First Time

 第一次

1. Dane podstawowe.

Tytuł: First Time (第一次, Di Yi Ci)

Kraj: Chiny

Rok produkcji: 2012

Czas trwania: 106 min

Reżyseria: Yan Han

Scenariusz: Yan Han

Obsada: Angela BabyMark ChaoJiang ShanZhao Shu Hai

Gatunek: melodramat.

2. Fabuła.

Swobodna interpretacja koreańskiego filmu …ing z 2003r.

Shi to studentka, zmagająca się z nieuleczalną chorobą (według tłumaczenia z języka angielskiego choruje na miastemię ciężką rzekomoporaźną – cokolwiek to znaczy). Jej stan zdrowia nie pozwala na spełnienie największego marzenia, czyli zostania tancerką. Dziewczyna musi unikać wysiłku fizycznego. Skutkiem ubocznym zażywanych leków jest krótkotrwała pamięć. Dlatego też Shi nagrywa swoje wspomnienia. Pieczę nad nią sprawuje zatroskana matka. Życie Shi zostaje wywrócone do górny nogami, gdy na jej drodze pojawia się Gong – chłopak z liceum, w którym się podkochiwała. Czy pomimo swojej choroby Shi zazna miłości i szczęścia?

Czytaj dalej

Twelve Men in a Year

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Twelve Men in a Year ( Ilnyeone Yeoldu Namja, 일년에 열두 남자)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 50 min

Reżyseria: Oh Jong-Rok

Scenariusz:  Hwang Jo-Yoon

Obsada: Yoon Jin-SeoKoh Joon-HeeOn Joo-WanBae Geu-rinLee Yong-Woo

Gatunek: komedia romantyczna, przyjaźń.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści niemieckiej pisarki Martina Paura pt. „Zwölf Männer hat das Jahr”.

Mi-Roo to 29-letnia dziennikarka, która wierzy, że znak zodiaku determinuje los danej osoby. Kobieta jest w związku z Jin-Oh, będącym jej pierwszą miłością. Z powodu nieporozumienia i wybuchu złości rozstają się. Żeby tego było mało Mi-Roo naraża się szefowej i jest zmuszona w tajemnicy zastąpić słynną felietonistkę Sophię, która prowadzi popularną rubrykę o swoich seksualnych doświadczeniach. Problem w tym, że doświadczenie w relacjach z mężczyznami Mi-Roo ograniczają się do Jin-Oh. Na pomoc przyjaciółce rusza obyta w temacie Tanya i doradza jej w kwestiach damsko-męskich.

Czytaj dalej

Holyland

Holy Land

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Holyland (Hollilaendeu, 홀리랜드)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 4

Czas trwania odcinka: 60 min

Reżyseria: Park Ki-Hyeong

Obsada: Dong-HoSeong WoongHoonJoo Da-Young

Gatunek: akcja.

2. Fabuła.

Na podstawie mangi pod tym samym tytułem autorstwa Kouji Mori.

Nastolatek Kang-Yoo jest typowym outsiderem i nie dogaduje się ani z rówieśnikami ani z ojcem. By zająć sobie czas rozpoczyna naukę boksu z podręczników. Pewnego wieczoru wykorzystuje teorię w praktyce i w obronie własnej rozprawia się z grupą rzezimieszków. Kang-Yoo przy okazji poznaje Sang-Ho, który staje się jego mentorem oraz wprowadza go w uwarunkowania świata ulicznych walk.

3. Muzyka.

Gdy pierwsze chwile premierowego odcinka powitały mnie świetnym utworem Hysteria od Muse z miejsca drama zyskała w moich oczach. Później poziom się utrzymał, gdyż tytuł ten jest naszpikowany pojedynkami, toteż możemy usłyszeć wiele rytmicznych, dynamicznych motywów muzycznych. W związku z tym, iż w obsadzie znajduje się dwóch członków U-KISS wykorzystano także świeży utwór z dorobku zespołu – DORADORA w wersji instrumentalnej (słychać go w bodajże drugim odcinku).

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Wiedząc, że w obsadzie znajduje się dwóch członków boysbandu U-KISS – Dong-Ho (jako Kang-Yoo) w głównej roli oraz Hoon jako jeden z jego przeciwników – Tae-Sik, nie oczekiwałam wiele od strony aktorskiej. Jednak spotkało mnie miłe zaskoczenie, ponieważ obaj podołali powierzonym im rolom. Kang-Yoo to zamknięty w sobie nastolatek, który nie ma pewności siebie i tak naprawdę nie ma żadnego celu w życiu. Dopiero spotkanie z weteranem ulicznych walk – Sang-Ho, sprawia że chłopak znajduje w życiu coś na czym zaczyna u zależeć, coś co sprawia, że jego serce bije szybciej. Przeszkadzało mi, że Kang-Yoo jest niemrawy oraz zachowuje się jak dziecko emo, ale doszłam do wniosku, iż jest to wina zaledwie 4 odcinkowego scenariusza. Z kolei Dong-Ho w ogóle nie poznałam (ale też nie interesuję się specjalnie członkami poszczególnych zespołów…) i sądziłam, że to jakiś zawodowy zawodnik taekwondo. To chyba najlepiej świadczy o jego realistycznym wcieleniu w postać. W roli mentora Kang-Yoo – Sang-Ho, występuje Seong Woong. Uważam, że dobrze pasował do roli, ale należy przyznać otwarcie, iż żaden z aktorów nie miała  trudnego zadania. Chyba najsłabszym punktem były czarne charaktery – czyli dwójka braci, która z miejsca przypomniała mi , iż drama bazuje na mandze. Słabo wypadła także młodziutka Joo Da-Young jako Sang-Mi – siostra Sang-Ho. Według mnie była to postać zbyteczna, gdyż nic nie wniosła do fabuły. Początkowo sądziłam, iż szykuje się jakiś romans, ale moje nadzieje okazały się płonne – i dobrze, gdyż jako drama akcji Holyland prezentuje się bardzo dobrze.

5. Wykonanie techniczne.

Przyznaję, iż wszelkie sceny walk bardzo mi się podobały, gdyż były różnorodne. Poszczególni zawodnicy reprezentowali odmienne style walki – judo, taekwondo, boks, zapasy itp. Oczywiście nie zabrakło spowolnień czy też zbliżeń na kończyny oraz charakterystycznych odgłosów ciosów. Dzięki umiejętnej reżyserii oraz zdjęciom każdy kolejny pojedynek oglądałam z zainteresowaniem. Udane okazały się również lokacje – walki dzieją się głównie pod osłoną nocy, w opuszczonych budynkach, czy podziemnych parkingach. Wszystko to plus odpowiednia oprawa muzyczna budowało odpowiedni klimat serii.

6. Ogólna ocena.

Holyland zostało stworzone przez stację telewizyjną, której odbiorcami docelowymi są mężczyźni i dlatego nie zdziwiła mnie marginalizacja kobiet, czy też natężenie mordobicia. Wiem, że w 4 odcinkach niewiele można zdziałać na polu rozbudowanej fabuły, ale nie czytałam ani mangi, ani nie oglądałam japońskiej wersji, toteż cały czas zastanawiałam się o co tu właściwie chodzi. Mamy jakieś gangi, walczące o wpływy w danej dzielnicy, ale nie są to typowi przestępcy. Z mojego punktu widzenia byli to znudzeni faceci, których nosi testosteron i muszą w jakiś sposób się wyładować. Patetyczne monologi Kang-Yoo  oraz Sang-Ho nie zmieniły mojego zdania o płytkości tej dramy. Niepotrzebnie dorabiano filozofię do prostej fabuły, gdyż teoretycznie Kang-Yoo – jako zagubiony nastolatek – poszukuje sensu życia w walkach na ulicy… Poza tymi niedociągnięciami Holyland to całkiem przyjemna drama akcji, dostarczająca dużej ilości rozrywki. Dobrym rozwiązaniem okazały się wyjaśnienia ruchów i tajników danego stylu w formie monologów bohaterów. Dzięki temu widz ma okazję dowiedzieć się co nieco o tym co widzi na ekranie. Polecam fanom dram akcji, mordobicia oraz sztuk walk.

Ocena: 7/10

Hero

히어로

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Hero (Hieolo,  히어로)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 9

Czas trwania odcinka: 60 min

Reżyseria: Kim Hong-Sun

Scenariusz: Koo Dong-Hee

Obsada: Yang Dong-KeunHan Chae-AhSon Byung-HoChoi Cheol-Ho

Gatunek: akcja, kryminał, science-fiction, sensacyjny.

2. Fabuła.

Akcja dramy ma miejsce w Muyeong – fikcyjnym mieście w niedalekiej przyszłości.  W wyniku kryzysu ekonomicznego Korea Południowa pogrążył się w zapaść społeczno-gospodarczą. Społeczeństwem rządzi bogata elita, miasta podzielone są na dzielnice dla  zamożnych obywateli  i biedotę. Syn burmistrza miasta – Kim Heug-Cheol zostaje postrzelony i staje na granicy życia i śmierci. Z pomocą przychodzi mu najnowsza technologia i Kim Heug-Cheol szybko wraca do zdrowia po wypadku. Dzięki specjalnemu serum mężczyzna zyskuje nieosiągalną dla zwykłego człowieka siłę, szybkość i wytrzymałość. Kim Heug-Cheol postanawia wykorzystać te zdolności do walki ze skorumpowanym systemem, jednak szybko okazuje się, że wszystko ma swoją cenę.

3. Muzyka.

Uwielbiam soundtracki do dram emitowanych przez stację OCN. Zawsze mnie czymś zaskakują i udowadniają jak wiele ma do zaoferowania koreańska scena muzyczna. Zamiast standardowych mdłych ballad i k-pop’u możemy usłyszeć solidną alternatywę, czyli utwory popowo-rockowe, hip-hop’owe itp. , które bardzo dobrze nie dość, że pasują do serii to jeszcze współtworzą jej nietuzinkowy klimat.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W główną rolę bojownika o sprawiedliwość wcielił się Yang Dong-Keun. Na całe szczęście, że tę dramę wyprodukowała stacja OCN, która próbuje tworzyć nową jakość wśród koreańskich produkcji. Wydaje mi się, że każda inna stacja w roli Kim Heug-Cheol obsadziła by flower boya pokroju Le Min Ho i innych, a Yang Dong-Keun daleko do tego wizerunku. Jego bohater jest niesympatyczny, opryskliwy, arogancki. Nie jest nieziemsko przystojny, wysoki, czy zbudowany. To typowy rozpuszczony syn bogaczy, który chce na siebie zwrócić uwagę ciągłym udowadnianiem, że jest ,,czarną owcą” rodziny. Jego postawa zmienia się, gdy ledwo uchodzi z życiem i zyskuje zdolności, którymi nie powstydziłby się żaden superbohater. Widząc korupcję i niesprawiedliwość społeczną wraz z policjantką Yoon Yi-On  chce zmienić obecną sytuację. Jest to pierwsza produkcja, w której miałam styczność z Yang Dong-Keun. Za dni nadal jest bawidamkiem i lekkomyślnym rozpieszczonym synem, ale nocą w skórzanym stroju i masce zakrywającej połowę twarzy, walczy ze złem. Bardzo dobrze wypadł w roli, jednak zajęło mi trochę czasu przyzwyczajenie się do jego postaci. Moim zdaniem nie był do końca przekonywujący w scenach, które wymagały okazywania zdecydowanych uczuć. Główną postać kobieca – policjantkę Yoon Yi-On, zagrała Han Chae-Ah (Bridal Mask). Jej bohaterka to prawdziwa twarda kobieta, która potrafi bić się z rosłymi facetami. Przez praktycznie całą dramę Yoon Yi-On opiekuje się niezdarnym Kim Heug-Cheol, co także jest miłą odmianą. Oczywiście nie zabrakło rodzinnych tragedii z przeszłości – Kim Heug-Cheol i jego matka oraz relacje z ojcem, czy też brat Yoon Yi-On. Na całe szczęście kwestie te nie są rozbudowane i bohaterowie nie skupiają się na przeszłości, tylko na przyszłości. Istotnych postaci drugoplanowych jest kilka. Podobał mi się nerdowaty Kwon Min  – przyjaciel Kim Heug-Cheol  (chyba jedyny?), zdolny haker, który pomaga naszemu superbohaterowi. Co ciekawe w Hero ciężko wskazać jednoznacznie kto jest tutaj czarnym bohaterem. Teoretycznie zalicza się do nich brata Kim Heug-Cheol – prokuratora Kim Myung-Cheol oraz ich ojca – burmistrza Kim Hoon. Jednak okazuje się, że wszyscy walczą o to samo, ale obierają inne drogi. W roli Kim Myung-Cheol możemy oglądać Choi Cheol-Ho (Hot Blood , Partner), który bardzo podobał mi się jako stanowczy prokurator oraz lojalny ponad wszystko syn. Z kolei burmistrza zagrał Son Byung-Ho (I Am a Dad). Świetna stylizacja postarzająca, a także bardzo realistycznie odegrał marzącego o Mieście Światła  idealistę. Chyba jedyną postacią, którą można określić mianem antybohatera jest zabójca na zlecenie Lee Jae-In (Ryohei Otani). Bardzo raziło mnie to, że aktor jako jedyny mówił po japońsku, a pozostali rozumieli go i odpowiadali po koreańsku…Mimo to Ryohei Otani świetnie spisał się jako tajemniczy i bezwzględny bohater.

5. Wykonanie techniczne.

Akcja dramy ma miejsce w przyszłości, więc nie mogło zabraknąć kilku nowinek technologicznych – hologramowe telefony komórkowe, zaawansowane komputery, centra informacyjne. Pod tym względem twórcy trzymali się realizmu i zamiast surrealistycznych pojazdów, budynków, teleportacji i innych dziwadeł – przedmioty codziennego użytku nie różnią się od tych obecnie stosowanych. Do gustu przypadł mi kontrast pomiędzy biednymi a bogatymi dzielnicami oraz bajeczna kolorystyka nieba. Hero to drama akcji, więc miałam spore wymagania właśnie  w tym obszarze. Niestety przyznaję, iż zawiodłam się trochę. O ile walki z udziałem Yoon Yi-On były bardzo dynamiczne, wiarygodnie zmontowane, o tyle pojedynki Kim Heug-Cheol  (których było całkiem sporo) szybko mnie nudziły i raziły swoją schematycznością – ciągłe spowolnienia, bądź przyspieszenia. Mimo to drama charakteryzuje się dobrą, płynną pracą kamery, montażem, a także udanymi zdjęciami.
6. Ogólna ocena.

Osobiście Hero odebrałam jako połączenie poprzednich hitów stacji OCN – Special Affairs Team TEN i Vampire Prosecutor z dodatkiem Batmana. Kim Heug-Cheol za dnia jest niesfornym synem wpływowego polityka, a nocą podejmuje walkę z korupcją i przestępcami. W zwalczaniu niesprawiedliwości pomaga mu przyjaciel haker oraz piękna pani policjantka, która jednak nie zna tajemnicy superbohatera. Seria charakteryzuje się wciągającym klimatem oraz ciekawymi sprawami kryminalnymi. Szkoda, że nie skupiono się w większym wymiarze na tajemniczym serum oraz grupie żołnierzy poddanych jego działaniu. Tak naprawdę nie wiemy do końca jak serum wpływa na funkcjonowanie organizmu oraz jakie są jego skutki uboczne. Oczywiście mamy tu także delikatny zarys romansu, ale nie jest on przesadnie wyeksponowany. Drama przez cały czas potrafiła skupić moją uwagę, ponieważ oprócz wątków jednorazowych, które swoje rozwiązanie znajdowały w danym odcinku, umiejętnie przybliża się widza w finałowe zwieńczenie z ostatniego epizodu. Tytuł ten spełnił moje oczekiwania i nawet monotonne, przewidywalne walki wręcz nie kuły mnie w oczy. Aktorzy zostali dobrze dopasowani do swoich ról, muzyka dobrze wtapia się w klimat serii. Nie pozostaje mi nic innego jak z czystym sumieniem zarekomendować tę serię. Zakończenie Hero jest jednoznaczne i nie widzę potrzeby drugiego sezonu (poza tym i tak się na niego nie zapowiada), choć nie ukrywam, że drama mogłaby mieć o kilka odcinków więcej. Serię polecam osobom, które lubią tytuły z dużą ilością akcji w post-apokaliptycznymi elementami.

Ocena: 8+/10

Fashion King

패션왕

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Fashion King (패션왕, Paeseon Wang)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Reżyseria: Lee Myung-Woo

Scenariusz: Kim Ki-Ho, Lee Sun-Mi

Obsada: Yoo Ah-InShin Se-KyungLee Je-HoonYuri

Gatunek: moda, melodramat, biznes.

2. Fabuła.

Drama skupia się na czwórce młodych ludzi, którzy są związani z modą. Young-Gul marzy o karierze projektanta, ale z powodu braku funduszy prowadzi zaledwie niewielki zakład krawiecki w Dongdaemun. Z kolei utalentowana Ga-Young, której rodzice zginęli, gdy była mała, została wychowana przez ciotkę, a obecnie pracuje w prowadzonym przez nią butiku. Kolejna dwójka to zdeterminowana Choi An-Na, skrzętnie wykorzystująca uczucie, którym darzy ją syn potentata branży modowej – Jung Jae-Hyuk. Nieoczekiwanie losy całej czwórki krzyżują się.

3. Muzyka.

Standardowe smętne balladki o wielkim bólu i  czarnej rozpaczy. Co prawda całkiem dobrze się ich słucha, jednak wydaje mi się, że można było pokusić się o większą różnorodność zastosowanych motywów muzycznych.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Niestety, ale pod względem doboru obsady bywa różnie. Za Yoo Ah-In (Antique BakerySeonggyungwan Scandal ), wcielającym się w postać Kang Young-Gul, nie przepadam i wątpię by się to szybko zmieniło. Choć pasuje do ról niegrzecznych chłopców, to w przypadku Fashion King przesadzał wielokrotnie z ekspresją. Nie mogłam znieść jego grymasów twarzy i dziwacznego sposobu mówienia z miną jakby przed chwilą zjadł cytrynę. Nie dość, że aktor, którego nie lubię, to na domiar złego wciela się w skrajnie niesympatycznego bohatera. Kang Young-Gul jest grubiański, zachowuje się jak pępek świata, na bogaczy patrzy z góry, a wobec kobiet jest zaborczy i traktuje Lee Ga-Young jak swoją własność. Przykłady? Proszę bardzo – robi wielką aferę tylko dlatego, że Jung Jae-Hyuk nie chce mu dać pieniędzy (bo niby każdy bogacz powinien rozdawać pieniądze na prawo i lewo wszystkim przypadkowo poznanym osobom), wydaje dyspozycje Lee Ga-Young i nie przyjmuje sprzeciwu -,, zwolnij się z pracy, pracuj ze mną, wprowadź się do mieszkania, które ci kupiłem, studiuj w Nowym Jorku, nie kontaktuj się z Jung Jae-Hyuk”. Według mnie nie ma w tym krzty romantyzmu oraz troski o ukochaną kobietę. Inna sprawa, że Lee Ga-Young nie ma nic przeciwko byciu popychadłem. Shin Se-Kyung, której przypadła ta rola jest bezpłciowa, bez charakteru i własnego zdania. Jej bohaterka przez całą dramę prezentuje ten sam wyraz twarzy – kobiety uległej, czekającej aż ktoś jej powie, w którą stronę ma pójść. Myślałam, że zmieni się to, gdy w końcu zacznie pracować w dużej firmie, ale nic takiego nie miało miejsca. Z trudem zniosłam wszelkie sceny, w których płakała, bo odniosłam wrażenie, że stara się jak może by płakać ładnie…(delikatne ocieranie łez, zagryzanie warg i patrzenie w dal…). W tym miejscu ktoś mógłby zapytać – skoro nie podoba  mi się obsada, to po co oglądam? Odpowiedź jest dość prozaiczna, czyli Lee Je-Hoon (Bleak NightArchitecture 101The Front Line, Just Friends?) w roli ,,tego drugiego” – Jung Jae-Hyuk. Jest to aktor, którego bardzo lubię, ponieważ udowodnił, że grać potrafi. Początkowo byłam zawiedziona jego postawą, gdyż wydawał mi się sztuczny, sztywny i schematyczny… Miałam serdecznie dość jego ostentacyjnego wychodzenia z pomieszczeń wszelakich. Na szczęście wraz z kolejnymi odcinkami było lepiej. Widocznie musiał się rozkręcić, albo po prostu z czasem polubiłam jego bohatera, zwłaszcza że główny męski bohater tak mnie rozczarował. Jung Jae-Hyuk to rozpieszczony syn potentata branży mody. Nie jest on utalentowany, nie ma wyjątkowych predyspozycji, a swoją pozycję zawdzięcza tylko i wyłącznie nazwisku. Widzimy jak stara się kreować otoczkę pewnego siebie wobec znajomych, pracowników. Szybko okazuje się, że  ojciec nie jest z niego zadowolony i traktuje go szorstko, oczekując od niego jedynie tego, by nie wtrącał się w sprawy firmy. Było mi go żal, ponieważ nawet Choi An-Na, którą kochał, była z nim tylko dla jego nazwiska, pieniędzy i pozycji ( i nikt mnie nie przekona, że było inaczej :)). Wspominana Choi An-Na (Yuri, członkini girlsbandu Girls’ Generation) to przeciwieństwo Lee Ga-Young. Projektantka, która nie ma talentu w tym obszarze, ale wie czego chce i bez skrupułów dąży do wyznaczonego celu. Skrupulatnie analizuje sytuację i wybiera najbardziej korzystną dla siebie opcję. Chociaż projektanta z niej marna, to świetnie spisuje się jako manager. Od początku dramy stwierdziłam, iż źle dobrano paringi, ponieważ Choi An-Na i Kang Young-Gul lepiej do siebie pasowali. W Fashion King występuje dużo postaci drugoplanowych, są więc czarne charaktery (wredna ciotka Jo Soon-Hee (w tej roli Jang Mi-Hie), surowy ojciec -Jung Man-Ho (Kim Il-Woo)), gangsterzy, krawcowe (bardzo stereotypowe trio…), projektanci mody (również z zagranicy) itp. Na słowa pochwały zasługuje zwłaszcza Yun Ki-Won jako sekretarz Kim, któremu bardziej zależało na dobru Jung Jae-Hyuk niż jego własnemu ojcu.

5. Wykonanie techniczne.

Widać, że drama miała przyzwoity budżet. Dużo scen (zwłaszcza w pierwszych odcinkach) ma swoje miejsce w USA. Skoro jest to drama o modzie, to oczywiste, że wszyscy główni bohaterowie, prezentują niezliczone kreacje – jedne bardziej, inne mniej udane. Podobała mi się zwłaszcza garderoba Lee Ga-Young – elegancja pomieszana z wygodą. W przypadku Jung Jae-Hyuk niejednokrotnie przesadzano z finezją jego garniturów, ale sam bohater stwierdza, że jako dyrektor w firmie, zajmującej się modą, musi się wyróżniać. Do gustu przypadł mi także apartament Jung Jae-Hyuk, choć nie wyróżniał się niczym szczególnym od mieszkań w setkach innych dram. Odnośnie reżyserii to było lepiej niż się spodziewałam. Chociaż jest to typowo ,,dramowa drama”, czyli schematyczne ujęcia, zbliżenia, to serii udało się uniknąć wpadek realizacji. Szkoda tylko, że z uporem maniaka twórcy koreańskich dram nagrywają większość scen w studio. Fototapety za oknami gabinetów doprowadzają mnie do białej gorączki. Jak już trzeba z nich korzystać, to przynajmniej bardziej umiejętnie…

6. Ogólna ocena.

Drama od samego początku mnie nie zachwycała. Odcinki w Nowym Jorku i wcześniejsza ucieczka Kang Young-Gul z kraju są jednymi z najgłupszych odcinków jakie pamiętam w koreańskich dramach. Niestety scenarzyści się nie spisali, pomimo ciekawego zamysłu i dobrze dobranej obsady. Postacie są (w większości) jednowymiarowe i jedynie Jung Jae-Hyuk można podejrzewać o ukazywanie swoich różnych oblicz. Dziwny jest dla mnie fakt, iż teoretycznie jest to drama o modzie… Teoretycznie, ponieważ wraz z rozwojem akcji moda bynajmniej nie jest w centrum i schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca kombinatorstwu, zemście oraz rozterkom sercowym. Spotkałam się ze skrajnie odmiennymi opiniami na temat Fashion King – jedni ją uwielbiają, inni nienawidzą. Ja sama zaliczam się do anty-fanów, gdyż tylko Lee Je-Hoon skłaniał mnie do dalszego oglądania. Nie mogę nie wspomnieć o zakończeniu, które jest zaskakujące i mnie osobiście zszokowało. Cała drama jest nijaka, a tu ,,wielkie boom” na koniec. Komu polecić? Osobom wytrwałym, dla których logika w postępowaniu bohaterów nie jest koniecznością oraz nie przeszkadza im miałka, bez wyrazu główna bohaterka. Nie jest to komedia romantyczna, toteż odradzam jej oglądanie wszystkim, którzy chcą się pośmiać. Wydaje mi się, że miłośnicy trójkątów romantycznych (czworokątów też) powinni znaleźć tutaj coś dla siebie. Osobiście ubolewam, że w Fashion King tak mało jest mody w modzie…

Ocena: 3+/10

Architecture 101

Introduction of Architecture

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Architecture 101 (Introduction of Architecture, Geonchukhakgaeron, 건축학개론)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Czas trwania: 118 min

Reżyseria: Lee Yong-Ju

Scenariusz: Lee Yong-Ju

Obsada: Uhm Tae-WoongHan Ga-InLee Je-HoonBae SuzyJo Jung-SukYoo Yeon-Seok

Gatunek: melodramat.

2. Fabuła.

Seung-Min jest studentem architektury. Na zajęciach z ,,Podstaw architektury” (moje tłumaczenie oryginalnego tytułu) poznaje Seo-Yeon – studentkę z wydziału muzycznego. Nieśmiały chłopak z miejsca zakochuje się w urokliwiej Seo-Yeon, jednak nie jest w stanie wyznać jej swoich uczuć. Mijają lata a drogi tej dwójki ponownie się krzyżują. Seo-Yeon zleca Seung-Min renowację jej rodzinnego domu na malowniczej wyspie Jeju.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna idealnie pasuje do obrazu i klimatu filmu. Akcja toczy się powoli (ale nie wolno), a zdecydowaną większość czasu jest to pozytywny tytuł o pierwszej miłości. W związku z tym zasadne okazało się wykorzystanie przede wszystkim delikatnych kompozycji z przewagą pianina i gitary akustycznej. Wykorzystanie partii na pianino ma także swoje uzasadnienie w fabule, ponieważ Seo-Yeon jest miłośniczką tego instrumentu.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Architecture 101 zwrócił moją uwagę dzięki Lee Je-Hoon i Han Ga-In w obsadzie. Z pozostałą dwójką – Bae Suzy i Uhm Tae-Woong, nie miałam styczności w żadnej produkcji. Co prawda mniej więcej w jakich dramach grali, ale żadnej z ich udziałem nie widziałam. Odnośnie Bae Suzy (członkini girlsbandu Miss A), która wcieliła się w młodą Seo-Yeon, zupełnie nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, ale wypadła dobrze. Z drugiej strony grana przez nią postać nie była wielkim wyzwaniem, gdyż ograniczała się do wyglądania ładnie i rozściełania swojego uroku na około. Mimo to jak na 17-latkę (a może już 18latkę?) wypadła w tej roli niczego sobie. Z kolei w roli młodego Seung-Min możemy oglądać lubianego przeze mnie  Lee Je-Hoon (Bleak NightThe Front Line, Just Friends?). Ponownie mnie nie zawiódł i z miejsca polubiłam jego bohatera. Seung-Min to nieśmiały, młody mężczyzna, który nie ma ani pewności siebie, ani nie pochodzi z zamożnej rodziny i zapewne dlatego nie potrafi zawalczyć o swoją pierwszą miłość. Nie wszystkie jego działania były dla mnie zrozumiałe, ale o tym wspomnę przy podsumowaniu. Bardzo podobał mi się dobór aktorów do ról dojrzałych  Seung-Min i Seo-Yeon – odpowiednio Uhm Tae-Woong i Han Ga-In (Bad Guy). Zaskoczyło mnie ogromne podobieństwo Lee Je-Hoon i Uhm Tae-Woong, dzięki czemu film zyskał na wiarygodności. Kwestia ta wygląda trochę inaczej w przypadku pań, u których podobieństwo określiłabym jako ,,na słowo honoru”. Oczywiście, że obie są urodziwymi kobietami, ale akurat Han Ga-In ma charakterystyczną urodę i zabrakło mi pieprzyka na nosie Bae Suzy – niby drobnostka, a od razu byłyby bardziej przekonywujące. Uhm Tae-Woong nadał swojemu bohaterowi sporo charakteru i uroku. Podobnie jak Han Ga-In bardzo dobrze wcieliła się w postać. Postacie drugoplanowe ograniczają się praktycznie do rodziców i znajomych głównej pary. W tym miejscu chciałabym wyróżnić Jo Jung-Suk (What’s Up?) jako przyjaciel Seung-Min – Nabddeuckyi, który odpowiadał za komiczną część filmu i spisał się kapitalnie. Był naturalny, zabawny i pełen młodzieńczej werwy.

5. Wykonanie techniczne.

Pod względem wykonania technicznego film prezentuje się przyzwoicie. Płynne prowadzenie kamery, udane lokacje, piękny dom na wyspie Jeju (przepiękny budynek z cudownym trawiastym tarasem na dachu :)) oraz cieszące oko plenery (szkoda, że jest ich tak mało). Niestety gorzej jest z montażem. Przeplatanie teraźniejszości z przeszłością nie jest chaotyczne, ale niektóre przejścia pomiędzy scenami wydawały mi się zbyt przypadkowe np. gdy Seung-Min całuje Seo-Yeon i za chwilę widzimy jak jego narzeczona przymierza suknię ślubną.

6. Ogólna ocena.

Sięgając po Architecture 101 spodziewałam się może  nie tyle rewelacyjnego, co przyzwoitego romansu czy też melodramatu. Historia dwójki głównych bohaterów toczy się równolegle w dwóch przestrzeniach czasu. Obie części są wyważone, więc film ogląda się płynnie. Niestety zbyt wiele sytuacji jest niedopowiedzianych, a sami bohaterowie na siłę komplikują sobie życie. Nie rozumiem dlaczego Seung-Min  nie odpowiedział na wiadomość Seo-Yeon, ani dlaczego nie zareagował, gdy widział jak do pijanej  Seo-Yeon dobiera się jego kolega…Ta druga sytuacja wzbudziła we mnie sporo emocji, gdyż Seung-Min doskonale zdawał sobie sprawę z intencji Jae-Wook’a i nie zrobił nic. Film jako całość jest dobrym melodramatem, któremu przez większość czasu bliżej do komedii romantycznej, ewentualnie romansu. Szczerze uśmiałam się przy rozmowach  Seung-Min ze swoim przyjacielem na temat związków. Miłosne podchody naszych bohaterów są samą przyjemnością i wyrazem młodzieńczej, pięknej, pierwszej miłości. Aż chce się wierzyć, że taka miłość jeszcze się zdarza. Zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało, gdyż aż prosiło się o inne zwieńczenie losów bohaterów. Nie ukrywam, iż w jednym momencie łezka mi się w oku zakręciła, toteż uważam, że film spełnił swoją rolę jako melodramat. Polecam przede wszystkim osobom gustującym w gatunku, bądź lubiącym kogoś z głównej obsady, ponieważ wszyscy pokazali się z dobrej strony.

Ocena: 7+/10

Polskie napisy wykonane przez Farfi Ultrapredator

Korean Peninsula

10928

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Korean Peninsula (Hanbando, 한반도, Peninsula)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 18

Czas trwania odcinka: 70 min

Reżyseria: Lee Hyeong-Min

Scenariusz: Yoon Sun-Joo

Budżet: 18 mln $

Obsada: Hwang Jung-MinKim Jung-EunJo Sung-HaJo Yi-JinJi Hoo

Gatunek: dramat polityczny, akcja, romans.

2. Fabuła.

Niedaleka przyszłość. Półwysep Koreański jest na najlepszej drodze ku zjednoczeniu podzielonego państwa. Oba kraje prowadzą zakrojone dla dużą skalę badania nad alternatywnymi źródłami energii, a zwłaszcza wydobyciem klatratu metanu (cokolwiek to jest :D). Ze strony Korei Południowej projektem kieruje Seo Myung-Joon, a z Północnej Lim Jin-Jae. W przeszłości byli oni kochankami, jednak z powodu zwaśnionych krajów nie mogli zaznać szczęścia. Teraz mają szansę na zjednoczenie nie tylko swoich serc, ale i Półwyspu Koreańskiego. Niestety nie wszyscy pragną jedności koreańskiego narodu.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna jest całkiem udana. Nie pamiętam żadnych smętnych utworów, które nie pasowały do obrazu. Muszę przyznać, iż soundtrack jest urozmaicony, gdyż możemy usłyszeć ballady, alternatywny pop, a nawet śpiewany po rumuńsku (rosyjsku?) utwór. Spodobała mi się zwłaszcza ballada Love like the Sun.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Dramę zaczęłam, ponieważ zaciekawiła mnie obsada. Co jak co, ale Hwang Jung-Min (Moby DickThe Unjust, The) jest dobrym aktorem, więc uznałam, iż nie weźmie byle jakiego scenariusza dramy. Szkoda, że nie wykorzystano jego potencjału, gdyż postać Seo Myung-Joon jest zbyt jednopłaszczyznowa i nie rozwija się na przestrzeni kolejnych odcinków. Poznajemy go jako zdolnego naukowca, przykładnego ojca i syna, a przy tym mężczyznę zakochanym w Lim Jin-Jae, który marzy o zjednoczeniu Półwyspu Koreańskiego. Z czasem coraz bardziej uwypukla się jego brak charyzmy, a kolejnego działania stają się zbyt przewidywalne. Nie lepiej jest w przypadku Lim Jin-Jae, którą zagrała Kim Jung-Eun. Kolejna zmarnowana postać. Lim Jin-Jae niczym nie zaskakuje, choć muszę oddać scenarzystom, iż uczyniono z niej kobietę twardą jak stal, której żadne tortury nie są straszne. Do końca walczy o swoje przekonania i w przeciwieństwie do Seo Myung-Joon wie, kiedy należy przedłożyć obowiązek wobec narodu nad własnymi pragnieniami. Bohaterów drugoplanowych jest cała masa, więc wspomnę o kilku, które uważam za najciekawsze. Paradoksalnie losy drugoplanowych postaci bardziej mnie zainteresowały niż poczynania głównej pary. Największa  w tym zasługa oficera armii Korei Północnej Min Dong-Ki (w tej roli Kwak Hee-Sung). Według asianwiki.com i wikipedii jest z rocznika 1990…Przyznaję, że jeśli to nie jest pomyłka, to będę w wielkim szoku, ponieważ wygląda na starszego (co jest nowością u azjatyckich aktorów, bo zazwyczaj wyglądają na znacznie młodszych), a może to tak zarost go postarza? Z drugiej strony Korean Peninsula to jego debiut, więc kto wie… Tak czy inaczej, jego bohater skupił moją największą uwagę – zapewne spora w tym zasługa „syndromu tego drugiego”, bowiem jest on szaleńczo zakochany w Lim Jin-Jae, która traktuje go jak młodszego brata. Min Dong-Ki bez wahania stawia na szali swoją pozycję, reputację, zdrowie, a nawet życie, byleby zapewnić bezpieczeństwo ukochanej.  Niestety nie zawsze jego pomocna dłoń jest przyjmowana, toteż  życie Lim Jin-Jae często będzie wisiało na włosku. Podobała mi się także Jo Yi-Jin jako wnikliwa dziennikarka Park Hye-Jung, która szybko zakochuje się w Seo Myung-Joon. Paradoksem Korean Peninsula jest to, że główna para bohaterów jest kiepsko rozpisana w scenariuszu, a wcielili się w ich role dobrzy aktorzy. Z kolei drugoplanowe postaci także zostały odegrane bardzo dobrze, ale miały one znacznie więcej potencjału, którego nie wykorzystano.

5. Wykonanie techniczne.

Od pierwszych odcinków widać, że nie szczędzono na tę produkcję pieniędzy (budżet wyniósł aż 18 mln$*). I faktycznie sceny na oceanicznej stacji wydobywczej robią wrażenie. Trochę gorzej pod tym względem wypadają sceny akcji, czyli pościgi, strzelaniny. Mimo to podobały mi się ujęcia nakręcone w Rumunii – jednak Europa ma swój niepowtarzalny klimat 🙂 Reżyseria stoi na przyzwoitym poziomie, a samą dramę ogląda się płynnie. Sceny walki wręcz mogłyby być bardziej dynamiczne, ale nie było ich na tyle dużo, aby aż tak bardzo mi przeszkadzały. Poza tym nie mogłam znieść przesadnej ilości makijażu na twarzach pań i panów. Rzucało się to w oczy zwłaszcza w przypadku matki Lim Jin-Jae, która nawet w niewoli miała nienaganny makijaż oczu. Odnośnie wyglądu, to nie rozumiem po co Min Dong-Ki przez większość dramy przechadzał się z grzywką zaczesaną na jedno oko. Wyglądał co najmniej niepoważnie z jednym okiem…

6. Ogólna ocena.

Już sam opis fabuły niespecjalnie zachęcił mnie do sięgnięcia po Korean Peninsula – zjednoczenie Korei? Dobre sobie…Chyba wszyscy wiemy, że choćby pod względem ekonomicznym to się po prostu nie opłaca Południowej części półwyspu… Tak czy inaczej, dzięki obsadzie przemogłam się. Czy żałuję? Nie do końca, ponieważ dramę ukończyłam, a zawsze mogłam poprzestać na kilku odcinkach. Pomimo wielu wad chciałam zobaczyć co tam scenarzyści wymyślili na koniec. W tym miejscu chciałabym podkreślić, iż nie jestem miłośniczką politycznych dram, więc rozbudowany wątek Seo Myung-Joon, starającego się o urząd prezydenta oraz polityczne machlojki na Północy w ogóle mnie nie interesowały. W związku z tym starałam się skupić na kolejnym mocno zaakcentowanym temacie, czyli miłości. Tutaj także spotkało mnie rozczarowanie, bo o ile główna para dobrze odegrała swoich bohaterów, o tyle nie było pomiędzy nimi chemii, a wszelkie ckliwe sceny razem jak np. wyznanie miłości w kościele, tylko utwierdzały mnie w przekonaniu o braku oryginalności scenarzystów na tym polu. Już bardziej wiarygodnie wypadł Min Dong-Ki, w którego uczucie do Lim Jin-Jae z miejsca uwierzyłam. Nie jest to też drama akcji, która porywa świetnymi scenami pojedynków, strzelanin, mordobicia itp. Do tego dochodzą nieprawdopodobne elementy fabularne jak np. kod do tajnych danych to data urodzin ukochanej kobiety (no błagam!), broń zrobiona z prezerwatyw przez Seo Myung-Joon (myślałam, że padnę ze śmiechu :D), wszelkie powiązania rodzic-dziecko głównych bohaterów (zwłaszcza w przypadku rodziców Lim Jin-Jae). Jak na mój gust scenarzyści starali się zbyt wiele upchnąć w jednej dramie – polityka, miłość, rola mediów, konflikt zbrojny, zamachy stanu, walka o złoża naturalne, tajne służby i co tam jeszcze było. Wynik jest oczywisty, czyli niedostateczne rozwinięcie poszczególnych tematów. Poza tym przez słabe ratingi oglądalności dramę skrócono z planowanych 24 odcinków do 18**, co zapewne odbiło się na jakości zakończenia. Kilka słów o zakończeniu, otóż jest ono zbyt idyllistyczne, wyrwane z kontekstu i naprawdę nie wiadomo co, jak i dlaczego…Komu polecić? Tylko i wyłącznie fanom serii politycznych, ponieważ reszta może się wynudzić. Być może i miłośnicy teorii rychłego zjednoczenia obu Korei także znajdą tu coś dla siebie. Natomiast reszta spokojnie może sobie odpuścić ten tytuł, ponieważ koniec końców, nie zapada głęboko w pamięci i nic szczególnego nie wnosi do tematyki zjednoczenia Korei.

Ocena: 5+/10

Trailer

*źródło

**źródło

Shut Up Flower Boy Band

닥치고

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Shut Up Flower Boy Band (Dagchigo Kkochminambaendeu, 닥치고 꽃미남밴드, Shut Up And Let’s Play!, Eye Candy, Eye Cleansing, angujeonghwa, dakkkotbaen, 안구정화, 닥꽃밴, 닥치고, Shut Up, dakchigo)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 45 min

Reżyseria: Lee Kwon

Scenariusz: Seo Yoon-Hee

Obsada: Sung JoonL (Kim Myung-Soo)Lee Hyun-JaeYoo Min-KyuKim Min-SukJung Eui-ChulJo Bo-AhKim Ye-Rim

Gatunek: dramat, muzyczny, romans, młodość, przyjaźń.

2. Fabuła.

Drama przedstawia losy szóstki przyjaciół, którzy grają razem w rockowym zespole – Eye Candy. Nieoczekiwana śmierć ich lidera – Joo Byung-Hee, zmusza pozostałych członków do przyspieszonego kursu dojrzewania i podjęcia trudnych decyzji. Poznają smak sukcesów i porażek, wzlotów i upadków, pierwszych miłości i zawodów miłosnych. Czy ich przyjaźń przetrwa pomimo wszystkich tych zawirowań?

Czytaj dalej