Lie to Me

1. Dane podstawowe.Try Lying to Me

Tytuł: Lie to Me (naege geojitmareul haebwa, 내게 거짓말을 해봐, Try Lying to Me, Sweet Scandal, dalkomhan seukaendeul, 달콤한 스캔들)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Gang Ji HwanYun Eun HyeJo Yun HuiSeong Jun Hong Su HyeonRyu Seung Su

Gatunek: komedia romantyczna, biznes.

2. Fabuła.

Gong A Jeong to urzędniczka państwowa, która zbliża się do 30. Gdy jej była najlepsza przyjaciółka, która odebrała jej ukochanego, wytyka Gong A Jeong to, iż jest niezamężna, nie myśląc wiele – kłamie, że ma męża. ,,Wybrankiem” okazuje się nie kto inny jak Hyeon Gi Jun, znany hotelarski potentat. Gong A Jeong nie może cofnąć raz wypowiedzianych słów, ale dopisuje jej odrobina szczęścia i tak oto rozpoczyna się dziwaczny związek zbudowany na kłamstwie.

3. Muzyka.

Soundtrack nie jesteś wybitny, ale bardzo dobrze wpasował się w klimat dramy. Muzyka dobrze odzwierciedlała to co działo się na ekranie. Kilka ładnych ballad, przyjemnych dla ucha.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Generalnie nie przepadam za bohaterkami pokroju Gong A Jeong (w tej roli Yun Eun Hye). Najpierw mówi, a potem myśli, pakuje się tam gdzie nie trzeba i do tego robi wszystko na opak. Jednak dzięki bardzo dobrej grze od strony komediowej Yun Eun Hye, zdołałam polubić jej bohaterkę. Urzekła mnie swoim podejściem do życia, tym, że z każdej sytuacji potrafiła wyjść obronną ręką. Idealnie udało jej się wykreować naturalną, bardzo urokliwą i zabawną postać. Główna rola męska przypadła Gang Ji Hwan (Rough Cut). Profil jego bohatera idealnie pasuje do łatki nadętego bufona. Spotkało mnie miłe rozczarowanie, ponieważ Hyeon Gi Jun okazał się czarującym bogaczem, który oprócz bycia pewnym siebie (i wypominania swoich 5 zalet) pedantem, miał w sobie duszę normalnego faceta, który w ukryciu przed światem zajmuje się modelarstwem i potrafi cieszyć się jak małe dziecko. Podobało mi się, że nie widzimy jego zmiany z gbura w chłopca do rany przyłóż. Jest taki sam przez całą dramę, chociaż oczywiście uczucie do Gong A Jeong wpływa na zmianę jego stylu życia, ale nie charakteru. W Lie to me mamy do czynienia z wieloma sympatycznymi postaciami i całe zaplecze drugoplanowych bohaterów spisało się na medal. Nawet Hong Su Hyeon, która zagrała ,,przyjaciółkę” Gong A Jeong, Yu So Ran,  nie wzbudziła mojej niechęci, ponieważ koniec końców jej działania nadawały ton akcji. Ryu Seung Su, który wcielił się w rolę męża Yu So Ran – całkowicie przekonał mnie do swojego bohatera. Bardzo naturalny, chociaż z poważną wadą, czyli skłonnością do zdrady. Razem z Yu So Ra wnieśli sporo humoru do dramy. Nie można zapomnieć o przesympatycznym asystencie Hyeon Gi Jun’a, czyli Park Hun (w tej roli Gwon Se In), bardzo przyjemnie ogląda się go na ekranie. Jedyne co mnie zdziwiło to fakt, iż w rolę 27letniego brata Hyeon Gi Jun’a wcielił się 21letni Seong Jun. O ile kiedy miał długie włosy można było powiedzieć, że jest przed 30stką, o tyle później, gdy je ściął, wyglądał komicznie, ponieważ nie dałabym mu więcej niż 17 lat. Ale to taki drobny minus. Jedyna postać, którą uważam za całkowicie zbędną to była narzeczona Hyeon Gi Jun’a, O Yun Ju, którą zagrała Jo Yun Hui (Hot Blood). Nie rozumiałam jej poczynań, a jej ciągłe proszenie się o miłość Hyeon Gi Jun’a powodowało, iż moja dusza feministki mówiła stanowcze nie. W końcu facet zostawił ją na lodzie tuż przed ślubem, a ona wraca i chce go odzyskać, mimo iż on mówi, że już jej nie kocha. Odniosłam wrażenie, że jej postać była typowym zapychaczem by coś się działo w ostatnich (słabych) odcinkach. Mogłabym tak opisywać kolejne postacie, ale co za dużo to niezdrowo, więc wspomnę jeszcze tylko o ciotce Hyeon Gi Jun’a, czyli teoretycznie tej wrednej, którą zagrała O Mi Hui. Nie zabrakło chwil, kiedy faktycznie pasowała do stereotypu władczej kobiety, która rządzi wielką korporacją, ale w rzeczywistości nie knuła jakichś szczególnie istotnych intryg i zachowywała się nadzwyczaj przyzwoicie.

5. Wykonanie techniczne.

Tylko raz wyłapałam wpadkę w postaci widocznego mikrofonu, który odbijał się na masce samochodu, więc wykonanie stało na dobrym poziomie. Zdejmowanie zagłówków w samochodach to już normalka, więc nie wytykam tego jako błąd. Nie przypominam sobie fototapet za oknami (a to bardzo duży plus). Ale za to przyłożono się do rozmaitych lokacji, budynków, różnych instytucji, hoteli. Na pochwałę zasługują zdjęcia w plenerze (zwłaszcza te na wyspie Jeju).

6. Ogólna ocena.

Lie to me to drama, która miała potencjał, mogłaby być bardzo dobra, gdyby miała mniej odcinków. Świetnego, pełnego humoru, interesującego scenariusza starczyło na 10 odcinków (chociaż tak naprawdę to na 6). Później zrobiło się niemiłosiernie nudno i oglądałam dalej chyba jedynie przez wzgląd na bohaterów. Było sporo humorystycznych elementów, które powodowały mój naturalny odruch śmiechu – nie bawiła mnie durnota bohaterów tylko dana sytuacja, a to już spore osiągnięcie. O dziwo nie było żadnych dramatów, czyli nieoczekiwana śmierć, rak, amnezja itp. Dlatego też Lie to me to naprawdę bardzo przyjemna, pogodna historia o tym jak jedno kłamstwo pociąga za sobą kolejne i jak trudno jest wszystko ,,odkręcić”. Nie uważam, że straciłam czas na jej obejrzenie, chociaż, tak jak wspomniałam, mogło być trochę ciekawiej pod koniec. Zaletą dramy są postacie, których nie da się nie lubić, sporo uroczych scen pomiędzy główną parą (wiele osób zachwyca się sceną pocałunku w coca-coli, mi osobiście średnio się podobała), a także humor (w pierwszych odcinkach). I jeszcze taka mała dygresja, otóż Koreańczycy wiedzą jak się ,,sprzedać”. W fabułę wpleciony jest wątek wyspy Jeju, która bierze udział w konkursie na 7 nowych cudów natury (de facto do finału dostały się też polskie Mazury), więc jeżeli ktoś jeszcze o tym nie wiedział to drama mu skutecznie to przypomniała i zachęciła do głosowania 🙂 Lie to me to przyzwoita drama, ale nie ma co oczekiwać głębi treści, ot lekka, łatwa i przyjemna drama w sam raz na totalne odmóżdżenie się przy historii rodem z bajek Disneya.

Ocena: 6+/10

Hot Blood

1. Dane podstawowe.yeolhyeol jangsaggun

Tytuł: Hot Blood (Hot-Blooded Salesman, Passionate Entrepreneur, yeolhyeol jangsaggun, 열혈장사꾼)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Główni aktorzy: Park Hae JinChae Jeong AnJo Yun HuiChoe Cheol Ho

Gatunek: dramat, przyjaźń, biznes, obyczajowy.

2. Fabuła.

Ha Ryu to młody i ambitny dealer samochodowy. Jest zdeterminowany by stać się milionerem, dlatego też zrobi wszystko by osiągnąć sukces.

3. Muzyka.

Muzyka nie zachwyca, ale też nie odgrywa istotniejszej roli, więc mogę to wybaczyć. Generalnie dobrze wpasowuje się w tło. Standardowy soundtrack do dramy.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Przez wzgląd na rozbudowaną fabułę poznajemy wielu różnorodnych bohaterów. W rolę Ha Ryu wcielił się Park Hae Jin. To pierwszy raz, gdy miałam okazję widzieć go na ekranie i szczerze to byłam pod wrażeniem. Świetnie wykreował swojego bohatera, przekonał mnie zarówno do siebie poprzez sceny rozpaczy, radości, determinacji – we wszystkich był bardzo realistyczny. Chętnie sięgnę po więcej dram z jego udziałem, bo ma talent. Kolejna główna postać męska to  Seung Ju, w tej roli Choe Cheol Ho (Partner). Trzeba mu przyznać, że pasuje świetnie do ról „tych złych”. Jego postać jest na swój sposób tragiczna, ale  wiarygodnie ukazał determinację i bezwzględność swojego bohatera. Co do pań to również spisały się świetnie. Jako przeurocza agentka ubezpieczeniowa Da Hae wystąpiła Jo Yun Hui. Jej bohaterka jest dość niepozorna, gdyż pod maską miłej dziewczyny kryje się waleczna kobieta, która zawsze staje w obronie pokrzywdzonych. Została jeszcze Chae Jeong An jako dealerka samochodowa Jae Hui. Po pierwsze – bardzo ładna, po drugie – podobała mi się jej bohaterka. Pasowała do kobiety  z krwi i kości, która z jednej strony wie czego chce i nie zawaha się przed niczym by wyjść na swoje, a z drugiej potrafi poświęcić siebie dla dobra innych. Co do postaci drugoplanowych, których jest bardzo dużo, wspomnę o kilku najważniejszych. Przede wszystkim moja ukochana para, czyli Sun Gil (Jo Jin Ung) i Ji Woo (Han Ye Won). Już dawno w żadnej dramie nie widziałam tak realistycznego związku. Chodzi mi tu głównie o to, że oboje nie kryją swojego uczucia i nie rumienią się, gdy się całują, obejmują itp.(co zawsze denerwuje mnie w dramach) – w końcu to dorośli ludzie! Oboje świetnie się spisali i z przyjemnością ogląda się ich losy. Przyznaję, że w ostatnim odcinku łezka w oku mi się zakręciła przy pewnej scenie z nimi :)) W roli głównego „złego” prezesa możemy oglądać Song Jae Ho (Fugitive: Plan B). Swoją drogą bardzo podobna postać do tej granej przez niego w Fugitive: Plan B, ale tak czy inaczej pasuje do ról bezwzględnych prezesów, dyrektorów itp.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu, dopatrzyłam się tylko jednej „wpadki” a mianowicie w ostatnim odcinku widać cień kamery na twarzy Jae Hui, ale to taka drobnostka.

6. Ogólna ocena.

Dramę obejrzałam, ponieważ miałam przyjemność robienia do niej polskiego tłumaczenia. Nie spodziewałam się czegoś wyjątkowego, ale zostałam miło zaskoczona. Tyle co dzieje się w Hot Blood można by obdzielić kilka dram. I to właśnie rozbudowana, ciekawa i dość oryginalna fabuła jest główną zaletą serii. Może nie jest to typowy dramat, ja bym raczej uznała, że to drama obyczajowa, ponieważ skupia się na specyficznej grupie zawodowej. Pod tym względem Hot Blood przypomina mi dramę A Man’s Story, która również prezentuje relacje biznesowe. Fabuła w kilku miejscach jest zaskakująca, jednak nie tyczy się to zakończenia (mimo to jest ono satysfakcjonujące). Kilka świetnych kreacji aktorskich i ciekawych postaci. Przesłanie dramy jest dość oklepane i naiwne, czyli że ciężką praca można osiągnąć wszystko co tylko zapragniemy i warto marzyć i ścigać swoje marzenia, jednak jest to bardzo optymistyczna wizja i nie mam jej nic przeciwko. Podsumowując: Hot Blood to mieszanka wielu gatunków, możemy tu znaleźć elementy komedii, dramatu, romansu, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Gorąco polecam, bo naprawdę warto poświęcić swój czas na ten tytuł.

Ocena: 9+/10

Polskie napisy