I’m a Cyborg, But That’s OK

싸이보그지만 괜찮아

1. Dane podstawowe.

Tytuł: I’m a Cyborg, But That’s OK (Ssaibogeujiman Gwaenchanha, 싸이보그지만 괜찮아)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 105 min

Reżyseria:  Park Chan-Wook

Scenariusz:  Jeong Seo-Kyeong, Park Chan-Wook

Budżet: 3 mln$

Obsada: Lim Soo-JungRain

Gatunek: romans, science fiction .

2. Fabuła.

Cha Young-Goon od dziecka wierzy, że jest cyborgiem. Pewnego dnia trafia do szpitala psychiatrycznego po tym jak w pracy, podczas składania radia, rozcina sobie żyły i próbuje się naładować dzięki podłączeniu do przewodów radia. W placówce poznaje wiele nietuzinkowych osób m.in. kobietę bez wspomnień oraz młodego mężczyznę – Park Il-Sun, który wierzy, że potrafi okradać innych z ich zdolności, cech charakteru. Wkrótce stan zdrowia Cha Young-Goon pogarsza się, gdyż kobieta nie przyjmuje „ludzkiego pokarmu”, który mógłby ją uszkodzić. Park Il-Sun postanawia jej pomóc.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna jest świetna, zróżnicowana, oryginalna – mnóstwo utworów multiinstrumentalnych, walc itp. Za muzykę odpowiada Jo Yeong Uk, który pracował przy m.in.: Sympathy for Lady VengeanceA Dirty Carnival, OldboyThe Quiet Family, MossThe Unjust– wydaje mi się, że tytuły te są najlepszą rekomendacją tego co możemy usłyszeć w tej produkcji. Jest to jeden z tych kompozytorów, którzy sprawiają, iż muzyka jest nie tylko dodatkiem do obrazu, ale też integralną jego częścią i uczestniczką wydarzeń. Namiastka tego co czeka widza podczas seansu: link 1, link 2. Może to nieodpowiednie porównanie, ale soundtrack kojarzy mi się z bajką dla dzieci, gdyż jest w większości pogodna, dynamiczna, sprawia, że uśmiech sam pojawia się na twarzy – zwłaszcza gdy widzimy krwawą jatkę w rytmie walca wiedeńskiego…

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Sporo osób zainteresowanych popkulturą azjatycką może kojarzyć I’m a Cyborg, But That’s OK dzięki występowi Rain’a (Full HouseFugitive: Plan B). Można nie lubić jego muzycznego dorobku, ale z pewnością jest przyzwoitym aktorem. Jako kleptoman-schizofrenik Park Il-Sun wypadł bardzo wiarygodnie, co nie było takie proste zważywszy na charakterystykę jego bohatera. Zapewne wielu innych aktorów ocierałoby się o śmieszność kicając jak królik,  wyciągając wżynające się spodnie w tylną część ciała, nosząc dziwaczne króliko-podobne maski, a na głowie mając wstążeczkę uplecioną z włosów. Natomiast Rain wywiązał się z powierzonej sobie roli świetnie, no i kto by przypuszczał,  że potrafi jodłować (swoją  drogą scena ta jest jedną z najbardziej surrealistycznych w całym filmie). W postać kobiety-cyborga wcieliła się Lim Soo-Jung (…ingSad movieWoochi, A Tale Of Two Sisters, Come Rain Come Shine, Finding Mr. Destiny), która do roli musiała schudnąć do wagi 39kg, ponieważ jej bohaterka głodziła się, obawiając popsucia części ludzkim jedzeniem. Cha Young-Goon wierzy, że jest cyborgiem i dlatego co jakiś czas musi się doładowywać (stopień zużycia energii wskazują jej kolory palców u stóp). Niestety dieta składająca się z baterii nie przynosi skutku, ale z pomocą przychodzi jej  Park Il-Sun, który obiecuje, że zbuduje dla niej specjalny adapter, zamieniający ludzkie jedzenie na potrzebną jej energię, bez szkody dla jej wewnętrznych obwodów. Lim Soo-Jung pokazała tą rolą kawał dobrego warsztatu i pomimo minimalizmu w mimice twarzy (w końcu jest cyborgiem…) to potrafiła przekazywać różnorodne emocje wzrokiem, gestami. Słowa pochwały należą się charakteryzatorom – gdyż ciężko było mi ją poznać, być może to wina utlenionych brwi i fryzury. Postaci drugoplanowe to pozostali pacjenci szpitala m.in. wspomniana już przeze mnie kobieta bez wspomnień Wang Kop-Dan – brawurowo zagrana przez Park Jun-Myeon (God’s Quiz). Skoro mamy zakład psychiatryczny, to oczywiście są tam również lekarze, pielęgniarki i pozostały personel. Jednak są oni jedynie statystami, gdyż nie należą do magicznego świata, w którym żyją ich pacjenci.

5. Wykonanie techniczne.

Gdy przy filmie widzę nazwisko takiego reżysera jak Park Chan-Wook  (trylogia zemsty: Sympathy for Mr. VengeanceOldboySympathy for Lady Vengeanceto o realizację mogę być spokojna. Co prawda ciężko porównywać I’m a Cyborg, But That’s OK z trylogią zemsty, ale nawet w tak odmiennej formie Park Chan-Wook pokazał swoją klasę. Film nosi znamiona komedii romantycznej (choć nie śmiałam podpiąć tego filmu pod ten gatunek) i stąd też dominują jaskrawe kolory, radosna muzyka, które sprawiają, iż film jest pogodny i ogląda się go bez zbędnego bagażu emocjonalnego. Wiele scen jest z elementami efektów specjalnych, stojących na dobrym poziomie. Były one niezbędne do ukazania surrealizmu świata chorych psychicznie ludzi. Stąd też jesteśmy świadkami lewitacji dzięki pocieraniu magicznych skarpetek, biedronkę gigant, nagłą zmianę lokacji z pokoju na Alpy, ale przede wszystkim rewelacyjną scenę , gdy Cha Young-Goon wystrzeliwuje pociski z palców, a z twarzy wypadają łuski naboi (podobno reżyserowi śniła się taka scena :)), czy też scenę, w której widzimy wnętrze mechanizmów cyborga (coś cudownego!).

6. Ogólna ocena.

I’m a Cyborg, But That’s OK nie jest filmem ciężkim, ale także do najlżejszych nie należy. Z pewnością nie jest to tytuł dla każdego widza, ponieważ wiele osób może być zdezorientowanym surrealizmem i absurdem poczynań bohaterów. Ale z drugiej strony – nie można wymagać od psychicznie chorych ludzi logicznego postępowania. Fabuła jest prosta jak drut, ale udało się jej zachować świeżość. W końcu w ilu filmach możemy zobaczyć rodzącą się miłość dwójki ludzi przebywających w szpitalu psychiatrycznym? Widać, ze reżyser nie obawia się trudnej tematyki i próbował stworzyć coś niepowtarzalnego, coś co zapada w pamięci widza. Wiele scen jest urojeniami chorych umysłów, które idealnie stapiają się z rzeczywistością do tego stopnia, że wydają się całkiem normalne. Z olbrzymią ulgą przyjęłam fakt, iż nikt nie próbuje nam udowadniać, że bohaterowie tak naprawdę są w pełni władz umysłowych i do zakładu trafili przez przypadek. Wręcz przeciwnie mamy wiele dowodów na słuszność ich diagnozy. Co ciekawe – nikt nie neguje wprost deklaracji Cha Young-Goon o byciu cyborgiem. Nawet jej matka wydawała się być pogodzona z tą myślą. W tym kontekście tytuł filmu jest jak najbardziej trafiony. Choć film utrzymany jest w lekkim tonie, to pod komiczną przykrywką możemy doszukać się wielu poważnych tematów np. zaburzenia żywienia (wynik traumy), celową izolację od społeczeństwa, aby chronić się przed złem tego świata, czy też to, że miłość nie ma granic i każdy człowiek (czy to chory, czy zdrowy) ma do niej prawo. Cha Young-Goon musi uporać się ze swoimi ludzkimi uczuciami, aby móc w pełni funkcjonować jako cyborg. Uczucie, które zrodziło się pomiędzy dwójką chorych ludzi, okazało się być dla nich zbawienne. On w końcu odnalazł cel w życiu, czyli pomoc Cha Young-Goon za wszelką cenę, dzięki czemu uzyskał nadzieję na nadanie swojemu istnieniu sensu. Z kolei Cha Young-Goon dzięki byciu cyborgiem mogła odnaleźć wewnętrzny spokój i poczucie bezpieczeństwa. Podsumowując – surrealistyczny, oryginalny i wciągający film o miłości w szpitalu psychiatrycznym. Polecam.

Ocena: 7+/10

Trailer