Island Etude

Tytuł: Island Etude (Etude, lian xi qu, lin jaap kuk, 练习曲, 練習曲)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 109 min

Reżyseria: Chen Huai En

Scenariusz: Chen Huai En

Obsada: Ming-hsiang Tung

Gatunek: dramat, młodość, obyczajowy.

 

Rowerem przez Tajwan

Reżyserzy z różnych krajów wyjątkowo często sięgają po formę „filmu drogi”.  Było tak również w przypadku Chen Huai En. Zazwyczaj taka konwencja filmu intryguje mnie, skłania do przemyśleń, ale nie mogę tego powiedzieć o niniejszy filmie – Island Etude.

Czytaj dalej

M

Tytuł: M

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 110 min

Reżyseria: Lee Myung-Se

Scenariusz: Lee Myung-Se

Budżet: 4 mln $

Obsada: Gang Dong-WonLee Yeon-HeeKong Hyo-Jin

Gatunek: tajemnica, romans, surrealizm.

Pomiędzy jawą a fikcją

Aktor Gang Dong-Won, reżyser Lee Myung-Se i intrygujące plakaty promocyjne – to aż nadto, aby przykuć moją uwagę (i nawet drewniana Lee Yeon-Hee nie była w stanie mnie zniechęcić). Może i nie jest to film, o którym rozmyśla się latami, bądź odkrywa prawdy dotąd utajnione, ale w końcu nie każdy film musi na długo zapadać w pamięci, prawda?  À propos pamięci…

Czytaj dalej

Black House

Tytuł: Black House (Geomeun Jip, 검은집)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 103 min

Reżyseria: Shin Tae-Ra

Scenariusz: Lee Young-JongYusuke Kishi (powieść)

Budżet: 3,3 mln $

Obsada: Hwang Jung-MinYoo-SunKang Shin-IlKim Seo-Hyung

Gatunek: horror (?), thriller

Imitacja horroru?

Black House jest kolejną (po japońskiej z 1999r.) adaptacją powieści Yusuke Kishi o tym samym tytuleZadziwiający jest dla mnie fakt, iż praktycznie wszędzie widnieje ten tytuł jako horror. Nie jestem wielką specjalistką od horrorów, ale widziałam ich na tyle dużo, że wiem czego po nich oczekiwać. Niestety Black House spisuje się przeciętnie zarówno jako horror, jak i jako przedstawiciel gatunku thriller.

Głównym bohaterem filmu jest rozpoczynający pracę agent ubezpieczeniowy – Jeon Jun-Oh. Dość niefortunnie rozpoczyna nowy etap w życiu, gdyż zostaje przydzielony do zagadkowej sprawy. Na prośbę Park Chung-Bae wyrusza do jego mieszkania, a na miejscu zastaje jego syna, który powiesił się w pokoju. Zadaniem agenta jest stwierdzanie czy chłopak popełnił samobójstwo, ponieważ w takim wypadku zostanie wypłacona pokaźna polisa na życie. Jednakże przez wzgląd na dziwne zachowanie mężczyzny oraz fakt, że i jego żona jest ubezpieczona na milionową kwotę, Jeon Jun-Oh zaczyna podejrzewać zabójstwo.

Przyznam się, że nie czytam opisów filmów wnikliwie, a tytuły do oglądania wybieram raczej bezmyślnie – ładny plakat, znany reżyser, obsada, gatunek. Tak też było w przyapdku Black House. W rolę agenta ubezpieczeniowego wcielił się znany przeze mnie Hwang Jung-Min (Moby DickThe Unjust, Korean Peninsula). Nie należy on do czołówki moich ulubionych aktorów, ale w każdym, widzianym przeze mnie, filmie z jego udziałem pozostawiał dobre wrażenie. Nie inaczej jest i tutaj. Niestety trafiła mu się bardzo płaska postać, z której zapewne niewiele był w stanie wycisnąć. Jeon Jun-Oh jest żółtodziobem w kwestii wymuszania ubezpieczeń na życie. Jest podejrzliwy, ale też brak mu profesjonalizmu, który mógłby uratować tę postać w moich oczach. Mimo to  Hwang Jung-Min dał radę wykreować realistycznego bohatera. Poznajemy jego rutynę pracy, ale i idyllistyczny związek z ukochaną Jang Mi-Na (Kim Seo-Hyung). Większą uwagę skupia Kang Shin-Il jako Park Chung-Bae. Już sam jego wygląd, ubiór, zachowanie rzucają na niego podejrzenia. Taki typowy materiał na typa spod ciemnej gwiazdy. Istotną rolę w filmie odgrywa również żona (czy też partnerka?) Park Chung-Bae, czyli Shin Yi-Hwa (Yoo-Sun). Wszyscy aktorzy spisali się bardzo dobrze i pod tym względem nie mam wiele do zarzucenia.

Słabszym ogniwem jest fabuła i jej rozwój. Swoją drogą dlaczego tytuł ,,Black House”? Sugeruje on film o nawiedzonym domu, czy też cokolwiek związanego z duchami, jakimś źródłem zła w konkretnym miejscu. Pierwsza połowa filmu to przede wszystkim nużący spektakl zabawy w kotka i myszkę, kto kogo przechytrzy, doszukiwanie się wskazówek co do tożsamości mordercy i motywów działania. Nieoczekiwanie, po niespodziewanym zwrocie akcji, film przyspiesza by pod koniec stać się groteskowym slasherem. Groteskowym o tyle, że nic nie wskazywało na taki obrót sytuacji przez większość filmu i na jej tle eskalacja przemocy, litry lejącej się krwi wyglądają po prostu śmiesznie. Jednak muszę oddać twórcom, że postarali się i niektóre sceny (tortury, atak kluczami od samochodu :)) są bardzo solidne.

Scenografie są bardzo proste, a sam obraz wydaje się sterylny (przynajmniej w pierwszej połowie filmu). Większość akcji ma miejsce w budynkach – szpital, biurowiec, mieszkanie. W drugiej połowie zdecydowanie więcej posępnych scenerii, brudu, potencjalnych narzędzi tortur. Na muzykę w ogóle nie zwróciłam uwagi…

Osobiście film nie przypadł mi do gustu, gdyż ciężko go sklasyfikować do konkretnego gatunku oraz wskazać co takiego reżyser chciał nam przekazać. Teoretycznie można doszukiwać się elementu horroru poprzez nawiedzenia przez ducha dziewczynki, który objawia się mrocznymi rysunkami, a później bestialstwem, zabijaniem innych. Na to wskazywałoby zakończenie, ale czy faktycznie o to chodziło? Black House nie jest filmem złym, ale z tego co mi wiadomo japońska wersja jest lepsza i nie do końca remake się powiódł. Niestety nie mam porównania, gdyż Kuroi Ie wciąż przede mną, więc być może wtedy odrobinę zmienię zdanie o tym tytule. Tak czy inaczej – nie polecam osobom, które szukają horroru, chcą poczuć strach, klimat. Już bardziej powinien przypasować fanom thrillerów, albo kryminałów. Trudno powiedzieć.

Ocena: 5/10

Protégé

Tytuł: Protégé (Moon to,  門徒)

Kraj: Hongkong

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 106 min

Reżyseria: Tung-Shing Yee

Scenariusz: Tung-Shing Yee

Obsada: Andy LauDaniel WuJingchu ZhangLouis KooAnita Yuen

Gatunek: kryminał, dramat, akcja.

Oklepana tematyka w nieoklepanym wydaniu

Reżyser i jednocześnie scenarzysta Protege – Derek Yee, wprowadza widza w posępny świat handlu narkotykami. Po jednej stronie barykady mamy bossów narkotykowych, a po drugiej służby specjalne usiłujące ich aresztować. Niemymi świadkami gry miedzy handlarzami a policją są narkomani, którym niewielu chce poświęcić choćby chwilę uwagi i zrozumienia.

Czytaj dalej

Seven Days

세븐데이즈

Tytuł: Seven Days (세븐데이즈, 7 Days, sebeun deijeu)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 125 min

Reżyseria: Won Shin-Yeon

Scenariusz: Yoon Jae-Koo

Obsada: Kim YunjinKim Mi-SukPark Hee-Soon

Gatunek: thriller, kryminał.

Seven Days, czyli porwań ciąg dalszy

Seven Days to thriller jakich wiele w dorobku koreańskich reżyserów. Jak to zawsze bywa – film skupia się na zrozpaczonym rodzicu, który zrobi wszystko byleby odzyskać dziecko. Jednakże Seven Days wyróżnia się bardzo hollywoodzkim stylem, dzięki czemu trafił nawet do Polski i przy odrobinie szczęścia można go obejrzeć w tv. Zapewne nie bez znaczenia był także fakt, iż główną aktorkę – Kim Yunjin, zagraniczni widzowie mogą kojarzyć z serialowego hitu „Lost”.

Czytaj dalej

Written

리튼

Tytuł: Written (리튼)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 87 min

Reżyseria: Byungwoo Kim

Scenariusz: Byungwoo Kim

Obsada: Jin-seok Lee, Kim Bo-Young, Sang-hyuk Lee, Jin-soo Park

Gatunek: thriller, psychologiczny.

Czy to wciąż filmowa fikcja czy już rzeczywistość?

Osoby, które od dłuższego czasu czytają moje recenzje wiedzą, że uwielbiam filmy niekomercyjne, niezależne (w języku angielskim określane jako indie). Młody reżyser Kim Byung-woo (rocznik ’80) w swoim drugim pełnometrażowym filmie (po Ananophic) udowadnia, że do stworzenia filmu wyjątkowego nie potrzeba pokaźnego portfela czy też znanych nazwisk.

Czytaj dalej

Secret Sunshine

Milyang

Tytuł: Secret Sunshine (Milyang, 밀양)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 142 min

Reżyseria:  Lee Chang-Dong

Scenariusz:  Lee Chang-Dong

Budżet: 3.5 mln $

Obsada: Jeon Do-YounSong Kang-Ho

Gatunek: dramat.

Gdy jedyne co pozostaje to wiara

Już samo nazwisko reżysera Lee Chang-Dong wzbudza we mnie niemałe emocje i zainteresowanie. Po obejrzeniu jego dwóch innych filmów – fenomenalnego Oasis i równie zapadającego w pamięci PeMC, przyszedł czas na Secret Sunshine. Niestety tym razem spotkało mnie niewielkie rozczarowanie.

Czytaj dalej

Hagetaka: Road to Rebirth

ハゲタカ

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Hagetaka: Road to Rebirth (Hagetaka, ハゲタカ, Vultures)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2007

Liczba odcinków: 6

Czas trwania odcinka: 58 min

Reżyseria: Keishi Ohtomo

Scenariusz: Mayama HitoshiKoji Hayashi

Obsada: Chiaki KuriyamaRyuhei MatsudaAkira NakaoNao OmoriKyohei Shibata

Gatunek: biznes.

2. Fabuła.

Na podstawie dwóch powieści Jin’a Mayamy (真山仁) – ,,Hagetaka” oraz ,,Buyout”.

Rok 1998, rejon Azji południowo-wschodniej pogrążony jest w kryzysie ekonomicznym. Wiele japońskich banków, zwłaszcza inwestycyjnych, staje na granicy bankructwa  m.in. bank z długoletnią tradycją – Mitsuba. Zaistniałą sytuację próbuje wykorzystać Masahiko Washizu, były pracownik Mitsuba Bank, a obecnie jeden z współwłaścicieli amerykańskiej firmy inwestycyjnej Horizon Investments. Jednak zanim Masahiko Washizu wykupi japońskie banki i firmy, będzie musiał stawić czoła byłemu przełożonemu, jednemu z kierowników w Mitsuba – Takeo Shibano.

3. Muzyka.

Nie zwróciłam szczególnej uwagi na soundtrack. Zważywszy na poziom dramy szkoda, że nie przyłożono się do różnorodnej, przykuwającej uwagę oprawy muzycznej.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Pod względem gry aktorskiej spotkało mnie miłe zaskoczenie. Cała obsada zaprezentowała się z dobrej strony. Moja uwaga skupiła się przede wszystkim na dwóch głównych bohaterach, czyli Masahiko Washizu (Nao Omori) oraz Takeo Shibano (Kyohei Shibata). Obaj wykreowali wiarygodne postacie, które nie są wyłącznie jednopłaszczyznowe. Pikanterii ich rywalizacji dodaje fakt, iż w przeszłości łączyły ich relacje niemal przyjacielskie. Odtwórca roli Washizu zaskoczył mnie swoim dobrym angielskim, ponieważ chyba wszyscy wiemy jak trudno Japończykom przychodzi nauka tego języka. Zarówno washizu, jak  i Shibano to zdeterminowani, uzdolnieni finansiści, choć rożni ich styl i filozofia pracy. Washizu jest przedstawicielem nowoczesnego kapitalizmu z silnymi wpływami Zachodu. Natomiast Shibano to reprezentant konwencjonalnego, tradycyjnego postrzegania biznesu. Bardzo ważne są dla niego bezpośrednie, silne więzi z klientami i to one, a nie pieniądze, są priorytetem. Obok wspomnianej dwójki poznajemy bliżej dziennikarkę i jedyną istotniejszą przedstawicielkę płci pięknej w zdominowanym przez mężczyzn świecie Hagetaki – Yuka Mishima (Chiaki Kuriyama znana mi z dramy Ashita no Kita Yoshio) oraz młodego przedsiębiorcę Osamu Nishino (Ryuhei Matsuda, który zagrał m.in. w Ashita no Kita Yoshio4.6 Billion Year Love9 SoulsAoi Haru). Nie mogę powiedzieć, że wywarli na mnie takie samo wrażenie jak poprzednicy, ale ich występ z czystym sumieniem mogę nazwać przyzwoitym.

5. Wykonanie techniczne.

Do większości japońskich dram nie mam większych zażaleń do strony technicznej. Nie inaczej jest i w tym razem, a drama sprostała moim oczekiwaniom. Jak na serię biznesową przystało większość scen ma miejsce w oszklonych, nowoczesnych, schludnych wnętrzach, biurowcach. Z drugiej strony umiejętnie skontrastowano zimny, szary świat wieżowców z typowo japońskimi, tradycyjnymi wnętrzami np. posiadłość rodzinna Nishino. Podobała mi się praca kamery, gdyż sporo ujęć jest niestandardowych i nie nudzą swoją schematycznością.

6. Ogólna ocena.

Hagetaka to kolejna (po Gaiji Keisatsu) krótka, bo sześcioodcinkowa drama, którą oglądałam jednym tchem. Odczuwam dziwną tendencję, że im mniej odcinków, tym lepszy produkt końcowy. Mimo wszelkich zalet ostrzegam, że jest to typowa drama biznesowa, a co za tym idzie – zawiera sporo fachowej terminologii oraz procesów. Zaliczam się do osób, które bardzo lubią tematykę ekonomiczną, więc i tę dramę oglądałam z wielką przyjemnością. Dla zrozumienia fenomenu Hagetaki  w postaci rekordów oglądalności w Japonii, wypadałoby pobieżnie zapoznać się z sytuacją gospodarczą tego kraju w czasie akcji serii. Otóż pod koniec XXw Japonię dotknął kryzys ekonomiczny. W jego wyniku banki upadały, przedsiębiorstwa zwalniały pracowników, a inwestorzy z zagranicy ostrzyli sobie zęby na wykup japońskich banków inwestycyjnych. Fuzja i przejęcia (a ang. M&A, czyli Mergers and acquisitions) stały się koniecznością. I tak na przykład jeden z japońskich banków został przejęty przez Ripplewood i przemianował się na Sinsei Bank. Poza tym już sama postać shibano powstała na bazie autentycznej osoby – Junichiro Koshi, jednego z dyrektorów Industrial Bank of Japan (obecnie Mizuho). Jako ciekawostkę chciałabym jeszcze przytoczyć powiązania leksykalne. Choć Hagetaka oznacza ,,vulture” (czyli ,,sęp”; ,,żarłok”) to angielski tytuł dramy brzmi: ,,Road to Rebirth” (,,droga ku odrodzeniu”), a zapis w kanji Shinsei to 新生, czyli ,,re-birth” (,,odrodzenie”). Hagetaka przedstawia ścieranie się bezwzględnego dążenia do zysku ze zwykłymi, przyziemnymi problemami ludzi, pracowników, którzy nie mają żadnego wpływu na decyzje zarządów. Ciężko wyważyć sferę biznesową i sferę społeczną, ludzką. Swoją drogą spodobało mi się, że nie robiono na siłę wroga japońskiego narodu i gospodarki z Amerykanów. Wręcz przeciwne – podkreślono błędy i brak etyki w biznesie na własnym podwórku. Tak czy inaczej, dramę polecam miłośnikom serii biznesowych, ponieważ pozostali mogą się wynudzić. Aktorzy wypadli bardzo dobrze, wykreowali realistyczne profile postaci, scenariusz jest rozbudowany i spójny, a reżyseria płynna. Osobiście czekam na więcej tego typu dram.

Ocena: 8+/10