Himizu


1. Dane podstawowe.

Tytuł: Himizu ( ヒミズ)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2012

Czas trwania: 129 min

Reżyseria: Sion Sono

Scenariusz: Minoru Furuya (autor mangi), Sion Sono

Obsada: Shota SometaniFumi NikaidoTetsu WatanabeMegumi KagurazakaMitsuru Fukikoshi

Gatunek: dramat, młodość.

2. Fabuła.

Film na motywach mangi autorstwa Minoru Furuya z 2001 r.

Akcja filmu rozgrywa się tuż po tsunami, które nawiedziło Japonię w marcu 2011r.  14-letni Yuichi Sumida mieszka z matką w prowizorycznym mieszkaniu w łodzi, która jest niechlubną pozostałością po Tohoku*. Zajmują się wypożyczaniem łodzi na pobliskim jeziorze. Yuichi, w przeciwieństwie do swoich rówieśników, nie ma wygórowanych ambicji, nie chce się wyróżniać. Jego celem w życiu jest stanie się zwyczajnym, szarym człowiekiem i szanowanym dorosłym. W Yuichim podkochuje się koleżanka z klasy, Keiko Chazawa, dla której jest on obiektem swoistej obsesji. Wkrótce matka Sumidy wyjeżdża z nowo poznanym kochankiem, zostawiając syna na pastwę losu. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy yakuza żąda od Yuichi’ego spłaty długu jego ojca alkoholika.  I tak – nastolatek porzucony przez matkę i ojca próbuje odnaleźć normalność w prawdziwie post-apokaliptycznym świecie….

3. Muzyka.

Soundtrack można nazwać monotonnym, gdyż przez cały film powtarzane są jedynie dwa utwory – ,,Requiem” Mozarta oraz ,,Adagio for strings” S.O. Barber’a. Pamiętam, że przy okazji innych tytułów wspominałam już, iż wielbię Mozarta, a przede wszystkim ,,Requiem” – w związku z tym nie przeszkadzało mi nachalne powtarzanie w kółko tych samych utworów. Muzyka towarzyszy głównie ujęciom zniszczeń po tsunami, co pozwala na chwilę refleksji.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Po Himizu warto sięgnąć dla odtwórców głównych ról. Zaimponowała mi gra zarówno Shota Sometani jako Yuichi Sumida, jak i Fumi Nikaido jako Keiko Chazawa. Przyszło im się zmierzyć z nie lada wyzwaniem, gdyż poziom emocji jakie musieli wyrazić przed kamerą był bardzo intensywny. Jednak po kolei. Paradoksalnie Yuichi Sumida, pragnący jedynie normalności, wiedzie życie, w którym trudno doszukiwać się zwyczajności. Jego matka nie interesuje się jego losem, a sporadyczne odwiedziny ojca zawsze kończą się pobiciem Sumidy, zabraniem wszelkich oszczędności oraz wyzwaniem, iż pragnie śmierci syna. Na dodatek prześladuje go koleżanka z klasy – Keiko.  Jedynymi przyjaciółmi Sumidy jest grupka bezdomnych, którym udzielił miejsca pod namioty w pobliżu swojej łodzi-domu. Są to ludzie, którym nie powiodło się w życiu, czy też w wyniku tsunami stracili wszystko co mieli – wśród nich jest między innymi były prezes dużej firmy. Wydaje się, iż jedynie wspomnianej grupce bezdomnych oraz Keiko zależy na szczęściu Sumidy. Wierzą, iż zasługuje on na więcej i nawet, gdy chłopak notorycznie odrzuca ich pomoc – nie rezygnują z niego. Podobnie trudne życie wiedzie Keiko. Choć mieszka w dużym, pięknym domu i na pozór wydaje się nie mieć zmartwień, to pod przykrywką stręczycielki Sumidy kryje się samotna, pogodzona z losem nastolatka, której rodzice przygotowują szubienicę w salonie i wyczekują jej śmierci, aby z ubezpieczenia spłacić długi… Wydaje się, że pragnie by przynajmniej Sumida mógł spełnić swoje marzenia, skoro przed nią nie maluje się świetlana przyszłość. Keiko traktuje Sumidę jak swojego mentora – ściany jej pokoju obklejone są cytatami z jego wypowiedzi. Jest ona również zafascynowana twórczością średniowiecznego poety  – Francois Villona, którego fragmenty utworu ,,Ballada” kilkakrotnie zostają przytoczone w filmie. Dziewczyna cierpliwie znosi wszelkie obelgi, a nawet przemoc, której doświadcza ze strony Sumidy. Ich relacja jest dziwaczna, gdyż oparta na ciągłych wrzaskach, przepychankach, ale i niemym zrozumieniu. Keiko wydaje się być jedynym światełkiem w tunelu dla pogrążonego w ciemności, żalu, bezradności Sumidy. Jednak nic nie jest proste, a gdy chłopak dokonuje zbrodni, która na zawsze odmienia jego życie, poprzysięga sobie uczynić coś dobrego dla społeczeństwa. Dlatego też nastolatek wyrusza na ulice miasta, z  nożem kuchennym w papierowej torbie, by pozbyć się niegodziwych ludzi… Obsada drugoplanowa również wypadła świetnie, więc pod tym względem Himizu to prawdziwa uczta filmowa. Całkiem ciekawe są osobliwości, które epizodycznie pojawiają się w filmie – m.in. kobieta w bieliźnie i z łańcuchem u nogi, neo-nazista, kieszonkowiec. Te dziwaczne postaci dopełniają pesymistycznego wizerunku japońskiego społeczeństwa po katastrofie, które nawiedziło wyspę.

5. Wykonanie techniczne.

Nie mam żadnych uwag odnośnie reżyserii, edycji itp. Być może ujęcia zniszczeń dokonanych przez straszliwy żywioł były zbyt często powtarzane oraz dość przypadkowo wplecione w główny nurt fabularny filmu, ale mi osobiście nie przeszkadzało to.

6. Ogólna ocena.

Z reżyserem Sion Sono miałam wcześniej styczność dzięki Love Exposure, które wielu (mnie w tym gronie nie ma) uważa za arcydzieło. Na całe szczęście przełamałam się i dałam szansę Himizu. Jest tutaj znacznie mniej absurdu, toteż film oglądałam z zainteresowaniem. Występ dwójki młodych aktorów zapada w pamięć i choćby dla samych  Shota Sometani i Fumi Nikaido warto skusić się na Himizu. Odnośnie tytułu – himizu – to określenie gatunku kreta, który występuje w Japonii. Sumida całe dotychczasowe życie spędza niejako pod ziemią, a Keiko jest nadzieją na wyjście na powierzchnię. Chociaż nie poznajemy przeszłości bohaterów, to na przestrzeni filmu zżyłam się z postaciami. Paradoksalnie to bezdomni zamieszkujący okolice jeziora są najbardziej sympatycznymi bohaterami, a pozostali naznaczeni są większym lub mniejszym piętnem szaleństwa. ,,Sąsiedzi” jako jedyni wspierają Sumidę, który pragnie jedynie normalności – podobnie jak Japonia dotknięta niszczycielskim żywiołem. Młodzi ludzie nie mają autorytetów, za którymi mogliby podążać. Himizu  w niekonwencjonalny sposób przedstawia ból, obawy po katastrofie oraz proces odnowy. Dlatego też mimo zawartej w filmie przemocy, szaleństwa, rozpaczy – zakończenie przywraca wiarę w lepsze jutro i ma wydźwięk optymistyczny. Pozytywne wrażenia po Himizu przekonały mnie do sięgnięcia po inne tytuły Sion Sonowięc zdecydowanie polecam Himizu zwłaszcza fanom filmów o młodych ludziach, szukaniu własnej tożsamości, celu w życiu.

Ocena: 8/10

*japońskie określenie na wydarzenia z marca 2011r.

Jedna uwaga do wpisu “Himizu

  1. Sono prawie w każdym filmie wykorzystuje muzyka klasyczna, która plynie z małymi przerwami w tle, jest to nowatorski pomysl nadający nieziemskiego posmaku .Ja tu czytam herezje :))Gdyby nie absurdy z pozoru na pierwszy rzut oka w filmach Sono, jego filmy nie miały by tak głębokiej wymowy, mase ukrytych smaczków. Dlatego, ze w 2 części filmu brakuje mi tego, (odleciał zupełnie w odrealniony artyzm ) nie moge uznac Himizu za film dobry, a tylko niezły , choć miał sporo wyśmienitych scen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s