Pain


Pained

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Pain (Pained, Tong Jeung, 통증)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Czas trwania: 104 min

Reżyseria: Kwak Kyung-Taek

Scenariusz: Pool Kang

Obsada: Kwon Sang-WooJung Ryeo-WonMa Dong-Seok

Gatunek: melodramat

2. Fabuła.

Na podstawie manhwy autorstwa Kang Pool.

Nam-Soon pracuje dla agencji pożyczkowej (a dokładniej dla lichwiarzy). Mężczyzna cierpi na schorzenie, przez które nie odczuwa bólu. Jest ono wynikiem traumy, którą przeżył w dzieciństwie. Przypadłość ta pomaga mu w ściąganiu należności od dłużników. Jedną z wielu osób, które unikają spłaty pożyczki jest cierpiąca na hemofilię Dong-Hyun. Młoda kobieta musi spłacać długi, z którymi zostawił ją ojciec. Pracuje dorywczo jako sprzedawczyni sztucznej biżuterii na ulicy. Z czasem, wspomniana dwójka, zbliża się do siebie.

3. Muzyka.

Oprawę muzyczną najdosadniej można określić jako misz-masz. Wykorzystano zarówno utwory instrumentalne, jak i wokalne, które (w większości) utrzymane są w pogodnym tonie przez co film zyskuje na lekkości odbioru. Moją uwagę przykuł ładny utwór wokalny, który towarzyszył napisom końcowym.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Muszę przyznać, iż wszyscy aktorzy stanęli na wysokości zadania. Przede wszystkim słowa pochwały należą się Jung Ryeo-Won. Jako Dong-Hyun była rewelacyjna. Udało się jej wykreować postać bardzo wiarygodną, spontaniczną postać, z którą widz może sympatyzować od samego początku filmu. Moim zdaniem jest to typowa bohaterka komedii-romantycznych. Wydaje się nierozgarnięta, może nawet trochę głupiutka, a z drugiej strony to bezpośrednia, pewna siebie dziewczyna. Z kolei w postać Nam-Soon wcielił się Kwon Sang-Woo (Into The FireMore Than BlueOnce Upon a Time in High School). Jego bohater zajmuje się oryginalną profesją, ponieważ jest żywym workiem treningowym, który ma nastraszać dłużników i skłaniać ich do spłaty zobowiązań. Początkowo Nam-Soon, z miną zbitego psa, wydaje się być obojętny na wszystko co go otacza, jakby jego życie nie miało żadnego sensu. I jest w tym sporo prawdy, gdyż dopiero gdy poznaje Dong-Hyun doświadcza pierwszy raz od dawna dobroci i bezinteresownego zainteresowania swoją osobą. Wraz z upływem czasu dostrzega nadzieję na lepsze jutro, chce zmienić pracę, a na pozbawionej emocji twarzy nieśmiało zaczyna widnieć uśmiech. Jednak  życie bywa okrutne nawet dla osób, które nie odczuwają fizycznego bólu… Poza  wspomnianą dwójką istotną rolę w filmie odgrywa współpracownik Nam-Soon’a – Bum-No (w tej roli Ma Dong-Seok). Bum-No wykorzystuje przypadłość Nam-Soon’a, jednak ma swoje zasady i traktuje swojego towarzysza niemal jak przyjaciela. Wraz z rozwojem akcji i bliższym poznaniem Bum-No, pierwsze nieprzychylne wrażenie zaciera się. A sam bohater wikła się w sprawę, która skomplikuje życie nie tylko jemu.

5. Wykonanie techniczne.

Większość ujęć jest typowo melodramatyczna – czyli długie i statyczne. Jednak tę harmonię burzą zabiegi, które nie zawsze pasowały do danej sceny np. kadry obrócone na bok, do góry nogami. Choć np. scena w metrze, gdy skrytka na depozyt jest otwarta, a cała reszta się przemieszcza, została umieszczona w odpowiednim miejscu i dobrze wpasowała się w ten etap filmu. Podobała mi się także scena pocałunku  w korytarzu, w półmroku – oświetlenie sprawia, że scena nabiera bardzo intymnego wyrazu. Może dziwić mnogość scen brutalnego mordobicia, ale biorąc pod uwagę pracę głównego bohatera, to są one jak najbardziej uzasadnione.

6. Ogólna ocena.

Pain to teoretycznie melodramat – teoretycznie, ponieważ większość filmu ciężko zakwalifikować do tego gatunku. Według mnie reżyserowi Kwak Kyung-Taek (LoveEye for an Eye) udała się trudna sztuka upchnięcia w jednym filmie trzech typowo romantycznych gatunków, z różnym skutkiem. Otóż początek nosi znamiona komedii romantycznej, którą wypełniają sceny humorystyczne, a sam ich ,,komizm” często jest wymuszony. Środkowa część filmu to sielanka kochanków i romans dwójki ludzi, którzy uczą się wzajemnej akceptacji i bycia z druga osobą. Z kolei zakończenie już chyba bardziej melodramatyczne i przewidywalne być nie mogło, przez co film traci na oryginalności, którą zwiastowała główna para bohaterów. Zważywszy na miesiące, w trakcie których wyczekiwałam tego filmu, to spotkał mnie olbrzymi zawód. Później spojrzałam na listę filmów Kwak Kyung-Taek, a gdy dostrzegłam Love, to wiedziałam w czym tkwi problem. Dobry pomysł, ale zbyt oklepane zakończenie i dający się przewidzieć rozwój akcji. Pomimo wspomnianych niedociągnięć, to i tak polecam obejrzeć ten tytuł – choćby dla Jung Ryeo-Won, która bryluje na ekranie oraz dla czarującego uśmiechu Kwon Sang-Woo. Zapewne wrażliwe osoby wypłaczą sporo łez w końcowych minutach filmu, ja osobiście bardziej skupiałam się na rozczarowaniu, które mnie spotkało niż podniosłości finałowej sceny. Mimo wszystko  nie jest to typowy melodramat, w którym bohaterowie popadają w czarną rozpacz, a film przez większość czasu utrzymany jest w pogodnym nastroju.

Ocena: 5/10

Jedna uwaga do wpisu “Pain

  1. Obejrzałam ten film spontanicznie i bezwiednie przewijałam do końca, aż stwierdziłam, że to, co obejrzałam, było kiepskie. Ostatnimi czasy robię się fanką Jung Ryeo Won, głównie z powodu jej roli w dramie „History of Salaryman”, ale ona nie jest stworzona do grania mimoz, dlatego może trochę nie pasuje do gatunku melodramat. Kwon Sang Woo totalnie mnie rozczarował, ponieważ przez cały czas miał jedną minę zbitego psa. I tak jak wspomniałaś – zmieszano tu wiele gatunków, aż w końcu nie wiadomo co wyszło. Rozumiem, że przeprowadzka głównej bohaterki do domu Nam Soona miała być zabawna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s