A Time To Love


情人结

Tytuł: A Time to Love ( Qing ren jie, 情人结)

Kraj: Chiny

Rok produkcji: 2005

Czas trwania: 113 min

Reżyseria: Jianqi Huo

Scenariusz: Wu Si, Renjie Zhang

Obsada: Vicki ZhaoYi Lu

Gatunek: melodramat.

Romeo i Julia – tym razem po chińsku

Chyba nie ma bardziej znanej historii miłosnej niż tej ze sztuki W. Shakespeare ,,Romeo i Julia”. Wielu twórców próbowało jej adaptacji – bardziej bądź mniej udanie. A Time to Love to nie tyle kolejna próba przeniesienia na ekran sztuki angielskiego pisarza, co raczej jej uwspółcześnienie. Wspólnym dla filmu i dramatu jest zakazana miłość młodych ludzi, których rodziny żyją w nienawiści.

A Time to Love rozpoczyna się w latach 70., kiedy to poznajemy dwójkę dzieci – Qu Ran i Hou Jia. Ich rodziny sąsiadują ze sobą, więc często przebywają ze sobą i wspólnie bawią wraz z innymi dziećmi z okolicy. Pewnego dnia ojciec Hou Jia popełnia samobójstwo, do którego rzekomo przyczynił się ojciec Qu Ran. Od tej pory matka chłopaka zabrania mu widywania się z Qu Ran. Mijają lata a nasi bohaterowie kończą szkołę średnią. Z upływem czasu połączyła ich silna więź i nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Tymczasem matka Hou Jia stawia mu ultimatum – albo ona, albo Qu Ran. Co było zarzewiem tak ogromnej niechęci obu rodzin? Czy Qu Ran i Hou Jia zaznają szczęścia?

Od samego początku filmu trapiły mnie rozmyślania na temat powodu samobójstwa ojca głównego bohatera i tego jaką rolę odegrała w tej kwestii rodzina Qu Ran. Naczytałam się w życiu wielu dziwnych mang, a także naoglądałam rożnych anime i jedyne co byłam w stanie wymyślić to kazirodczy związek. Z czasem teoria ta nabierała sensu – patrz scena, w której matka Hou Jia mówi o gwałcie. Jednak przyczyna nienawiści rodzin okazała się inna i przyznaję, że moje przypuszczenia wydawały mi się znacznie bardziej racjonalne oraz adekwatne do wieloletniego sporu. Jak widać fabuła A Time to Love nie powala oryginalnością ani polotem. Jest to łzawy melodramat, w którym bohaterowie pomimo swojej wielkiej miłości muszą się rozstać z powodu upartych rodziców. Jednak promykiem nadziei okazuje się dobra realizacja, ładne zdjęcia, wiarygodna gra aktorów (a przynajmniej odtwórczyni głównej roli kobiecej i postacie drugoplanowe) oraz zaskakująco dobre zakończenie.

Główne role przypadły chińskim pop-idolom – Vicki Zhao jako Qu Ran i Yi Lu jako Hou Jia. O ile do gry Vicki Zhao nie mam żadnych zastrzeżeń, a wręcz uważam, że gdyby nie ona to film wiele by stracił na wartości, to jednak Yi Lu wypada na jej tle blado. Qu Ran to niewinna, bardzo dziewczęca młoda kobieta. Gdy trzeba potrafi postawić na swoim (np. jedzenie posiłków w samotności), ale przede wszystkim z miejsca zaczęłam z nią sympatyzować. Emocje wyrażane przez Vicki Zhao były wiarygodne. Z koeli Hou Jia denerwował mnie swoją nijakością oraz brakiem zdecydowania. Decyzje, które podejmował nie miały większego uzasadnienia w kontekście jego związku z Qu Ran. Wielka szkoda, że scenariusz skupia się jedynie na głównej parze, gdyż dobór aktorów do ról rodziców obojga był bardzo dobry. Niestety aktorzy ci nie mieli okazji, aby się wykazać w jeszcze większym stopniu.

Wykonanie filmu jest zaskakująco przyzwoite. Dobra praca kamery, kadry. Kilka scen bardzo oryginalnych np. cienie na rozwieszonych prześcieradłach. Jak na mój gust zabrakło zdecydowanej, zaznaczającej swoją obecność oprawy muzycznej. Muzykę słychać głównie w scenach przejściowych, a nie np. gdy bohaterowie są targani różnymi emocjami.

Przez cały film przewija się motyw historii ,,Romea i Julii” – najpierw jest to oryginalna wersja dramatu, później film Franco Zeffirelli z 1968r., a pod koniec interpretacja w formie baletu. Poza tym główni bohaterowie cały czas przyrównują swoją sytuację do najbardziej znanej pary kochanków.

A Time to Love oprócz wspomnianej tragicznej miłości zawiera także ciekawe sceny zderzenia kultury chińskiej z kulturą zachodu. Pojmowanie miłości zmienia się na przestrzeni lat. Widzimy jak Chińczycy otwierają się na Zachód poprzez chociażby obchodzenie Walentynek.

Niestety film mimo kliku dobrych elementów nie porywa. Uważam, że jest odrobinę zbyt długi – spokojnie można było wyciąć sceny ze znajomym Qu Ran ze szkoły, czy też sceny z żoną jej brata. Wątki te nic nie wnosiły do głównego trzonu fabuły. Na całe szczęście zakończenie pozwoliło mi spojrzeć na A Time to Love bardziej przychylnym okiem. Spodziewałam się albo rzewnej końcówki z chorobą, samobójstwem lub Bóg jeden raczy wiedzieć co jeszcze, albo łzawego happy endu z wyruszeniem ku zachodzącemu Słońcu. Nic z tego – ostatnie minuty bardzo mną poruszyły i dały do myślenia. W końcówce poznajemy uzasadnienie tytułu filmu. Otóż miłość ta szczęśliwa, niewinna, te przysłowiowe ,,motyle w brzuchu” nie trwają wiecznie. Miłość zmienia się wraz z upływem czasu, tak jak ludzie. To co kiedyś sprawiało tyle radości, dziś może byś jedynie cieniem tych uczuć. Każda miłość ma swój czas i tylko wtedy może być spełniona. Później okazuje się, że podjęte decyzje na zawsze zamykają nam drogę ku szczęściu. Choćby przez wzgląd na zakończenie polecam film miłośnikom melodramatów, którzy przymkną oko na wszechobecny dramat kochanków i stereotypowych bohaterów.

Ocena: 4+/10

Trailer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s