Island Etude


Tytuł: Island Etude (Etude, lian xi qu, lin jaap kuk, 练习曲, 練習曲)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 109 min

Reżyseria: Chen Huai En

Scenariusz: Chen Huai En

Obsada: Ming-hsiang Tung

Gatunek: dramat, młodość, obyczajowy.

 

Rowerem przez Tajwan

Reżyserzy z różnych krajów wyjątkowo często sięgają po formę „filmu drogi”.  Było tak również w przypadku Chen Huai En. Zazwyczaj taka konwencja filmu intryguje mnie, skłania do przemyśleń, ale nie mogę tego powiedzieć o niniejszy filmie – Island Etude.

Fabuła jest banalnie prosta. Główny bohater – Ming-Hsang, tuż przed ukończeniem szkoły, postanawia przejechać na rowerze Tajwan w  siedem dni. Ming-Hsang to przeciętny młody człowiek, którego od rówieśników wyróżnia jedynie aparat słuchowy i fakt, że jest głuchy. Nie przeszkadza mu to jednak czerpać pełnymi garściami z życia. Za towarzyszkę podróży ma jedynie gitarę, a na swojej drodze poznaje wiele – czasem bardziej, czasem mniej – ciekawych osób.

W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, iż na film trafiłam przez przypadek i nie wiedziałam czego się spodziewać. Przede wszystkim nie jest to tytuł z fajerwerkami, głębokimi dialogami, ani nie jest oryginalny pod względem wykonania. Ot, prosty film o prostych ludziach, a na pierwszym planie możemy podziwiać plenery malowniczej wyspy.

W rolę Ming-Hsang wcielił się Ming-hsiang Tung – ciężko nazwać go aktorem, gdyż był to jego debiut (dwa lata później zagrał w jeszcze jednym filmie). Mimo, iż Ming to główny bohater, to tak naprawdę nie zżyłam się z nim, nie był w stanie wciągnąć mnie w swoją podróż. O wiele ciekawsze okazały się osoby, które spotykał na swojej drodze, a było ich całe mnóstwo – od ekipy filmowej, przez rowerzystę, wspominającego zmarłego przyjaciela, szwaczki protestujące przed zakładem pracy, po modelkę z Litwy (z jej postacią związane jest wspomnienie o Czesławie Miłoszu). Zdziwiło mnie to, iż każdy kogo spotykał okazywał się serdecznym, otwartym człowiekiem. Nikt nie próbował go okraść, nie odmówił noclegu. Zamiast tego częstowano go posiłkami, oferowano podwózkę – sielanka na całego. Jeżeli dodać do tego rajskie krajobrazy, wyspę skąpaną w Słońcu i refleksyjną muzykę w tle – to mamy film niemal wyjęty żywcem z kampanii reklamowej Ministerstwa Turystyki Tajwanu. Moim zdaniem przesadzono z „nic-niedzianiem się” na ekranie. Island Etude to film o niczym. Mamy chłopaka, który jedzie rowerem przez wyspę. Przyznaję, iż wraz z napisami końcowymi poczułam się oszukana, z przeświadczeniem, że zmarnował ponad 1,5h z życia. Miałam nikłą nadzieję, iż w końcu spotka kogoś z kimś porozmawia na jakiś konkretniejszy temat, kogoś kto zdradzi mu jakiś sekret z życia. Cokolwiek co wzbudziłoby moje zainteresowanie. Wydaje mi się, że spory potencjał miała postać Litwinki oraz rowerzysty, jednak nie wykorzystano tego.

Island Etude jest filmem przepełnionym prostotą, bez konkretnego punktu kulminacyjnego. Jedynym zwieńczeniem podróży jest wewnętrzna satysfakcja głównego bohatera. Na plus zaliczam lekkość odbioru. Osobiście, nie polecam tego tytułu, ale jeżeli ktoś ma potrzebę popatrzeć na tajwańskie plenery i poczuć sielską atmosferę życia na wyspie, to chyba znalazł odpowiedni film.

Ocena: 4/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s