Wyniki ankiety nr 3

Przez ostatni tydzień na blogu znajdowała się ankieta z zapytaniem, który z proponowanych przeze mnie filmów powinnam przetłumaczyć w pierwszej kolejności. 28 osób oddało swój głos, z czego 8 wskazało na koreański film Voice of Murder. Tak się składa, iż film zawiera aż 1600 linii tekstu…W związku z tym dość długo będzie trzeba na niego czekać, ale wydaje mi się, że warto. Jak zwykle zachęcam do motywowania mnie, ponieważ komentarze wiele dla mnie znaczą i jakoś łatwiej znajduję czas na tłumaczenie. Do osób, które głosowały na inne tytuły – filmy, które wzięły udział w ankiecie najprawdopodobniej pojawią się przy kolejnej, więc może akurat wtedy wygra Wasz faworyt.

Korean Peninsula

10928

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Korean Peninsula (Hanbando, 한반도, Peninsula)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 18

Czas trwania odcinka: 70 min

Reżyseria: Lee Hyeong-Min

Scenariusz: Yoon Sun-Joo

Budżet: 18 mln $

Obsada: Hwang Jung-MinKim Jung-EunJo Sung-HaJo Yi-JinJi Hoo

Gatunek: dramat polityczny, akcja, romans.

2. Fabuła.

Niedaleka przyszłość. Półwysep Koreański jest na najlepszej drodze ku zjednoczeniu podzielonego państwa. Oba kraje prowadzą zakrojone dla dużą skalę badania nad alternatywnymi źródłami energii, a zwłaszcza wydobyciem klatratu metanu (cokolwiek to jest :D). Ze strony Korei Południowej projektem kieruje Seo Myung-Joon, a z Północnej Lim Jin-Jae. W przeszłości byli oni kochankami, jednak z powodu zwaśnionych krajów nie mogli zaznać szczęścia. Teraz mają szansę na zjednoczenie nie tylko swoich serc, ale i Półwyspu Koreańskiego. Niestety nie wszyscy pragną jedności koreańskiego narodu.

3. Muzyka.

Oprawa muzyczna jest całkiem udana. Nie pamiętam żadnych smętnych utworów, które nie pasowały do obrazu. Muszę przyznać, iż soundtrack jest urozmaicony, gdyż możemy usłyszeć ballady, alternatywny pop, a nawet śpiewany po rumuńsku (rosyjsku?) utwór. Spodobała mi się zwłaszcza ballada Love like the Sun.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Dramę zaczęłam, ponieważ zaciekawiła mnie obsada. Co jak co, ale Hwang Jung-Min (Moby DickThe Unjust, The) jest dobrym aktorem, więc uznałam, iż nie weźmie byle jakiego scenariusza dramy. Szkoda, że nie wykorzystano jego potencjału, gdyż postać Seo Myung-Joon jest zbyt jednopłaszczyznowa i nie rozwija się na przestrzeni kolejnych odcinków. Poznajemy go jako zdolnego naukowca, przykładnego ojca i syna, a przy tym mężczyznę zakochanym w Lim Jin-Jae, który marzy o zjednoczeniu Półwyspu Koreańskiego. Z czasem coraz bardziej uwypukla się jego brak charyzmy, a kolejnego działania stają się zbyt przewidywalne. Nie lepiej jest w przypadku Lim Jin-Jae, którą zagrała Kim Jung-Eun. Kolejna zmarnowana postać. Lim Jin-Jae niczym nie zaskakuje, choć muszę oddać scenarzystom, iż uczyniono z niej kobietę twardą jak stal, której żadne tortury nie są straszne. Do końca walczy o swoje przekonania i w przeciwieństwie do Seo Myung-Joon wie, kiedy należy przedłożyć obowiązek wobec narodu nad własnymi pragnieniami. Bohaterów drugoplanowych jest cała masa, więc wspomnę o kilku, które uważam za najciekawsze. Paradoksalnie losy drugoplanowych postaci bardziej mnie zainteresowały niż poczynania głównej pary. Największa  w tym zasługa oficera armii Korei Północnej Min Dong-Ki (w tej roli Kwak Hee-Sung). Według asianwiki.com i wikipedii jest z rocznika 1990…Przyznaję, że jeśli to nie jest pomyłka, to będę w wielkim szoku, ponieważ wygląda na starszego (co jest nowością u azjatyckich aktorów, bo zazwyczaj wyglądają na znacznie młodszych), a może to tak zarost go postarza? Z drugiej strony Korean Peninsula to jego debiut, więc kto wie… Tak czy inaczej, jego bohater skupił moją największą uwagę – zapewne spora w tym zasługa „syndromu tego drugiego”, bowiem jest on szaleńczo zakochany w Lim Jin-Jae, która traktuje go jak młodszego brata. Min Dong-Ki bez wahania stawia na szali swoją pozycję, reputację, zdrowie, a nawet życie, byleby zapewnić bezpieczeństwo ukochanej.  Niestety nie zawsze jego pomocna dłoń jest przyjmowana, toteż  życie Lim Jin-Jae często będzie wisiało na włosku. Podobała mi się także Jo Yi-Jin jako wnikliwa dziennikarka Park Hye-Jung, która szybko zakochuje się w Seo Myung-Joon. Paradoksem Korean Peninsula jest to, że główna para bohaterów jest kiepsko rozpisana w scenariuszu, a wcielili się w ich role dobrzy aktorzy. Z kolei drugoplanowe postaci także zostały odegrane bardzo dobrze, ale miały one znacznie więcej potencjału, którego nie wykorzystano.

5. Wykonanie techniczne.

Od pierwszych odcinków widać, że nie szczędzono na tę produkcję pieniędzy (budżet wyniósł aż 18 mln$*). I faktycznie sceny na oceanicznej stacji wydobywczej robią wrażenie. Trochę gorzej pod tym względem wypadają sceny akcji, czyli pościgi, strzelaniny. Mimo to podobały mi się ujęcia nakręcone w Rumunii – jednak Europa ma swój niepowtarzalny klimat 🙂 Reżyseria stoi na przyzwoitym poziomie, a samą dramę ogląda się płynnie. Sceny walki wręcz mogłyby być bardziej dynamiczne, ale nie było ich na tyle dużo, aby aż tak bardzo mi przeszkadzały. Poza tym nie mogłam znieść przesadnej ilości makijażu na twarzach pań i panów. Rzucało się to w oczy zwłaszcza w przypadku matki Lim Jin-Jae, która nawet w niewoli miała nienaganny makijaż oczu. Odnośnie wyglądu, to nie rozumiem po co Min Dong-Ki przez większość dramy przechadzał się z grzywką zaczesaną na jedno oko. Wyglądał co najmniej niepoważnie z jednym okiem…

6. Ogólna ocena.

Już sam opis fabuły niespecjalnie zachęcił mnie do sięgnięcia po Korean Peninsula – zjednoczenie Korei? Dobre sobie…Chyba wszyscy wiemy, że choćby pod względem ekonomicznym to się po prostu nie opłaca Południowej części półwyspu… Tak czy inaczej, dzięki obsadzie przemogłam się. Czy żałuję? Nie do końca, ponieważ dramę ukończyłam, a zawsze mogłam poprzestać na kilku odcinkach. Pomimo wielu wad chciałam zobaczyć co tam scenarzyści wymyślili na koniec. W tym miejscu chciałabym podkreślić, iż nie jestem miłośniczką politycznych dram, więc rozbudowany wątek Seo Myung-Joon, starającego się o urząd prezydenta oraz polityczne machlojki na Północy w ogóle mnie nie interesowały. W związku z tym starałam się skupić na kolejnym mocno zaakcentowanym temacie, czyli miłości. Tutaj także spotkało mnie rozczarowanie, bo o ile główna para dobrze odegrała swoich bohaterów, o tyle nie było pomiędzy nimi chemii, a wszelkie ckliwe sceny razem jak np. wyznanie miłości w kościele, tylko utwierdzały mnie w przekonaniu o braku oryginalności scenarzystów na tym polu. Już bardziej wiarygodnie wypadł Min Dong-Ki, w którego uczucie do Lim Jin-Jae z miejsca uwierzyłam. Nie jest to też drama akcji, która porywa świetnymi scenami pojedynków, strzelanin, mordobicia itp. Do tego dochodzą nieprawdopodobne elementy fabularne jak np. kod do tajnych danych to data urodzin ukochanej kobiety (no błagam!), broń zrobiona z prezerwatyw przez Seo Myung-Joon (myślałam, że padnę ze śmiechu :D), wszelkie powiązania rodzic-dziecko głównych bohaterów (zwłaszcza w przypadku rodziców Lim Jin-Jae). Jak na mój gust scenarzyści starali się zbyt wiele upchnąć w jednej dramie – polityka, miłość, rola mediów, konflikt zbrojny, zamachy stanu, walka o złoża naturalne, tajne służby i co tam jeszcze było. Wynik jest oczywisty, czyli niedostateczne rozwinięcie poszczególnych tematów. Poza tym przez słabe ratingi oglądalności dramę skrócono z planowanych 24 odcinków do 18**, co zapewne odbiło się na jakości zakończenia. Kilka słów o zakończeniu, otóż jest ono zbyt idyllistyczne, wyrwane z kontekstu i naprawdę nie wiadomo co, jak i dlaczego…Komu polecić? Tylko i wyłącznie fanom serii politycznych, ponieważ reszta może się wynudzić. Być może i miłośnicy teorii rychłego zjednoczenia obu Korei także znajdą tu coś dla siebie. Natomiast reszta spokojnie może sobie odpuścić ten tytuł, ponieważ koniec końców, nie zapada głęboko w pamięci i nic szczególnego nie wnosi do tematyki zjednoczenia Korei.

Ocena: 5+/10

Trailer

*źródło

**źródło

Eighteen

회오리 바람

Tytuł: Eighteen (Huiori Baram, 회오리 바람)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 95 min

Reżyseria: Jang Kun-Jae

Scenariusz: Jang Kun-Jae

Obsada: Seo Jun-YoungLee Min-Ji

Gatunek: dramat, młodość.

Słodko-gorzka pierwsza miłość

Utrzymany w klimacie realizmu (para-dokumentu?) film o wzlotach i upadkach miłości nastoletniego Tae-hoon do równieśniczki Mi-jung. Szkoda tylko, że wraz z napisami końcowymi okazuje się, iż jest to obraz, który nie wnosi nic odkrywczego do tematyki młodzieńczej miłości, ani do zagadnienia trudnego okresu dojrzewania.

Główną parę bohaterów poznajemy, gdy bez wiedzy rodziców, wyruszają w podróż nad morze, aby w ten sposób uczcić 100 dzień bycia ze sobą. Jednak ojciec Mi-jung dowiaduje się o wyprawie i wzywa Tae-hoon wraz z jego rodzicami do swojego mieszkania. Na miejscu para spisuje relację z pobytu nad morzem. Rodzice obojga, widząc, że opisy się nie zgadzają, zobowiązują Tae-hoon i Mi-jung do zerwania ze sobą kontaktu aż do czasu pójścia na studia. Chłopak nie może pogodzić się z zaistniałą sytuacja i mimo wszystko chce być z Mi-jung, która z kolei obawia się narażać rodzicom i kończy ich związek.

Na film zwróciłam uwagę dzięki Seo Jun-Young, którego występ w Bleak Night bardzo mi się podobał. Eighteen wydawał mi się poruszać podobną tematykę, więc moje oczekiwania były wysokie. Łączy je także fakt, iż oba te tytuły powstały jako prace dyplomowe (? jakoś nie mogę znaleźć lepszego określenia) – w przypadku Eighteen reżysera Jang Kun-Jae. Niestety odrobinę zawiodłam się, ponieważ chyba nie w pełni rozumiem co reżyser chciał powiedzieć przez ten obraz. W końcu filmy tworzone w warunkach skrajnie niekomercyjnych, poruszających przyziemną tematykę mają wielkie pole do popisu w kwestii wyrażania siebie, swojego poglądu na świat, ludzi.

Zazwyczaj nie przeszkadza mi, że film powstał przy niewielkich funduszach i tym razem nie było inaczej, jednak reżyseria i montaż nie powalają z nóg. o ile podobało mi się przeplatanie teraźniejszości z wspomnieniami z wyprawy nad morze, o tyle jest kilka scen, które nie pasują do pozostałych i nic nie wnoszą do głównego wątku. Pod tym względem najbardziej razi scena w kafejce internetowej, pobicie Tae-hoon i kradzież jego markowych butów. Wątek ten wziął się znikąd i nie był dalej kontynuowany. Podobnie rzecz się miała z wypadkiem na skuterze. Mimo wszystko za plus uważam spokojne ujęcia z nad morza, czy też Tae-honn’a jadącego samotnie ulicami Seulu, neonowe miasto nocą. Zdziwiło mnie jedynie wnętrze mieszkania Mi-jung czyt. staromodne. Nie zabrakło subtelnych, intymnych scen głównej pary, w których aktorzy bardzo realistycznie odzwierciedlili potrzebę bliskości, czułości. Zarówno  Seo Jun-Young, jako Tae-hoon, jak i Lee Min-Ji w roli Mi-jung zaprezentowali się wiarygodnie. Zwłaszcza Seo Jun-Young, który ma doświadczenie w rolach młodych, wrażliwych nastolatków. Jednocześnie nie jest żadnym odkryciem zwrócenie uwagi na fakt, że nie są to szczególnie wymagające role. Oprócz rodziców praktycznie brak postaci drugoplanowych.

Eighteen nie jest filmem stricte o miłości, a raczej o dorastaniu, odpowiedzialności za swoje czyny. Prawdopodobnie gdyby nie nieprzemyślana decyzja o wyjeździe, rodzice obojga zgodziliby się na związek głównych bohaterów. Z pozoru błahe zatajenie prawdy i brnięcie w kłamstwo urosło do poważnego problemu.Swoją drogą, Tae-hoon sprawia wrażenie bardziej dojrzałego, w tym także w kwestii uczuć np. zaczyna dorywczo pracować, ale nie chce rezygnować ze szkoły i Mi-jung.

Obraz ten w przystępny sposób ukazuje trudy nastoletniej miłości, kiedy to nie ma się pełnej kontroli nad swoim życiem. Wynika to z tego, iż młody człowiek nie jest już dzieckiem, ale przy tym nie jest jeszcze dorosły. Eighteen nie mogę zaliczyć do tytułów bardzo dobrych, ponieważ ma swoje istotne wady, choć i tak cenię ukazane w nim uczucia znacznie wyżej niż płytkie rozprawy nad miłością rodem z komedii romantycznych. Największe zastrzeżenia mam do przesłania, gdyż to, że dojrzewanie bywa trudne nie jest żadnym odkryciem. Pytanie brzmi – co z tego wynika? Co reżyser chciał przez to przekazać? Jaki morał wynika z tej historii? Pytania te pozostają czysto retorycznymi, podobnie jak zakończenie, będące co najmniej niedopowiedziane.

Ocena: 6+/10

Trailer

Dolls

ドールズ

Tytuł: Dolls (ドールズ, Lalki)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2002

Czas trwania: 114 min

Reżyseria: Takeshi Kitano

Scenariusz: Takeshi Kitano

Obsada: Miho KannoHidetoshi Nishijima, Tatsuya Mihashi, Chieko MatsubaraKyoko Fukada, Tsutomu Takeshige

Gatunek: melodramat.

Miłość w teatrze świata

Dla jednych arcydzieło dla innych zbytecznie zagmatwany i nudny. Moje wrażenia po seansie są gdzieś pośrodku, ponieważ mimo wszystko Dolls ma swój niepowtarzalny klimat i artystyczną oprawę, a wszystko to zawarte w konwencji tradycyjnego japońskiego teatru lalek – Bunraku.

Czytaj dalej

Napisy do ,,Secret”

Witam 🙂 Jak zapewne widzicie ostatnimi czasu rzadko bywam na blogu. Niestety mam mnóstwo spraw na głowie i na pisanie recenzji czy też tłumaczenie pozostaje mi niewiele czasu. Mimo wszystko udało mi się dzisiaj dokończyć napisy do koreańskiego filmu z 2009r. Secret. Wszystkich tych, którzy czekali na ten tytuł przepraszam za zwłokę, ale po prostu szybciej nie dało rady. Oczywiście zapraszam do zapoznania się z moją recenzją tegoż filmu i podzielenie się wrażeniami po seansie. Być może nie wiecie, drodzy czytelnicy, ale każdy komentarz (pozytywny czy też negatywny) jest dla mnie wielkim zastrzykiem motywacji, więc nie pozwólcie bym się rozleniwiła 🙂 Zapewne niektórych interesuje jaki kolejny film wezmę na warsztat…otóż jeszcze nie zdecydowałam. Do końca tygodnia będzie widniała na blogu ankieta i to Wy zdecydujecie, którego tytułu nie możecie najbardziej się doczekać. Proszę dać mi znać, jeśli ktoś zna namiary na polskie napisy do proponowanych przeze mnie filmów, ponieważ nie ma sensu abym tłumaczyła je jeszcze raz.

Napisy do Secret są do pobrania stąd: http://www.mediafire.com/?r63c33ho6auh6q1

Z widomych względów nałożyłam hasło na napisy, ale nie jest ono odkrywcze, choć gdyby ktoś miał problemy to proszę o kontakt na: madebyazja@gmail.com

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do głosowania w ankiecie 🙂

Hagetaka: Road to Rebirth

ハゲタカ

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Hagetaka: Road to Rebirth (Hagetaka, ハゲタカ, Vultures)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2007

Liczba odcinków: 6

Czas trwania odcinka: 58 min

Reżyseria: Keishi Ohtomo

Scenariusz: Mayama HitoshiKoji Hayashi

Obsada: Chiaki KuriyamaRyuhei MatsudaAkira NakaoNao OmoriKyohei Shibata

Gatunek: biznes.

2. Fabuła.

Na podstawie dwóch powieści Jin’a Mayamy (真山仁) – ,,Hagetaka” oraz ,,Buyout”.

Rok 1998, rejon Azji południowo-wschodniej pogrążony jest w kryzysie ekonomicznym. Wiele japońskich banków, zwłaszcza inwestycyjnych, staje na granicy bankructwa  m.in. bank z długoletnią tradycją – Mitsuba. Zaistniałą sytuację próbuje wykorzystać Masahiko Washizu, były pracownik Mitsuba Bank, a obecnie jeden z współwłaścicieli amerykańskiej firmy inwestycyjnej Horizon Investments. Jednak zanim Masahiko Washizu wykupi japońskie banki i firmy, będzie musiał stawić czoła byłemu przełożonemu, jednemu z kierowników w Mitsuba – Takeo Shibano.

3. Muzyka.

Nie zwróciłam szczególnej uwagi na soundtrack. Zważywszy na poziom dramy szkoda, że nie przyłożono się do różnorodnej, przykuwającej uwagę oprawy muzycznej.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Pod względem gry aktorskiej spotkało mnie miłe zaskoczenie. Cała obsada zaprezentowała się z dobrej strony. Moja uwaga skupiła się przede wszystkim na dwóch głównych bohaterach, czyli Masahiko Washizu (Nao Omori) oraz Takeo Shibano (Kyohei Shibata). Obaj wykreowali wiarygodne postacie, które nie są wyłącznie jednopłaszczyznowe. Pikanterii ich rywalizacji dodaje fakt, iż w przeszłości łączyły ich relacje niemal przyjacielskie. Odtwórca roli Washizu zaskoczył mnie swoim dobrym angielskim, ponieważ chyba wszyscy wiemy jak trudno Japończykom przychodzi nauka tego języka. Zarówno washizu, jak  i Shibano to zdeterminowani, uzdolnieni finansiści, choć rożni ich styl i filozofia pracy. Washizu jest przedstawicielem nowoczesnego kapitalizmu z silnymi wpływami Zachodu. Natomiast Shibano to reprezentant konwencjonalnego, tradycyjnego postrzegania biznesu. Bardzo ważne są dla niego bezpośrednie, silne więzi z klientami i to one, a nie pieniądze, są priorytetem. Obok wspomnianej dwójki poznajemy bliżej dziennikarkę i jedyną istotniejszą przedstawicielkę płci pięknej w zdominowanym przez mężczyzn świecie Hagetaki – Yuka Mishima (Chiaki Kuriyama znana mi z dramy Ashita no Kita Yoshio) oraz młodego przedsiębiorcę Osamu Nishino (Ryuhei Matsuda, który zagrał m.in. w Ashita no Kita Yoshio4.6 Billion Year Love9 SoulsAoi Haru). Nie mogę powiedzieć, że wywarli na mnie takie samo wrażenie jak poprzednicy, ale ich występ z czystym sumieniem mogę nazwać przyzwoitym.

5. Wykonanie techniczne.

Do większości japońskich dram nie mam większych zażaleń do strony technicznej. Nie inaczej jest i w tym razem, a drama sprostała moim oczekiwaniom. Jak na serię biznesową przystało większość scen ma miejsce w oszklonych, nowoczesnych, schludnych wnętrzach, biurowcach. Z drugiej strony umiejętnie skontrastowano zimny, szary świat wieżowców z typowo japońskimi, tradycyjnymi wnętrzami np. posiadłość rodzinna Nishino. Podobała mi się praca kamery, gdyż sporo ujęć jest niestandardowych i nie nudzą swoją schematycznością.

6. Ogólna ocena.

Hagetaka to kolejna (po Gaiji Keisatsu) krótka, bo sześcioodcinkowa drama, którą oglądałam jednym tchem. Odczuwam dziwną tendencję, że im mniej odcinków, tym lepszy produkt końcowy. Mimo wszelkich zalet ostrzegam, że jest to typowa drama biznesowa, a co za tym idzie – zawiera sporo fachowej terminologii oraz procesów. Zaliczam się do osób, które bardzo lubią tematykę ekonomiczną, więc i tę dramę oglądałam z wielką przyjemnością. Dla zrozumienia fenomenu Hagetaki  w postaci rekordów oglądalności w Japonii, wypadałoby pobieżnie zapoznać się z sytuacją gospodarczą tego kraju w czasie akcji serii. Otóż pod koniec XXw Japonię dotknął kryzys ekonomiczny. W jego wyniku banki upadały, przedsiębiorstwa zwalniały pracowników, a inwestorzy z zagranicy ostrzyli sobie zęby na wykup japońskich banków inwestycyjnych. Fuzja i przejęcia (a ang. M&A, czyli Mergers and acquisitions) stały się koniecznością. I tak na przykład jeden z japońskich banków został przejęty przez Ripplewood i przemianował się na Sinsei Bank. Poza tym już sama postać shibano powstała na bazie autentycznej osoby – Junichiro Koshi, jednego z dyrektorów Industrial Bank of Japan (obecnie Mizuho). Jako ciekawostkę chciałabym jeszcze przytoczyć powiązania leksykalne. Choć Hagetaka oznacza ,,vulture” (czyli ,,sęp”; ,,żarłok”) to angielski tytuł dramy brzmi: ,,Road to Rebirth” (,,droga ku odrodzeniu”), a zapis w kanji Shinsei to 新生, czyli ,,re-birth” (,,odrodzenie”). Hagetaka przedstawia ścieranie się bezwzględnego dążenia do zysku ze zwykłymi, przyziemnymi problemami ludzi, pracowników, którzy nie mają żadnego wpływu na decyzje zarządów. Ciężko wyważyć sferę biznesową i sferę społeczną, ludzką. Swoją drogą spodobało mi się, że nie robiono na siłę wroga japońskiego narodu i gospodarki z Amerykanów. Wręcz przeciwne – podkreślono błędy i brak etyki w biznesie na własnym podwórku. Tak czy inaczej, dramę polecam miłośnikom serii biznesowych, ponieważ pozostali mogą się wynudzić. Aktorzy wypadli bardzo dobrze, wykreowali realistyczne profile postaci, scenariusz jest rozbudowany i spójny, a reżyseria płynna. Osobiście czekam na więcej tego typu dram.

Ocena: 8+/10

Fly High

Emergency

Tytuł: Fly High (Bisang, Emergency, 비상, Fly Up)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 100 min

Reżyseria: Park Jeong-Hun

Scenariusz: Park Jeong-HunMoon Ji-Young

Obsada: Kim BeomKim ByulBae Soo-BinLee Chae-Yeong

Gatunek: melodramat, akcja.

Za wysokie progi…

Po obejrzeniu kilku produkcji z udziałem Kim Beom i na fali wzrastającej mojej niechęci do tego aktora, sięgnęłam po pełnometrażowy film, który w teorii miał pokazać, że jeszcze będą z niego ludzie. Niestety nie wróżę mu świetlanej przyszłości.

Jednak po kolei – fabuła filmu skupia się na Si-bum, który marzy by zostać aktorem, jednak odgrywa  jedynie role statystów. By dorobić pracuje dorywczo na stacji benzynowej. Pewnego dnia zakochuje się od pierwszego wejrzenia w Su-Kyoung. Niestety w wyniku nieoczekiwanych zdarzeń dziewczyna musi zostać poddana kosztownemu leczeniu, a Si-bum stawia sobie za cel zdobycie na nie pieniędzy. Jedynym wyjściem ku szybkiemu zarobkowi okazuje się być praca w host klubie.

Fly High nie podobało mi się tak wiele, że nie wiem od czego zacząć. Już na wstępie chciałabym odradzić ten tytuł wszystkim osobom, które cenią sobie dobre kino, ponieważ ,,dzieło” to nie jest warte marnowania czyjegokolwiek czasu.

Co dziwne – największym mankamentem filmu nie jest ani beznadziejna gra aktorów, ani sceny akcji bez klimatu, ani mdła muzyka, ale przede wszystkim niespójny, przedramatyzowany, pozbawiony logiki scenariusz. Postacie są nam przybliżone bardzo pobieżnie. Jako takich konkretów dowiadujemy się jedynie o głównym bohaterze, któremu marzy się zostanie zawodowym aktorem. Kim Beom (DreamPadam Padam…) jak zwykle stoi jak kłoda i jedynie szczerzy się do kamery, zero wiarygodnych emocji. Jego miłość od pierwszego wejrzenia jest naciągana, ale to naprawdę nic względem kolejnych niezrozumiałych poczynań – bierze udział w jakiejś bójce (kto? z kim? dlaczego?),  zadziera z jakimś gangsterem (?), jakaś kradzież pieniędzy (??) – ja się pytam o co tu chodzi? Nie lepiej jest w przypadku pozostałych postaci. Kim Byul jako Su-Kyoung jest mimozą bez wyrazu, no ale powiedzmy, że wypadła przyzwoicie. Bohaterowie drugoplanowi pojawiają się znikąd i nic o nich nie wiemy, są to głównie pracownicy host klubu (choć i tu nie jestem do końca przekonana czy to był ,,niewinny” host klub czy raczej coś na wzór ekskluzywnych męskich prostytutek).

Montaż wydaje się być przypadkowy, a cały film zlepkiem różnych scen, które nic nie łączy. Akcja szybko brnie do przodu, za szybko… Dzieje się zbyt wiele w zbyt krótkim czasie. Nie wiadomo ile czasu mija pomiędzy kolejnymi scenami. Muzyka została kiepsko dobrana i często mija się z klimatem sceny, której towarzyszy. Zdziwiła mnie duża ilość scen akcji czyt. mordobicia, ale w ogóle nie przykuwały oka oraz (co oczywiste) brały się reżyser sam raczy wiedzieć skąd. W ogóle co to za pomysł z jakimiś gangami hostów? Jedno muszę oddać twórcom – garnitury są przednie i prezentują się bardzo dobrze na aktorach 🙂

Zdecydowanie bardziej wolę pisać recenzje tytułów, które wbiły mnie w fotel, zmiażdżyły psychikę (pozytywnie) niż takich gniotów. Najgorsze jest to, iż naprawdę starałam się znaleźć jakieś pozytywy. Romansu jest tu jak na lekarstwo, a pomiędzy bohaterami nie ma żadnej chemii. To nie jest także film akcji, nie ma tu głębokich dialogów, wzruszającej muzyki, ujmujących melodramatycznych scen, czy nawet pięknych ujęć w plenerze. Zakończenie jest wisienką na tym niezjadliwym torcie i niestety nabawiłam się przy nim niestrawności. NIE POLECAM.

Ocena: 2/10

Shut Up Flower Boy Band

닥치고

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Shut Up Flower Boy Band (Dagchigo Kkochminambaendeu, 닥치고 꽃미남밴드, Shut Up And Let’s Play!, Eye Candy, Eye Cleansing, angujeonghwa, dakkkotbaen, 안구정화, 닥꽃밴, 닥치고, Shut Up, dakchigo)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2012

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 45 min

Reżyseria: Lee Kwon

Scenariusz: Seo Yoon-Hee

Obsada: Sung JoonL (Kim Myung-Soo)Lee Hyun-JaeYoo Min-KyuKim Min-SukJung Eui-ChulJo Bo-AhKim Ye-Rim

Gatunek: dramat, muzyczny, romans, młodość, przyjaźń.

2. Fabuła.

Drama przedstawia losy szóstki przyjaciół, którzy grają razem w rockowym zespole – Eye Candy. Nieoczekiwana śmierć ich lidera – Joo Byung-Hee, zmusza pozostałych członków do przyspieszonego kursu dojrzewania i podjęcia trudnych decyzji. Poznają smak sukcesów i porażek, wzlotów i upadków, pierwszych miłości i zawodów miłosnych. Czy ich przyjaźń przetrwa pomimo wszystkich tych zawirowań?

Czytaj dalej