I Am a Dad

1. Dane podstawowe.I Am a Father

Tytuł: I Am a Dad (naneun abbada, 나는 아빠다)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Czas trwania: 99 min

Obsada: Son Byeong HoKim Seung UKim Sae RonChoe Jeong YunIm Ha Ryong

Gatunek: kryminał, dramat, akcja.

2. Fabuła.

Magik Na Sang Man zostaje niesłusznie oskarżony o morderstwo. Do jego skazania przyczynił się skorumpowany policjant Han Jong Sik, którego córka oczekuje przeszczepu serca. Gdy niewinność Na Sang Man wychodzi na jaw , a ten opuszcza więzienie dowiaduje się, że jego córka nie żyje, a żona znajduje się w wegetatywnym stanie po próbie samobójczej. Zdesperowany postanawia zemścić się na Han Jong Sik.

3. Muzyka.

Soundtrack bardzo mi się spodobał, chociaż dopiero pod koniec możemy usłyszeć wiele pięknych, stonowanych motywów, a w scenach bardziej dynamicznych, dobrze wpasowujące się w obraz energiczne, instrumentalne utwory.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Na film wyczekiwałam z niecierpliwością przez wzgląd na Kim Seung U (IRISInto The Fire). Jego bohater to policjant, który kolaboruje z mafią, w zamian za pieniądze na leczenie córki. Przy okazji liczy na znalezienie dawcy organów z nielegalnych źródeł, ponieważ jego córce zostało już niewiele czasu. Muszę przyznać, iż odrobinę zawiodłam się na grze Kim Seung U. Nie wszystkie jego emocje wydawały mi się naturalne, a także brakowało mi determinacji, a nawet szaleństwa w oczach – w końcu jego córka umiera, a ten jest w stanie zrobić dosłownie wszystko byleby ją uratować. Zdecydowanie lepiej wypadł drugi główny bohater, czyli niesłusznie skazany za morderstwo – magik Na Sang Man (w tej roli Son Byeong Ho). Zrobił na mnie piorunujące wrażenie jako człowiek, który stracił wszystko, a jedyne co mu pozostało to zemsta. Jego spokojne, szczęśliwe życie zamieniło się w piekło przez to, że był w nieodpowiednim miejscu i czasie. Z postaci drugoplanowych zapamiętałam dwie bohaterki – Su Gyeong (Choe Jeong Yun), czyli osobę odpowiedzialną za przekonywanie rodzin do zgody na transplantację (niemiłosiernie mnie irytowała cały film) oraz Han Min Ji (Kim Sae Ron) – córka Han Jong Sik, ale z racji stanu w jakim się znajdowała nie miała okazji się wykazać.

5. Wykonanie techniczne.

Film jest surowy, utrzymany w dość mrocznym klimacie, wiele scen ma miejsce w starych magazynach, małych pomieszczeniach. Od razu widać różnicę pomiędzy posępnym światem, w którym obracają obaj ojcowie (główni bohaterzy) a jasnymi salami szpitalnymi, w których jeden dogląda córki, a drugi żony. Sporo scen brutalnych, ale jak na takie kino nie jest krwawy.

6. Ogólna ocena.

Niestety moje nadzieje związane z tym tytułem były większe. Fabuła jest interesująca i byłam ciekawa zakończenia. Jednak sama historia jest grubymi nićmi szyta, jest  w niej kilka mało realistycznych zbiegów okoliczności (kwestia z przeszczepem, wspólny szpital) i sytuacji (np. wypadek samochodowy Han Jong Sik, ostatnia scena na dachu szpitala). Mimo to akcja jest dynamiczna, sporo się dzieje, a film szybko i przyjemnie się ogląda, ponieważ nie nuży. Gra aktorów dobra, ale bez fajerwerków, ładna oprawa muzyczna, zdjęcia, kadrowanie i generalnie montaż. Solidna historia o dwóch zdesperowanych ojcach. Ocena ich postępowania pozostawiona została widzom, gdyż nie da się jednoznacznie ich ocenić. Zakończenie przekombinowane, ale odpowiednie w kontekście całego filmu. Polecam fanom koreańskich kryminałów i filmów akcji.

Ocena: 7/10

Into The Fire

1. Dane podstawowe.pohwa sokeuro

Tytuł: Into The Fire (pohwa sokeuro, 포화 속으로, 71: Into The Gunfire, “Mom, I might die today…”)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 120 min

Obsada: T.O.P., Kwon Sang UCha Seung WonKim Seung U

Gatunek: wojenny, dramat.

2. Fabuła.

Oparta na prawdziwych wydarzeniach.

Wojna koreańska, lata 50. XX wieku. 71 uczniów zostaje zaciągniętych do wojska. Po krótkim szkoleniu dostają zadanie by bronić za wszelką cenę pewnego gimnazjum. Ich przywódcą zostaje O Jang Beom. Musi on nie tylko  zmierzyć się z żołnierzami Korei Północnej, ale i utrzymać rygor w swoich szeregach.

3. Muzyka.

Piękny, wzruszający soundtrack. Muzyka jest idealnie dopasowana do obrazu, możemy ją usłyszeć w dobrze wybranych momentach, a pod koniec potęguje niezwykły dramatyzm losów postaci.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Miałam spore obawy co do filmu, gdyż w główną rolę wcielił się T.O.P (IRIS). Do tej pory nie miał okazji pokazać się w wymagającej roli – w końcu w IRIS mało co się odzywał i jedynie chodził i z pistoletem. W Into The Fire sprawy mają się inaczej. Uważam, że jego postać jest ciekawa i do tego bardzo dobrze, wiarygodnie odegrana. Po prostu zaimponował mi, ale w dużej mierze jest to zasługa świetnej konstrukcji postaci. Otóż obok przejęcia odpowiedzialności za życie 70 kolegów i stawienie oporu wrogiej armii, przede wszystkim pragnie przeżyć i wrócić do domu, ujrzeć znów twarz matki. Podobał mi się także „ten zbuntowany”, czyli Gu Gap Jo –  w tej roli Kwon Sang U. Możemy zaobserwować jak jego bohater, pod wpływem doświadczeń wojny, zmienia się i pokazuje co znaczy honor i odwaga. W filmie możemy także zobaczyć Kim Seung U (IRISATHENA) w roli Gang Seok Dae. Kolejna jego kapitalna rola, bardzo wiarygodny. Jak zwykle musi być też ten „zły”, czyli Cha Seung Won (ATHENA). Ze swoim męskim wyglądem i hipnotyzującym głosem świetnie nadaje się na czarnych bohaterów. Czekam na jego rolę w komedii – jestem ciekawa jak sobie poradzi w swojej najnowszej produkcji (właśnie komedii romantycznej) Best Love. To tyle, jeżeli chodzi o głównych bohaterów. Jest to film wojenny, więc przez ekran przewija się mnóstwo żołnierzy, wszyscy wypadli przyzwoicie.

5. Wykonanie techniczne.

Mistrzostwo. Pierwsze minuty filmu oszołomiły mnie. Dosłownie. Pomyślałam sobie – kto im robił te efekty batalistyczne? Nie wiem, ale ktokolwiek to był to należą mu się pokłony. Bardzo realistyczne i widowiskowe kino wojenne, które na długo zapada w pamieć swoją szczegółowością i realizmem. To trzeba zobaczyć!

6. Ogólna ocena.

Widziałam bardzo wiele amerykańskich filmów wojennych. Into The Fire nie odstaje ani na krok (a nawet bym powiedziała, że przewyższa mnóstwo znanych produkcji) w efektach batalistycznych. Na szczęście jest mniej patosu i co ważne – brak pokrzepiających monologów umierających. Zawsze mnie to drażni w filmach prosto z Hollywood. Bohater pada pod wpływem kilkunastu kul, ale zamiast umrzeć, krztusi się krwią przez 10 min i prawi morały (najlepiej swojemu przyjacielowi lub komuś z kim się nie dogadywał wcześniej). W Into The Fire jak mają umierać to umierają. Oczywiście jest, zwłaszcza pod koniec, sporo heroizmu, jednak nie raziło mnie to, ponieważ miał to być także hołd poległym naprawdę w tej wojnie. Film podzieliłabym na trzy części: pierwsza jest pełna widowiskowych wybuchów, batalistyki; druga: znacznie spokojniejsza, gdzie możemy bliżej poznać główne postacie; trzecia: powtórka z rozgrywki, czyli bomby, strzały, czołgi, krew itp. Dobra fabuła pozwala na lepsze poznanie i zrozumienie bohaterów, głównie O Jang Beom. Przebłyski jego wspomnień związanych z matką są wzruszające, zwłaszcza porównanie ciężarówki jak wyjeżdżał z rodzinnego miasta z ciężarówką na froncie, pełną rannych żołnierzy. Podobało mi się, że nie wpleciono żadnego wątku romantycznego, co często zdarza się w filmach wojennych (chociaż przez moment myślałam, że coś będzie między O Jang Beom i panią pielęgniarką, ale na szczęście nie było :)). Into The Fire to dobry, widowiskowy, film wojenny z dobrą grą aktorską. Kilka scen na długo zapadnie mi w pamięć, wrażenia po seansie jak najbardziej pozytywne. Dawno nie widziałam tak dobrego filmu (nie tylko filmu wojennego), gorąco polecam – nie tylko dla fanów filmów wojennych, gdyż film jest także o młodych ludziach, którym przyszło stanąć do walki, o honorze, odwadze i przyjaźni.

Ocena: 9/10

Trailer