Flower Boy Ramen Shop

꽃미남 라면가게

Tytuł: Flower Boy Ramen Shop (Ggotminam Ramyeongage, 꽃미남 라면가게)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 45 min

Obsada: Jung Il-WooLee Chung-AhLee Ki-Woo.

Gatunek: komedia romantyczna.

Flower Boy Ramen Shop, czyli marzenie każdej ,,pedo-nuny”

Cukierkowa drama, do której lepiej pasowałaby cukiernia niż sklep z ramenem, jednak i bez tego lepi się jak wata cukrowa. Chociaż za różem i lukrem wylewającym się z ekranu nie przepadam, to i tak Flower Boy Ramen Shop zauroczył mnie bez reszty.

Fabuła w wielkim skrócie – ona i 4 przystojniaków prowadzących restaurację. Oczywiście nie byłaby to koreańska drama gdyby nie trójkąt romantyczny. Główną bohaterką jest Yang Eun-Bi – córka właściciela niewielkiego sklepu z ramenem, która pragnie zostać nauczycielką i rozpoczyna swoją pierwszą pracę jako stażystka. W dość oryginalnych okolicznościach poznaje mężczyznę swoich marzeń. Jakże wielkie jest jej zdziwienie gdy okazuje się, iż jej ,,mężczyzna idealny” to Cha Chi-Soo – uczeń liceum i syn potentata branży spożywczej. Co więcej spotyka ją rodzinna tragedia, a dziewczyna musi zająć się sklepem wraz z Choi Gang-Hyuk, któremu to ojciec Yang Eun-Bi przepisał w spadku restaurację.

Tak oto rozpoczyna się 16-odcinkowa drama, pełna oklepanych schematów, humoru na bardzo niskim poziomie, przesadnie ekspresyjnych aktorów i nieskąpiąca różnorakich efektów komputerowych. Każdy z tych elementów, w moim przypadku, jest na ,,nie”, jednak spotkało mnie miłe zaskoczenie, a Flower Boy Ramen Shop okazał się tytułem, który idealnie nadaje się na miłe spędzenie czasu przy niezobowiązującej rozrywce.

Jak to w dramach bywa nie ma szału jeśli chodzi o różnorodność głównych bohaterek. Otóż albo jest ona jak Xena Wojownicza Księżniczka, albo jak Sierotka Marysia. Yang Eun-Bi to zdecydowanie ta pierwsza. W jej rolę wcieliła się Lee Chung-Ah. Ciężko mi ocenić poziom gry aktorskiej wszystkich członków obsady, ale przyjmuję, że drama ta miała mieć wydźwięk parodii, a wtedy nie mam co narzekać na przesadną ekspresję. Yang Eun-Bi to przeciętna dziewczyna, która w szkole słynęła z bycia chłopczycą i świetnej gry w siatkówkę. Mimo iż na pierwszy rzut oka wydaje się być bezpośrednia, z tupetem i hartem ducha, to jednak często śni na jawie i wciąż patrzy na świat przez różowe okulary. Śmierć ojca i jej konsekwencje wprowadzają w jej życie zamęt. Nagle z szarej myszki przemienia się w kobietę otoczoną wianuszkiem ,,flower boy’ów” i do tego o jej serce zaczyna walczyć dwójka z nich. Jednnym jest typowy książę, czyli Cha Chi-Soo, w którego postać wcielił się Jung Il-Woo (49 Days). Z pozoru cud chłopięcie – przystojny, dobrze ubrany, bogaty, jednak posiada wzorowe wady chaeboli, czyli nie grzeszy inteligencją, jest pewny siebie, na prawo i lewo przypomina wszystkim jakie nosi nazwisko, a także jest emocjonalnie niedojrzałym flirciarzem. Oczywiście nie zabrakło rodzinnych tragedii – Cha Chi-Soo zostawiła matka, która, jako zwykła kobieta, nie potrafiła poradzić sobie z życiem z obrzydliwie bogatym mężem. Jak nie trudno się domyśleć, gdy trafia go strzała amora – jest pewien zdobycia serca pani praktykantki. Tym drugim jest ,,śpiący książę”- Choi Gang-Hyuk ( w tej roli Lee Ki-Woo, znany mi z Love to Kill). Początkowo nie mogłam zrozumieć jego dziwnego umiłowania do snu. Zasypiał w najmniej odpowiednich miejscach, ale na szczęście im dalej w fabułę tym było tego mniej. Jako ten drugi niestety musiał pozwolić ukochanej kobiecie być z innym (oczywiście dla jej szczęścia, bo po co przejmować się swoim). I chociaż posiadał wszelkie cechy, którymi nie pogardziłaby niejedna dziewoja, to musiał zadowolić się  nazywaniem Yang Eun-Bi ,,żoną” bez żadnych szans na wcielenie tego terminu w życie. Patrząc na głównych aktorów, to własnie Lee Ki-Woo podobał mi się najbardziej pod względem czysto zawodowym. Potrafił dobrze przedstawić różnorodną mimikę twarzy swojego bohatera, nie musiał zmieniać głosu, czy też przesadnie gestykulować, by wyrażać emocje. Obsada drugoplanowa jest obszerna, ale ciekawa, więc pokrótce wspomnę o kilku postaciach. Pozostała dwójka ,,flower boy’ów” to zadziorny Kim Ba-Eul (Park Min-Woo), który oprócz zadatków na gangstera ma wielkie serducho. Bez pamięci zakochany w ślicznej baletnicy Yoon So-Yi (Ho Soo) – dziewczynie która wie, że może mieć każdego i chętnie z tej możliwości korzysta. W restauracji pracę podejmuje także przyjaciel Cha Chi-Soo – Woo Hyun-Woo (Jo Yoon-Woo). Woo Hyun-Woo również nie ma lekkiego życia, gdyż ojciec zostawił go z długami. Mimo to jest to życzliwy i uprzejmy chłopak, który uwielbia szydełkować.  W postać ojca Cha Chi-Soo wcielił się Joo Hyun. Rewelacyjnie rozpisana postać. By nie rozstawać się z pracą mieszka w centrali swojej firmy. Praktycznie non-stop widać go jedynie w szlafroku i kapciach lub jak przesiaduje w jakuzzi, oglądając programy przyrodnicze (szczególnie safari i polowania lwów). Bardzo podobała mi się para Kang Dong-Joo (Kim Ye-Won) i trenera Seo (Kim Il-Joong) – ciekawe relacje między nimi, no i świetne zwieńczenie ich losów.

Czy obok mnóstwa schematów drama czymś zaskakuje? Owszem. Przede wszystkim relacje damsko-męskie są bardziej pikantne. Kilka scen zadziwia podtekstami erotycznymi. Nikt nie udaje, że wielka miłość kończy się na trzymaniu dłoni i niewinnym pocałunku. Odnośnie pocałunków, to w trakcie jednego z nich Cha Chi-Soo o mało co nie połknął Yang Eun-Bi, więc można powiedzieć, że jestem usatysfakcjonawna. Nie do końca przypadł mi do gustu humor, gdyż nie jestem miłośniczką np. żartowania z potrzeb fizjologicznych, czy też kwestii niedomytych włosów, zapachu stóp. Mimo to mogę przymknąć na to oko, gdyż osobiście dramę odebrałam jako jedną wielką parodię. W takiej sytuacji nie mogło zabraknąć żartów na niskim poziomie. Sparodiowano kilka dram (o czym informowały mnie przypisy), ale rozpoznałam jedynie dwie sceny z Secret Garden – tę z kawą, a dokładniej pianką oraz niebieski dres. Uśmiałam się przy nich jak rzadko kiedy, także wielki plus za nie. W początkowych odcinkach trochę przesadzono z efektami CG, ale pasowały do klimatu serii. Fabuła nie jest odkrywcza, ale przy Flower Boy Ramen Shop czas nie dłuży się i z przyjemnością sięgałam po każdy kolejny odcinek. Zmarginalizowano rolę tytułowego ramenu, chociaż i tak starano się wpleść go w fabułę. Postacie na przestrzeni dramy nie przechodzą drastycznych przemian charakterów, co również jest atutem serii. Podobało mi się zakończenie, w którym bardzo skrzętnie wybrnięto z różnicy wieku pomiędzy główną parą bohaterów. Dobrze, że z tych kilku lat, które ich różniły, nie robiono wielkiego halo. Tak czy inaczej dramę polecam, ponieważ można się przy niej ubawić i odmóżdżyć oraz popatrzeć na ,,flower boy’ów”, czyli to co ,,pedo-nuny” lubią najbardziej.

Ocena: 8/10