Collage of Our Lives

1. Dane podstawowe.renai shashin

Tytuł: Collage of Our Life (renai shashin, 恋愛寫眞, Love Picture,  Collage of Our Lives)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2003

Czas trwania: 111 min

Obsada: Matsuda RyuuheiHirosue Ryouko

Gatunek: dramat, romans, komedia

2. Fabuła.

Segawa Makoto to fotograf, który właśnie został zwolniony z pracy. Tego samego dnia otrzymuje list od swojej byłej dziewczyny – Satonaka Shizuru, która zaprasza go na swoją wystawę fotografii w Nowym Jorku. Początkowo chłopak wyrzuca list, ale gdy dowiaduje się, iż Satonaka Shizuru nie żyje, postanawia wyruszyć do USA by ją odnaleźć.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna nie przypadła mi do gustu. Według mnie przesadzono z różnorodnością i użyto udziwnione motywy np. coś na wzór flamenco, do tego jakieś mieszczańskie rytmy…

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Kolejny film w roli głównej z Matsuda Ryuuhei (4.6 Billion Year LoveAoi Haru), który przyszło mi oglądać. Muszę przyznać, iż w każdej ze swoich ról wygląda i zachowuje się tak samo. Jego wyraz twarzy jest interesujący, ale zupełnie nie potrafi wyrażać emocji. Zagrał nie najgorzej, ale nie wzbudził swoją postacią żadnych odczuć – czy to pozytywnych, czy to negatywnych. W główną rolę żeńską wcieliła się Hirosue Ryouko. Była przeurocza jako dziewczyna pełna pasji do fotografii, postrzegająca świat na swój własny, unikalny sposób. W filmie występuje kilka postaci drugoplanowych. Postać koleżanki Shizuru, Ayi (Koike Eiko) w końcowych scenach była przekomiczna…a raczej żałosna na swój sposób. Scena połykania tabletek – na to patrzeć się nie dało…Zupełnie nierealistyczną postacią był czarnoskóry wybawca Makoto – miłośnik Japonii i Japończyków. Aktor, który wcielił się w jego postać zagrał fatalnie.

5. Wykonanie techniczne.

Bardzo przeciętne, ale na pochwałę zasługują sceny wykonywania zdjęć. Widać w nich artystycznego ducha, pasję bohaterów.

6. Ogólna ocena.

Po Collage of Our Life sięgnęłam, ponieważ miał to być pierwowzór dla Tada, Kimi wo Aishiteru, który arcydziełem nie jest, ale zawiera ciekawą historię miłosną. Nie oczekiwałam wyżyn oryginalności i kunsztu filmowego, ale to co zobaczyłam wołało o pomstę do nieba. Przede wszystkim początek jest całkiem przyjemny. Wprowadzenie w historię, pasja do fotografii, poznanie głównej pary – ciekawiło mnie dlaczego się rozstali i czy Makoto odnajdzie ją w Nowym Jorku. I właśnie w momencie, gdy dociera on do USA widz otrzymuje stertę kiczu, niedociągnięć i głupot. Już pomijam fakt, że narracja jest prowadzona w języku angielskim, który jak wiadomo Japończykom niezbyt wychodzi, ale dobrze, że angielskie napisy zawierały słowa, które wypowiadał Makoto, więc spokojnie można zrozumieć co mówi. Nie podobało mi się stereotypowe ukazanie Nowego Jorku. Wychodzi na to, że na dzień dobry zaatakują cię czarnoskórzy młodzi ludzie, ale żeby to tylko raz – niestety dostaniesz łupnia kilkakrotnie w przeciągu bardzo krótkiego czasu. Jednak nie ma się co martwić, gdyż zawsze znajdzie się dobra duszyczka, która opatrzy twoje rany i da ci dach nad głową… No ludzie – ja się pytam kto tu pisał scenariusz, żeby takie głupoty wymyślać? A i jeszcze, aby stać się dobrym fotografem wystarczy wspiąć się na słup telegraficzny… Końcowe sceny wprowadziły mnie w zakłopotanie, ponieważ nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać. Sprawa z bronią, paralizatorem – ledwo powstrzymywałam się od wybuchnięcia śmiechem. Jedyną zaletą filmu są fotografie, a także postać Shizuru – reszta skutecznie psuje odczucia po seansie. Osobiście nie polecam, zwłaszcza, iż spotkałam się z wieloma pochlebnymi komentarzami na temat tego filmu, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.

Ocena: 2+/10

Trailer

9 Souls

1. Dane podstawowe. ナインソウルズ

Tytuł: 9 Souls (ナインソウルズ)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2003

Czas trwania: 120 min

Obsada: Matsuda RyuuheiInoue JunKunimura Jun

Gatunek: dramat, więzienny.

2. Fabuła.

Dziewięciu więźniów z wysokimi wyrokami zbiega z więzienia. Kradzionym samochodem kierują się na poszukiwania tajemniczego skarbu, o którym wspominał jeden z ich współwięźniów. Jak się okazuje oprócz skarbu pragną także uzyskać akceptację, przebaczenie społeczeństwa i swoich bliskich.

3. Muzyka.

Sporo dynamicznych, rockowych motywów. Soundtrack bardzo dobrze komponuje się z obrazem, umiejętnie wykorzystywano muzykę zarówno jako tło, ale także jako ,,uczestnika” wydarzeń.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Głównych postaci jest sporo, bo aż dziewięć. Wszyscy stanęli na wysokości zadania. 9 souls to kolejny film z udziałem Matsuda Ryuuhei (4.6 Billion Year LoveAoi Haru), który widziałam. I chociaż każda jego rola wydaje mi się taka sama, a jego bohaterowie wyprani z emocji – ma on w sobie coś takiego, co sprawia, iż bardzo dobrze mi się ogląda go na ekranie. 9 souls nie jest wyjątkiem. Kaneko Michiru (w którego rolę wcielił się Matsuda) przez większość filmu jest gdzieś z boku, poza głównym nurtem fabularnym, jednak w końcowej scenie jest przerażający i niezwykle sugestywny w swoich poczynaniach. Kontrast pomiędzy bezwzględnym zachowaniem więźniów a ich stosunkiem do najbliższych osób dotyczy wszystkich głównych postaci. Mimo swoich czynów próbują odnaleźć przebaczenie i akceptację u tych, na których im najbardziej zależy.

5. Wykonanie techniczne.

Reżyserem 9 souls jest nie kto inny jak Toyoda Toshiaki – reżyser Aoi Haru. Widać podobieństwa w realizacji pomiędzy tymi dwoma tytułami. Między innymi świetna oprawa muzyczna, kadrowanie, wielopłaszczyznowość obrazu i symbolika przekazu. Film utrzymany w dość oszczędnej scenografii, ale ten minimalizm środków kapitalnie współgra z elementami absurdu, które widzimy na ekranie.

6. Ogólna ocena.

9 souls to film, który bardzo dobrze wpasowuje się w moje upodobania. Cenię sobie wielopłaszczyznowych bohaterów, symbolikę, dobrą oprawę muzyczną i przewagę treści nad wykorzystanymi środkami. Wszystkie te elementy są obecne w opisywanym tytule. Może kilka słów o symbolice. Mimo wciąż skąpej znajomości kultury wschodu z tego co wiem, to liczba 9 postrzegana jest jako przynosząca szczęście i długie życie (jeżeli mylę się to proszę o sprostowanie). W związku z taką interpretacja nasuwa mi się następujące odniesienie do tematyki filmu – otóż tytułowe 9 dusz, czyli więźniowie, póki razem uciekają, podróżują rozsypującym się samochodem, póty czują się spokojnie, bezpiecznie, a sam nastrój filmu jest w dużej mierze komediowy. Niestety sytuacja zmienia się diametralnie, gdy poszczególni bohaterowie odłączają się od grupy i ruszają swoją własną drogą, próbując w pojedynkę odnaleźć szczęście. Klimat filmu staje się bardziej przygnębiający, ciężki, widzimy jak bohaterowie kolejno dążą do autodestrukcji. Okazuje się, że z więzienia, tego w dosłownym znaczeniu, można uciec bez problemu, jednak prawdziwe więzienie to świat, w którym żyjemy. Świat pełen konwenansów, stereotypów, niezrozumienia a nade wszystko samotności. Dla mnie 9 souls to dosadny, przygnębiający film właśnie o samotności, o jej znaczeniu i wpływie na jednostkę. Widać to najlepiej przy ostatniej scenie zbrodni, gdy Kaneko Michiru spogląda przez okno i widzi pustkowie. Człowiek w obliczu świata, który go wyklucza, jest całkiem sam. Jest sporo absurdu i scen, które wydają się być odrealnione – np. ekskluzywny dom publiczny (?) na środku pustkowia, albo scena w restauracji, gdy nasi bohaterowie noszą dziwaczne maski. Nie obyło się bez brutalnych, dosadnych scen np. zbrodnia Michiru, albo ,,obcowanie” z owcą…Tak czy inaczej, gorąco polecam zapoznać się z tym tytułem zwłaszcza dojrzalszym widzom. Filmy takie jak ten są wartościowe przez wzgląd na to, iż każdy widz może z nich wydobyć coś dla siebie, indywidualne przesłanie. 9 souls klimatem, a także fabułą przypomina koreański Holiday, i chociaż sporo je różni to osoby, którym podbał się Holiday9 souls nie uznają za stratę czasu.

Ocena: 8+/10

Aoi Haru

1. Dane podstawowe.Blue Spring

Tytuł: Aoi Haru  (青い春, Blue Spring)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2001

Czas trwania: 83 min

Główni aktorzy: Matsuda RyuuheiArai Hirofumi

Gatunek: dramat, szkoła, młodość.

2. Fabuła.

Akcja filmu ma miejsce w liceum Asahi. Jest to szkoła, gdzie uczęszczają zdemoralizowani uczniowie, którzy problemy rozwiązują przemocą, a nauczycieli nie obchodzi los podopiecznych. Nie obowiązują żadne zasady poza jedną – szkołą rządzi ten, kto na dachu budynku, stojąc za barierką klaśnie największą liczbę razy. Sztuka ta udaje się Kujou, który zostaje nowym „przywódcą” szkoły.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna jest niesamowita. W trakcie filmu można usłyszeć sporo punkowo-rockowych utworów japońskiego zespołu thee michelle gun elephant. Piosenki te świetnie wpasowują się w buntowniczy klimat filmu i z obrazem jako całość pozostawiają piorunujące wrażenie.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W główną rolę Kujou wcielił się Matsuda Ryuuhei (4.6 Billion Year LoveAshita no Kita Yoshio). Podczas kręcenia tego filmu miał zaledwie 17 lat – cóż wg mnie nie zmienił się wiele, sposób mówienia pozostał taki sam, podobnie jak gra aktorska. Nie uważam by był on jakoś specjalnie utalentowanym aktorem, jednak w Aoi Haru spisał się bardzo dobrze. W roli Aoki’ego wystąpił Arai Hirofumi – chyba najtragiczniejsza postać, a do tego przerażająco realistycznie zagrana. Postaci drugoplanowych jest sporo, wszyscy wypadli dobrze, a najbardziej zainteresowała mnie historia niespełnionego bejsbolisty, który ostatecznie wstąpił do yakuzy.

5. Wykonanie techniczne.

Film z minimalistyczną scenografią. Obskurna, zniszczona szkoła potęguje przygnębiający klimat filmu. Bardzo podobała mi się praca kamery, pomysłowe ukazanie morderstwa – widzimy jedynie nóż wbijany w drzwi toalety.

6. Ogólna ocena.

Póki co jest to najlepszy film o zbuntowanej młodzieży jaki widziałam. To obraz dość przygnębiający, z pesymistycznym wydźwiękiem. Bohaterowie są zagubieni, nie wiedzą kim chcą być w przyszłości, nie mają widocznego celu w życiu ani perspektyw na lepsze jutro. Poruszyło mnie wypowiedź Kujou, w której oznajmia, iż boi się ludzi, którzy wiedzą czego szukają. Film utrzymany jest w bardzo dosadnym, realistycznym klimacie. Przerażająca jest myśl, że być może istnieją takie szkoły. Już sam budynek wzbudza grozę – jest brudny, zniszczony. Z obrazem tym kontrastuje mały ogród, którym zajmuje się jeden z nauczycieli – i to on jako jedyny zauważa tragedię uczniów. By choć odrobinę odciągnąć ich od marazmu murów szkolnych proponuje pielęgnację kwiatów – o dziwo nawet Kujou z tej propozycji korzysta. Film wciąga od samego początku, akcja jest dynamiczna, a punkowo-rockowa muzyka buduje niesamowity klimat. Jest kilka brutalnych scen, ale nie są one ukazane bezpośrednio – widzimy raczej już sam rezultat. Dobra gra aktorów, ale największą zaletą filmu jest konstrukcja postaci. Poznajemy bliżej kilkoro uczniów, których łączy jedno – brak marzeń i obojętność odnośnie tego co stanie się z nimi po opuszczeniu szkoły. Końcowa scena na długo zapada w pamieć, można się jedynie zastanawiać czy tak to musiało się skończyć. Polecam obejrzeć, gdyż Aoi Haru to bardzo dobry dramat o zagubionych młodych ludziach.

Ocena: 8+/10

Napisy PL

Trailer

4.6 Billion Year Love

1. Dane podstawowe.Big Bang Love

Tytuł: 4.6 Billion Year Love (46 okunen no koi, 46億年の恋, Big Bang Love, Juvenile A)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 85 min

Główni aktorzy: Matsuda RyuuheiAndou Masanobu

Gatunek: dramat, kryminał, science fiction, więzienny.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści pt. Shounen A Erejii autorstwa Masaki Ato (正木亜都).

Pracujący w barze dla gejów Ariyoshi Jun zostaje napastowany przez jednego z klientów. W akcie zemsty brutalnie go morduje i trafia do więzienia. Na miejscu poznaje agresywnego, młodego człowieka z dziwnymi tatuażami na ciele – Kazuki Shirou. Pomiędzy mężczyznami rodzi się niezwykła więź, fascynacja, jednak wkrótce  Kazuki Shirou zostaje zamordowany, a głównym podejrzanym staje się Ariyoshi Jun.

3. Muzyka.

Minimalistyczna i bardzo stonowana oprawa muzyczna. Nie zwróciłam na nią większej uwagi, a to chyba dobrze świadczy o odpowiednim wpasowaniu się w przedstawiany obraz.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Ciężko mi oceniać realizm przedstawionych postaci. Film jest raczej surrealistyczny, bohaterowie są dość specyficzni, dziwaczni, większości z nich bliżej do pacjentów szpitala psychiatrycznego niż więzienia. Powiedzmy, że aktorzy spisali się przyzwoicie.

5. Wykonanie techniczne.

Pod względem wykonania film jest bardzo specyficzny. Wiele możemy wywnioskować nie tyle ze słów wypowiadanych przez aktorów co raczej z tego co widzimy na ekranie. Ciekawym zabiegiem było prowadzenie kamery tak jakby to widz był uczestnikiem akcji – momentami widzimy wszystko tak jakby kamera była naszymi oczami (ciężko mi to wyjaśnić… to trzeba zobaczyć 🙂 ). Podobało mi się stawianie pytań, udzielanie odpowiedzi związanych ze sprawą morderstwa w formie pisanej. Scenografia jest minimalistyczna do granic możliwości, praktycznie wszystkie pomieszczenia są zaciemnione.

6. Ogólna ocena.

Ciężko mi ocenić 4.6 Billion Year Love. Film na pewno spodoba się widzom, którzy lubią dopowiadać pewne rzeczy, poszukiwać znaczenia w różnych scenach. Nie jest to łatwy w odbiorze tytuł. Przez większą część filmu zastanawiałam się co za schizofrenik go robił, na marginesie – reżyser to Miike Takashi, który znany jest z wyjątkowo oryginalnych produkcji. Znaczenie filmu skupia się na obrazach. Urzekł mnie minimalizm scenografii oraz dziwaczny klimat filmu. Wiele elementów zaskakuje np. obok piramidy widzimy statek kosmiczny, zachowanie naczelnika więzienia, magiczna scena tańca czy też światło przeszywające serce, brak chronologii wydarzeń. Dopiero przy ostatnich scenach zdołałam wyciągnąć pewne wnioski dla siebie. Moja ulubiona scena to: kiedy detektywi odkrywają co się wydarzyło pada pytanie o to jaki jest sens aresztowania tego człowieka? Słyszymy odpowiedź: takie jest prawo. Następnie widzimy naszego aresztanta, a jego twarz zamazuje się. Od razu nasunęło mi się skojarzenie chociażby z ,,Procesem” F.Kafki. Uniwersalny człowiek, którym może być każdy z nas, uwięziony w systemie, z którego nie ma ucieczki, skazany bo takie jest prawo. O czym jeszcze jest 4.6 Billion Year Love? O poszukiwaniu autorytetów, idealizowaniu ich – tak jak w przypadku Ariyoshi Jun. Polecam obejrzeć, gdyż jest to oryginalny, poruszający film.

Ocena: 7+/10

Napisy PL

Ashita no Kita Yoshio

1. Dane podstawowe.                                                                                                 

Tytuł: Ashita no Kita Yoshio (あしたの、喜多善男)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2008

Liczba odcinków: 11

Czas trwania odcinka: 54 min

Główni aktorzy: Kohinata FumiyoMatsuda Ryuuhei

Gatunek: dramat, komedia, obyczajowy.

2. Fabuła.

Historia najbardziej nieszczęśliwego człowieka świata, urodzonego 11 listopada, który postanawia za 11 dni zakończyć swoje życie w 11 rocznicę śmierci jedynego przyjaciela. Jedynie z walizką z oszczędnościami i zdjęciem byłej żony w portfelu Kita Yoshio- poczciwy, dobroduszny, dojrzały mężczyzna wyrusza w ostatnią podróż swojego życia. Jednak jego wyobrażenia o przeżyciu pozostałych mu dni w spokoju ulatniają się wraz z przypadkowo poznanym Yashiro Heita – właścicielem klubu z ,,tancerkami”. Od chwili ich spotkania każdy kolejny dzień tytułowego bohatera obfituje w niespodzianki, niebezpieczne sytuacje oraz wrażenia jakich dotąd nie doświadczył. Do tego dochodzi przeszłość głównego bohatera, na jaw wychodzą intrygi,  które całkowicie odmienią jego życie.

3. Muzyka.

Nie przykuła mojej uwagi.

4. Gra aktorska.

Zarówno Kohinata Fumiyo (Kita Yoshio) jak i Matsuda Ryuuhei (Yashiro Heita) spisali się bardzo dobrze. Zwłaszcza pierwszy z nich w scenach ,,walki z samym sobą”. Postacie drugoplanowe również spełniły swoją rolę. Mamy tutaj sporo interesujących bohaterów, z których każdy ma do odegrania istotną rolę w fabule – co jest sporym plusem, gdyż nie lubię postaci, które pojawiają się i nie wiadomo kiedy i jak znikają.

5. Wykonanie techniczne.

Dobre, sceny ,,podwójnego” Kity Yoshio mimo moich obaw – bardzo dobrze wykonane.

6. Ogólna ocena.

Z góry przepraszam za krótką i niepełną ocenę, ale dramę tę widziałam dawno temu. Wpis zostanie uzupełniony, jeżeli obejrzę ją ponownie.

Jest to jedna z tych dram, które ciężko ocenić. Niby pomysł ciekawy, wykonanie nie najgorsze, jednak czegoś mi brakuje. Może to dlatego, że postacie były tak różnorodne, iż większość z nich bardzo mnie irytowała. Do tego, jak dla mnie, naciągana i to bardzo historia z chorobą i  spiskiem przeciwko głównemu bohaterowi. Pozycja na pewno nie dla wszystkich. Już po pierwszym odcinku można zdecydować czy chce się dalej oglądać, czy lepiej sobie odpuścić. Seria ta w bardzo prosty sposób pokazuje jak samotni i nieszczęśliwi potrafimy być, gdy najbliższe nam osoby w rzeczywistości są całkowicie inne od naszych wyobrażeń. Jak trudne jest nawiązywanie trwałych relacji międzyludzkich i jakie znaczenie ma zaufanie i przyjaźń. Być może moje wrażenia po obejrzeniu to puste szukanie ,,głębi” – jednak w taki właśnie sposób odebrałam tę dramę.

Ocena: 6+/10