Oishii Man

1. Dane podstawowe.오이시맨

Tytuł: Oishii Man (오이시맨, oisi maen, Delicious Man)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 98 min

Obsada: Lee Min KiChizuru Ikewaki

Gatunek: obyczajowy, romans, muzyczny.

2. Fabuła.

Gdy piosenkarz Hyeon Seok dowiaduje się, iż ma problemy ze słuchem, postanawia wyruszyć w podróż do Japonii, a dokładniej na Hokkaido. Na miejscu targają nim wspomnienia oraz poznaje radosną Japonkę – Megumi.

Czytaj dalej

I Need Romance

1. Dane podstawowe.로맨스가 필요해

Tytuł: I Need Romance (romaenseuga piryohae, 로맨스가 필요해)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 60 min

Obsada: Jo Yeo JeongKim Jeong HunChoi Yeo JinChoi Jin HyeokChoi Song Hyeon

Gatunek: komedia romantyczna, obyczajowy.

2. Fabuła.

Historia miłości i miłostek trzech, 33-letnich, przyjaciółek. Sun Woo In Young pracuje w hotelu i zajmuje się obsługą zamożnych gości. Prywatnie od 10 lat związana jest z początkującym reżyserem Kim Sung Soo. Sun Woo In Young wciąż nieskutecznie wyczekuje na oświadczyny partnera. Park Seo Yeon to wyzwolona mentalnie i seksualnie, niezależna właścicielka butiku on-line. Natomiast Kang Hyun Joo jest prawniczką, która nie doświadczyła miłości – zarówno w wymiarze duchowym, jak i fizycznym.

3. Muzyka.

Spotkało mnie miłe zaskoczenie, gdyż oprawa muzyczna powiała świeżością. Ballady nie wydawały mi się tak smętne jak w większości dram, główny motyw przyjemny dla ucha, jak i cały soundtrack.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Niestety zawiodłam się na niektórych aktorach, wcielających się w główne role. Najwięcej mam do zarzucenia Jo Yeo Jeong, która wcieliła się w rolę Sun Woo In Young. Miała być roztrzepaną, ale sympatyczną postacią, jednak mnie do siebie w ogóle nie przekonała. Denerwowały mnie jej miny jak u 10-letniej naburmuszonej dziewczynki, której ktoś zabrał zabawkę. W scenach złości jej reakcje wydawały mi się sztuczne i wymuszone. A teraz małe ,,ale” do scenarzystów, którzy niepotrzebnie „wyposażyli” Sun Woo In Young w zamiłowanie do….pierdzenia (wtf?!). Niestety postać zbyt infantylna, która sama nie wiedziała czego chce. Pozostałe dwie panie, czyli Choi Yeo Jin (Dream) i Choi Song Hyeon (Prosecutor Princess), zaprezentowały się o niebo lepiej. Choi Yeo Jin idealnie pasowała do roli kobiety niezależnej, która nie angażuje się emocjonalnie w związki z mężczyznami, a jedynie czerpie z nich przyjemność. Bardzo sympatyczna, otwarta i bezpośrednia postać, kobieta z zasadami – uwielbiam takie kobiece postaci. Nie gorzej wypadła Choi Jin Hyeok, która zaimponowała mi swoim opanowaniem na ślubie. Podobnie jak setki dramowych bohaterek marzy jej się książę z bajki, mężczyzna, z którym będzie dzieliła wspólne pasje i zainteresowania. Co do panów – nie było najgorzej, jednak mogło być znacznie lepiej. Choi Jin Hyeok miał niewielkie pole do popisu, jednak udało mu się wykreować wiarygodną postać księcia z bajki. Na pierwszy rzut oka to ideał – przystojny, bystry, dobrze wychowany, bogaty, jednak nie ma szczęścia w miłości. Odrobinę gorzej wypadł Kim Jeong Hun, ale miał też bardziej rozbudowaną postać do wykreowania. Nie wszystkie jego emocje były wiarygodne np. sceny złości – brakowało mi w nich „iskry”. Poza tym, jak na głównego bohatera, posiada bardzo negatywną i niespotykaną wadę, a mianowicie nie jest obojętny na wdzięki urodziwych kobiet, co jest źródłem jego problemów z Sun Woo In Young. Wszystkie postacie drugoplanowe wypadły dobrze, zwłaszcza Ha Hyeon Ju, czyli początkująca aktorka, która zauroczyła się w Kim Sung Soo.

5. Wykonanie techniczne.

Pod względem wykonania technicznego nie mam nic do zarzucenia. Zaskoczyła mnie reżyseria, która nie wyglądała jak totalna amatorszczyzna – wiele ujęć pomysłowych oraz naturalne głębie kolorów. Nie wyłapałam żadnej wpadki technicznej. W namiętnych scenach wykorzystano ciekawy zabieg, a mianowicie sceny te są przedstawione w formie zdjęć, zatrzymanego obrazu z ocieplonymi kolorami.

6. Ogólna ocena.

Obiektywnie patrząc to  I Need Romance jest dramą przeciętną, jednak cenię ją za inne (czyt. bardziej wiarygodne) przedstawienie relacji damsko-męskich. Główne bohaterki to kobiety po 30-stce, które poszukują miłości i nowych wrażeń. Mają swoje życie, pracę, zmartwienia, ale przy tym potrafią korzystać z życia. Oczywiście pierwsze co się narzuca to porównanie z amerykańskim hitem Seks w wielkim mieście. Sama konstrukcja trzech przyjaciółek, ich charaktery są bardzo podobne do tych we wspominanym serialu. Jednak porównanie to jest według mnie krzywdzące dla Seksu w wielkim mieście. Mimo to, jak na warunki koreańskie, spróbowane czegoś nowego i to z dobrym skutkiem. Nie przypominam sobie innej dramy, w której tak otwarcie rozmawiano by o seksie i o tym, że jest to normalna część życia ludzkiego, a nie temat tabu. Kilka scen pocałunków bardzo udanych. Zamiast dotykania się ustami, aktorzy starali się jak mogli, aby pocałunku wyglądały na namiętne. Na pochwałę zasługuje ukazanie przyjaźni trzech głównych bohaterek w sposób wiarygodny. Jednak to co najbardziej mnie usatysfakcjonowało to przedstawienie tego jak kończą się związki typowo dramowe, czyli ona z ludu, a on multimiliarder. Okazuje się, że największą przeszkodą w drodze ku ich szczęściu nie jest wredna rodzina, ale zwyczajne zderzenie dwóch całkowicie odmiennych światów. Dramę oglądałam z przyjemnością i z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych odcinków. Zaletą są krótkie 45 minutowe odcinki, które nie są przegadane. Fabuła jest interesująca i płynnie się rozwija. Do samego końca ważą się losy Sun Woo In Young  i to kogo wybierze. Każdy z panów ma swoje wady, dlatego też jej wybór nie jest oczywisty. Ja osobiście cieszyłam się z zakończenia. Pozostaje mi polecić, ale głównie osobom, które chciałyby zobaczyć coś innego, niż do bólu przewidywalne i oklepane komedie romantyczne made in Korea.

Ocena: 8/10

Trailer

Autumn’s Concerto

1. Dane podstawowe.Next Stop, Happiness

Tytuł: Autumn’s Concerto ( xia yi zhan, xing fu, 下一站,幸福,  Next Stop, Happiness, ha yat jaam, hang fuk)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 21

Czas trwania odcinka: 90 min

Obsada: Vanness WuAdy AnTiffany XuChris Wu

Gatunek: dramat, romans, obyczajowy

2. Fabuła.

Ren Guang Xi to obiecujący student prawa, pochodzący z zamożnej i wpływowej rodziny. Chociaż wydaje się, że niczego w życiu mu nie brakuje, tak naprawdę, jest samotny i żyje w nienawiści do matki, gdyż uważa, że przyczyniła się do śmierci jego ojca. Życie Ren Guang Xi zmienia się, gdy poznaje sprzedawczynię w uczelnianej stołówce – urodziwą  Liang Mu Cheng. Oboje zakochują się w sobie, jednak na drodze ku ich szczęściu piętrzą się kolejne problemy.

3. Muzyka.

Udany soundtrack w tajwańskich dramach to dla mnie nie nowość. Bardzo spodobała mi się piękna ballada śpiewana przez Ding Dang, a także utwór autorstwa Victor’a Wang. Oprawa muzyczna jest jednolita, bez udziwnień.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Główną męską rolę zagrał Vanness Wu. Nie nazwałabym go wybitnym aktorem. Drażniła mnie jego mimika twarzy. W scenach płaczu okazał się bardzo przeciętny, jednak miał przebłyski np. gdy miał okazywać złość. W pierwszych odcinkach bardzo dobrze odzwierciedlił Ren’a Guang Xi jako playboya i zimnego drania. Później ta jego „iskra” gdzieś zgasła, a wszystko to dzięki miłości. Liang Mu Cheng zagrała Ady An. Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to to, że jest prawdziwą azjatycką pięknością. Urodziwa i do tego idealnie pasowała do roli doświadczonej życiowo Liang Mu Cheng. Jej bohaterka (jak to często bywa) to krystalicznie dobra i uczciwa osoba, którą (jak na złość) spotykały same problemy. Jako mała dziewczynka straciła rodziców i zamieszkała z ciotką. Niestety mąż ciotki okazał się być zwyrodnialcem, który sprawiał, iż Mu Cheng nie mogła czuć się bezpieczna nawet w domu. I chociaż nie przepadam za dobrotliwymi, zawsze pomocnymi, wręcz anielskimi głównymi bohaterkami, to Mu Cheng zyskała moją sympatię. Nawet jej delikatny głos i sposób mówienia a’la Sierotka Marysia – nie irytowały mnie w trakcie oglądania kolejnych odcinków. W dramie były także ważne, silnie powiązane z główną parą postacie. Ta „druga”, czyli He Yi Qian (Tiffany Xu). Kolejna urodziwa aktorka, która teoretycznie miała być tą złą i wredną, jednak okazała się jedną z tragiczniejszych postaci. To jak jej losy się potoczyły, sprawiło, iż było mi jej żal. Oraz ten „drugi”, czyli przyjaciel Mu Cheng – Hua Tuo Ye (Chris Wu). Niestety nie przekonał mnie do swojego bohatera. Jego gra wydawała mi się sztuczna i wymuszona, a może to tylko taka ekspresja? Z postaci drugoplanowych bardzo podobała mi się Linda Liu jako matka Ren’a. Idealnie pasowała do roli stanowczej bizneswoman z klasą, która zrobi wszystko dla dobra syna. Pod koniec nastąpiła jej przemiana, ale stopniowa i nie wzięła się znikąd (jak to czasami się zdarza w dramach). Na słowa pochwały zasłużył także Akio Chen jako wspomniany wuj Mu Cheng. Wiarygodna i dobrze wykreowana postać. Wspomnę jeszcze o najsłodszym dziecięcym bohaterze, jakiego widziałam w dramach, czyli Xiao Xiao Bin jako syn Mu Cheng i Ren’a. Przeuroczy dzieciak, który całkowicie mnie do siebie przekonał. Teraz odrobina gorzkich słów w stronę mieszkańców wioski Hua – sceny z ich udziałem były nie do strawienia, a ich zachowanie w ogóle mnie nie bawiło, gdyż nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać.

5. Wykonanie techniczne.

Na dobrym poziomie. Nie przypominam sobie żadnych wpadek w realizacji. Scenografie są dopracowane i dobrze się prezentują. Odpowiednio rozróżniono różnice w statusach społecznych bohaterów. Ubiory pasujące do postaci – podobało mi się, że Mu Cheng mimo, chociaż bogaczką nie była, to ubierała się ładnie i modnie (nie to co bohaterka np. Mars’a).

6. Ogólna ocena.

Już dawno nie widziałam dramy, która zawierałaby tak wiele oklepanych schematów i dramatycznych elementów fabuły. Jednak co zdziwiło mnie najbardziej, to to, że z przyjemnością oglądałam każdy kolejny odcinek. Drama wciąga, dużo się dzieje, sympatyczni bohaterowie, odcinki nie są przegadane. Oczywiście nie dało się uniknąć kilku zapychaczy, ale na tle innych dram, to naprawdę tyle co nic. Soundtrack przyjemny dla ucha. Tragizm miłości Mu Cheng i Ren’a był przytłaczający i chwilami zbyt wymuszony. Wiele scen to kwintesencja tkliwości i tandetnych zabiegów, byleby wzruszyć widza. Gra niektórych aktorów mogłaby być lepsza…Chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tych wad, to dramę uważam za godną polecenia. Melodramaty mają to do siebie, że są przedramatyzowane, więc jestem w stanie to wybaczyć. Od około odcinka 8, gdy jest przeskok o 6 lat i pojawia się syn Mu Cheng i Ren’a – wciągnęłam się na dobre. Cały czas czekałam, kiedy Mu Cheng wyjawi tożsamość ojca jej syna. Niestety nie chcę spoilerować, dlatego też trudno mi odnieść się do wszystkiego co dzieje się (głównie z Ren’em). Co dziwne – pod koniec uznałam, że to „ta druga” miała większe prawo mówić o miłości do Ren’a i tego, że to ona zna go najlepiej. Jakby na to nie patrzeć, Mu Cheng była z nim przez bardzo krótki czas i to wtedy, gdy Ren dopiero uczył się dorosłości. Ale oczywiście miłość, ta jedyna i najprawdziwsza, zawsze zwycięża (przynajmniej w dramach). Zakończenie satysfakcjonujące, do bólu przewidywalne i sielankowe – takie jakie powinno być. Bohaterowie są sympatyczni i różnorodni. Podobała mi się samodzielność i determinacja głównej bohaterki. Cieszę się, że nie zrobiono z niej życiowo nieporadnej ubogiej dzieweczki. Drama z oczywistym przesłaniem, że prawdziwa miłość zawsze zwycięża. Ciepła, emocjonalna, czasami wzruszająca seria, w której ukazano istotną rolę rodziny i przyjaźni w życiu każdego człowieka. Zapewne osoby, którym do gustu przypadła tajwańska drama Mars nie będą zawiedzione w trakcie oglądania Autumn’s Concerto. Seria w sam raz na przyjemne spędzenie czasu, przy niezobowiązującej rozrywce.

Ocena: 8/10

Trailer

The Railroad

1. Dane podstawowe.경의선 Tytuł: The Railroad (gyeonguiseon, 경의선)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 107 min

Obsada: Kim Kang Woo, Son Tae Yeong

Gatunek: melodramat, obyczajowy.

2. Fabuła.

Kim Man Soo pracuje jako maszynista w metrze. Jego uporządkowane życie burzy tragiczne wydarzenie. Lee Hanna to wykładowczyni literatury niemieckiej na uniwersytecie, która jest kochanką swojego przełożonego. Kim Man Soo i Lee Hanna poznają się, gdy, pragnąc uciec od problemów, wsiadają do tego samego pociągu.

Czytaj dalej

One Step More To The Sea

1. Dane podstawowe.바다 쪽으로, 한 뼘 더

Tytuł: One Step More To The Sea (bada jogeuro, han pyeom deo,  바다 쪽으로, 한 뼘 더)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 90 min

Obsada: Hong Jong HyeonPark Ji Yeong, Han Ye RiKim Yeong Jae

Gatunek: dramat, obyczajowy.

2. Fabuła.

Won U cierpi na narkolepsję, która objawia się sennością w ciągu dnia i nagłym obezwładnieniem mięśni, wyglądającym jak omdlenie. W związku ze swoją chorobą ma problemy w szkole, nie potrafi nawiązać trwałych przyjaźni. Do tego przeszkadza jej nadopiekuńczość matki. Pewnego dnia zostaje przydzielona do jednego z projektów na zajęcia i zaprzyjaźnia się z Jun Seo, który pomaga jej zaznać odrobinę normalności.

Czytaj dalej

Memories of Tomorrow

1. Dane podstawowe.明日の記憶

Tytuł: Memories of Tomorrow (ashita no kioku, 明日の記憶)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 122 min

Obsada: Watanabe KenHiguchi Kanako

Gatunek: dramat, obyczajowy.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści pod tym samym tytułem, autorstwa Ogiwara Hiroshi (荻原浩).

49- letni odnoszący sukcesy pracownik firmy marketingowej zaczyna miewać problemy z pamięcią oraz koncentracją. Zatroskana żona namawia go na wizytę u lekarza. Mężczyzna dowiaduje się, że choruje na Alzheimera. Diagnoza brzmi dla niego jak wyrok i wywraca jego świat do góry nogami.

3. Muzyka.

W trakcie seansu możemy usłyszeć kilka subtelnych utworów, jednak muzyka nie odgrywa wiodącej roli. Powiem szczerze, że odrobinę się zawiodłam na soundtracku, gdyż wydaje mi się, że mógł być bardziej zróżnicowany i lepiej wykorzystany.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Po Memories of Tomorrow sięgnęłam przez wzgląd na Watanabe Ken’a w obsadzie, gdyż cenię sobie tego aktora i wiedziałam, że w byle czym raczej nie zgodziłby się zagrać. I faktycznie tak było. Jego bohater, Saeki Masayuki, to dojrzały, energiczny mężczyzna, dla którego praca jest na tyle ważna, iż zaniedbuje swoje obowiązki jako ojciec i mąż. Dla osób, które znają Watanabe Ken’a z historycznych amerykańskich produkcji mogą się zdziwić, ponieważ w Memories of Tomorrow pokazał inne oblicze. Widzimy jak diagnoza o nieuleczalnej chorobie oddziałuje na jego życie i postrzeganie świata. Póki jest w stanie stara się żyć jak dotychczas, jednak choroba postępuje szybko i nawet najprostsze czynności sprawiają problemy jak np. dotarcie do miejsca pracy. Watanabe Ken świetnie zaprezentował się w pełnych rozpaczy, bezsilności scenach (np. podczas posiłku z żoną, gdy przeprasza za swój stan). Nie powiem, że się nie wzruszałam, bo uroniłam nie jedną łzę na tym filmie, a to w dużej mierze zasługa świetnej gry aktorów. No właśnie aktorów, ponieważ obok Watanabe Ken’a jest jeszcze bardzo dobra rola Higuchi Kanako, która wcieliła się w postać żony Saeki Masayuki. Pasowała do roli kobiety, która całe życie poświęciła rodzinie, wychowaniu córki, a po zdiagnozowaniu choroby męża musiała także podjąć pracę by ratować finanse rodziny, nie wspominając już o opiece nad mężem. Dobrze odzwierciedlała emocje, które za wszelką cenę starała się skrywać przed mężem. Bohaterów drugoplanowych jest niewiele – są to głównie współpracownicy Masayuki’ego, jego córka, lekarz oraz przyjaciółka jego żony. Wszyscy zaprezentowali się przyzwoicie.

5. Wykonanie techniczne.

Widać,  że Memories of Tomorrow to nie jest wysokobudżetowa produkcja. Odbiło się to na obrazie, jednak po filmie o takiej tematyce, utrzymanym w klimacie obyczajowości nie spodziewam się wiele pod względem wykonania technicznego. Określiłabym je jako przyzwoite, ale nic poza tym. Jako całość film jest surowy, zawiodłam się na scenach w plenerze. Jednak bardzo podobał mi pomysł z halucynacjami, majakami głównego bohatera.

6. Ogólna ocena.

Może się wydawać, że Memories of Tomorrow to kolejny film o człowieku, którego życie zmienia się pod wpływem choroby. I oczywiście tak jest, ale nie wszystko jest zgodne ze schematami. Przede wszystkim fabuła nie skupia się na procesie leczenia, czy też samym przebiegu choroby, a raczej jak ona oddziałuje na chorego i jego bliskich. Poprzez majaki, halucynacje chorego widz może odrobinę poczuć jak się on czuje, jak bardzo jest zagubiony. Zdziwiła mnie postawa współpracowników Saeki Masayuki’ego i jego przełożonego, ale w sensie pozytywnym. Nie spodziewałam się, że okażą tyle troski i wsparcia – pozostaje mi życzyć wszystkim takich współpracowników. Główny trzon akcji determinuje choroba, ale oprócz tego film w piękny, nienachalny sposób ukazuje miłość dwojga ludzi. Miłość mężczyzny, które zdaje sobie sprawę ze swojej niedołężności, który nie chce być ciężarem dla ukochanej mu kobiety. Z drugiej strony mamy zatroskaną kobietę, która bierze na swoje barki opiekę nad chorym mężem, domem i finansami. W tle przeplata się ich historia powiązana z garncarstwem. Wzruszyło mnie zakończenie, które było kwintesencją miłości obojga. Z wiadomych przyczyn nie mogę go tu opisać (chociaż chętnie bym się nad nim rozpisała :P), więc zachęcam do zapoznania się z nim. Film oczywiście polecam osobom, które lubią tematykę choroby i cenią sobie dobrą grę aktorów.

Ocena: 7/10

Worlds Within

1. Dane podstawowe.The World That They Live In

Tytuł: Worlds Within (geudeuri saneun sesang, 그들이 사는 세상, The World That They Live In)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2008

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Hyeon BinSong Hye GyoKim Gap SuBae Jong OkEom Gi Jun

Gatunek: romans, obyczajowy, biznes.

2. Fabuła.

Drama skupia się na ludziach uczestniczących w procesie tworzenia dram. Poznajemy perypetie zawodowe i prywatne reżyserów, aktorów, producentów, scenarzystów itp.

Czytaj dalej

Departures

1. Dane podstawowe.Okuribito

Tytuł: Departures (Okuribito, おくりびと)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2008

Czas trwania: 130 min

Obsada: Motoki MasahiroHirosue RyoukoYamazaki Tsutomu

Gatunek: dramat, obyczajowy.

2. Fabuła.

Kobayashi Daigo jest wiolonczelistą, który niestety musi zrezygnować z pracy  w orkiestrze i przenieść się z żoną do rodzinnego miasteczka. Małżeństwo zamieszkuje w domu, który Daigo otrzymał w spadku po matce. Wkrótce mężczyzna, poszukując pracy, odpowiada na bardzo intrygujące ogłoszenie i zostaje kimś na wzór pracownika domu pogrzebowego.

3. Muzyka.

Piękny soundtrack. Często możemy usłyszeć klasykę – nic dziwnego skoro główny bohater jest wiolonczelistą. Dźwięk wiolonczeli idealnie komponuje się z subtelnymi elementami rytuału pochówku.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Nie miałam przyjemności spotkać wcześniej na ekranie odtwórców głównych ról. Motoki Masahiro jako Kobayashi Daigo długo przygotowywał się do swojej roli – efekt jak widać rewelacyjny. Każdy jego ruch podczas rytuału pochówku był magiczny, wyglądał na profesjonalny, pełen szacunku dla zmarłego. Daigo jest odrobinę nieporadny, przez co w filmie jest kilka scen okraszonych nienachalnym humorem. Tak naprawdę wszyscy aktorzy zaprezentowali się bardzo dobrze. Zawiodłam się jedynie na postaci żony Daigo, w której rolę wcieliła się Hirosue Ryouko. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie gra Japonek i generalnie Azjatek jest dość ciężko strawna. Rzadko kiedy jakaś kobieca postać mnie zachwyci. Żona Daigo nie jest wyjątkiem – początkowo wydawała mi się zbyt niemrawa i nieobecna, a później aż nazbyt ekspresyjna.

5. Wykonanie techniczne.

Jako całość film mnie specjalnie nie oczarował. Zawiodłam się trochę na scenach w plenerze. Jednak wszystkie sceny pochówków są rewelacyjne. W piękny sposób ukazano ceremonię oczyszczania ciała. Choć teoretycznie w obmywaniu, przebieraniu i malowaniu zwłok nie powinno być nic zachwycającego, Okuribito łamie ten schemat.

6. Ogólna ocena.

Film porusza trudną tematykę oswajania się ze śmiercią. Praca głównego bohatera nie polega jedynie na przygotowywaniu ciała do pochówku, ale przede wszystkim ma za zadanie pomóc rodzinie godnie pożegnać zmarłego. Jak już wspomniałam sceny rytuału są pełne dostojeństwa i wyglądają na profesjonalne, co jest dużym plusem filmu. Departures jak najbardziej zasłużył na Oscara za najlepszy obraz nieanglojęzyczny. Fabuła nie ogranicza się jedynie do oryginalnej pracy Daigo, ale także poznajemy jego przeszłość, marzenia, problemy. W trakcie filmu widzimy jak pozornie przypadkowa praca zmienia jego dotychczasowe życie, dzięki niej odnajduje ukryte powołanie i w końcu może zaznać spokoju, pojednać się z ojcem. W filmie przedstawiono także urzekającą legendę o przekazywaniu wiadomości poprzez obdarowywanie drugiej osoby kamieniem. Czasami słowa są zbędne, a wystarczają gesty. Największe emocje wywołał we mnie kontrast pomiędzy stosunkiem do zmarłego pracowników domu pogrzebowego, a pełną szacunku postawą Daigo. Ten kontrast wymusza refleksję na temat wartości ludzkich zwłok w kontekście etycznym. Chyba każdy wolałby po śmierci być poddanym rytuałowi oczyszczenia niż po prostu być wrzuconym do trumny. Niby to i tak nie robi wielkiej różnicy, jednak osobiście wolałabym tę pierwszą opcję 🙂 Z racji poruszanej tematyki możemy usłyszeć kilka ładnych dialogów o śmierci o tym, że jest to jedynie kolejny etap ,,życia”, ,,przejście”. Film zaskoczył mnie klimatem, gdyż jakby nie patrzeć tematyka śmierci nie jest specjalnie pocieszającą, ale tutaj jest inaczej. Jako całość Departures okazuje się być ciepłym filmem obyczajowym, nie da się nie lubić głównego bohatera, a sama śmierć nie jest ukazana jako coś przygnębiającego. Widać to najlepiej po rodzinach zmarłych, którzy mimo początkowego sceptytyzmu wobec rytuału oczyszczenia, zaczynają dostrzegać w nim pociechę i ukojenie bólu po stracie najbliższych. Gorąco polecam zapoznać się z tym tytułem, gdyż naprawdę warto. Fani dramatów i filmów zachęcających do chwilowej refleksji nie będą zawiedzeni.

Ocena: 8+/10