Partners in Crime

 

28548

Tytuł: Partners in Crime (共犯, Accomplice)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2014

Czas trwania: 89 min

Reżyseria:  Chang Jung-Chi

Obsada: Wu Jian-He, Deng Yu-Kai, Cheng Kai-Yuan, Yao Ai-Ning, Sunny Hung, Wen Chen-Ling

Gatunek: dramat, młodość, przyjaźń, kryminał.

Dojrzewanie w dobie portali społecznościowych

Trzech uczniów – Yeh Yi-kai,Lin Yong-chuan, Huang Li-hai w drodze ze szkoły znajduje ciało samobójczyni. Okazuje się, że to uczennica z tej samej szkoły – Hsia Wei-chiao. Śmierć dziewczyny wiąże losy trójki nieznanych sobie chłopaków i na zawsze zmienia ich życie. Postanawiają dowiedzieć się jak najwięcej o Hsia i motywach jej samobójstwa.

Czytaj dalej

Island Etude

Tytuł: Island Etude (Etude, lian xi qu, lin jaap kuk, 练习曲, 練習曲)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 109 min

Reżyseria: Chen Huai En

Scenariusz: Chen Huai En

Obsada: Ming-hsiang Tung

Gatunek: dramat, młodość, obyczajowy.

 

Rowerem przez Tajwan

Reżyserzy z różnych krajów wyjątkowo często sięgają po formę „filmu drogi”.  Było tak również w przypadku Chen Huai En. Zazwyczaj taka konwencja filmu intryguje mnie, skłania do przemyśleń, ale nie mogę tego powiedzieć o niniejszy filmie – Island Etude.

Czytaj dalej

Make Up

命运化妆师

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Make Up (命运化妆师, Ming Yun Hua Zhuang Shi)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2011

Czas trwania: 107 min

Reżyseria: Yi-chi Lien

Scenariusz: Shang-min Yu

Obsada: Nikki Hsin-Ying HsiehSonia SuiBryant ChangChung-tien Wu.

Gatunek: dramat, GL.

2. Fabuła.

Min-hsiu pracuje w Taichung jako tanatokosmetolog, czyli zajmuje się makijażem pośmiertnym. Kobieta lubi swoją  pracę, od towarzystwa żywych woli zmarłych, z którymi niejednokrotnie rozmawia. Pewnego dnia jej klientką zostaje Chen Ting – nauczycielka muzyki z liceum, z którą Min-hsiu łączyły zażyłe relacje. Policja stwierdziła samobójstwo Chen Ting, ale detektyw Kuo Yung-Ming nie wierzy w taką wersję wydarzeń, podejrzewa męża kobiety – psychiatrę  Nie Cheng-Fu.

3. Muzyka.

Wykorzystane motywy instrumentalne to przede wszystkim Schuman, czyli partie na pianino, a także smyczki. Muzyka jest silnie zaakcentowana, ale określiłabym jej dobór jako bezpieczny. Jest ona przyjemna dla ucha, subtelna, ale nie zapada w pamięci.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Główna bohaterka filmu to Min-hsiu, w której rolę wcieliła się Nikki Hsin-Ying Hsieh (Honey PupuOne Day). Min-hsiu stroni od ludzi, jest spokojną, cichą osobą. Ją i matkę zostawił ojciec, a na kobietę spadł obowiązek opieki nad schorowaną rodzicielką. Dobra rola, bardzo wyciszona, melancholijna. Cieszę się, że w scenach z przeszłości okazała się bardziej żywiołowa, radosna – jak na nastolatkę przystało. Jako nauczycielkę muzyki Chen Ting możemy oglądać modelkę Sonia Sui. W jej przypadku jeszcze bardziej bije aura kruchości, przelotności, wewnętrznego przygnębienia. To właśnie postać nauczycielki przykuła moją największą uwagę. Tajemnicza postać, której motywy postępowania ciężko zrozumieć. Jak na nie-aktorkę Sonia Sui podołała zadaniu w 100%. W przypadku panów jest znacznie gorzej. Detektyw  Kuo Yung-Ming jest jak wolny strzelec działający na granicy prawa. Nie wierzy w samobójstwo Chen Ting i robi wszystko by powiązać męża nauczycielki z jej śmiercią. Rolę detektywa odegrał Bryant Chang (Eternal Summer). Spodziewałam się po nim więcej, ale trzeba przyznać, że i jego bohater jest płytki jak lód na rzece w trakcie roztopów, więc i wielkiego pola do popisu nie miał. Zdecydowanie moim ant-bohaterem filmu od strony aktorskiej jest psychiatra Nie Cheng-Fu, czyli mąż  zmarłej Chen Ting. Nachodzi Min-Hsiu, gdyż pragnie bliżej poznać przeszłość żony i to co łączyło kobiety przed laty. Jedynym plusem postaci Nie Cheng-Fu jest ukazanie, że psychiatra to też człowiek i może się załamać, nie dać rady stawić czoła rzeczywistości. Niestety, ale Chung-tien Wu zagrał kiepsko i nie poradził sobie z wiarygodnym przedstawieniem dramatu, desperacji, szaleństwa swojego bohatera w końcówce filmu.

5. Wykonanie techniczne.

Make up jest debiutem reżyserskim Yi-chi Lien, która wcześniej zaledwie raz była asystentką reżysera. Niestety widać braki w wykonaniu. W wielu momentach miałam wrażenie, że występuje tu przerost formy nad treścią. Sceny z przeszłości między Min-Hsiu i Chen Ting są sielankowe, skąpane w promieniach słonecznych, przy fortepianie, na łące…Rozumiem, że miało to podkreślić szczęście obu kobiet, ale przez tę idyllę relacja kobieta wydała mi się nierealistyczna. Mnóstwo ujęć jest statycznych, powolnych. Brawa należą się przede wszystkim operatorowi kamery – Randy Che za piękną grę światłem. Kolorystyka oświetlenia zmienia się w zależności od nastroju – od jasnych, ciepłych barw, po zimne, a kończąc na szarościach i mroku.

6. Ogólna ocena.

Doceniam fakt, że reżyserka chciała zrobić coś oryginalnego, świeżego. Połączyła wiele gatunków, ale przez to żaden z nich nie został dostatecznie rozwinięty i wykorzystany. Mamy tu zarówno thriller, ghost story, romans, film detektywistyczny, więc ostatecznie zdecydowałam się na określenie dramat, gdyż do żadnego z powyższych (według moich kryteriów) się nie kwalifikuje. Dobór aktorów również nie powala na kolana, scenariusz nie dał im nawet szansy by zgłębić swoich bohaterów. Dialogi podobnie jak postacie rozczarowały mnie. Zamaist trzymającego w napięciu thrillera z elementami fantasy (moim zdaniem można było wykorzystać ,,umiejętność” Min-Hsiu w komunikacji ze zmarłymi) wyszedł ospały dramat (melodramat?) z lesbijską miłością w tle. Wątki poboczne często w ogóle nie wiązały się z głównym trzonem fabuły (np. stan w jakim znajduje się matka Min-Hsiu). Nie mamy możliwości poznać szczegółów z życia bohaterów. Niestety ładna muzyka i kolorystyka to za mało. Nie polecam, gdyż można o wiele bardziej efektywniej zagospodarować te ponad 1,5h.

Ocena: 4/10

Trailer

Prince of Tears

 泪王子

Tytuł: Prince of Tears (泪王子, Lei Wang Zi)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 120 min

Reżyseria: Yonfan

Scenariusz: Yonfan

Obsada: Wing FanTerri KwanHsiao-chuan Chang , Kenneth TsangOceane Zhu

Gatunek: dramat, historyczny.

Dorastanie w czasach białego terroru.

Prince of Tears to film nominowany do Złotego Lwa w 2009r. na Festiwalu Filmowym w Wenecji, a do tego oparty na faktach. Te dwie informacje wystarczyły, aby zainteresować mnie tą produkcją. Reżyser, Yonfan, w urzekający sposób porusza kwestię więzów rodzinnych, miłości, dorastania w czasach niepokoju. Zamiast dokumentu stworzył bardzo klimatyczny obraz o ludziach, którym przyszło żyć na Tajwanie w trakcie trwania histerii anty-komunistycznej tzw. białego terroru (1949-1987).

Czytaj dalej

Honey Pupu

消失打看

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Honey Pupu (xiao shi da kan, 消失打看, siu sat da hon)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2011

Czas trwania: 102 min

Reżyseria: Hung-I Chen

Scenariusz: Hung-I Chen, Fu-jin Lam

Obsada: Peggy TsengLin Chen XiWang Zi, Nikki Shie, Daqi Li

Gatunek: fantasy, dramat, romans, młodość.

2. Fabuła.

Film przedstawia losy kilkorga młodych ludzi w kontekście rzeczy/osób zaginionych, wyczekiwaniem końca świata, zatroskaniem o losy pszczół oraz poszukiwaniem własnej tożsamości i sensu życia. Prezenterka radiowa – Vicky, poprzez stronę internetową missing.com, którą założył jej chłopak -Dog, próbuje go odnaleźć, gdyż słuch po nim zaginął. Kobieta zaczyna podejrzewać, że to pewna siebie Playing stoi za zniknięciem jej chłopaka.  By ją odnaleźć Vicky nawiązuje kontakt z członkami społeczności missing.com – Cola, Assassin oraz Money.

3. Muzyka.

W związku z tym, iż  Hung-I Chen zajmuje się  także reżyserią teledysków i reklam, a także pamiętając soundtrack z jego debiutu pełnometrażowego filmu- Candy Rain, wiedziałam, że mogę liczyć na wiele dobrego od oprawy muzycznej. Przede wszystkim muzyka jest nie tylko tłem wydarzeń, ale i ich uczestnikiem. Możemy usłyszeć różnorodne utwory od klasyki (o ile mnie słuch nie myli pamiętam Chopin’a oraz Mozart’a) poprzez rockowe brzmienia, a kończąc na elektronicznych beatach. Przez sporą część filmu miałam wrażenie, że oglądam dobry teledysk muzyczny, niż film.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Honey Pupu to film „indie” i dlatego próżno szukać tutaj znanych nazwisk. Ciężko wskazać mi głównych bohaterów, ponieważ każda z postaci ma swoje 5 minut. Niemniej jednak to Vicky (Peggy Tseng) przybliża widzowi fabułę filmu. Co prawda druga część to w większości trójkąt romantyczny pomiędzy Money (Lin Chen Xi), Assassin oraz Cola (Wang Zi z tajwańskiego boysband’u Bang Bang Tong aka Lollipop). Na pierwszy rzut oka bohaterów nic poza stroną internetową nie łączy, ale szybko okazuje się, że każdy z nich jest na swój sposób zafascynowany tematyką znikania. Jednocześnie widzimy jak starają się utrwalać rzeczy ulotne. I tak Vicky jest zafascynowana fotografią, Assassin zajmuje się sprzedażą staroci, a Cola uwiecznia przedmioty, budynki w swoich rysunkach. Aktorsko film prezentuje się dobrze, a najbardziej podobała mi się Peggy Tseng jako melancholijna Vicky. Z kolei najgorzej poradził sobie Wang Zi, ale na całe szczęście jego bohater nie jest przesadnie wyeksponowany. Aktorzy zostali dobrani dobrze i byłam skłonna uwierzyć w wyrażane przez ich emocje – zwłaszcza intensywny związek Assassin z Money oraz Playing, która jest tu istną femme fatale.

5. Wykonanie techniczne.

Podobnie jak w przypadku Candy Rain, Honey Pupu urzeka przede wszystkim obrazem. Jako że nasi bohaterowie porozumiewają się dzięki stronie internetowej, to sporo dialogów przedstawiono w formie chatu (kwestie w kształcie pojedynczej komory w plastrze miodu). W wielu momentach film jest surrealistyczny, ,,ożywają” rysunki wykonane przez Cola, postacie wkraczają do wyimaginowanego świata (sen, zaświaty), a także w miejsce obecnych budynków pojawiają się ich starsze odpowiedniki. Do tego celu wykorzystano oryginalne i dobrze wykonane efekty specjalne. Wspomnienia (głównie Assassin’a) wyróżniają się czarno-białą kolorystyką. Dzięki dobrej pracy kamery, reżyser sprawia, iż widz odnosi wrażenie  ulotności obrazu, oniryzmu.

6. Ogólna ocena.

Cenię sobie niezależne kino i to bardzo. Zwłaszcza produkcje z Tajwanu zawsze zwracają moją uwagę i stąd też trafiłam na Honey Pupu . Spotkałam się ze skrajnymi opiniami na jego temat – jedni uważają go za ambitny, inni za pseudointelektualny bełkot. Ja osobiście jestem gdzieś pomiędzy, gdyż pomimo świetnej formy, muzyki, dobrej gry aktorów, to brakuje mi przesłania. Honey Pupu to istny zlepek różnorodnych epizodów, których wspólnym elementem jest tematyka zanikania. Przykładowo dowiadujemy się, że Money obawia się  o zmniejszającą się populację pszczół w wyniku fal radiowych emitowanych przez telefony komórkowe, a także zbiera śrubki, ponieważ nigdy nie wiadomo czy nie przydadzą się do naprawienia czegoś. Również w dialogach pomiędzy postaciami zawarto wiele różnorodnych tematów – muzyka, kompozytorzy, sens życia, światy równoległe, poszukiwanie znaczenia miłości, co znaczy dla nas współczesny świat, jak wpływają na nas zmiany w nim zachodzące itp. Moja ulubiona scena to ta, w której bohaterowie przynoszą czarne balony nad morze – bardzo oryginalne. Jak widać jest to totalny misz-masz i przez to brak tutaj konkretnego przesłania. Zachwiana chronologia oraz zagmatwana fabuła nie ułatwiają nam poszukiwań pointy. Oczywiście łatwo dostrzec, że reżyser próbuje uwypuklić problem technologii, która coraz bardziej ingeruje w nasze życie – telefony komórkowe, ipody, laptopy, Internet. Młodzi ludzie przenikają do tego nierealnego świata i gdzieś po drodze zatracają się w nim, a część z nich nie będzie już wstanie z niego wrócić….(tak jak jeden z bohaterów). Jak dla mnie za mało konkretów, za dużo domysłów i braku logiki. Mimo wszystko jest to ciekawy tytuł i warto dać mu szansę. Poza tym zakończenie jest zaskakujące. Komu polecić? Głównie osobom, które lubią filmy o młodości w niekomercyjnym wydaniu.

Ocena: 5+/10

Sumimasen, Love

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Sumimasen, Love (I’m Sorry, I Love You; 對不起, 我愛你; dui bu qi, wo ai ni; dui bat hei, ngoh oi nei; 对不起,我爱你)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 75 min

Reżyseria: Yu-Hsien Lin

Obsada: Chie TanakaHuai-chung Wu

Gatunek: romans.

2. Fabuła.

Chie Tanaka przybywa na Tajwan, aby nauczyć się języka chińskiego, jednak nieoczekiwanie dostaje angaż w filmie. Zmęczona pracą postanawia wyjechać z Tajpej na kilka dni do Kaohsiung. Na miejscu przez przypadek poznaje Wu Huai-chung – młodego mężczyznę, który pragnie zostać reżyserem, ale znajduje zatrudnienie jedynie jako pracownik fizyczny. Wu Huai-chung z uporem maniaka twierdzi, iż ich spotkanie nie jest dziełem przypadku i w oryginalny sposób próbuje tego dowieść. A mianowicie prosi by Chie napisała na banknocie numer telefonu, następnie wydaje go i zakłada się z kobietą, że jeśli pieniądz ten wróci do niego to zostaną  parą.

Czytaj dalej

Do Over

1. Dane podstawowe.一年之初

Tytuł: Do Over (yi nian zhi chu, 一年之初, yat nin ji choh)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 113 min

Obsada: Anan XuYung Yung ChangChien Wei Huang

Gatunek: dramat, fantasy.

2. Fabuła.

Losy piątki bohaterów – pomocnika na planie filmowym, młodego reżysera, brata owego reżysera, nielegalnego imigranta, młodego chłopaka, którzy podczas ostatniego dnia roku borykają się z rożnymi problemami.

3. Muzyka.

Praktycznie niezauważalna, jednak pod koniec pojawia się kilka czysto instrumentalnych utworów. Pod tym względem film bardzo oszczędny.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W filmie zaangażowano aktorów, których mniej lub więcej kojarzę z innych tajwańskich produkcji. Niestety nikt nie utkwił mi specjalnie w pamięci, no może poza odtwórcą roli imigranta, który zrobiłby wszystko dla uzyskania obywatelstwa. Aktorzy spisali się przyzwoicie, nie przypominam sobie by ktokolwiek mnie irytował. Postacie są różnorodne, przebywają w różnych środowiskach. Nie dowiadujemy się szczegółów z życia poszczególnych bohaterów, jedynie skrawki z ich życia prywatnego i relacji z innymi ludźmi.

5. Wykonanie techniczne.

Wykonanie techniczne bardzo surowe, scenografie nie są przekombinowane. Dominują statyczne ujęcia. Sceny odrealnione, surrealistyczne prezentują się dobrze, chociaż również są minimalistyczne. W ogromnym skrócie to jest to film typowy dla tego rodzaju tajwańskich produkcji.

6. Ogólna ocena.

Ze względu na fakt, iż film przedstawia historie aż piątki bohaterów, to nie dziwi, iż należy być skupionym podczas seansu. W przeciwnym wypadku łatwo przeoczyć elementy spinające fabułę oraz łączące bohaterów w bardziej lub w mniej luźny sposób. Do tego zachwiana chronologia nie ułatwia oglądania – raz obserwujemy retrospekcje, a innym razem wydarzenia z przyszłości. Niektóre sceny mają miejsce poza czasem i przestrzenią. Trochę dziwi mnie fakt, iż wszędzie film widnieje jako „fantasy”, gdyż np. wyobrażenia o byciu na Księżycu, to dla mnie jedynie projekcja umysłu pod wpływem narkotyków. O czym jest Do Over? – nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Poruszanych tematów jest naprawdę wiele m.in.związki międzyludzkie (relacje rodzinne, miłosne, braterskie), przemoc Chińczyków, poszukiwanie własnej tożsamości, kwestia braku celu w życiu. Każdy z bohaterów boryka się z innym problemem, jednak łączy ich walka o życie tu i teraz. Żyją chwilą oraz obawiają się tego, że popełnione błędy w przeszłości w końcu ich dopadną. Jednak najlepszą częścią filmu jest zakończenie. Ja osobiście film odebrałam jako pytanie reżysera do widza: gdybyś mógł ponownie przeżyć życie, to jakby ono wyglądało? Co byś zostawił, a co zmienił? Zupełnie jak podczas kręcenia filmu, kiedy to można wyciąć dane sceny, dowolnie je zmieniać, czy też od nowa napisać scenariusz. Film na pewno nie dla każdego, gdyż tematyka jest specyficzna, podobnie jak wykonanie, jednak opowiedziana historia na tyle mnie wciągnęła, iż nie uważam czasu poświęconego na seans za zmarnowany.

Ocena: 7/10

Trailer

L-O-V-E

1. Dane podstawowe.

Tytuł: L-O-V-E (爱到底, Ai Dao Di)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 92 min

Obsada: Berlin ChenTammy ChenYue Lin KoVan FanCheng Lung LanChie TanakaAlice TzengKen ZhuAnnie Liu.

Gatunek: komedia romantyczna, dramat, romans.

2. Fabuła.

Film przedstawia cztery, niepowiązane ze sobą historie miłosne.

1) Van Fan musi poddać się niebezpiecznej operacji. Dla dobra ukochanej kobiety postanawia odnaleźć osobę, która ma dokładnie taki sam głos jak on.

2) Reżyser teledysków, Blue Lan, przy swoim kolejnym projekcie spotyka ukochaną Annie Liu, która jednak go nie pamięta…

3) Kaskader Ethan Ruan próbuje naprawić swój związek ze stewardesą – Alice Tzeng.

4) Roztrzepana Tracy Chou zaciąga rady u jasnowidza, który oznajmia jej, iż szósty mężczyzna z grzywką, którego spotka jest jej przeznaczonym Panem Właściwym.

3. Muzyka.

W każdej z historii przewija się kilka motywów muzycznych, czy też piosenek. Repertuar typowy dla komedii romantycznych, nic oryginalnego. Zdziwił mnie utwór, który towarzyszy napisom – śpiewany po japońsku (kojarzę co to za zespół śpiewa, ale nie mogę sobie przypomnieć nazwy…gdyby ktoś wiedział, to proszę o kontakt!).

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W związku z tym, iż film zawiera cztery odrębne historie, toteż w  L-O-V-E przewija się wielu nieznanych mi bliżej aktorów. Kojarzyłam jedynie Berlin’a Chen (Buddha Mountain), któremu jednak przypadła epizodyczna rola barmana. Znany mi był także Cheng Lung Lan (Easy Fortune Happy Life) jako główny bohater drugiej historii. Niestety moje spostrzeżenia co do niego się potwierdziły, czyli aktorem to on jest kiepskim (niestety ładna twarz to nie wszystko…). Ogólnie w filmie nie ma mowy o wielkim aktorstwie, poza tym i tak się tego nie wymaga od komedii romantycznych. To co zobaczyłam na ekranie w zupełności mi wystarczyło. Wydaje mi się, że najlepiej spisała się para aktorów z trzeciego segmentu (zwłaszcza odtwórczyni roli stewardesy).

5. Wykonanie techniczne.

Najsłabiej z realizacją było przy drugim segmencie. Scenografia przy scenach w czymś na wzór ogródka były bardzo sztuczne – plastikowe rośliny raziły po oczach. Najładniejsze dla oka wydały mi się segment pierwszy i trzeci.

6. Ogólna ocena.

Konstrukcja filmu, który zawiera cztery niepowiązane ze sobą historie miłosne, a także komizm, absurd ostatniego segmentu, na myśl przyniosły mi wspomnienia o tajwańskim filmie Candy Rain. Niestety  L-O-V-E jest znacznie gorszym filmem, gdyż nie ma nawet elementów wspólnych dla poszczególnych historii, które mogłyby być klamrą spinającą wszystkie segmenty. Najlepiej od strony technicznej i aktorsko prezentuje się segment trzeci, natomiast drugi wypada pod każdym względem najgorzej. Wadą wszystkich historii miłosnych jest ich infantylizm i dziwaczne, niezrozumiałe działania bohaterów. Pierwszy segment przedstawia ciekawą historię, jednak działania głównego bohatera, który poszukuje osoby o takim samym głosie, aby móc pocieszyć dziewczynę po jego śmierci, są niezrozumiałe. W końcu co to da, przecież i tak będzie musiała się oswoić z jego ewentualną śmiercią… Fabuła drugiej historii jest szczytem tandety w romansach, jednak nie będę spoilerować, więc radzę samemu zapoznać się z bólem kochanków. Trzecia para najbardziej mi przypadła do gustu, chociaż ich powód do kłótni wydaje mi się co najmniej nie adekwatny do skutków jakie wywołał. Czwarta historia jest najciekawsza pod względem treści, a także (o dziwo!) niesie ze sobą przesłanie. W karykaturalny sposób ukazano poszukiwania swojego wymarzonego partnera. Wielki plus za zakończenie, bo jest zabawnym akcentem na koniec bardzo przeciętnego filmu. Podsumowując, nie polecam, no chyba, że ktoś ma wolny czas i zupełny brak pomysłów na to jak go zagospodarować.

Ocena: 3/10