Do Over

1. Dane podstawowe.一年之初

Tytuł: Do Over (yi nian zhi chu, 一年之初, yat nin ji choh)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 113 min

Obsada: Anan XuYung Yung ChangChien Wei Huang

Gatunek: dramat, fantasy.

2. Fabuła.

Losy piątki bohaterów – pomocnika na planie filmowym, młodego reżysera, brata owego reżysera, nielegalnego imigranta, młodego chłopaka, którzy podczas ostatniego dnia roku borykają się z rożnymi problemami.

3. Muzyka.

Praktycznie niezauważalna, jednak pod koniec pojawia się kilka czysto instrumentalnych utworów. Pod tym względem film bardzo oszczędny.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W filmie zaangażowano aktorów, których mniej lub więcej kojarzę z innych tajwańskich produkcji. Niestety nikt nie utkwił mi specjalnie w pamięci, no może poza odtwórcą roli imigranta, który zrobiłby wszystko dla uzyskania obywatelstwa. Aktorzy spisali się przyzwoicie, nie przypominam sobie by ktokolwiek mnie irytował. Postacie są różnorodne, przebywają w różnych środowiskach. Nie dowiadujemy się szczegółów z życia poszczególnych bohaterów, jedynie skrawki z ich życia prywatnego i relacji z innymi ludźmi.

5. Wykonanie techniczne.

Wykonanie techniczne bardzo surowe, scenografie nie są przekombinowane. Dominują statyczne ujęcia. Sceny odrealnione, surrealistyczne prezentują się dobrze, chociaż również są minimalistyczne. W ogromnym skrócie to jest to film typowy dla tego rodzaju tajwańskich produkcji.

6. Ogólna ocena.

Ze względu na fakt, iż film przedstawia historie aż piątki bohaterów, to nie dziwi, iż należy być skupionym podczas seansu. W przeciwnym wypadku łatwo przeoczyć elementy spinające fabułę oraz łączące bohaterów w bardziej lub w mniej luźny sposób. Do tego zachwiana chronologia nie ułatwia oglądania – raz obserwujemy retrospekcje, a innym razem wydarzenia z przyszłości. Niektóre sceny mają miejsce poza czasem i przestrzenią. Trochę dziwi mnie fakt, iż wszędzie film widnieje jako „fantasy”, gdyż np. wyobrażenia o byciu na Księżycu, to dla mnie jedynie projekcja umysłu pod wpływem narkotyków. O czym jest Do Over? – nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Poruszanych tematów jest naprawdę wiele m.in.związki międzyludzkie (relacje rodzinne, miłosne, braterskie), przemoc Chińczyków, poszukiwanie własnej tożsamości, kwestia braku celu w życiu. Każdy z bohaterów boryka się z innym problemem, jednak łączy ich walka o życie tu i teraz. Żyją chwilą oraz obawiają się tego, że popełnione błędy w przeszłości w końcu ich dopadną. Jednak najlepszą częścią filmu jest zakończenie. Ja osobiście film odebrałam jako pytanie reżysera do widza: gdybyś mógł ponownie przeżyć życie, to jakby ono wyglądało? Co byś zostawił, a co zmienił? Zupełnie jak podczas kręcenia filmu, kiedy to można wyciąć dane sceny, dowolnie je zmieniać, czy też od nowa napisać scenariusz. Film na pewno nie dla każdego, gdyż tematyka jest specyficzna, podobnie jak wykonanie, jednak opowiedziana historia na tyle mnie wciągnęła, iż nie uważam czasu poświęconego na seans za zmarnowany.

Ocena: 7/10

Trailer

Candy Rain

1. Dane podstawowe.花吃了那女孩

Tytuł: Candy Rain (hua chi le na nü hai, 花吃了那女孩, Take That Girl to Eat, ai qing tang guo yu, fa hek liu na nui haai, 愛情糖果雨)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2008

Czas trwania: 106 min

Obsada: Kar Yan LamCyndi WangAn-an HsuJozie LuYung-yung Chang

Gatunek: romans, melodramat, GL.

2. Fabuła.

Film bazuje na prawdziwych wydarzeniach.

Cztery różne historie miłosne homoseksualnych kobiet w Tajpej.

3. Muzyka.

Oprócz obrazu urzekł mnie soundtrack. Muzyka bardzo dobrze komponowała się z obrazem, zastosowano sporo różnorodnych utworów, motywów. Polecam zapoznać się ze ścieżką dźwiękową.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Ciężko mi ocenić grę aktorek, gdyż film utrzymany jest w specyficznym klimacie i do tego więcej w nim liryzmu niż treści. Podobały mi się pierwsze trzy historie, poznajemy różnorodne bohaterki, które mniej lub bardziej mają sprecyzowany obiekt swojego uczucia. Czwarta historia odstaje nastrojem i sposobem przedstawienia od pozostałych. Przyznaję, iż nie podobał mi się on i dlatego również gra aktorek jest nazbyt ekspresyjna, nieadekwatna do podejmowanych działań. Emocje wyrażane w czwartej części najmniej mnie przekonały, wydawały się sztuczne, wymuszone i niezrozumiałe.

5. Wykonanie techniczne.

Candy Rain pod względem technicznym ma wiele do zaoferowania. Zastosowano wiele nieszablonowych efektów – urwane kadry, gra świateł, przenikanie obrazu, skupienie na szczegółach (np. stopy, usta, dłonie). Jako całość bardzo mi się podobał.

6. Ogólna ocena.

Film nierówny – trzy pierwsze historie przyjemne dla oka i ciekawe (chociaż niewciągające), natomiast czwarta odrealniona, pełna groteski – co burzyło stonowany wyraz filmu. W wielu scenach obraz nabiera artystycznego ducha, wyraża więcej niż słowa. Jednocześnie bardzo łatwo przekombinować z tą poetyckością i zamiast arcydzieła otrzymać pustą, dziwaczną opowiastkę – i niestety twórcy Candy Rain chyba chcieli zbyt wiele ,,upchnąć” w jednym filmie. Nadmiar zastosowanych efektów sprawia, iż widz czuje się zdezorientowany, a niedopowiedzenia pomiędzy bohaterkami irytują. Dobrze, że są elementy wspólne dla wszystkich historii, czyli tytułowe słodycze, przesyłka kurierska i ta sama kamienica (o ile wzrok mnie nie mylił). Ciężko odnieść mi się do znaczenia tytułu, chociaż punktem zaczepienia jest fakt, iż po spożyciu słodyczy następują kulminacyjne momenty poszczególnych opowieści (w trzeciej historii po zjedzeniu tortu zostaje podjęta decyzja, w ostatniej cukierki zachęcają bohaterki do szczerości). Tak jak wspomniałam w pierwszych trzech historiach dominuje stonowany klimat, piękne zdjęcia, ale czwarta burzy cały porządek rzeczy. Gdyby nie to film oceniłabym wyżej (chociaż i tak 6 to wysoko 🙂 ). Zabrakło mi większego skupienia na uczuciach, bohaterkach. Opowiedziane historie momentami wydawały mi się banalne, wyprane z emocji, bądź aż nazbyt przejaskrawione. Candy Rain przedstawia różne oblicza miłości i tak naprawdę nie ma tu znaczenia czy to miłość homoseksualna, czy też heteroseksualna. Mimo, iż niewiele możemy usłyszeć dialogów, a w tym tych ambitnych, to podobało mi się podsumowanie filmu, czyli: ,,Niektórzy ludzie są szczęśliwi razem. Niektórzy ludzie są szczęśliwi, gdy są osobno. Niektórzy ludzie są nieszczęśliwi, bo nie mogą być razem. A inni ludzie nigdy nie będą szczęśliwi nawet, gdy będą razem.” Polecam zapoznać się z tym tytułem, chociażby przez wzgląd na scenę wizualną i soundtrack – pod tym względem jest to oryginalny film o miłości, samotności i pragnieniu szczęścia.

Ocena: 6/10