Korean Peninsula

10928

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Korean Peninsula (Hanbando, 한반도, Peninsula)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 18

Czas trwania odcinka: 70 min

Reżyseria: Lee Hyeong-Min

Scenariusz: Yoon Sun-Joo

Budżet: 18 mln $

Obsada: Hwang Jung-MinKim Jung-EunJo Sung-HaJo Yi-JinJi Hoo

Gatunek: dramat polityczny, akcja, romans.

2. Fabuła.

Niedaleka przyszłość. Półwysep Koreański jest na najlepszej drodze ku zjednoczeniu podzielonego państwa. Oba kraje prowadzą zakrojone dla dużą skalę badania nad alternatywnymi źródłami energii, a zwłaszcza wydobyciem klatratu metanu (cokolwiek to jest :D). Ze strony Korei Południowej projektem kieruje Seo Myung-Joon, a z Północnej Lim Jin-Jae. W przeszłości byli oni kochankami, jednak z powodu zwaśnionych krajów nie mogli zaznać szczęścia. Teraz mają szansę na zjednoczenie nie tylko swoich serc, ale i Półwyspu Koreańskiego. Niestety nie wszyscy pragną jedności koreańskiego narodu.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna jest całkiem udana. Nie pamiętam żadnych smętnych utworów, które nie pasowały do obrazu. Muszę przyznać, iż soundtrack jest urozmaicony, gdyż możemy usłyszeć ballady, alternatywny pop, a nawet śpiewany po rumuńsku (rosyjsku?) utwór. Spodobała mi się zwłaszcza ballada Love like the Sun.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Dramę zaczęłam, ponieważ zaciekawiła mnie obsada. Co jak co, ale Hwang Jung-Min (Moby DickThe Unjust, The) jest dobrym aktorem, więc uznałam, iż nie weźmie byle jakiego scenariusza dramy. Szkoda, że nie wykorzystano jego potencjału, gdyż postać Seo Myung-Joon jest zbyt jednopłaszczyznowa i nie rozwija się na przestrzeni kolejnych odcinków. Poznajemy go jako zdolnego naukowca, przykładnego ojca i syna, a przy tym mężczyznę zakochanym w Lim Jin-Jae, który marzy o zjednoczeniu Półwyspu Koreańskiego. Z czasem coraz bardziej uwypukla się jego brak charyzmy, a kolejnego działania stają się zbyt przewidywalne. Nie lepiej jest w przypadku Lim Jin-Jae, którą zagrała Kim Jung-Eun. Kolejna zmarnowana postać. Lim Jin-Jae niczym nie zaskakuje, choć muszę oddać scenarzystom, iż uczyniono z niej kobietę twardą jak stal, której żadne tortury nie są straszne. Do końca walczy o swoje przekonania i w przeciwieństwie do Seo Myung-Joon wie, kiedy należy przedłożyć obowiązek wobec narodu nad własnymi pragnieniami. Bohaterów drugoplanowych jest cała masa, więc wspomnę o kilku, które uważam za najciekawsze. Paradoksalnie losy drugoplanowych postaci bardziej mnie zainteresowały niż poczynania głównej pary. Największa  w tym zasługa oficera armii Korei Północnej Min Dong-Ki (w tej roli Kwak Hee-Sung). Według asianwiki.com i wikipedii jest z rocznika 1990…Przyznaję, że jeśli to nie jest pomyłka, to będę w wielkim szoku, ponieważ wygląda na starszego (co jest nowością u azjatyckich aktorów, bo zazwyczaj wyglądają na znacznie młodszych), a może to tak zarost go postarza? Z drugiej strony Korean Peninsula to jego debiut, więc kto wie… Tak czy inaczej, jego bohater skupił moją największą uwagę – zapewne spora w tym zasługa „syndromu tego drugiego”, bowiem jest on szaleńczo zakochany w Lim Jin-Jae, która traktuje go jak młodszego brata. Min Dong-Ki bez wahania stawia na szali swoją pozycję, reputację, zdrowie, a nawet życie, byleby zapewnić bezpieczeństwo ukochanej.  Niestety nie zawsze jego pomocna dłoń jest przyjmowana, toteż  życie Lim Jin-Jae często będzie wisiało na włosku. Podobała mi się także Jo Yi-Jin jako wnikliwa dziennikarka Park Hye-Jung, która szybko zakochuje się w Seo Myung-Joon. Paradoksem Korean Peninsula jest to, że główna para bohaterów jest kiepsko rozpisana w scenariuszu, a wcielili się w ich role dobrzy aktorzy. Z kolei drugoplanowe postaci także zostały odegrane bardzo dobrze, ale miały one znacznie więcej potencjału, którego nie wykorzystano.

5. Wykonanie techniczne.

Od pierwszych odcinków widać, że nie szczędzono na tę produkcję pieniędzy (budżet wyniósł aż 18 mln$*). I faktycznie sceny na oceanicznej stacji wydobywczej robią wrażenie. Trochę gorzej pod tym względem wypadają sceny akcji, czyli pościgi, strzelaniny. Mimo to podobały mi się ujęcia nakręcone w Rumunii – jednak Europa ma swój niepowtarzalny klimat 🙂 Reżyseria stoi na przyzwoitym poziomie, a samą dramę ogląda się płynnie. Sceny walki wręcz mogłyby być bardziej dynamiczne, ale nie było ich na tyle dużo, aby aż tak bardzo mi przeszkadzały. Poza tym nie mogłam znieść przesadnej ilości makijażu na twarzach pań i panów. Rzucało się to w oczy zwłaszcza w przypadku matki Lim Jin-Jae, która nawet w niewoli miała nienaganny makijaż oczu. Odnośnie wyglądu, to nie rozumiem po co Min Dong-Ki przez większość dramy przechadzał się z grzywką zaczesaną na jedno oko. Wyglądał co najmniej niepoważnie z jednym okiem…

6. Ogólna ocena.

Już sam opis fabuły niespecjalnie zachęcił mnie do sięgnięcia po Korean Peninsula – zjednoczenie Korei? Dobre sobie…Chyba wszyscy wiemy, że choćby pod względem ekonomicznym to się po prostu nie opłaca Południowej części półwyspu… Tak czy inaczej, dzięki obsadzie przemogłam się. Czy żałuję? Nie do końca, ponieważ dramę ukończyłam, a zawsze mogłam poprzestać na kilku odcinkach. Pomimo wielu wad chciałam zobaczyć co tam scenarzyści wymyślili na koniec. W tym miejscu chciałabym podkreślić, iż nie jestem miłośniczką politycznych dram, więc rozbudowany wątek Seo Myung-Joon, starającego się o urząd prezydenta oraz polityczne machlojki na Północy w ogóle mnie nie interesowały. W związku z tym starałam się skupić na kolejnym mocno zaakcentowanym temacie, czyli miłości. Tutaj także spotkało mnie rozczarowanie, bo o ile główna para dobrze odegrała swoich bohaterów, o tyle nie było pomiędzy nimi chemii, a wszelkie ckliwe sceny razem jak np. wyznanie miłości w kościele, tylko utwierdzały mnie w przekonaniu o braku oryginalności scenarzystów na tym polu. Już bardziej wiarygodnie wypadł Min Dong-Ki, w którego uczucie do Lim Jin-Jae z miejsca uwierzyłam. Nie jest to też drama akcji, która porywa świetnymi scenami pojedynków, strzelanin, mordobicia itp. Do tego dochodzą nieprawdopodobne elementy fabularne jak np. kod do tajnych danych to data urodzin ukochanej kobiety (no błagam!), broń zrobiona z prezerwatyw przez Seo Myung-Joon (myślałam, że padnę ze śmiechu :D), wszelkie powiązania rodzic-dziecko głównych bohaterów (zwłaszcza w przypadku rodziców Lim Jin-Jae). Jak na mój gust scenarzyści starali się zbyt wiele upchnąć w jednej dramie – polityka, miłość, rola mediów, konflikt zbrojny, zamachy stanu, walka o złoża naturalne, tajne służby i co tam jeszcze było. Wynik jest oczywisty, czyli niedostateczne rozwinięcie poszczególnych tematów. Poza tym przez słabe ratingi oglądalności dramę skrócono z planowanych 24 odcinków do 18**, co zapewne odbiło się na jakości zakończenia. Kilka słów o zakończeniu, otóż jest ono zbyt idyllistyczne, wyrwane z kontekstu i naprawdę nie wiadomo co, jak i dlaczego…Komu polecić? Tylko i wyłącznie fanom serii politycznych, ponieważ reszta może się wynudzić. Być może i miłośnicy teorii rychłego zjednoczenia obu Korei także znajdą tu coś dla siebie. Natomiast reszta spokojnie może sobie odpuścić ten tytuł, ponieważ koniec końców, nie zapada głęboko w pamięci i nic szczególnego nie wnosi do tematyki zjednoczenia Korei.

Ocena: 5+/10

Trailer

*źródło

**źródło