Arakawa Under the Bridge


荒川アンダー ザ ブリッジ

1. Dane podstawowe.

Tytuł: Arakawa Under the Bridge (荒川アンダー ザ ブリッジ)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 10

Czas trwania odcinka: 30 min

Obsada: Kento HayashiMirei KiritaniShun OguriTakayuki Yamada

Gatunek: komedia, romans, przyjaźń, obyczajowy.

2. Fabuła.

Na podstawie mangi autorstwa Nakamura Hikaru (中村光).

Kou Ichinomiya pochodzi z zamożnej rodziny. Ojciec od dziecka wpaja mu zasadę, że nie powinien nikomu niczego zawdzięczać, dlatego też zawsze musi liczyć tylko na siebie. Pewnego dnia wpada do rzeki Arakawa, a życie ratuje mu bezdomna dziewczyna – Nino, która uważa się za Wenusjankę. Okazuje się, że pod mostem nad Arakawą nielegalnie zamieszkuje grupa osobliwości.

3. Muzyka.

Poza piosenką z endingu nie mogę sobie przypomnieć konkretnych motywów zastosowanych w dramie. Odcinki trwały 20 – kilka minut, więc mało czasu było na fabułę, a co dopiero na różnorodny soundtrack. W związku z tym uboga oprawa muzyczna nie przeszkadzała mi w seansie.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Dla osób, które nie miały styczności z tym tytułem wcześniej, może być szokiem ujrzenie bohaterów w całej swojej okazałości. O ile w anime kostiumy postaci, rodem z balu przebierańców, nie jest czymś dziwacznym, o tyle w wersji live action już tak. Przyznaję, że anime przypadło mi do gustu i gdyby nie to, zapewne nie zainteresowałabym się tą produkcją. Chciałabym podkreślić, że wszyscy aktorzy idealnie odzwierciedlili charaktery i zachowanie odgrywanych przez siebie postaci. Głównym bohaterem Arakawa Under the Bridge  jest Kou Ichinomiya aka Riku, syn wpływowego biznesmena. Od dziecka wpajano mu rodzinne motto życiowe, aby liczył wyłącznie na siebie i nikomu nic nie był dłużny. Aktor, wcielający się w tę rolę, to nieznany mi wcześniej Kento Hayashi. Moim zdaniem dobrze uporał się z odegraniem swojego bohatera. Na przestrzeni kolejnych odcinków możemy zaobserwować jak zmienia swoje podejście do mieszkańców przy rzece Arakawa,  a także jak wpływają oni na postrzeganie przez niego świata. Oczywiście na miejscu nasz protagonista poznaje dziewczynę o oryginalnym imieniu Nino (w tej roli bardzo urodziwa Mirei Kiritani). Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia (no może poza strojem od w-f’u) i wygląda najnormalniej z całej zgrai dziwaków. Jednak szybko okazuje się, że Nino uważa się za Wenusjankę, która posiada nadprzyrodzone moce. Gromadzie osobliwości w niewielkiej osadzie przewodzi Szef (chociaż chyba lepiej pasuje określenie Sołtys :P), który przechadza się po swoich włościach w kostiumie Kappy (w folklorze japońskim jest to złośliwy demon wodny). Rola ta przypadła Shun Oguri (Crows ZeroHanazakari no kimitachi e). Dopiero przy tej produkcji moją uwagę przykuł jego głos, a może po prostu dobrze spisał się modulując jego brzmienie? Pozostali mieszkańcy to: zajmująca się ogrodem – Maria (Nana Katase), mężczyzna w przebraniu zakonnicy – Siostra (Yuu Shirota), urocza P-ko (Natsumi Abe), niespełniona gwiazda rock’a – Hoshi (Takayuki Yamada), bracia w metalowych hełmach – Tetsuo i Tetsuro, buntownicza sierota – Stella (Eri Tokunaga), duet – Billy i Jacqueline, a także stąpający jedynie po białych liniach – Shiro. Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam. Jak widać całkiem sporo postaci i do tego bardzo oryginalnych.

5. Wykonanie techniczne.

Oprócz zastosowanych efektów CG, które aż ranią oczy swoim niedopracowaniem, wszystkie pozostałe elementy zostały dopięte na ostatni guzik. Mam tu na myśli głównie stroje, kostiumy, elementy budownictwa. Na największe słowa pochwały zasługują kostiumy, ponieważ nie wyobrażałam sobie, że w live action twórcy unikną ich kiczowatości. W efekcie wyglądały na starannie wykonane i idealnie pasowały do każdej postaci. Dzięki płynnej, nieudziwnionej reżyserii, dramę ogląda się naprawdę sprawnie.

6. Ogólna ocena.

Arakawa Under the Bridge to drama specyficzna. Według mnie powinna spodobać się fanom wersji anime, natomiast pozostałym osobom raczej nie polecam. Bohaterowie są ciekawi i każdy z nich ma do opowiedzenia swoją historię, ale ich zachowanie, ekspresja, odbiega od przyjętego kanonu. Dla osoby, która nie miała okazji zapoznać się z tą serią będą oni jedynie bandą uciekinierów z zakładu zamkniętego. Być może się mylę, ale wydaje mi się to wielce prawdopodobne. O czym jest Arakawa Under the Bridge? Dla mnie jest to tytuł przede wszystkim o poszukiwaniu własnej tożsamości i chęci wyzwolenia się z panującego porządku rzeczy. W świecie zdominowanym przez pieniądze, konsumpcjonizm, nie ma miejsca dla ludzi, którzy albo nie wytrzymują presji, albo po prostu nie zgadzają się z takim trybem życia. W trakcie tej krótkiej serii poznajemy troski, obawy i radości poszczególnych postaci. Pod dziwacznymi kostiumami, ekscentrycznym ubiorem i zachowaniem, kryją się zwyczajni ludzie, którzy poszukują tego co wszyscy inni, czyli drogi ku szczęściu. Dla nich osada przy Arakawie stała się domem, a jej mieszkańcy rodziną. W końcu kto z nas choć raz nie chciał rzucić wszystkiego i zamieszkać w jakimś odosobnionym miejscu? Dodatkowo cała seria została przyozdobiona humorem, który raczej ciężko będzie zrozumieć nie-Japończykom, gdyż często są to gry słowne, nawiązania do znanych w kulturze japońskiej motywów. Mimo to świetnie się bawiłam przy tej serii i w zupełności sprostała moim oczekiwaniom.

Ocena: 7/10

2 uwagi do wpisu “Arakawa Under the Bridge

  1. Oglądałam trochę anime, przeczytałam trochę mangi, obejrzałam chyba dwa odcinki dramy. Wszystkiego skubnęłam, ale dla mnie nie jest to do oglądania na dłuższą metę, ponieważ męczę się z absurdalnym humorem i brakiem jasnego romansu. Byłam jednak pod wrażeniem live-action, ponieważ udało im się jakoś przełożyć dziwacznych bohaterów na rzeczywistość i ich wioska przy brzegu rzeki wyglądała cudownie eklektycznie. Mam jednak wrażenie, że na siłę starano się skopiować styl anime, a jego mam już dość – reżyser Akiyuki Shinbou robi dokładnie to samo w każdych jego pracach. Przy Sayonara Zetsubou Sensei było to jeszcze fajne, ale jak miałam powtórkę z rozrywki przy Bakemonogatari, Maria Holic i Dance in the Vampire Bund, to się znudziłam.

    • Zgadza się, wydawało mi się, że oglądam kopię anime. Jednak ono przypadło mi do gustu, więc i dramę oglądałam z przyjemnością.
      Odnośnie Dance in the Vampire Bund, – totalna porażka, ale np. Bakemonogatari nie uważam za aż takie złe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s