Paradise


Rakuen

Tytuł: Paradise (Rakuen, 楽園)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 106 min

Obsada: Shion Machida, Hideo Sakaki

Gatunek: dramat.

Ona, chcąca stworzyć raj, i on, pragnący go dosięgnąć

       Paradise to kolejny film z kategorii tych, które mimo ciekawego pomysłu, rażą przerostem formy nad treścią. I chociaż sama koncepcja filmu jest interesująca, to nie zmienia to faktu, iż odczuwa się brak tego ,,czegoś”, co przyciągnie widza i wbije go w fotel.

     Akcja filmu ma miejsce w niewielkim, portowym miasteczku. Była prezenterka telewizyjna, Erika, powraca w rodzinne strony, aby przeprowadzić swoją kampanię wyborczą. Poznajemy ją jako dobrotliwą, atrakcyjną i uprzejmą kandydatkę, która na prawo i lewo karmi swoich wyborców soczystą ,,kiełbasą wyborczą”. W miasteczku kobieta poznaje Yohei’a, który szkoli się na rybaka. Nieoczekiwanie oboje lądują na wyspie, z której nie mają możliwości wydostania się.

    Tak oto zderzają się dwa całkowicie odmienne światy. Ona – wykształcona, przyciągająca uwagę, odnosząca sukcesy i  pragnąca przekonać innych do słuszności jej wyboru na reprezentantkę narodu. Powiem szczerze, że nie uwierzyłam w tę jej szlachetność, chociaż rozumiem, że taki wizerunek Eriki był potrzebny, aby skontrastować go z jej późniejszym zachowaniem. Z drugiej strony on, czyli przyszły rybak bez perspektyw na przyszłość, zniechęcony rutyną dnia codziennego. Równie odmienny jak ich status społeczny jest podejście do uwięzienia na bezludnej (jak im się wydaje) wyspie. Dla Eriki to skaranie boskie i wizja utraty szansy na wygranie wyborów, a dla Yohei’a to dar z nieba.

     W główną rolę kobiecą wcieliła się Shion Machida, a główna rola męska przypadła Hideo Sakaki. Nie kojarzę żadnego filmu z udziałem tej dwójki, dlatego też z dystansem podeszłam do ich kreacji aktorskich. Wrażenia są umiarkowanie pozytywne. Umiarkowanie, ponieważ o ile aktorzy bardzo realistycznie odegrali swoich bohaterów i nie mogę powiedzieć, że byli nazbyt ekspresyjni (co Japończykom, a także generalnie Azjatom, zdarza się często), to jednak postacie były dość kiepsko rozpisane, jeśli chodzi o głębsze poznanie ich myśli i motywacji. Wydaje mi się, że zamiast scen erotycznych, lepiej byłoby wcisnąć kilka oryginalnych,  wnoszących coś do filmu, dialogów.

     Od strony technicznej raziły mnie toporne przejścia między scenami. Wiele z nich nie było płynnych, a kolejne sceny wydawały się przypadkową sklejką różnych kadrów. Co do wspominanych scen erotycznych – nie dość, że (jak na mój gust) było ich za dużo, to jeszcze zrażały mnie swoją dosadnością i totalnym brakiem estetyki. Jednak są to moje skrajnie subiektywne spostrzeżenia, ponieważ taką formę ukazania, momentami zwierzęcego, pożądania rozumiem, gdyż jest ona zbieżna z przesłaniem filmu. Rozczarowała mnie także muzyka, ponieważ po seansie nie mogę sobie nawet przypomnieć choćby jednego, konkretnego motywu.

     Największą wartością filmu jest jego wydźwięk. W bardzo dosadny sposób reżyserowi (Toru Kamei) udało się przedstawić prawdziwą naturę człowieka. Możemy udawać jacy to honorowi, wyniośli, dystyngowani itp. jesteśmy, ale w obliczu walki o przetrwanie te przymioty nie mają żadnego znaczenia i bez mrugnięcia okiem jesteśmy w stanie je odrzucić. Tak też dzieje się z Eriką, która, aby przeżyć w niesprzyjającym środowisku, rzuca w kąt swoją godność. Izolacja sprawia, że w bohaterach odzywają się instynkty, które do tej pory tłumili w sobie. Dla Yohei’a wyspa jest tytułowym rajem – w końcu towarzyszy mu urodziwa kobieta, sam może stanowić o swojej przyszłości, gdyż nie odczuwa już presji społeczeństwa, przymusu trzymania się ustalonych norm. Wszakże dopiero teraz czuje się potrzebny, korzysta ze swoich umiejętności i pomysłowości – po raz pierwszy w życiu widzi dla siebie szansę odmiany losu. Dlatego też pozbywa się wszelkich możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym – komórki, tratwy.

     Chociaż po film sięgnęłam zupełnie przypadkowo i nie wiedziałam nawet o czym jest fabuła (swoją drogą próżno w sieci szukać konkretnych informacji na temat tego filmu…), a do tego czułam, że zmarnowano potencjał, to film ma jasne przesłanie, które trafia do widza. Ja osobiście nie nudziłam się podczas seansu, gdyż liczyłam na ciekawe zakończenie – i przyznaję, że się zawiodłam. Zwieńczenie losów bohaterów jest bezpłciowe, a sam film urywa się jak gdyby nigdy nic. Konkluzja jest prosta – film byłby ciekawszy, gdyby ograniczyć sceny negliżu, a dodać kilka dialogów/scen wybijających się ponadprzeciętność.

Ocena: 4/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s