Eighteen

회오리 바람

Tytuł: Eighteen (Huiori Baram, 회오리 바람)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 95 min

Reżyseria: Jang Kun-Jae

Scenariusz: Jang Kun-Jae

Obsada: Seo Jun-YoungLee Min-Ji

Gatunek: dramat, młodość.

Słodko-gorzka pierwsza miłość

Utrzymany w klimacie realizmu (para-dokumentu?) film o wzlotach i upadkach miłości nastoletniego Tae-hoon do równieśniczki Mi-jung. Szkoda tylko, że wraz z napisami końcowymi okazuje się, iż jest to obraz, który nie wnosi nic odkrywczego do tematyki młodzieńczej miłości, ani do zagadnienia trudnego okresu dojrzewania.

Główną parę bohaterów poznajemy, gdy bez wiedzy rodziców, wyruszają w podróż nad morze, aby w ten sposób uczcić 100 dzień bycia ze sobą. Jednak ojciec Mi-jung dowiaduje się o wyprawie i wzywa Tae-hoon wraz z jego rodzicami do swojego mieszkania. Na miejscu para spisuje relację z pobytu nad morzem. Rodzice obojga, widząc, że opisy się nie zgadzają, zobowiązują Tae-hoon i Mi-jung do zerwania ze sobą kontaktu aż do czasu pójścia na studia. Chłopak nie może pogodzić się z zaistniałą sytuacja i mimo wszystko chce być z Mi-jung, która z kolei obawia się narażać rodzicom i kończy ich związek.

Na film zwróciłam uwagę dzięki Seo Jun-Young, którego występ w Bleak Night bardzo mi się podobał. Eighteen wydawał mi się poruszać podobną tematykę, więc moje oczekiwania były wysokie. Łączy je także fakt, iż oba te tytuły powstały jako prace dyplomowe (? jakoś nie mogę znaleźć lepszego określenia) – w przypadku Eighteen reżysera Jang Kun-Jae. Niestety odrobinę zawiodłam się, ponieważ chyba nie w pełni rozumiem co reżyser chciał powiedzieć przez ten obraz. W końcu filmy tworzone w warunkach skrajnie niekomercyjnych, poruszających przyziemną tematykę mają wielkie pole do popisu w kwestii wyrażania siebie, swojego poglądu na świat, ludzi.

Zazwyczaj nie przeszkadza mi, że film powstał przy niewielkich funduszach i tym razem nie było inaczej, jednak reżyseria i montaż nie powalają z nóg. o ile podobało mi się przeplatanie teraźniejszości z wspomnieniami z wyprawy nad morze, o tyle jest kilka scen, które nie pasują do pozostałych i nic nie wnoszą do głównego wątku. Pod tym względem najbardziej razi scena w kafejce internetowej, pobicie Tae-hoon i kradzież jego markowych butów. Wątek ten wziął się znikąd i nie był dalej kontynuowany. Podobnie rzecz się miała z wypadkiem na skuterze. Mimo wszystko za plus uważam spokojne ujęcia z nad morza, czy też Tae-honn’a jadącego samotnie ulicami Seulu, neonowe miasto nocą. Zdziwiło mnie jedynie wnętrze mieszkania Mi-jung czyt. staromodne. Nie zabrakło subtelnych, intymnych scen głównej pary, w których aktorzy bardzo realistycznie odzwierciedlili potrzebę bliskości, czułości. Zarówno  Seo Jun-Young, jako Tae-hoon, jak i Lee Min-Ji w roli Mi-jung zaprezentowali się wiarygodnie. Zwłaszcza Seo Jun-Young, który ma doświadczenie w rolach młodych, wrażliwych nastolatków. Jednocześnie nie jest żadnym odkryciem zwrócenie uwagi na fakt, że nie są to szczególnie wymagające role. Oprócz rodziców praktycznie brak postaci drugoplanowych.

Eighteen nie jest filmem stricte o miłości, a raczej o dorastaniu, odpowiedzialności za swoje czyny. Prawdopodobnie gdyby nie nieprzemyślana decyzja o wyjeździe, rodzice obojga zgodziliby się na związek głównych bohaterów. Z pozoru błahe zatajenie prawdy i brnięcie w kłamstwo urosło do poważnego problemu.Swoją drogą, Tae-hoon sprawia wrażenie bardziej dojrzałego, w tym także w kwestii uczuć np. zaczyna dorywczo pracować, ale nie chce rezygnować ze szkoły i Mi-jung.

Obraz ten w przystępny sposób ukazuje trudy nastoletniej miłości, kiedy to nie ma się pełnej kontroli nad swoim życiem. Wynika to z tego, iż młody człowiek nie jest już dzieckiem, ale przy tym nie jest jeszcze dorosły. Eighteen nie mogę zaliczyć do tytułów bardzo dobrych, ponieważ ma swoje istotne wady, choć i tak cenię ukazane w nim uczucia znacznie wyżej niż płytkie rozprawy nad miłością rodem z komedii romantycznych. Największe zastrzeżenia mam do przesłania, gdyż to, że dojrzewanie bywa trudne nie jest żadnym odkryciem. Pytanie brzmi – co z tego wynika? Co reżyser chciał przez to przekazać? Jaki morał wynika z tej historii? Pytania te pozostają czysto retorycznymi, podobnie jak zakończenie, będące co najmniej niedopowiedziane.

Ocena: 6+/10

Trailer