Green Chair

녹색의자

Tytuł: Green Chair (Noksaek uija, 녹색의자)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2005

Czas trwania: 98 min

Reżyseria: Cheol-su Park

Budżet: 2 mln $

Obsada: Seo JungShim Ji-HoOh Yun-Hong

Gatunek: dramat, romans, erotyczny.

Wielka, zakazana miłość czy zwykła fascynacja?

Już od jakiegoś czasu tkwię w przekonaniu, że Koreańczycy jak nikt inny potrafią robić dramaty erotyczne (przynajmniej w Azji). Green Chair to kolejny dowód na to, że z banalnej historii można stworzyć oryginalny i niezwykły obraz.

Atrakcyjna Kim Mun-hee jest 32-letnią rozwódką, która wdaje się w romans z 19-letnim Seo-hyun. Jednak, zgodnie z koreańskim prawem, uprawiając seks z chłopakiem złamała prawo (dopiero od 20 roku życia jest się pełnoletnim) za co zostaje skazana na 100 godzin pracy społecznej. Po wyjściu z więzienia czeka na nią chmara dziennikarzy, którzy zwietrzyli szansę na szokującą historię. Tymczasem Kim Mun-hee dostrzega w tłumie Seo-hyun. Kochankowie udają się do hotelu, gdzie kilka kolejnych dni i nocy spędzają w łóżku. Gdy emocje opadają  Mun-hee zdaje sobie sprawę z powierzchowności ich uczucia i postanawia zerwać z Seo-hyun, ale chłopak oznajmia jej, że nie pozwoli odejść ukochanej kobiecie.

Opis zapewne dla większości osób brzmi banalnie, jednak nic bardziej mylnego. W Green Chair  próżno szukać płytkich postaci, wyświechtanych schematów i braku wyczucia w scenach erotycznych. Duża w tym zasługa reżysera, ale jeszcze większa w głównej parze aktorów. W rolę Mun-hee wcieliła się Seo Jung. Moje wrażenia – nie tylko piękna, ale i utalentowana aktorka. Jej bohaterka to krucha, doświadczona kobieta, patrząca realistycznie na związek z 13lat młodszym mężczyzną. Mimo to sama różnica wieku i fakt, że Seo-hyun jest nieletni nie jest decydująca. Martwi ją, że młodszy kochanek szybko się nią znudzi i znajdzie sobie dziewczynę w swoim wieku. Z jednej strony chce uniknąć zranienia, ale z drugiej łączy ją z Seo-hyun silna więź – zarówno natury fizycznej, jak i emocjonalnej. Dlatego też postanawia dać chłopakowi szansę. Rola Seo-hyun przypadła Shim Ji-Ho, który świetnie poradził sobie z ukazaniem przeciwności swojego bohatera. Momentami może wydawać się seks-maszyną, że jedynie eksperymentuje z bardziej doświadczoną seksualnie kobietą, ale szybko okazuje się, iż jest bardzo dojrzałym młodym mężczyzną. Mun-hee to jego pierwsza miłość i chce spędzić z nią  resztę życia. Na całe szczęście nie zapomniano o ukazaniu jego bardziej dziecinnej, niepoważnej, naiwnej strony np. gdy w barze udaje, że się upił, albo gdy szuka kamer w żyrandolu w pokoju motelowym, bądź też gdy spontanicznie zdejmuje spodnie przed Mun-hee i jej koleżanką. Tutaj chciałabym zaznaczyć, że film ten przepełniony jest bardzo strawnym humorem, który  zastosowano w odpowiednich momentach – także w trakcie scen erotycznych. Przez film przewija się kilka drugoplanowych postaci, ale najistotniejszą rolę odegrała przyjaciółka Mun-hee – Su-jin (Oh Yun-Hong). Z postaci anonimowej wykreowała bohaterkę, która wniosła do filmu nutę artystycznego nieładu, dziwactwa (w dobrym tego słowa znaczeniu). Swoje pięć minut miał także Jeon-han Kim jako dziennikarz, który śledził główną parę bohaterów. Jego nieodłącznym atrybutem stały się sznur i taśma co łączy się z pewnym komicznym elementem powtarzającym się przez większość filmu.

Wykonanie techniczne zaliczam do tych z serii surowych. Proste scenografie, które wydają się być szare, nieprzyjazne, ale np.  bardzo umiejętnie wykorzystano oświetlenie.  Stonowana oprawa muzyczna sprawia, że film miejscami się dłuży, niektóre ujęcia mogłyby być krótsze. Jakieś pierwsze 30 min Green Chair to namiętny erotyk, który skupia się na procesie przygotowania i trwania upojnych dni bohaterów. Tutaj chciałabym podkreślić, że sceny te zostały bardzo umiejętnie nakręcone i ani przez chwilę nie odniosłam wrażenia, że przekroczono granicę dobrego smaku. Reżyserowi Cheol-su Park udało się stworzyć film, który jest pochwałą miłości fizycznej, a sceny erotyczne są ,,estetyczne” (nie bez znaczenia jest tu fakt, iż aktorzy nie mają się czego wstydzić jeśli chodzi o ich fizjonomię). Pozostała część filmu ukazuje relacje pomiędzy Kim Mun-hee i Seo-hyun. Dzięki nim uwierzyłam, że parę kochanków łączy nie tylko pociąg fizyczny, ale i osobliwa forma miłości. Osobliwa, ponieważ w kontekście zakończenia odniosłam wrażenie, iż ich więź jest na tyle intensywna, że potrzebują chwili oddechu z dala od siebie.Tytuł ten ukazuje także ułomność koreańskiego prawa. W końcu czym różni się psychika Seo-hyun, jego postrzeganie świata, gdy ma 19 lat, a gdy 20 lat? Dlaczego te kilka miesięcy musi być łamaniem prawa? Kwestię tę dobitnie uchwycono w surrealistycznej scenie z końcówki filmu, na urodzinach Seo-hyun. Na liście gości znalazło się większość postaci związanych bezpośrednio z główną parą – rodzice Seo-hyun, były mąż Mun-hee, policjant, starsza kobieta. Scena ta jest odmienna niż reszta filmu – odrobinę teatralna, ponieważ postaci mówią bezpośrednio do kamery, jakby wygłaszali monologi.

Green Chair bez problemu mógłby być łzawym melodramatem, ale zamiast tego powstał pogodny film ze sporą dozą stonowanego humoru. Zapewne na wielu twarzach zagości uśmiech zadowolenia, gdy  pojawią się napisy końcowe. Osobiście film bardzo mi się podobał i choć nie jest bez wad to ogląda się go płynnie, a sama historia jest interesująca (podobno bazuje na prawdziwych wydarzeniach). Najbardziej ubolewam nad tym, że nie przedstawiono sylwetek głównej pary z okresu zanim się poznali. Tak czy inaczej – polecam zwłaszcza osobom, które lubią dramaty erotyczne.

Ocena: 7+/10

Peppermint Candy

박하사탕

Tytuł: Peppermint Candy (Bakha satang, 박하사탕)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2000

Czas trwania: 127 min

Obsada: Sol Kyung-GuMoon So-RiKim Yeo-JinKo Seo-HeeSeo Jung

Gatunek: dramat.

 

 

To, kim jesteśmy, nie zawsze jest kwestią naszego wyboru

    Peppermint Candy to film, który bez wahania można nazwać ,,z najwyższej półki”. Niestety, aby go docenić wypadałoby znać, choćby pobieżnie, najnowszą historię polityczną, gospodarczą i społeczną Korei Południowej. Nie jest to obraz lekki, łatwy i przyjemny, ale warto poświęcić te dwie godziny, gdyż niewiele filmów potrafi tak poruszyć uważnego widza.

Czytaj dalej