Haunters

Psychic

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Haunters (Choneung Ryukja, 초능력자, Psychic)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 114 min

Reżyseria: Kim Min-Suk

Scenariusz: Kim Min-Suk

Obsada: Gang Dong-WonKo Soo

Gatunek: thriller, akcja, fantasy.

2. Fabuła.

Im Kyu-Nam zostaje potrącony przez ciężarówkę i traci pracę. Jednak szczęście uśmiecha się do niego – zostaje zatrudniony w niewielkim lombardzie o sielskiej nazwie ,,Utopia”. Mężczyzna od razu zaprzyjaźnia się z szefem i jego córką, ale wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia do lombardu wchodzi Cho-In, który posiada nadprzyrodzoną moc kontrolowania ludzkich umysłów. Ku zdziwieniu Cho-In okazuje się, iż Im Kyu-Nam jako jedyny jest odporny na działanie jego mocy. Cho-In  zabija właściciela lombardu, a Im Kyu-Nam nie pozostaje nic innego jak tylko zemsta.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna jest genialna, a przede wszystkim różnorodna. Wszelkie wykorzystane motywy instrumentalne świetnie wpasowują się w obraz i, kiedy trzeba, budują, albo też rozładowują napięcie.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Do gustu przypadła mi cała obsada, a zwłaszcza główna para bohaterów oraz dwójka przyjaciół Im Kyu-Nam. W rolę obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami Cho-In, wcielił się jak zwykle niezawodny Gang Dong-Won (WoochiThe Secret Reunion, M, Voice of a Murderer, Maundy Thursday, Duelist). Widziałam większość filmów, w których wystąpił, a z każdym kolejnym przekonuję się, że nie został aktorem z przypadku. Oprócz przykuwającego uwagę wyglądu ma do zaoferowania niesamowitą charyzmę i z każdej odgrywanej postaci potrafi wydobyć oryginalność. Nie inaczej jest w przypadku Cho-In. Pierwsze minuty filmu przybliżają widzowi jego trudne dzieciństwo oraz niebezpieczną moc jaką dysponuje. Potrafi manipulować ludźmi w zasięgu swojego wzroku, wchodzą oni w stan tak jakby hipnozy i bezwiednie wykonują każdy jego rozkaz. Jego charakter jest spójny z mocami, które posiada, gdyż bez skrupułów wykorzystuje ludzi wokół siebie, a sam wiedzie życie aspołecznego samotnika. W kilku scenach Gang Dong-Won był naprawdę przerażający, a jego wzrok wyrażał budzącą grozę furię i pewność siebie. Nieoczekiwanie na jego drodze pojawia się Im Kyu-Nam, który jest odporny na wpływ Cho-In. W tej roli możemy oglądać Ko Soo (The Front Line). Chociaż Im Kyu-Nam wydaje się być dobrotliwym, młody mężczyzną, który nie ma za wiele szczęścia w życiu, to po zderzeniu z ciężarówką staje się oczywistością, że albo nagle fortuna się do niego uśmiechnęła, albo po prostu jest obdarzony nadludzką wytrzymałością ciała (w kontekście zakończenia skłaniam się ku tej drugiej teorii…). Tak czy inaczej, traci jedną pracę, ale zyskuje drugą, która ma być dla niego początkiem nowego życia. Wszystko kończy się wraz ze śmiercią właściciela lombardu i spotkaniem z Cho-In. Jego pomocnikami w zemście zostaje dwójka najlepszych przyjaciół – Ali (Enes Kaya) i Boba (Abu Dodd). Oboje przybyli do Korei z odległych krajów – Turcji i Ghany, ale świetnie mówią po koreańsku i razem stanowią zgrane trio. Ali i Boba wnieśli do filmu sporą dozę humoru, który skutecznie rozładowywał posępną atmosferę filmu, sprawiając, że przy seansie widz dobrze się bawi.

5. Wykonanie techniczne.

Jak na reżyserki debiut Kim Min-Suk (nie wliczam tu asystowania przy The Good, The Bad, The Weird), to wyszedł całkiem udany film. Chwilami denerwowało mnie drżenie kamery, ale można się do tego przyzwyczaić. Widać, że film nie dysponuje ogromnymi funduszami, ale udało się to skrzętnie zatuszować. Wydaje mi się, że co wrażliwsze osoby mogą być zdegustowane ilością trupów na ekranie, ale było to nieuniknione, aby pokazać jak niebezpieczny i nieprzewidywalny jest Cho-In. Jakieś pierwsze 15 min (czyli historia z dzieciństwa Cho-In) o bardzo klimatyczny horror z posępna muzyką, kolorystyką i scenografią. Później z klimatem jest znacznie gorzej, choć są przebłyski (scena w metrze, podwieszenie bohaterów do sufitu, pościg samochodowy).

6. Ogólna ocena.

W pierwszej chwili po seansie miałam mieszane uczucia. Film po prostu mi się nie podobał, brak realizmu, scenariusz wydawał mi się napisany na kolanie z ogromnymi brakami w logice…Nawet biorąc pod uwagę całą moją sympatię dla Gang Dong-Won’a nie byłam w stanie stwierdzić, że Haunters mi się podobał. Jednak z czasem doszłam do wniosku, iż niby kto powiedział, że film ten miał być realistyczny? Przecież już kwestia nadprzyrodzonych mocy jest nieprawdopodobna, to dlaczego nie dodać do tego absurdalnych sytuacji (np. samochód w turbo doładowaniem), nieśmiertelności Im Kyu-Nam, czy niewyjaśnienia pochodzenia mocy Cho-In? Przynajmniej w ten sposób film łamie schematy wszelkich filmów o superbohaterach. Widz wie tyle samo o mocach  Cho-In co  Im Kyu-Nam i jest tak samo zagubiony, bo nie wie skąd ta moc się wzięła, jakie ma ograniczenia i czy oddziałuje w sposób negatywny na samego oprawcę? To samo tyczy się niezwykłej wytrzymałości Im Kyu-Nam – dla jednych może to być głupota, a dla innych absurd, który dostarcza widzowi ogromnej frajdy. Zakończenie to kwintesencja niepoważnego tonu filmu, a sama odebrałam je jako taki pstryczek w nos dla wszystkich filmów o superbohaterach prosto z Hollywood. Fabuła nie jest oryginalna, ale udało się zachować jej nieprzewidywalność. Profile bohaterów mogłyby być bardziej rozwinięte, no ale wszystkiego mieć nie można…Z drugiej strony dzięki temu reżyser nie zanudza widza wątkami pobocznymi i niepotrzebnymi, chwytającymi za serce historiami życia protagonistów. Podsumowując – świetny soundtrack, solidne wykonanie, dobrze dobrani aktorzy i humor – czego chcieć więcej? Jeśli ktoś nastawia się na rozrywkę w stylu Woochi (choć mimo wszystko z bardziej intensywnym poczuciem posępnego klimatu niepokoju), to nie powinien uważać czasu poświęconego na obejrzenie Haunters za zmarnowany. Osobiście – oczekiwałam thrillera, a otrzymał dziwny twór, który mimo wszystko dostarcza rozrywki, stąd też tylko 6.

Ocena: 6/10