Dolls


ドールズ

Tytuł: Dolls (ドールズ, Lalki)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2002

Czas trwania: 114 min

Reżyseria: Takeshi Kitano

Scenariusz: Takeshi Kitano

Obsada: Miho KannoHidetoshi Nishijima, Tatsuya Mihashi, Chieko MatsubaraKyoko Fukada, Tsutomu Takeshige

Gatunek: melodramat.

Miłość w teatrze świata

Dla jednych arcydzieło dla innych zbytecznie zagmatwany i nudny. Moje wrażenia po seansie są gdzieś pośrodku, ponieważ mimo wszystko Dolls ma swój niepowtarzalny klimat i artystyczną oprawę, a wszystko to zawarte w konwencji tradycyjnego japońskiego teatru lalek – Bunraku.

Film skupia się na trzech odrębnych historiach miłosnych. Łączy je fakt, iż poszczególni bohaterowie mijają się na ulicy. Z pierwszymi chwilami poznajemy młodego mężczyznę – Matsumoto (Hidetoshi Nishijima). Zrywa on zaręczyny z Sawako (Miho Kanno), aby zgodnie z wolą rodziców poślubić córkę prezesa firmy, w której pracuje. Nie mogąc pogodzić się z sytuacją Sawako próbuje popełnić samobójstwo, czego wynikiem znajduje się na wpół wegetatywnym stanie. Matsumoto, kierując się poczuciem winy, przywiązuje do siebie Sawako czerwoną liną i tak wyruszają w pozoru bezcelową podróż. Druga historia przedstawia losy Nukui (Tsutomu Takeshige), który ma obsesję na punkcie gwiazdy pop – Haruny Yamaguchi (Kyoko Fukada). Natomiast ostatni para to starzejący się szef klanu yakuzy – Hiro (Tatsuya Mihashi) oraz Ryoko (Chieko Matsubara), czekająca od kilkudziesięciu lat na swojego ukochanego.

Odnośnie gry aktorów, to niestety nie mogę piać z zachwytu.  Zwłaszcza w początkowych scenach, przybliżających melodramatyczne tło historii, aktorstwo jest raczej kiepskie, mało przekonywujące. Do tego dialogi także nie zachwycają. Później, gdy bohaterowie coraz częściej po prostu milczą, film wchodzi na wyższe obroty, także pod względem wyczucia aktorów. Najbardziej podobała mi się gra Tatsuya Mihashi, wcielającego się w postać szefa yakuzy. Nie tylko przez wzgląd na ciekawą postać, ale także naturalną mimikę twarzy, która idealnie pasowała do zmęczonego życiem człowieka, pragnącego naprawić błąd z przeszłości. Tego samego nie mogę powiedzieć o ukochanej Hiro, czyli Ryoko – w tej roli Chieko MatsubaraJednak duża w tym wina scenariusza, ponieważ zgaduję, iż miała to być tragiczna postać, ale w ogóle tak jej nie odebrałam – wręcz przeciwnie była groteskowa. Swoją drogą wszyscy bohaterowie są do siebie podobni, gdyż sprawiają wrażenie otępiałych, pustych w środku, zupełnie jak tytułowe lalki.

Pod względem technicznym film urzekł mnie od pierwszych chwil, gdy Matsumoto i Sawako w dziwacznych strojach idą przez park związani czerwoną liną. Już wtedy zaświtała mi myśl, że szykuje się tytuł dla cierpliwych i lubiących symbolikę widzów. Symbolika silnie odcisnęła swoje piętno w obrazie. Mowa tu nie tylko o wspomnianej czerwonej nici, która w tradycji azjatyckiej oznacza związane losy kochanków, ale także przemijanie w postaci barwnie zmieniających się pór roku – wiosna i kwitnące kwiaty wiśni, letni brzeg morza, szkarłatne jesienne liście oraz zimowy, śnieżny krajobraz. Ten ostatni jest bardzo istotny dla fabuły, ponieważ biel w Azja kojarzona jest ze śmiercią. Piękne, statyczne ujęcia krajobrazu Japonii robią piorunujące wrażenie i budują niepowtarzalny klimat. Zachwycił mnie także dobór kostiumów, za które odpowiadał Yohji Yamamoto. Sam Kitano stwierdził, iż gdy je ujrzał najpierw się przeraził, a później doszedł do wniosku, że to film będzie do nich pasował, a nie odwrotnie*. Na deser mamy przepiękną, stonowaną oprawę muzyczną, ale czy może to dziwić skoro kompozytorem był Joe Hisaishi?

Pomysł na stworzenie filmu w konwencji teatru Bunraku był wynikiem faktu, iż babka Kitano była narratorką w jednym z takich teatrów. Poza tym podobno sam widział parę żebraków, którzy byli przywiązani do siebie liną – byli oni pierwowzorami dla Sawako i Matsumoto. W tym miejscu chciałabym zachęcić do zapoznania się z wywiadami, których reżyser udzielił w związku z Dolls, ponieważ dzięki nim można lepiej zrozumieć jego zamysł.

Dolls to przede wszystkim film o miłości i to tej nieszczęśliwej. Chociaż w tym wypadku ,,nieszczęśliwej” nie jest odpowiednim słowem, a raczej powinno to być ,,przynoszącej nieszczęście”. W każdej z par jest osoba, która działa nierozważnie, jest zaślepiona uczuciem oraz egoizmem do tego stopnia, iż nie jest w stanie podejmować racjonalnych decyzji. Bohaterowie sami sprowadzają na siebie cierpienie, stają się lalkami w rękach losu. Dążą do wyimaginowanego poczucia szczęścia, czy też po prostu pragną uciszyć sumienie. By do tego doszło każda z postaci musi czegoś dokonać – boss musi w końcu zjeść posiłek przygotowany przez ukochaną z młodości, fan musi usłyszeć jak jego idolka zwraca się do niego po imieniu, a Matsumoto musi uzyskać przebaczenie Sawako.

Z pewnością jest to obraz dla cierpliwych widzów, którzy lubią doszukiwać się symboliki w filmach. Przeszkadzało mi kilka elementów fabuły np. schematyczne historie, beznamiętni bohaterowie, zwieńczenie losów bohaterów w raczej dziwaczny i niezrozumiały sposób. Z drugiej strony zachwycił mnie obraz, kolory, muzyka, zdjęcia, kostiumy. Dlatego polecam zapoznać się z tym tytułem choćby dla strony wizualnej. Dolls to dobry przykład obrazu, który wydaje się być zawieszony pomiędzy snem a brutalną rzeczywistością. Nie do końca wiadomo co należy brać na poważnie, a co jedynie za artystyczną formę przekazu. Ale nie zmienia to faktu, że w trakcie seansu odrobinę się nudziłam…Daję naciągną 7 za piękną formę 🙂

Ocena: 7/10

Trailer

* wywiad można przeczytać tu. [ang.]

5 uwag do wpisu “Dolls

  1. Jeden z moich ulubionych filmów (w ogóle, nie tylko japońskich). Niezwykły.
    Jakkolwiek rozumiem, że może być miejscami nudny ; )

    Pozdrawiam!

    • Być może inaczej bym go odebrała gdybym była przygotowana na tego typu nastrój. Tymczasem trafiłam na ,,Lalki” zupełnie przypadkowo skacząc po kanałach w tv 🙂 W moim przypadku oglądanie z doskoku nie było najlepszym pomysłem 🙂

      • Aaaa, w telewizji oglądałaś z przypadku. To wiele tłumaczy xD Tak, zapewne inaczej byś go odebrała, gdybyś celowo wybrała ten film xD No ale zawsze kiedyś możesz do niego wrócić.

        Przyjemnego popołudnia!

  2. Mam problem z Kitano. Zatoichim i w mniejszym stopniu Outrage byłam zachwycona, Takeshis’ już o wiele mniej, a jego dwa pierwsze filmy Violent Cop i Boiling Point są dla mnie beznadziejne. Może jestem ofiarą szału na niego i myślę, że trzeba go cenić… Prawda natomiast jest taka, że lubię przemoc w jego filmach i nieraz absurdalne obrazy, ale prawie na wszystkich filmach przysypiam.

  3. Fajnie, że odwiedziłaś mojego bloga ;). Widzę, że sporo masz tutaj recenzji z dram. W wolniej chwili przejrzę sobie jakieś i poczytam, może coś mi się spodoba i dodam do listy do oglądnięcia (^-^). Trzy lata interesowaniem się dramy to naprawdę sporo, więc z pewnością masz już za sobą dość sporą ilość produkcji azjatyckich. Nie to, co ja. Rok, plus do tego wolny Internet i brak czasu :|. Ale teraz weekend majowy tuż tuż, więc mam nadzieję, że jedną dramkę sobie oglądnę xD.

    Pozdrawiam ^-^ i dodam cię do linków, jakby co ;p.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s