Hello My Love


헬로우 마이 러브

Tytuł: Hello My Love (Hellowoo Maireobeu, 헬로우 마이 러브)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 95 min

Reżyseria: Kim Aaron

Scenariusz: Kim Aaron

Obsada: Jo AnOh Min-SeokRyu Sang-Wook

Gatunek: romans, BL.

Ona, on i on…

Romans oparty na starym jak świat schemacie, czyli trójkącie romantycznym. Jednak tym razem to nie dwóch panów stara się o serce kobiety, ale obiektem uczuć zostaje jeden z mężczyzn.

Prowadząca audycję radiową Hyo-jeong, to wesoła i pełna życia kobieta. Nie może doczekać się powrotu swojego chłopaka z Paryża, gdzie studiuje, gdyż obiecał on, że po powrocie w końcu się jej oświadczy. Po dwóch latach rozłąki Won-jae wraca do Korei. Niestety oprócz bagażu przywozi ze sobą przyjaciela, z którym łączy go coś więcej niż przyjaźń.

Fabuła i trailer zakrawają na sympatyczną komedię romantyczną, utrzymaną w bardzo lekkim tonie. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że po obejrzeniu filmu tak naprawdę nie wiem do jakiego gatunku go zakwalifikować. Otóż fabuła jest melodramatyczna, a kilka scen czarnej rozpaczy na pewno nie poprawia nikomu nastroju. Z drugiej strony mamy bardzo przyjemną, lekką oprawę muzyczną, humor i zabiegi w realizacji, które skutecznie nie pozwalają brać tego tytułu na poważnie. Wydaje mi się, że sam reżyser nie wiedział czy to ma być komedia romantyczna, czy melodramat…

Niewątpliwym atutem filmu są dobre kreacje aktorskie. W postać Hyo-jeong wcieliła się Jo An. Miała okazję wykazać się zarówno w scenach dramatycznych, jak i komediowych – w obu wypadła bardzo naturalnie. Ironią może się wydawać, że jej bohaterka udziela rad na temat problemów sercowych swoich słuchaczy, a sama boryka się z ogromną  tęsknotą, a następnie bólem po stracie ukochanego. Bardzo realistycznie ukazano sekwencję jej reakcji, gdy sekret Won-jae wychodzi na jaw, czyli najpierw nie może uwierzyć i neguje zaistniałą sytuacje, pogrąża się w rozpaczy, a następnie postanowia walczyć o mężczyznę, którego od tylu lat kocha. Co prawda później następuje dziwaczna zwrot akcji, gdy rodzi się trójkąt przyjaciół  – ona i dwóch gejów… Wątpię by nawet zakochana kobieta zgodziła się na taki układ, no może poza zagorzałymi yaoistkami (:)). Również panowie zaprezentowali się bardzo dobrze. Oh Min-Seok zagrał rolę Won-jae, a Ryu Sang-Wook rolę jego kochanka – Dong-hwa. Od samego początku nie darzyłam sympatią Won-jae, ponieważ zwlekał z wyjawieniem prawdy o swojej orientacji seksualnej Hyo-jeong. Z krótkiego wstępu do ich związku wynikało, że byli ze sobą od lat szkolnych, jego rodzina traktowała ją już jak synową, i choćby przez wzgląd na łączącą ich przeszłość mógł jej nie okłamywać. Później odrobinę się poprawił, ponieważ chciał zadośćuczynić swojej byłej dziewczynie, ale i tak włączenie jej do jego związku było co najmniej niezrozumiałe. Zrobił to z powodu ich przeszłości? Łączącego uczucia? A może po prostu z litości? Takich rozterek nie miałam przy Dong-hwa, który próbował robić co tylko mógł, aby relacje pomiędzy Hyo-jeong i Won-jae  obrały dobrego toru. Postaci drugoplanowych jest kilka, ale wspomnę  jedynie o współpracowniku Hyo-jeong (Jung Min-Sung), który zakochał się w niej po uszy, a następnie poważnie namieszał w życiu całej trójki.

Jak już wspomniałam w filmie nie brakuje scen rozdzierających serc kochanków. Jednak trzeba oddać, że były one uzasadnione i wynikały z zaistniałej sytuacji. Z tymi scenami silnie kontrastują wstawki humorystyczne, czyli np. tak jakby zatrzymywanie czasu i zwracanie się Hyo-jeong bezpośrednio do kamery oraz wyjawianie myśli; gdy Hyo-jeong dowiaduje się o orientacji swojego ukochanego nagle wszędzie widzi gejów, podczas randki w ZOO widać jak dwa lwy czyszczą się wzajemnie i pada pytanie czy też są gejami itd. Momentom tym towarzyszy delikatna oprawa muzyczna, głównie instrumentalne partie na pianino (fortepian?), która wprowadza sporo lekkości do filmu. Ciekawym zabiegiem okazało się zastosowanie sposobu realizacji jak w kinie niemym – czyli klatkowe zdjęcia, zamiast dialogów napisy na ekranie.

Z informacji które posiadam wynika, iż homoseksualizm w Korei Południowej jest jeszcze bardziej piętnowany niż np. u nas (jeśli się mylę, to prosiłabym o sprostowanie). W związku z tym nie zdziwiłam się obawami Won-jae przed ujawnieniem swoich preferencji. Jednak byłam w totalnym szoku, gdy jego matka (gdy już się dowiedziała) zaczęła odprawiać egzorcyzmy…To co mi się także nie podobało to fakt, iż z Paryża uczyniono miasto miłości (owszem), ale homoseksualnej. Wychodzi na to, że pojedzie się do Paryża i z miejsca staje się gejem/lesbijką. Rozumiem sens wybrania stolicy Francji, gdyż przez film przewija się istotny wątek win, ale jednak trochę przesadzono. Zakończenie również było dla mnie niezrozumiałe. Odniosłam wrażenie, że film kończy się nie dość, że w nieodpowiednim momencie, to jeszcze w niesatysfakcjonujący sposób. W kontekście zakończenia i tego jak potoczyły się losy Won-jae i Dong-hwa, poczułam się oszukana. W trakcie seansu nie obyło się bez skojarzeń z tajwańskim filmem Eternal Summer, przez wzgląd na trójkąt, no i wszelkie sceny nad morzem, ale oczywiście poza tymi elementami filmy różnią się diametralnie.  Trudno mi określić grupę osób, której film przypadnie do gustu. Z jednej strony mogłabym Hello My Love polecić fankom wszelkich boys love, ale wątpię by były usatysfakcjonowane zaledwie jednym namiętnym pocałunkiem. Z drugiej strony film nie jest ani stricte komedią romantyczną, ani melodramatem…Być może znajdą się osoby, które lubią taki misz-masz, więc tylko im mogę polecić tę produkcję.

Ocena: 4+/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s