Protégé


Tytuł: Protégé (Moon to,  門徒)

Kraj: Hongkong

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 106 min

Reżyseria: Tung-Shing Yee

Scenariusz: Tung-Shing Yee

Obsada: Andy LauDaniel WuJingchu ZhangLouis KooAnita Yuen

Gatunek: kryminał, dramat, akcja.

Oklepana tematyka w nieoklepanym wydaniu

Reżyser i jednocześnie scenarzysta Protege – Derek Yee, wprowadza widza w posępny świat handlu narkotykami. Po jednej stronie barykady mamy bossów narkotykowych, a po drugiej służby specjalne usiłujące ich aresztować. Niemymi świadkami gry miedzy handlarzami a policją są narkomani, którym niewielu chce poświęcić choćby chwilę uwagi i zrozumienia.

Akcja filmu skupia się na Lin Quin, który jest szefem zorganizowanej grupy handlującej heroiną w Hongkongu. Niestety wraz z wiekiem opuszczają go potrzebne do prowadzenia interesów siły, a do tego dochodzą problemy z nerkami. Na swojego protegowanego wybiera młodego i błyskotliwego Nick’a. Quin darzy go ogromnym zaufaniem i ma wielkie plany względem niego. Jednakże nie wie o prawdziwej tożsamości Nick’a, która jest działającym pod przykrywką funkcjonariuszem policji. Od 7 lat próbuje zdobyć zaufanie bossa narkotykowego. Zebrał już obciążające go dowody, ale wciąż nie wie kto stoi ponad Quin’em. Na co dzień Nick uczestniczy w sprzedaży narkotyków bez większego bagażu emocjonalnego. Sytuacja ulega zmianie, gdy poznaje uzależnioną od heroiny sąsiadkę – Jane oraz jej kilkuletnią córkę. Nick postanawia pomóc kobiecie.

Protege można określić mianem post-Infernal Affairs. Tutaj również mamy do czynienia z ,,kretem” w świecie przestępczym, a w obu jedną z głównych ról gra nie kto inny jak Andy Lau. Mimo to trudno porównywać oba te tytuły. Protege to mieszanka gatunkowa – znajdziemy tu thriller, dramat, czarną komedię, a nawet elementy dokumentalizmu na temat funkcjonowania biznesu narkotykowego. Osobiście najbardziej przypadła mi do gustu część dotycząca dramatu i to na niej chciałabym się skupić.

Dobór aktorów okazał się bardzo dobry. Andy Lau (ShaolinThe Warlordsjako Lin Quin, mimo że jest gangsterem, nie wzbudza antypatii – wręcz przeciwnie jest rodzinny, jawi się jako zwyczajny, schorowany człowiek. Nie bez znaczenia są takie drobnostki jak zamiłowanie do słodyczy, ciągłe ganienie starszej córki za palenie papierosów (choć sam rozprowadza narkotyki…). Traktuje swoją pracę jak każdy inny biznes – jest popyt, więc on dostarcza podaż. Niestety brakowało mi rozwinięcia wątku rodziny Quin’a. Przykładowo – córka jego żony zakochuje się w Nick’u i już wydaje się, że wątek ten rozwinie się, a tu nic z tego. Żona również przejawia się w zaledwie kilku scenach, więc bohaterowie ci nie mają szans na rozwój. Z kolei w rolę Nick’a wcielił się Daniel Wu. Podobało mi się to, iż nie wybielono go, nie starano się na siłę robić z niego ,,tego dobrego za wszelką cenę”. Nie dowiadujemy się co prawda o jego przeszłości oraz tego w jaki sposób zyskał przychylność Quina, ale wątpię by był to ciekawy wątek z jego życia. Jeden z jego współpracowników wspomina jedynie o porzuconej narzeczonej (o ile mnie pamięć nie myli). Jednakże Nick’a wyróżnia przede wszystkim wrażliwość i zdolność do empatii. Nie pozostaje obojętny na głodną córkę narkomanki, wspiera je finansowo, pomaga kobiecie w wyjściu z nałogu. Dokarmia gołębie mimo panującego strachu przed ptasią grypą. Jako jedyny pochyla się nad potrąconym psem, gdy ludzie wokół każą mu go zostawić, bo i tak zdechnie. Uderzyło mnie ogromne podobieństwo spojrzenia na potrąconego psa i na narkomanów, gdyż ich także społeczeństwo woli nie zauważać i zostawić na pastwę losu. Obok dobrych występów wspomnianych panów na słowa uznania zasługuje także (a raczej przede wszystkim) rewelacyjna Jingchu Zhang jako narkomanka Jane. Była przerażająco realistyczna, a każda scena z jej udziałem była coraz to kolejną perełką w filmie. Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o Louis Koo, czyli filmowym mężu Jane. zagrał karykaturalnie, przesadzał z mimiką i ekspresją głosu. Zdecydowanie najsłabsze ogniwo obsady. Obok wspominanych bohaterów występują również policjanci, których ukazano jako karierowiczów.

W wykonaniu filmu podobały mi się sceny z Tajlandii, gdy Quin zabiera Nick’a, aby pokazać mu skąd czerpią narkotyków oraz przybliżyć funkcjonowanie całej siatki powiązań i tzw. Złotego Trójkąta. Moją uwagę przykuły również ujęcia budynku i chmur, które szybko przesuwały się po niebie. Wystroje wnętrz – zwłaszcza mieszkania Jane – posępne, wiele scen przy ograniczonym oświetleniu, a jeśli dodać do tego świetną, klimatyczną i różnorodną oprawę muzyczną, to naprawdę nie mam na co specjalnie narzekać. Całość spięta w klamrę, czyli sceną, gdy Nick w mundurze policjanta leży na kanapie i rozpoczyna filozoficzną dysputę na temat tego dlaczego ludzie w ogóle zaczynają zażywać narkotyki. Wspomina o pustce doskwierającej ludziom oraz zadaje retoryczne pytanie – ,,Co gorsze – pustka czy narkotyki?”.

Jak widać Protege to film silnie nacechowany kampanią przeciw narkotykom. Nie przeszkadzało mi to, gdyż pochłonęła mnie dramatyczna historia Jane oraz jej relacje z Nick’iem jak i swego rodzaju więź, lojalność pomiędzy Nick’iem a Quin’em. W końcu spędził z nim 7 lat życia, zyskał jego zaufanie, stał się członkiem rodziny. Kilka scen – zwłaszcza z udziałem Jane – są szokujące. Najbardziej wstrząsnęła mnie scena, gdy kobieta wstrzykuje narkotyk, a jej kilkuletnia córka podchodzi, wyjmuje strzykawkę i wyrzuca ją do kosza. I tak oto niczym niezawinione dziecko biernie uczestniczy w dewastacji życia dorosłych. Trzeba mieć serce z kamienia by ta scena nie poruszyła do głębi…

Protege spełnił moje oczekiwania, choć wolałabym by twórcy poszli jeszcze wyraźniej w dramat, gdyż była to najciekawsza (przynajmniej dla mnie) część filmu. Dobra obsada, muzyka, zdjęcia, klimat, a także poruszana tematyka. Zdecydowanie jestem na tak. Polecam.

Ocena: 8/10

2 uwagi do wpisu “Protégé

  1. Lubię oglądać azjatyckie filmy. Szczególnie te o gangsterach, bo wydają mi się dużo ciekawsze niż te o włoskich mafiach. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że ogólnie lubię azjatycką produkcję? Sama recenzja jest napisana bardzo dobrze. Skoro film został oceniony na osiem, to znaczy, że warto go obejrzeć. Polecasz? W takim razie postaram się obejrzeć niedługo (zależy od czasu) i spróbuję powiedzieć czy popieram to, co napisałaś.
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s