Be with Me


與我同在

Tytuł: Be With Me (yu wo tong zai, 與我同在, yue ngoh tung jui, 与我同在)

Kraj: Singapur

Rok produkcji: 2005

Czas trwania: 93 min

Reżyseria: Eric Khoo

Scenariusz: Eric KhooWong Kim Hoh

Obsada: Theresa Poh Lin ChanChiew Sung ChingJason TanSamantha Tan, , Ezann LeeRoyston Tan

Gatunek: dramat, melodramat

Be with me, czyli rozprawa o komunikacji, miłości i stracie w 4 odsłonach.

Reżyser Eric Khoo zdecydował się na ryzykowne połączenie. Trzy fikcyjne segmenty o rożnych obliczach miłości i problemach w komunikacji międzyludzkiej bez/pośrednio przeplatają się z autobiograficznymi nawiązaniami do 61-letniej Theresy Poh Lin Chan – zarówno niewidomej jak i głuchej kobiety. Jaki był rezultat? Niestety, dość przeciętny.

Przedstawione historie toczą się równolegle. Dzięki napisom końcowym poznajemy podtytuły wspomnianych segmentów – losy starszego sklepikarza ,,Mean to be”; ochroniarz zakochany skrycie w pięknej bizneswoman ,,Finding love” oraz ,,So in love” odnoszący się do młodzieńczej miłości dwóch lesbijek. Z kolei do czwartego segmentu zaliczam wyjęte z życia zmagania z codziennością głuchej i niewidomej Theresy Poh Lin Chan.

Nie mam nic przeciwko powolnym, niezależnym i bardzo minimalistycznym filmom. Jednakże w przypadku Be with me nie wszystko zagrało tak jak powinno. Zwieńczenie losów bohaterów zwłaszcza ochroniarza i Jackie (jednej z lesbijek) było absurdalne i chyba naprawdę reżyser nie wiedział w jaki sposób połączyć postacie. Nie ukrywam, że znużył mnie nieśpieszny i smutny klimat filmu. Mimo to ani przez chwilę nie czułam się wzruszona, chociaż historia  Theresy Poh Lin Chan była bardzo pouczająca. Jako nastoletnia dziewczyna utraciła dwa tak ważne zmysły, czyli wzrok i słuch. To co dla jednych oznaczałoby koniec życia, brak marzeń i wegetację, dla niej oznaczało przepustkę do życia pełną piersią. Wystarczy wspomnieć, że nauczyła się języka angielskiego, napisała kilka książek, podróżuje, działa charytatywnie i jest nauczycielką w szkole dla niewidomych dzieci. Aż człowiek ma ochotę coś zrobić ze swoim życiem…

Obszerne ukazanie losów  Theresy Poh Lin Chan jest jednocześnie jednym z większych mankamentów filmu. Pomimo całej znakomitości jej osoby to nie pasuje ona do pozostałych trzech segmentów. Próbowałam doszukać się uzasadnienia takiej formy i tylko jedno przyszło mi na myśl – komunikacja między ludźmi. Otóż każda z historii skupia się zarówno na miłości – tej niespełnionej, utraconej, młodzieńczej, jak i interakcjach ludzi między sobą. O dziwo to właśnie Theresy Poh Lin Chan wydaje się być osobą,  która najlepiej potrafi porozumiewać się z ludźmi. Sklepikarz ciągle żyje z duchem swojej żony, nie widzi jej i nie słyszy; ochroniarz przez swoją nieśmiałość nie jest w stanie wyznać swoich uczuć, nawet napisanie listu przychodzi mu z ogromną trudnością; natomiast nastoletnia dziewczyna zastępuje kontakt twarzą w twarz przez chatroomy i sms’y.

Trudno mi cokolwiek powiedzieć o bohaterach czy też aktorach. Dialogi są ograniczone do absolutnego minimum, sporo ,,kwestii” jest w formie napisów. Niestety bohaterowie nie są rozwinięci, nie mamy możliwości zgłębienia się w ich psychikę, poznania przeszłości, myśli. Obsada to debiutanci, którzy spisali się dobrze, gdyż nawet przy braku dialogów nie trudno wyczuć nastrój, emocje poszczególnych postaci. Wykonanie jest surowe, oświetlenie często bywa ograniczone, dominują ujęcia długie i statyczne, a wszystko to skąpane w melancholijnej i spokojnej oprawie muzycznej.

Oprócz komunikacji dostrzegłam skupienie się na roli przyrządzania i spożywania posiłków. I tak – sklepikarz z wielką pieczołowitością przygotowuje dania dla swojej żony, a także towarzyszymy niewidomej bohaterce podczas gotowania. Nie do końca rozumiem czemu miało to służyć…Może kolejny element, który miał spinać każdą z historii?

Jest to z pewnością tytuł dla widzów, którym niestraszny spokojny, pesymistyczny film. Prawdopodobnie moje oczekiwania związane z siłą przekazu były zbyt wygórowane i w efekcie spotkało mnie rozczarowanie. Film jest za krótki by na nim zasnąć, ale zgaduję, że jest to możliwe… Czy polecam? Mimo wszelkich wad – tak, choćby dla przybliżenia sylwetki Theresy Poh Lin Chan.

Ocena: 6/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s