, gdy zamiast przejęcia firmy zostaje zmuszony do podpisania z ojcem (prezesem Jingshi) umowy. Według jej postanowień przez rok będzie ukrywał swoją tożsamość i pracował w dziale sprzedaży CH Jingshi jako pracownik niskiego szczebla. Jeśli przez rok sprawdzi się na swoim stanowisku to przejmie kierownictwo nad firmą ojca.

Czytaj dalej

Flower Boy Ramen Shop

꽃미남 라면가게

Tytuł: Flower Boy Ramen Shop (Ggotminam Ramyeongage, 꽃미남 라면가게)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 45 min

Obsada: Jung Il-WooLee Chung-AhLee Ki-Woo.

Gatunek: komedia romantyczna.

Flower Boy Ramen Shop, czyli marzenie każdej ,,pedo-nuny”

Cukierkowa drama, do której lepiej pasowałaby cukiernia niż sklep z ramenem, jednak i bez tego lepi się jak wata cukrowa. Chociaż za różem i lukrem wylewającym się z ekranu nie przepadam, to i tak Flower Boy Ramen Shop zauroczył mnie bez reszty.

Fabuła w wielkim skrócie – ona i 4 przystojniaków prowadzących restaurację. Oczywiście nie byłaby to koreańska drama gdyby nie trójkąt romantyczny. Główną bohaterką jest Yang Eun-Bi – córka właściciela niewielkiego sklepu z ramenem, która pragnie zostać nauczycielką i rozpoczyna swoją pierwszą pracę jako stażystka. W dość oryginalnych okolicznościach poznaje mężczyznę swoich marzeń. Jakże wielkie jest jej zdziwienie gdy okazuje się, iż jej ,,mężczyzna idealny” to Cha Chi-Soo – uczeń liceum i syn potentata branży spożywczej. Co więcej spotyka ją rodzinna tragedia, a dziewczyna musi zająć się sklepem wraz z Choi Gang-Hyuk, któremu to ojciec Yang Eun-Bi przepisał w spadku restaurację.

Tak oto rozpoczyna się 16-odcinkowa drama, pełna oklepanych schematów, humoru na bardzo niskim poziomie, przesadnie ekspresyjnych aktorów i nieskąpiąca różnorakich efektów komputerowych. Każdy z tych elementów, w moim przypadku, jest na ,,nie”, jednak spotkało mnie miłe zaskoczenie, a Flower Boy Ramen Shop okazał się tytułem, który idealnie nadaje się na miłe spędzenie czasu przy niezobowiązującej rozrywce.

Jak to w dramach bywa nie ma szału jeśli chodzi o różnorodność głównych bohaterek. Otóż albo jest ona jak Xena Wojownicza Księżniczka, albo jak Sierotka Marysia. Yang Eun-Bi to zdecydowanie ta pierwsza. W jej rolę wcieliła się Lee Chung-Ah. Ciężko mi ocenić poziom gry aktorskiej wszystkich członków obsady, ale przyjmuję, że drama ta miała mieć wydźwięk parodii, a wtedy nie mam co narzekać na przesadną ekspresję. Yang Eun-Bi to przeciętna dziewczyna, która w szkole słynęła z bycia chłopczycą i świetnej gry w siatkówkę. Mimo iż na pierwszy rzut oka wydaje się być bezpośrednia, z tupetem i hartem ducha, to jednak często śni na jawie i wciąż patrzy na świat przez różowe okulary. Śmierć ojca i jej konsekwencje wprowadzają w jej życie zamęt. Nagle z szarej myszki przemienia się w kobietę otoczoną wianuszkiem ,,flower boy’ów” i do tego o jej serce zaczyna walczyć dwójka z nich. Jednnym jest typowy książę, czyli Cha Chi-Soo, w którego postać wcielił się Jung Il-Woo (49 Days). Z pozoru cud chłopięcie – przystojny, dobrze ubrany, bogaty, jednak posiada wzorowe wady chaeboli, czyli nie grzeszy inteligencją, jest pewny siebie, na prawo i lewo przypomina wszystkim jakie nosi nazwisko, a także jest emocjonalnie niedojrzałym flirciarzem. Oczywiście nie zabrakło rodzinnych tragedii – Cha Chi-Soo zostawiła matka, która, jako zwykła kobieta, nie potrafiła poradzić sobie z życiem z obrzydliwie bogatym mężem. Jak nie trudno się domyśleć, gdy trafia go strzała amora – jest pewien zdobycia serca pani praktykantki. Tym drugim jest ,,śpiący książę”- Choi Gang-Hyuk ( w tej roli Lee Ki-Woo, znany mi z Love to Kill). Początkowo nie mogłam zrozumieć jego dziwnego umiłowania do snu. Zasypiał w najmniej odpowiednich miejscach, ale na szczęście im dalej w fabułę tym było tego mniej. Jako ten drugi niestety musiał pozwolić ukochanej kobiecie być z innym (oczywiście dla jej szczęścia, bo po co przejmować się swoim). I chociaż posiadał wszelkie cechy, którymi nie pogardziłaby niejedna dziewoja, to musiał zadowolić się  nazywaniem Yang Eun-Bi ,,żoną” bez żadnych szans na wcielenie tego terminu w życie. Patrząc na głównych aktorów, to własnie Lee Ki-Woo podobał mi się najbardziej pod względem czysto zawodowym. Potrafił dobrze przedstawić różnorodną mimikę twarzy swojego bohatera, nie musiał zmieniać głosu, czy też przesadnie gestykulować, by wyrażać emocje. Obsada drugoplanowa jest obszerna, ale ciekawa, więc pokrótce wspomnę o kilku postaciach. Pozostała dwójka ,,flower boy’ów” to zadziorny Kim Ba-Eul (Park Min-Woo), który oprócz zadatków na gangstera ma wielkie serducho. Bez pamięci zakochany w ślicznej baletnicy Yoon So-Yi (Ho Soo) – dziewczynie która wie, że może mieć każdego i chętnie z tej możliwości korzysta. W restauracji pracę podejmuje także przyjaciel Cha Chi-Soo – Woo Hyun-Woo (Jo Yoon-Woo). Woo Hyun-Woo również nie ma lekkiego życia, gdyż ojciec zostawił go z długami. Mimo to jest to życzliwy i uprzejmy chłopak, który uwielbia szydełkować.  W postać ojca Cha Chi-Soo wcielił się Joo Hyun. Rewelacyjnie rozpisana postać. By nie rozstawać się z pracą mieszka w centrali swojej firmy. Praktycznie non-stop widać go jedynie w szlafroku i kapciach lub jak przesiaduje w jakuzzi, oglądając programy przyrodnicze (szczególnie safari i polowania lwów). Bardzo podobała mi się para Kang Dong-Joo (Kim Ye-Won) i trenera Seo (Kim Il-Joong) – ciekawe relacje między nimi, no i świetne zwieńczenie ich losów.

Czy obok mnóstwa schematów drama czymś zaskakuje? Owszem. Przede wszystkim relacje damsko-męskie są bardziej pikantne. Kilka scen zadziwia podtekstami erotycznymi. Nikt nie udaje, że wielka miłość kończy się na trzymaniu dłoni i niewinnym pocałunku. Odnośnie pocałunków, to w trakcie jednego z nich Cha Chi-Soo o mało co nie połknął Yang Eun-Bi, więc można powiedzieć, że jestem usatysfakcjonawna. Nie do końca przypadł mi do gustu humor, gdyż nie jestem miłośniczką np. żartowania z potrzeb fizjologicznych, czy też kwestii niedomytych włosów, zapachu stóp. Mimo to mogę przymknąć na to oko, gdyż osobiście dramę odebrałam jako jedną wielką parodię. W takiej sytuacji nie mogło zabraknąć żartów na niskim poziomie. Sparodiowano kilka dram (o czym informowały mnie przypisy), ale rozpoznałam jedynie dwie sceny z Secret Garden – tę z kawą, a dokładniej pianką oraz niebieski dres. Uśmiałam się przy nich jak rzadko kiedy, także wielki plus za nie. W początkowych odcinkach trochę przesadzono z efektami CG, ale pasowały do klimatu serii. Fabuła nie jest odkrywcza, ale przy Flower Boy Ramen Shop czas nie dłuży się i z przyjemnością sięgałam po każdy kolejny odcinek. Zmarginalizowano rolę tytułowego ramenu, chociaż i tak starano się wpleść go w fabułę. Postacie na przestrzeni dramy nie przechodzą drastycznych przemian charakterów, co również jest atutem serii. Podobało mi się zakończenie, w którym bardzo skrzętnie wybrnięto z różnicy wieku pomiędzy główną parą bohaterów. Dobrze, że z tych kilku lat, które ich różniły, nie robiono wielkiego halo. Tak czy inaczej dramę polecam, ponieważ można się przy niej ubawić i odmóżdżyć oraz popatrzeć na ,,flower boy’ów”, czyli to co ,,pedo-nuny” lubią najbardziej.

Ocena: 8/10

L-O-V-E

1. Dane podstawowe.

Tytuł: L-O-V-E (爱到底, Ai Dao Di)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 92 min

Obsada: Berlin ChenTammy ChenYue Lin KoVan FanCheng Lung LanChie TanakaAlice TzengKen ZhuAnnie Liu.

Gatunek: komedia romantyczna, dramat, romans.

2. Fabuła.

Film przedstawia cztery, niepowiązane ze sobą historie miłosne.

1) Van Fan musi poddać się niebezpiecznej operacji. Dla dobra ukochanej kobiety postanawia odnaleźć osobę, która ma dokładnie taki sam głos jak on.

2) Reżyser teledysków, Blue Lan, przy swoim kolejnym projekcie spotyka ukochaną Annie Liu, która jednak go nie pamięta…

3) Kaskader Ethan Ruan próbuje naprawić swój związek ze stewardesą – Alice Tzeng.

4) Roztrzepana Tracy Chou zaciąga rady u jasnowidza, który oznajmia jej, iż szósty mężczyzna z grzywką, którego spotka jest jej przeznaczonym Panem Właściwym.

3. Muzyka.

W każdej z historii przewija się kilka motywów muzycznych, czy też piosenek. Repertuar typowy dla komedii romantycznych, nic oryginalnego. Zdziwił mnie utwór, który towarzyszy napisom – śpiewany po japońsku (kojarzę co to za zespół śpiewa, ale nie mogę sobie przypomnieć nazwy…gdyby ktoś wiedział, to proszę o kontakt!).

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W związku z tym, iż film zawiera cztery odrębne historie, toteż w  L-O-V-E przewija się wielu nieznanych mi bliżej aktorów. Kojarzyłam jedynie Berlin’a Chen (Buddha Mountain), któremu jednak przypadła epizodyczna rola barmana. Znany mi był także Cheng Lung Lan (Easy Fortune Happy Life) jako główny bohater drugiej historii. Niestety moje spostrzeżenia co do niego się potwierdziły, czyli aktorem to on jest kiepskim (niestety ładna twarz to nie wszystko…). Ogólnie w filmie nie ma mowy o wielkim aktorstwie, poza tym i tak się tego nie wymaga od komedii romantycznych. To co zobaczyłam na ekranie w zupełności mi wystarczyło. Wydaje mi się, że najlepiej spisała się para aktorów z trzeciego segmentu (zwłaszcza odtwórczyni roli stewardesy).

5. Wykonanie techniczne.

Najsłabiej z realizacją było przy drugim segmencie. Scenografia przy scenach w czymś na wzór ogródka były bardzo sztuczne – plastikowe rośliny raziły po oczach. Najładniejsze dla oka wydały mi się segment pierwszy i trzeci.

6. Ogólna ocena.

Konstrukcja filmu, który zawiera cztery niepowiązane ze sobą historie miłosne, a także komizm, absurd ostatniego segmentu, na myśl przyniosły mi wspomnienia o tajwańskim filmie Candy Rain. Niestety  L-O-V-E jest znacznie gorszym filmem, gdyż nie ma nawet elementów wspólnych dla poszczególnych historii, które mogłyby być klamrą spinającą wszystkie segmenty. Najlepiej od strony technicznej i aktorsko prezentuje się segment trzeci, natomiast drugi wypada pod każdym względem najgorzej. Wadą wszystkich historii miłosnych jest ich infantylizm i dziwaczne, niezrozumiałe działania bohaterów. Pierwszy segment przedstawia ciekawą historię, jednak działania głównego bohatera, który poszukuje osoby o takim samym głosie, aby móc pocieszyć dziewczynę po jego śmierci, są niezrozumiałe. W końcu co to da, przecież i tak będzie musiała się oswoić z jego ewentualną śmiercią… Fabuła drugiej historii jest szczytem tandety w romansach, jednak nie będę spoilerować, więc radzę samemu zapoznać się z bólem kochanków. Trzecia para najbardziej mi przypadła do gustu, chociaż ich powód do kłótni wydaje mi się co najmniej nie adekwatny do skutków jakie wywołał. Czwarta historia jest najciekawsza pod względem treści, a także (o dziwo!) niesie ze sobą przesłanie. W karykaturalny sposób ukazano poszukiwania swojego wymarzonego partnera. Wielki plus za zakończenie, bo jest zabawnym akcentem na koniec bardzo przeciętnego filmu. Podsumowując, nie polecam, no chyba, że ktoś ma wolny czas i zupełny brak pomysłów na to jak go zagospodarować.

Ocena: 3/10

I Need Romance

1. Dane podstawowe.로맨스가 필요해

Tytuł: I Need Romance (romaenseuga piryohae, 로맨스가 필요해)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 60 min

Obsada: Jo Yeo JeongKim Jeong HunChoi Yeo JinChoi Jin HyeokChoi Song Hyeon

Gatunek: komedia romantyczna, obyczajowy.

2. Fabuła.

Historia miłości i miłostek trzech, 33-letnich, przyjaciółek. Sun Woo In Young pracuje w hotelu i zajmuje się obsługą zamożnych gości. Prywatnie od 10 lat związana jest z początkującym reżyserem Kim Sung Soo. Sun Woo In Young wciąż nieskutecznie wyczekuje na oświadczyny partnera. Park Seo Yeon to wyzwolona mentalnie i seksualnie, niezależna właścicielka butiku on-line. Natomiast Kang Hyun Joo jest prawniczką, która nie doświadczyła miłości – zarówno w wymiarze duchowym, jak i fizycznym.

3. Muzyka.

Spotkało mnie miłe zaskoczenie, gdyż oprawa muzyczna powiała świeżością. Ballady nie wydawały mi się tak smętne jak w większości dram, główny motyw przyjemny dla ucha, jak i cały soundtrack.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Niestety zawiodłam się na niektórych aktorach, wcielających się w główne role. Najwięcej mam do zarzucenia Jo Yeo Jeong, która wcieliła się w rolę Sun Woo In Young. Miała być roztrzepaną, ale sympatyczną postacią, jednak mnie do siebie w ogóle nie przekonała. Denerwowały mnie jej miny jak u 10-letniej naburmuszonej dziewczynki, której ktoś zabrał zabawkę. W scenach złości jej reakcje wydawały mi się sztuczne i wymuszone. A teraz małe ,,ale” do scenarzystów, którzy niepotrzebnie „wyposażyli” Sun Woo In Young w zamiłowanie do….pierdzenia (wtf?!). Niestety postać zbyt infantylna, która sama nie wiedziała czego chce. Pozostałe dwie panie, czyli Choi Yeo Jin (Dream) i Choi Song Hyeon (Prosecutor Princess), zaprezentowały się o niebo lepiej. Choi Yeo Jin idealnie pasowała do roli kobiety niezależnej, która nie angażuje się emocjonalnie w związki z mężczyznami, a jedynie czerpie z nich przyjemność. Bardzo sympatyczna, otwarta i bezpośrednia postać, kobieta z zasadami – uwielbiam takie kobiece postaci. Nie gorzej wypadła Choi Jin Hyeok, która zaimponowała mi swoim opanowaniem na ślubie. Podobnie jak setki dramowych bohaterek marzy jej się książę z bajki, mężczyzna, z którym będzie dzieliła wspólne pasje i zainteresowania. Co do panów – nie było najgorzej, jednak mogło być znacznie lepiej. Choi Jin Hyeok miał niewielkie pole do popisu, jednak udało mu się wykreować wiarygodną postać księcia z bajki. Na pierwszy rzut oka to ideał – przystojny, bystry, dobrze wychowany, bogaty, jednak nie ma szczęścia w miłości. Odrobinę gorzej wypadł Kim Jeong Hun, ale miał też bardziej rozbudowaną postać do wykreowania. Nie wszystkie jego emocje były wiarygodne np. sceny złości – brakowało mi w nich „iskry”. Poza tym, jak na głównego bohatera, posiada bardzo negatywną i niespotykaną wadę, a mianowicie nie jest obojętny na wdzięki urodziwych kobiet, co jest źródłem jego problemów z Sun Woo In Young. Wszystkie postacie drugoplanowe wypadły dobrze, zwłaszcza Ha Hyeon Ju, czyli początkująca aktorka, która zauroczyła się w Kim Sung Soo.

5. Wykonanie techniczne.

Pod względem wykonania technicznego nie mam nic do zarzucenia. Zaskoczyła mnie reżyseria, która nie wyglądała jak totalna amatorszczyzna – wiele ujęć pomysłowych oraz naturalne głębie kolorów. Nie wyłapałam żadnej wpadki technicznej. W namiętnych scenach wykorzystano ciekawy zabieg, a mianowicie sceny te są przedstawione w formie zdjęć, zatrzymanego obrazu z ocieplonymi kolorami.

6. Ogólna ocena.

Obiektywnie patrząc to  I Need Romance jest dramą przeciętną, jednak cenię ją za inne (czyt. bardziej wiarygodne) przedstawienie relacji damsko-męskich. Główne bohaterki to kobiety po 30-stce, które poszukują miłości i nowych wrażeń. Mają swoje życie, pracę, zmartwienia, ale przy tym potrafią korzystać z życia. Oczywiście pierwsze co się narzuca to porównanie z amerykańskim hitem Seks w wielkim mieście. Sama konstrukcja trzech przyjaciółek, ich charaktery są bardzo podobne do tych we wspominanym serialu. Jednak porównanie to jest według mnie krzywdzące dla Seksu w wielkim mieście. Mimo to, jak na warunki koreańskie, spróbowane czegoś nowego i to z dobrym skutkiem. Nie przypominam sobie innej dramy, w której tak otwarcie rozmawiano by o seksie i o tym, że jest to normalna część życia ludzkiego, a nie temat tabu. Kilka scen pocałunków bardzo udanych. Zamiast dotykania się ustami, aktorzy starali się jak mogli, aby pocałunku wyglądały na namiętne. Na pochwałę zasługuje ukazanie przyjaźni trzech głównych bohaterek w sposób wiarygodny. Jednak to co najbardziej mnie usatysfakcjonowało to przedstawienie tego jak kończą się związki typowo dramowe, czyli ona z ludu, a on multimiliarder. Okazuje się, że największą przeszkodą w drodze ku ich szczęściu nie jest wredna rodzina, ale zwyczajne zderzenie dwóch całkowicie odmiennych światów. Dramę oglądałam z przyjemnością i z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych odcinków. Zaletą są krótkie 45 minutowe odcinki, które nie są przegadane. Fabuła jest interesująca i płynnie się rozwija. Do samego końca ważą się losy Sun Woo In Young  i to kogo wybierze. Każdy z panów ma swoje wady, dlatego też jej wybór nie jest oczywisty. Ja osobiście cieszyłam się z zakończenia. Pozostaje mi polecić, ale głównie osobom, które chciałyby zobaczyć coś innego, niż do bólu przewidywalne i oklepane komedie romantyczne made in Korea.

Ocena: 8/10

Trailer

Prosecutor Princess

1. Dane podstawowe.검사 프린세스

Tytuł: Prosecutor Princess (geomsa peurinseseu, 검사 프린세스, Female Prosecutor Mata Hari)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Kim So YeonPark Si HuHan Jeong SuChoe Song Hyeon

Gatunek: komedia romantyczna, prawniczy

2. Fabuła.

Ma Hye Ri to początkująca pani prokurator, która ukończyła prawo przez wzgląd na takie życzenie ojca. Praca przy biurku nie jest jej szczytem marzeń, więc gdy tylko może spędza czas na zakupach i w dyskotekach. Po odebraniu dyplomu pierwsze co robi to wyjazd na specjalną aukcję markowych butów i galanterii. Na miejscu spotyka przystojnego Seo In U, którego bynajmniej nie poznaje przez przypadek.

Czytaj dalej

Lie to Me

1. Dane podstawowe.Try Lying to Me

Tytuł: Lie to Me (naege geojitmareul haebwa, 내게 거짓말을 해봐, Try Lying to Me, Sweet Scandal, dalkomhan seukaendeul, 달콤한 스캔들)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Gang Ji HwanYun Eun HyeJo Yun HuiSeong Jun Hong Su HyeonRyu Seung Su

Gatunek: komedia romantyczna, biznes.

2. Fabuła.

Gong A Jeong to urzędniczka państwowa, która zbliża się do 30. Gdy jej była najlepsza przyjaciółka, która odebrała jej ukochanego, wytyka Gong A Jeong to, iż jest niezamężna, nie myśląc wiele – kłamie, że ma męża. ,,Wybrankiem” okazuje się nie kto inny jak Hyeon Gi Jun, znany hotelarski potentat. Gong A Jeong nie może cofnąć raz wypowiedzianych słów, ale dopisuje jej odrobina szczęścia i tak oto rozpoczyna się dziwaczny związek zbudowany na kłamstwie.

3. Muzyka.

Soundtrack nie jesteś wybitny, ale bardzo dobrze wpasował się w klimat dramy. Muzyka dobrze odzwierciedlała to co działo się na ekranie. Kilka ładnych ballad, przyjemnych dla ucha.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Generalnie nie przepadam za bohaterkami pokroju Gong A Jeong (w tej roli Yun Eun Hye). Najpierw mówi, a potem myśli, pakuje się tam gdzie nie trzeba i do tego robi wszystko na opak. Jednak dzięki bardzo dobrej grze od strony komediowej Yun Eun Hye, zdołałam polubić jej bohaterkę. Urzekła mnie swoim podejściem do życia, tym, że z każdej sytuacji potrafiła wyjść obronną ręką. Idealnie udało jej się wykreować naturalną, bardzo urokliwą i zabawną postać. Główna rola męska przypadła Gang Ji Hwan (Rough Cut). Profil jego bohatera idealnie pasuje do łatki nadętego bufona. Spotkało mnie miłe rozczarowanie, ponieważ Hyeon Gi Jun okazał się czarującym bogaczem, który oprócz bycia pewnym siebie (i wypominania swoich 5 zalet) pedantem, miał w sobie duszę normalnego faceta, który w ukryciu przed światem zajmuje się modelarstwem i potrafi cieszyć się jak małe dziecko. Podobało mi się, że nie widzimy jego zmiany z gbura w chłopca do rany przyłóż. Jest taki sam przez całą dramę, chociaż oczywiście uczucie do Gong A Jeong wpływa na zmianę jego stylu życia, ale nie charakteru. W Lie to me mamy do czynienia z wieloma sympatycznymi postaciami i całe zaplecze drugoplanowych bohaterów spisało się na medal. Nawet Hong Su Hyeon, która zagrała ,,przyjaciółkę” Gong A Jeong, Yu So Ran,  nie wzbudziła mojej niechęci, ponieważ koniec końców jej działania nadawały ton akcji. Ryu Seung Su, który wcielił się w rolę męża Yu So Ran – całkowicie przekonał mnie do swojego bohatera. Bardzo naturalny, chociaż z poważną wadą, czyli skłonnością do zdrady. Razem z Yu So Ra wnieśli sporo humoru do dramy. Nie można zapomnieć o przesympatycznym asystencie Hyeon Gi Jun’a, czyli Park Hun (w tej roli Gwon Se In), bardzo przyjemnie ogląda się go na ekranie. Jedyne co mnie zdziwiło to fakt, iż w rolę 27letniego brata Hyeon Gi Jun’a wcielił się 21letni Seong Jun. O ile kiedy miał długie włosy można było powiedzieć, że jest przed 30stką, o tyle później, gdy je ściął, wyglądał komicznie, ponieważ nie dałabym mu więcej niż 17 lat. Ale to taki drobny minus. Jedyna postać, którą uważam za całkowicie zbędną to była narzeczona Hyeon Gi Jun’a, O Yun Ju, którą zagrała Jo Yun Hui (Hot Blood). Nie rozumiałam jej poczynań, a jej ciągłe proszenie się o miłość Hyeon Gi Jun’a powodowało, iż moja dusza feministki mówiła stanowcze nie. W końcu facet zostawił ją na lodzie tuż przed ślubem, a ona wraca i chce go odzyskać, mimo iż on mówi, że już jej nie kocha. Odniosłam wrażenie, że jej postać była typowym zapychaczem by coś się działo w ostatnich (słabych) odcinkach. Mogłabym tak opisywać kolejne postacie, ale co za dużo to niezdrowo, więc wspomnę jeszcze tylko o ciotce Hyeon Gi Jun’a, czyli teoretycznie tej wrednej, którą zagrała O Mi Hui. Nie zabrakło chwil, kiedy faktycznie pasowała do stereotypu władczej kobiety, która rządzi wielką korporacją, ale w rzeczywistości nie knuła jakichś szczególnie istotnych intryg i zachowywała się nadzwyczaj przyzwoicie.

5. Wykonanie techniczne.

Tylko raz wyłapałam wpadkę w postaci widocznego mikrofonu, który odbijał się na masce samochodu, więc wykonanie stało na dobrym poziomie. Zdejmowanie zagłówków w samochodach to już normalka, więc nie wytykam tego jako błąd. Nie przypominam sobie fototapet za oknami (a to bardzo duży plus). Ale za to przyłożono się do rozmaitych lokacji, budynków, różnych instytucji, hoteli. Na pochwałę zasługują zdjęcia w plenerze (zwłaszcza te na wyspie Jeju).

6. Ogólna ocena.

Lie to me to drama, która miała potencjał, mogłaby być bardzo dobra, gdyby miała mniej odcinków. Świetnego, pełnego humoru, interesującego scenariusza starczyło na 10 odcinków (chociaż tak naprawdę to na 6). Później zrobiło się niemiłosiernie nudno i oglądałam dalej chyba jedynie przez wzgląd na bohaterów. Było sporo humorystycznych elementów, które powodowały mój naturalny odruch śmiechu – nie bawiła mnie durnota bohaterów tylko dana sytuacja, a to już spore osiągnięcie. O dziwo nie było żadnych dramatów, czyli nieoczekiwana śmierć, rak, amnezja itp. Dlatego też Lie to me to naprawdę bardzo przyjemna, pogodna historia o tym jak jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne i jak trudno jest wszystko ,,odkręcić”. Nie uważam, że straciłam czas na jej obejrzenie, chociaż, tak jak wspomniałam, mogło być trochę ciekawiej pod koniec. Zaletą dramy są postacie, których nie da się nie lubić, sporo uroczych scen pomiędzy główną parą (wiele osób zachwyca się sceną pocałunku w coca-coli, mi osobiście średnio się podobała), a także humor (w pierwszych odcinkach). I jeszcze taka mała dygresja, otóż Koreańczycy wiedzą jak się ,,sprzedać”. W fabułę wpleciony jest wątek wyspy Jeju, która bierze udział w konkursie na 7 nowych cudów natury (de facto do finału dostały się też polskie Mazury), więc jeżeli ktoś jeszcze o tym nie wiedział to drama mu skutecznie to przypomniała i zachęciła do głosowania 🙂 Lie to me to przyzwoita drama, ale nie ma co oczekiwać głębi treści, ot lekka, łatwa i przyjemna drama w sam raz na totalne odmóżdżenie się przy historii rodem z bajek Disneya.

Ocena: 6+/10

Seonggyungwan Scandal

1. Dane podstawowe.성균관 스캔들

Tytuł: Seonggyungwan Scandal ( seonggyungwan seukaendeul, 성균관 스캔들)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Mikki Yu CheonSong Jung GiYu A InPark Min Yeong

Gatunek: komedia romantyczna, przyjaźń, historyczny.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści autorstwa Jung Eun Gwol (정은궐).

Kim Yun Hui żyje w domu z matką oraz chorym bratem, aby związać koniec z końcem, pod przebraniem mężczyzny, zatrudnia się przy przepisywaniu ksiąg. Aby spłacić długi podejmuje się jeszcze bardziej ryzykowanego zadania, a mianowicie udostępnianiu ściąg uczniom prestiżowej uczelni Seonggyungwan. Niestety zostaje przyłapana na gorącym uczynku, ale dzięki nieoczekiwanemu obrotowi spraw otrzymuje stypendium na wspomnianej uczelni i podejmuje tam naukę. Jednak jak długo uda się jej ukryć swoją płeć w przeznaczonej wyłącznie dla mężczyzn szkole?

Czytaj dalej