Humming

A Lovers Concerto

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Humming ( A Lovers Concerto, 허밍, Huming)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2008

Czas trwania: 96 min

Reżyseria: Dae-yeong Park

Scenariusz: Dae-yeong Park

Budżet: 736,842 $

Obsada: Lee Chun-HeeHan Ji-Hye

Gatunek: melodramat, fantasy.

2. Fabuła.

Jun-seo i Mi-yeon niedługo będą obchodzić 6 rocznicę bycia ze sobą. Jednak Jun-seo czuje się znużony takim stażem związku i planuje zerwać z długoletnią partnerką. Z kolei Mi-yeon, nic nie podejrzewając, w swoim zwyczaju jak zwykle tryska młodzieńczą energią oraz sprawia ukochanemu kolejne niespodzianki. Zdeterminowany mężczyzna postanawia złożyć aplikację na wyprawę badawczą na Biegun Południowy. Gdy Mi-yeon się o tym dowiaduje z miejsca stwierdza, iż zaczeka na niego rok a nawet więcej. Jeszcze przed wyjazdem Jun-seo, kobieta ulega wypadkowi i zapada w śpiączkę. Jej partner jest osłupiały, ponieważ w dzień po wypadku rozmawiał z Mi-yeon w swoim mieszkaniu.

3. Muzyka.

W trakcie seansu nie zwróciłam szczególnej uwagi na ścieżkę dźwiękową, toteż żaden z utworów nie wzbudził we mnie zainteresowania. Na przestrzeni filmu możemy usłyszeć kilka powtarzalnych motywów instrumentalnych, na tyle subtelnych, iż są ledwo zauważalne.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Humming to typowy melodramat, który skupia się na dwójce głównych bohaterów. Postacie drugoplanowe praktycznie nie istnieją, a można do nich zaliczyć zaledwie matkę i siostrę Mi-yeon oraz przyjaciela z pracy Jun-seo. Odnośnie głównej pary, to słowa pochwały na pewno należą się Han Ji-Hye (East of Eden), która wcieliła się w postać przesympatycznej Mi-yeon. Dla niektórych z pewnością może to być przerysowana, do bólu wtórna bohaterka, jednak urzekła mnie swoją swobodą bycia, łaknieniem adrenaliny,a przede wszystkim nieustanną troską o związek z Jun-seo. Mi-yeon ma w sobie coś z dziecka i tak też zachowuje się w miłości. Widać, że bez ukochanego nie wyobraża sobie życia, chce spędzać z nim każdą wolną chwilę, zostawia mu nawet kartki z zadaniami,  które ukrywa w różnych przedmiotach w jego mieszkaniu. Być może przez swoją radosną naturę nie dostrzega zmian w zachowaniu Jun-seo. Chociaż podobała mi się rola Han Ji-Hyeto niestety nie mogę powiedzieć tego samego o Lee Chun-Hee, wcielającym się w postać Jun-seo. Jego bohater to od pierwszych chwil nie wzbudza sympatii. Traktuje Mi-yeon jak upierdliwą nastolatkę, która nie chce mu dać spokoju. Nie znamy bliżej historii ich związku, jak wyglądały razem spędzone lata, ale skoro chciał się jej pozbyć to mógł powiedzieć o tym wprost, a nie uciekać się do dziwacznych historii o wyjeździe na drugi koniec świata. Do wypadku Mi-yeon jest on nieczułym bufonem i nagle przeistacza się w najnieszczęśliwszego człowieka na ziemi, który nie rozumie jak mogło coś tak strasznego spotkać jego ukochaną kobietę. Przyznaję, iż aktor nie przekonał mnie do swojej skruchy, ja bynajmniej nie widziałam w jego oczach, mimice twarzy, ruchach, wielkiej miłości i troski. Na nic zdały się jego rozpacz, łzy, w ogóle nie przekonał mnie do swojego bohatera. Moim zdaniem taka konstrukcja postaci nijak ma się do bohatera romantycznego.

5. Wykonanie techniczne.

Produkcji tej nie mam nic do zarzucenia w kwestii wykonania. Brak udziwnień, a sceny ,,nadprzyrodzone” prezentują się dobrze. Duża w tym zasługa oświetlenia na wzór baśni. Montaż jest płynny, nie odczuwa się dłużyzn, choć niektóre ujęcia są sztucznie przedłużane. To co mnie zdziwiło to reklama strony internetowej oraz piosenki nagranej przez odtwórców głównych ról, którą możemy zobaczyć tuż po zakończeniu filmu. Dziwny zabieg i dla mnie niezrozumiały.

6. Ogólna ocena.

Humming rozczarował mnie, ponieważ spodziewałam się bardziej porywającego filmu. Sięgając po melodramat oczekuję wyrazistych postaci, chemii pomiędzy bohaterami oraz wzruszających scen. W przypadku tej produkcji nic takiego nie miało miejsca. Mimo wszystko doceniam chęć stworzenia czegoś innego. Otóż w Humming nie obserwujemy jak bohaterowie się poznają, zakochują w sobie, a następnie jak radzą w obliczu nieoczekiwanych problemów. Tutaj główna para jest ze sobą od kilku lat i ich związek znajduje się na zakręcie. Rutyna dnia codziennego jest nieuniknionym elementem każdego związku z długim stażem. Jednak twórcom nie udało się przekuć tego w atut filmu, gdyż przynajmniej w moim przypadku – największe zainteresowanie wzbudziły sceny z przeszłości, wspomnienia z czasów, gdy się poznali. Są one ciekawe, ponieważ ukazują zupełnie inne oblicze Jun-seo. Okazuje się, że  to on pierwszy zwrócił uwagę na śliczną Mi-yeon oraz  robił co mógł, by zdobyć jej serce. Nagrał nawet na kasecie zdanie ,,Kocham cię” – tylko dlatego, że Mi-yeon lubiła to słyszeć. Niestety nie dowiadujemy się co takiego wydarzyło się na przestrzeni tych 6 lat ich związku, że Jun-seo przeszedł taką metamorfozę. Nie uwierzyłam także w wielką miłość Jun-seo. Przy łóżku szpitalnym Mi-yeon nie widziałam zakochanego w niej mężczyznę, a człowieka, który ma wyrzuty sumienia i stara się w jakimś stopniu zrekompensować jej swoje zachowanie ( i to ciągłe ,,nie zdążyłem nawet jej przeprosić” – czy to ma być wyraz miłości?). Zakończenie przewidywalne i jest przykrą prawdą płynącą z filmu, czyli że doceniamy to co mamy w momencie, gdy to tracimy. Nie do końca zrozumiałam także elementy fantasy. W filmie pojawiają się insynuacje o światach równoległych, duchach. Moim zdaniem wątek ten był zbędny. Mimo wszystko Humming przyzwoicie spisuje się jako jednorazowy, wtórny melodramat z przesadnym dramatyzmem i miejscami zalatujący kiczem. Zapewne znajdą się i tacy, co wzruszą się w bardziej lub mniej podniosłych momentach. Film całkowicie do zapomnienia, niezapadający głęboko ani w pamięci ani w sercu. Jednak tak jak wspomniałam – zawiera kilka ciekawych elementów, toteż co niektórzy fani melodramatów z pewnością będą usatysfakcjonowani.

Ocena: 5+/10

Trailer