Sumimasen, Love


1. Dane podstawowe.

Tytuł: Sumimasen, Love (I’m Sorry, I Love You; 對不起, 我愛你; dui bu qi, wo ai ni; dui bat hei, ngoh oi nei; 对不起,我爱你)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 75 min

Reżyseria: Yu-Hsien Lin

Obsada: Chie TanakaHuai-chung Wu

Gatunek: romans.

2. Fabuła.

Chie Tanaka przybywa na Tajwan, aby nauczyć się języka chińskiego, jednak nieoczekiwanie dostaje angaż w filmie. Zmęczona pracą postanawia wyjechać z Tajpej na kilka dni do Kaohsiung. Na miejscu przez przypadek poznaje Wu Huai-chung – młodego mężczyznę, który pragnie zostać reżyserem, ale znajduje zatrudnienie jedynie jako pracownik fizyczny. Wu Huai-chung z uporem maniaka twierdzi, iż ich spotkanie nie jest dziełem przypadku i w oryginalny sposób próbuje tego dowieść. A mianowicie prosi by Chie napisała na banknocie numer telefonu, następnie wydaje go i zakłada się z kobietą, że jeśli pieniądz ten wróci do niego to zostaną  parą.

3. Muzyka.

Soundtrack jest udany i idealnie odzwierciedla klimat towarzyszący filmowi. Stonowany charakter wykorzystanych utworów muzycznych współgra z wydarzeniami na ekranie i niejednokrotnie wysuwa się na pierwszy plan. Możemy usłyszeć przede wszystkim instrumentalne motywy na pianino/fortepian, ale w trakcie filmu przewijają się także dwa utwory wokalne japońskojęzyczne.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Dość ciekawy zabieg stanowi odgrywanie przez główną parę siebie samych. W związku z tym Chie Tanaka odgrywa Chie Tanakę – młodą kobietę, która przybywa z Japonii na Tajwan i zostaje aktorką. Tak naprawdę niczego konkretnego się o niej dowiadujemy. W kilku scenach rozmawia z matką przez telefon, ale trudno wywnioskować jak jej życie wyglądało przed wyjazdem z ojczystego kraju. Jedno jest pewne – tęskni za Japonią i czuje się wyeksploatowana pracą aktorki. Z kolei Huai-chung Wu odgrywa postać głównego bohatera – Huai-chung Wu. Zgaduję, że i on w pewnych aspektach wciela się w rolę samego siebie (być może) sprzed lat. O jego postaci dowiadujemy się odrobinę więcej m.in. tego, że jego ojciec pracował w stoczni (?) i zostawił rodzinę bez słowa, wypływając w morze. Huai-chung Wu ciągle wspomina ojca i pragnie go odnaleźć. Przyznaję, iż nie jest przekonywujący obraz głównego bohatera, pragnącego zostać reżyserem. Według mnie znacznie lepiej pasuje do obecnej pracy tzn. jest coś takiego w jego mowie ciała, sposobie bycia, spojrzeniu, co nie pasuje do mojej definicji reżysera. Tak czy inaczej, główna para aktorska spisała się przyzwoicie, ale zabrakło mi chemii między nimi i w związku z tym ciężko uwierzyć w ich miłość od pierwszego wejrzenia. Postaci drugoplanowych praktycznie brak, choć przez film przewija się kilku epizodycznych bohaterów.

5. Wykonanie techniczne.

Pod względem wykonania technicznego uważam Sumimasen, Love za film bardzo dobry w swojej klasie. Bohaterowie spędzają ze sobą jeden dzień w Kaohsiung, a wydaje się, że odwiedzili co najmniej kilka nadmorskich miast. Widzimy ich w kościele, na ulicznym rynku, kompleksie świątyń buddyjskich, kinie, porcie itd. Cały film to jedna wielka reklama Tajwanu i miasta, w którym został on nakręcony, ale nie przeszkadzało mi to przez wzgląd na umiejętną reżyserię. Generalnie reżyseria jest płynna i urzekły mnie wszelkie sceny, w których podczas rozmowy bohaterów nie widzimy bezpośrednio ich twarzy, ale jedynie jakieś przypadkowe ujęcia sylwetek, przedmiotów – coś pięknego. Podobnie sprawa ma się z pomysłowym, lekko onirycznym ukazywaniu wspomnianych rozmów – od oświetlenia, po pourywane, niechronologiczne kadry (ukazywanie chwili poprzedzającej dane zdanie lub wyprzedzającej je – trochę ciężko to opisać i lepiej po prostu samemu tego doświadczyć).

6. Ogólna ocena.

Sumimasen, Love można wytknąć wiele – powolny tok akcji, senny klimat, naiwną historię, jednak wiedziałam czego mogę się spodziewać i nie miałam wygórowanych oczekiwań przed seansem. Dzięki temu spotkało mnie miłe zaskoczenie i odnalazłam w tym filmie kilka perełek. Bardzo podobało mi się metaforyczne oddawanie serc, gdyż takich prostych a jednocześnie emocjonalnych scen nie spotyka się w każdym lepszym filmie. Umiejętnie powiązano historię banknotu, który Wu Huai-chung pożyczył Chie. Banknot ten krążył z rąk do rąk, a poszczególne postacie wchodziły w pośrednie bądź bezpośrednie interakcje z główną parą. Sumimasen, Love rozpoczyna się spotkaniem Huai-chung i Chie a następnie dowiadujemy się jak do niego doszło. Fabuła opiera się na znaczeniu przeznaczenia, które niejako bawi się uczuciami Wu Huai-chung. Okazuje się, że 75 min wystarcza by ukazać jeden dzień z życia dwójki samotnych ludzi. Za zaletę filmu uważam fakt, iż nie stara się być na siłę ambitnym i darowano widzom wysłuchiwanie tandetnych, łzawych wyznań miłosnych – zamiast tego milczenie w pięknej scenie oddawania serc mówi więcej niż najbardziej wzniosłe słowa. Poza tym dobrze powiązano tęsknotę Wu Huai-chung za ojcem ze zbliżającym się rozstaniem z Chie, czyli mamy podróż za morze, oczekiwanie na powrót, niemoc związaną z wyjazdem ukochanej osoby. Zakończenie przewidywalne i satysfakcjonujące – swoją drogą dopiero przy pożegnaniu przedstawiają się sobie, co jest kolejnym niuansem, który  zwrócił moją uwagę. Może to i drobnostki, ale to właśnie one składają się na całość filmu. Polecam wszystkim romantycznym duszom, które szukają stonowanego, spokojnego filmu, bądź też lubią współczesne, realistyczne kino tajwańskie.

Ocena: 7/10

2 uwagi do wpisu “Sumimasen, Love

  1. Albo mi się zdaje, albo oglądałam podobny film tyle że tych zamerykanizowanych produkcji, za którymi z resztą nie przepadam. Temat przedstawia się niemal identycznie, nie wiem kto pierwszy wpadł na pomysł ale podobnych było z milion. Nie mniej jednak zaciekawił mnie tytuł, więc nie obiecuję ale może obejrzę 🙂

    • Ja po kino azjatyckie sięgnęłam właśnie przez wzgląd na przesyt kinem amerykańskim i ciągłym powielaniem schematów. Cieszę się z mojego wyboru, ponieważ dzięki temu odkryłam wiele niesamowitych tytułów. Jeśli skusisz się na film, to zapraszam do skomentowania go 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s