Poongsan


1. Dane podstawowe.Pungsan Dog

Tytuł: Poongsan (pungsangae, 풍산개, Pungsan Dog)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Czas trwania: 121 min

Obsada: Yoon Kye SangKim Gyu Ri

Gatunek: dramat, thriller, akcja, romans.

2. Fabuła.

Tajemniczy mężczyzna, nazywany Poongsan, trudni się przekraczaniem granicy Korei Południowej i Północnej. Dostarcza on wiadomości pomiędzy rozbitymi podziałem Półwyspu Koreańskiego rodzinami. Tym razem podejmuje się przetransportowaniem ukochanej swojego zleceniodawcy z Korei Północnej do Południowej.

3. Muzyka.

Film jest bardzo ubogi pod względem oprawy muzycznej. Pamiętam jedynie dwa, trzy motywy, które towarzyszyły spotęgowaniu, nadaniu bardziej dramatycznego tonu, kilku najistotniejszym scenom, a także poruszający utwór z finałowej sceny. Do tego ciekawostka – otóż partię operową, której słucha Poongsan w jednej z pierwszych scen filmu jest śpiewana przez samego reżysera Jun Jae Hong.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W roli tytułowego Poongsan wystąpił Yoon Kye Sang (6 Years in Love). Powiem szczerze, że wiele się po nim nie spodziewałam, gdyż póki co do swojej osoby mnie po prostu nie przekonał. Sytuacja zmieniła się po obejrzeniu Poongsan. Pokazał, że jest dobrym aktorem nawet, gdy nie wypowiada przez cały film ani jednego słowa (co wyjaśnił reżyser jako fakt, iż nie chciał, aby zdradzić akcentem czy to Południowym, czy Północnym, przynależność głównego bohatera). Przeszły mnie ciarki po plecach w scenie, w której niemym krzykiem wyraża swoje uczucia względem In Ok. Prawdopodobnie rola w Poongsan jest najlepszą w jego dorobku (chociaż niestety nie widziałam wszystkich produkcji z jego udziałem). Udało mu się wykreować bardzo tajemniczą, powściągliwą, a przy tym tłumiącą w sobie potężne pokłady emocji, postać. Przeszłość Poongsan pozostaje owiana tajemnicą do samego końca filmu. Widz nie dowiaduje się dlaczego wybrał tak niebezpieczną profesję. Biorąc pod uwagę jego niebywałe umiejętności zręcznościowe (widoczne przede wszystkim podczas bijatyk) można domyślać się, iż pracował w wojskowości, bądź w pokrewnej ,,branży”. W postać głównej bohaterki – kobiety z Północnej Korei, In Ok, wcieliła się Kim Gyu Ri (Rainbow EyesFive Senses of Eros). Aktorki tej w ogóle nie kojarzę z konkretnych ról, jednak jako In Ok była przekonywująca, chociaż nie tak spektakularna jak Yoon Kye SangPostacie drugoplanowe to przede wszystkim agenci z wywiadu Północy, jak i Południa. Wszyscy zaprezentowali się wiarygodnie, chociaż samym bohaterom daleko było do ogólnie przyjętego kanonu zachowania i inteligencji agentów służb specjalnych, gdyż są niekompetentni i działają nierozsądnie, a nawet głupio.

5. Wykonanie techniczne.

Reżyserem filmu jest protegowany Kim Ki Duk’a – Jun Jae Hong. Sam Kim Ki Duk jest autorem scenariusza oraz producentem i nie da się nie zauważyć wpływów tego wybitnego koreańskiego reżysera na Poongsan. Film zawiera mnóstwo elementów charakterystycznych dla produkcji Kim Ki Duk (oszczędne scenografie, klimat, małomówni bohaterowie, tematyka). Jedyną indywidualnością Jun Jae Hong (niedługo mam zamiar zapoznać się z jego debiutem reżyserskim z 2008 r. – Beautiful, gdyż podobno jest on wart uwagi) jaką zauważyłam, to sceny akcji, tortur itp. Cała reszta to jakby kalka wcześniejszych filmów Kim Ki Duk’a. Póki co, po Poongsan, wnioskuję, iż można spodziewać się po nim wiele dobrego, ale z dużym naciskiem na wpływy jego mentora. Film utrzymany w mrocznym klimacie, wiele scen jest spowitych mrokiem (tutaj duża zasługa dobrego doboru światła i cieni). Krew może i nie leje się hektolitrami, jednak co wrażliwsi widzowie mogą źle odebrać niektóre sceny np. tortur. Są one bardzo wymowne, a przemoc zyskuje nowego, wywrotowego znaczenia (patrz: scena w piwnicy, o której jeszcze wspomnę później). Film jest z kategorii niskobudżetowych (180.000 $), ale tylko z nazwy, ponieważ w trakcie seansu w ogóle nie odczuwa się braku funduszy.

6. Ogólna ocena.

Trochę ciężko zdecydować mi od czego zacząć, gdyż po obejrzeniu Poongsan nasunęło mi się multum myśli, tych bardziej, i tych mniej skonkretyzowanych. Zacznę od nawiązania do tytułu. Otóż Poongsan to rasa psów myśliwskich z Korei Północnej. Ich nazwa odnosi się do górskiego regionu, z którego pochodzą, a przy tym jest to bardzo rzadka rasa. Starokoreańskie przekazy zawierają legendę o tym jak Poongsan pokonał tygrysa syberyjskiego. Tyle na temat tytułu, czas przejść do treści, gdyż jest ona o wiele bardziej interesująca. Przesłanie filmu stosunkowo łatwo wyłuskać w posępnym, nieprzyjaznym i na swój sposób wypaczonym świecie, w którym toczy się akcja. Dla jednych Poongsan może być filmem o bezsensie konfliktu pomiędzy Koreą Południową a Północną, ścieraniu się kapitalizmu z socjalizmem (ukazanym w bardzo dosadny sposób), tragicznej miłości, zwykłym filmem akcji, tragedii rozdzielonych rodzin, albo też o człowieku, który nie należy do żadnej ze stron. Co do tego ostatniego, to zdziwiło mnie jedno, a mianowicie fakt, że przy tak trudnej tematyce uniknięto politycznego komentarza. Nie narzuca się widzowi jednoznacznie kto jest tym dobrym, a kto złym. Sam główny bohater pozostaje do końca neutralny. Zamiast tego każdy indywidualnie może zdecydować, za którą ze stron by się opowiedział. Jedni i drudzy darzą się nienawiścią oraz (co okazuje się w trakcie filmu) tak naprawdę nie wiedzą dlaczego i po co ze sobą walczą. Przy delikatnej kwestii jaką są relacje zwaśnionego narodu, w pewnym momencie, nieoczekiwanie, na pierwszy plan wybija się wątek romantyczny. Chociaż kochankowie nie wymieniają ani jednego zdania, to czuć między nimi ogromne emocje – zwłaszcza w poruszającej scenie pocałunku. Miłość okazała się dla Poongsan katalizatorem wszelkich innych poczynań. Dla wielu osób romans ten może wydać się zbyt ckliwy i kiczowaty, jednak mnie osobiście bardzo się podobał, gdyż po prostu ujął mnie swoją prostotą. Dość dotkliwie rozczarowały mnie, w większości, słabe dialogi, jednak jestem w stanie przymknąć na nie oko. Podobnie jest w przypadku nadnaturalnych umiejętności głównego bohatera np. oryginalny pomysł ze skokiem o tyczce…Film zdecydowanie polecam choćby dla tej jednej sceny w piwnicy, która zmiażdżyła mnie swoim wydźwiękiem. Dzięki niej film zyskał w moich oczach i to bardzo. Ta, pewnego rodzaju, metafora przypomniała mi scenę z filmu Kim Ki-Duk’aThe Coast Guard. Scenę, w której żołnierze grają w piłkę, a na boisku widoczny jest zarys Półwyspu Koreańskiego przedzielonego przez siatkę…Poongsan, jak każdy film, ma swoje zalety i wady, ale moim zdaniem te pierwsze zdecydowanie przemawiają na jego korzyść. Gorąco polecam, gdyż film świetnie sprawdza się zarówno jako film akcji, thriller, romans, jak i ten wymagający zaangażowania widza w zgłębienie się w treść.

Ocena: 8+/10

Napisy PL

5 uwag do wpisu “Poongsan

  1. Dla mnie osobiście, najsłabsza w tym filmie była gra żeńska. To chyba był największy błąd i sądzę, że wybranie każdej innej aktorki poprawiłoby znacznie walory filmu. Sam obraz dobry, widać tu rękę Kima – kilka scen doprawdy znakomitych (m.in. ta wyżej na trailerze).
    Co do Beautiful – polecam, tu np. rola żeńska była zagrana wzorowo, bogato emocjonalnie. Polskie napisy do Beautiful są oczywiście zrobione 😉

    • Wydaje mi się, że sama postać kobieca była nie najlepiej rozpisana w scenariuszu i stąd tak słaby występ…Jednak musiałabym obejrzeć jakieś inne filmy z udziałem Kim Gyu Ri w roli głównej.
      Po Beautiful tym bardziej sięgnę, skoro również go polecasz. Za informację o polskich napisach dziękuję, chociaż ja osobiście preferuję oglądanie z angielskimi napisami 🙂

  2. Zarówno opis jak i zwiastun filmu są bardzo zachęcające i szkoda,że nie będę w stanie go obejrzeć (mój wysoki poziom wrażliwości na krew i wszystkie drastyczniejsze widoki mi na to nie pozwala). Poza tym Yoon Kye Sang jest mi znany raczej z komedii romantycznych i z tym gatunkiem mi się on przede wszystkim kojarzy,dlatego tym bardziej ciekawi mnie jak poradził sobie z taką rolą.

    • Mimo to polecam się przemóc i jednak sięgnąć po ten tytuł. Zwłaszcza jeśli lubisz Yoon Kye Sang, którego dopiero po tym filmie zaczęłam cenić jako aktora nadającego się także do ról dramatycznych. A samej krwi nie ma tak wiele :))

  3. Pingback: The Executioner | Recenzje dram i filmów azjatyckich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s