Road No. 1


로드넘버원

Tytuł: Road No. 1 (로드넘버원, Rodeu Neombeowon, Road Number One)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: So Ji-SubKim Ha-NeulYoon Kye-Sang.

Gatunek: romans, wojenny.

 

 

Gdy miłość przyćmiewa wszystko inne…

Road No. 1, czyli droga pomiędzy Seulem, a Pyongyang, staje się świadkiem okrutnej wojny oraz wielkiej miłości, która zostaje wystawiona na ciężką próbę.

Lee Jang-Woo od dzieciństwa podkochiwał się w córce pana domu, dla którego służył, Kim Su-Yeon. Wraz z upływem czasu ich więź zacieśniła się i przeobraziła w miłość. Niestety Lee Jang-Woo musi wyruszyć na wojnę, przez co opuszcza ukochaną kobietę. Wkrótce  Kim Su-Yeon zostaje lekarzem i dowiaduje się, że Jang-Woo zginął w bitwie. Zrozpaczoną kobietę pociesza porucznik Shin Tae-Ho, który nawet zaręcza się z Su-Yeon. Na nieszczęście wybucha wojna koreańska, a tego samego dnia Lee Jang-Woo wraca w rodzinne strony, gdyż informacja o jego śmierci została wysłana przypadkowo.

Tak oto rozpoczyna się historia trójkąta romantycznego, w którego tle rozgrywa się tragedia wojny koreańskiej. Dobre wrażenie zrobiła na mnie obsada, gdyż wszyscy wypadli wiarygodnie, bez sztuczności. W rolę Lee Jang-Woo wcielił się So Ji-Sub (Rough Cut). Chociaż sam aktor udowodnił na przestrzeni całej dramy, że nadaje się do tego zawodu, to jednak scenarzyści bardzo spłycili jego postać. Przede wszystkim razi jego zaślepienie miłością. Całe swoje życie , wszelkie decyzje i wybory, podporządkowuje Kim Su-Yeon. Ani to wiarygodne, ani romantyczne, ponieważ często gęsto właśnie dlatego jego życie będzie wisiało na włosku. Jedynie ukochana kobieta go interesuje, jej dobro i bezpieczeństwo, natomiast o siebie i innych w ogóle nie dba. Takie zachowanie przeszkadzało mi już w pierwszych odcinkach, gdy nie wykonuje rozkazów przełożonych, a jego niesubordynacja powinna zakończyć się rozstrzelaniem. Mało wiarygodne, aby tak długo użerali się z nim, nawet wiedząc, że jest zaprawionym w boju żołnierzem. Później to zachowanie eskalowało, do tego stopnia, że już jako porucznik potrafił się załamać z powodu Kim Su-Yeon, nie zwracając uwagi na swoich ludzi. Tak więc szkoda, bo So Ji-Sub  to dobry aktor i z jego postaci można było wycisnąć znacznie więcej. W postać ,,tego drugiego” wcielił się Yoon Kye-Sang (Poongsan6 Years in LoveTriple). Z każdą kolejną produkcją, w której występuje Yoon Kye-Sang, przekonuję się do niego coraz bardziej. Bardzo podobał mi się jako porucznik Shin Tae-Ho. Ucieszyłam się, że nie zrobiono z niego takiego męczennika za miłość jak z Lee Jang-Woo. Shin Tae-Ho to honorowy oficer, pełen lojalności względem przełożonych i kraju. Zaimponował mi, gdy pogodził się z odejściem Kim Su-Yeon w ramiona innego mężczyzny. Było to o wiele bardziej romantyczne niż sceny, gdy Jang-Woo wspominał Su-Yeon. Co do postaci żeńskich, to w rolę Su-Yeon wcieliła się Kim Ha-Neul (6 Years in LoveDitto, Blind). Szczerze to wypadła blado. Nie wiem czy wynika to z konstrukcji postaci, czy też samej aktorki. Su-Yeon praktycznie całą dramę albo płakała, albo jej twarz wyrażała zmęczenie, bezsilność itp. Niestety nie przekonała mnie do swojej postaci. Już bardziej polubiłam drugoplanową postać, siostrę Su-Yeon, którą zagrała Nam Bo-Ra. Wniosła do dramy sporo świeżości swoją determinacją w zdobyciu serca porucznika Tae-Ho. Jak to bywa przy wojennych produkcjach, mamy do czynienia z całym tabunem postaci drugoplanowych, głównie żołnierzy. Ciężko mi wspominać o wszystkich, dlatego też przytoczę jedynie dwóch, którzy wywarli na mnie największe wrażenie, czyli Son Chang-Min jako cyniczny Oh Jong-Ki oraz Choi Min-Su jako porucznik. Obaj byli świetni i wykreowali oryginalne i zauważalne postacie. Nie pozostawali anonimowi.

Obok generalnie dobrej gry aktorów, duże brawa należą się za reżyserię. Zwłaszcza pierwszy odcinek zachwycił mnie scenami z pola bitwy. Ciekawe, niesztampowe ujęcia, dynamiczna walka, oświetlenie, jest czym nacieszyć oko. Im dalej w las tym poziom się utrzymywał, chociaż nie wszystko było ideale, np. same sceny bitew widowiskowe, strzelaniny i (oczywiście jak na dramę) całkowicie mnie usatysfakcjonowały, natomiast gorzej było z zastosowaniem efektów specjalnych np. do samolotów, czołgów, hord wrogich wojsk oraz krew miała sztuczny odcień.  Ale nie narzekam, gdyż pod względem technicznym drama mnie nie zawiodła (również jeśli chodzi o mundury, scenografie, bronie).

To do czego mam największe ,,ale”, to fakt, iż nie zachowano odpowiedniej proporcji pomiędzy melodramatem a wojenną stroną serii. Gdyby zamiast na zawirowaniach miłosnych skupiono się na wojnie i żołnierzach (tak jak np. w Comrades), jestem pewna, że byłaby to świetna drama. Potencjał był, ale niestety zmarnowano go. Niestety, ponieważ nie lubię patrzeć jak nie wykorzystuje się takich możliwości. Road No. 1  to jedna z najbardziej przedramatyzowanych dram z jakimi się zetknęłam. Dawno nie widziałam tylu tanich, tandetnych, melodramatycznych chwytów np. pocałunek przez szybę (odcinek 13), dylemat czy operować dziecko, czy Lee Jang-Wo. Totalnie nie mogłam zrozumieć także Su-Yeon, która poroniła dziecko i od razu chciała mieć kolejne…A no i szczytem kiczu były kwiatki, dmuchawce (czy co to tam było) zrobione przy pomocy CG, które pojawiały się w najbardziej mdłych (znaczy się romantycznych) momentach. Nie podobało mi się także łączenie czasów współczesnych z okresem wojennym – było to zbyteczne.

Chociaż wątek romantyczny naprawdę może odstraszać, to jednak warto dać szansę Road No. 1. Mimo swoich wad, to prawie do samego końca oglądałam z przyjemnością każdy kolejny odcinek. Fabuła jest dość rozbudowana, większość postaci ciekawa, dobra reżyseria i kilka widowiskowych bitew. Zapominałabym o bardzo dobrym soundtracku. Parę motywów i utworów wokalnych chwyta za serce. Seria powinna się spodobać głównie fanom melodramatów, ale także i miłośnicy wojennych dram znajdą coś dla siebie.

Ocena: 6+/10

Polskie napisy

Trailer

Jedna uwaga do wpisu “Road No. 1

  1. Pingback: Cruel City | Recenzje dram i filmów azjatyckich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s