Comrades


1. Dane podstawowe.Legend of the Patriots

Tytuł: Comrades (Legend of the Patriots, 전우, jeonu)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 50 min

Obsada: Choi Su JongKim Roe HaLim Won HieNam Sung JinHong Kyoung InRyu Sang WookLee Seung HyoPark Sang UkAhn Yong JoonLee Tae RanJeong Tae WooKim Myeong SuLee In Hye

Gatunek: wojenny, historyczny, dramat.

2. Fabuła.

Drama przedstawia losy 9 żołnierzy w czasie wojny koreańskiej.

3. Muzyka.

Soundtrack idealnie wpasowujący się w klimat dramy. Jak to bywa przy wojennych produkcjach – możemy usłyszeć wiele patetycznych, choć pięknych, motywów instrumentalnych. Moim zdaniem nie zawsze były odpowiednio wykorzystane. Zbyt często w jednym odcinku można usłyszeć patetyczne utwory. Wiem, że dzięki temu można lepiej przedstawić poświęcenie, odwagę, emocje żołnierzy, ale mimo to podniosłość co drugiej sceny jest męcząca i zupełnie zbędna.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W większości aktorzy spisali się rewelacyjnie z dwoma niechlubnymi wyjątkami. Zacznę od tych, którzy sprawili, że drama ta całkowicie mnie pochłonęła. Ciężko opisać każdą z głównych postaci, ponieważ jest ich całe mnóstwo, dlatego też wspomnę o zaledwie kilku, którzy wywarli na mnie największe wrażenie.Choi Su Jong wcielił się w postać dowódcy szwadronu, Lee Hyun Joong. Szczerze, to brak mi słów, aby wyrazić za jak dobry uważam jego występ. Z ogromną przyjemnością sięgnę po więcej produkcji z jego udziałem. Do tego nie powiedziałabym, że ma 47 lat (!). Jego bohater to wzór dowódcy – jest dla swoich kompanów nie tylko przełożonym, ale także ojcem, przyjacielem i jednocześnie nie zawahałby poświęcić życia za nich. Jednak za poważnym obliczem skrywa dramat rozłąki z ukochaną kobietą, ale w czasie wojny nie ma miejsca na sentymenty i dlatego z profesjonalizmem wypełnia swoje obowiązki względem ojczyzny. Kim Myeong Su, który zagrał rolę Cheon Yong Taek – żołnierza z Północy. Ciekawa postać, której możemy zobaczyć różne oblicza – od człowieka bez skrupułów po troskliwego przyjaciela. Całkiem dobrze spisała się także Lee Tae Ran jako Lee Soo Kyung, oficer z Północnej Korei. Trochę zdziwiło mnie, że kobieta piastuje tak wysokie stanowisko w armii Północy, ale widocznie nie zostało to wyssane z palca i kobiety faktycznie miały taką możliwość. To co najbardziej podobało mi się w profilu granej prze z nią bohaterki, to to, że w czasie wojny jest przede wszystkim żołnierzem. Kobieta z twardym charakterem, która nie lęka się żadnego zadania, potrafi przyznać się do porażki i ponieść konsekwencje swoich czynów. Oddana służbie swojemu narodowi, chociaż (podobnie jak Lee Hyun Joong) gdzieś w środku wciąż pamięta o ukochanym mężczyźnie, z którym nie jednokrotnie przyjdzie jej zmierzyć się na polu bitwy. Czas na tych, których powierzona rola przerosła, czyli Jeong Tae Woo oraz odtwórca postaci syna wieśniaków, którzy zaopiekowali się szwadronem głównych bohaterów (niestety nie mogę znaleźć nazwiska tego aktora). Obaj byli dla mnie karykaturalni i zupełnie niewiarygodni. Co gorsza Jeong Tae Woo otrzymał bardzo dobrą postać do zagrania (Chun Sung Il). Jego bohater spokojnie mógł pretendować do jednego z ciekawszych charakterów dramy. Otóż Chun Sung Il jest początkowo żołnierzem z Południa, ale dezerteruje i dołącza do armii Północy. Aktor ten otrzymał mnóstwo scen, które wymagały ukazywania skrajnych emocji – paniki, strachu, nienawiści, bólu itp. i poległ w nich na całej linii. W ogóle nie przekonała mnie jego mimika twarzy wyrażająca cierpienie czy dezorientację. Szkoda, że w taki sposób zaprzepaszczono wiarygodne ukazanie tragedii tych młodych ludzi, którzy nie rozumieli o co i dlaczego walczą, którzy pragnęli jedynie przeżyć i wrócić żywymi do domów. Denerwowała mnie także Jung Hwa (Lee In Hye). Odniosłam wrażenie, iż jej postać wpleciono do scenariusza tylko po to, by była kolejna żeńska postać. Według mnie zupełnie zbędna bohaterka, bez której drama w ogóle by nie ucierpiała.

5. Wykonanie techniczne.

Przyznaję się, że miałam dość wygórowane oczekiwania co do strony technicznej dramy. Wynika to z głownie z faktu, iż wiem, że Koreańczycy potrafią robić dobre filmy wojenne, więc tego samego oczekiwałam po dramie. Mimo sporych funduszy (jak na dramę) bywa różnie. Rewelacyjne sceny bitew przeplatają się z tymi gorszej jakości np. niewielkie bitwy (a raczej potyczki przeciwnych stron) trzymają wysoki poziom, są dynamiczne, jednak przy większych bitwach reżyseria daje plamę. Do tego oświetlenie nocą jest nienaturalne, ale to zmora wszystkich dram, które widziałam. Niestety nie wierzę, że przez cały czas było bezchmurne niebo i trwała pełnia Księżyca. Chociaż nawet w takich warunkach nie jest aż tak jasno. Kilka razy odniosłam wrażenie, że widzę rozstawione reflektory. Sztuczne oświetlenie razi także w jaskiniach. Scenarzyści zaliczyli także kilka wpadek np. w 5 odcinku żołnierze biegają w błocie i po kałużach przy dużym mrozie. A i co do ostrej zimy – podkreślano nieprzychylność natury, to że bohaterowie umierają z zimna, ale gdy mówią nie widać pary z ust. Zdziwiło mnie także zamazywanie co gorszych ran..- mogli dać wyższy rating. Również zastanawiały mnie ciągle zabrudzone twarze bohaterów. Wiem, iż w warunkach polowych nie ma zbyt wielu okazji do kąpieli, ale na litość boską, nawet w obozach, gdy zmieniali mundury, to twarze ciągle były zabrudzone. To co zasługuje na pochwałę to mundury, broń, wystroje wnętrz. Uwielbiam filmy wojenne, więc z przyjemnością patrzyłam na te szczegóły.

6. Ogólna ocena.

Mimo wspomnianych wad drama jest świetna. Aktorzy, w większości, są po prostu rewelacyjni, świetnie odzwierciedlają charaktery swoich postaci. Fabuła jest nieprzewidywalna i wciąga od pierwszych chwil. Pomimo, że w połowie, gdy bohaterowie trafiają do obozu jenieckiego tempo odrobinę spada, to i tak ciągle się coś dzieje. Widać, że scenariusz nie był napisany na kolanie. Bohaterowie są różnorodni, każdy z nich ma swoje unikalne cechy. Efekty batalistyczno-pirotechniczne na dobrym poziomie, chociaż nierówne, świetne bitwy przeplatają się z mniej udanymi. Zapewne niektórzy widzowie mogą mieć dość tego, że kilkuosobowa grupka żołnierzy ciągle wychodzi cało, nawet w starciach z wieloma przeciwnikami, ale taki już urok wojennych serii. Reżyseria mogłaby być lepsza. Zabrakło mi pomysłowości w niestandardowych ujęciach, a także nie zawsze dynamika kamery była w pełni zadowalająca. Natomiast szczegóły czasów wojennych są dopracowane – zwłaszcza mundury i bronie. I chociaż jak na dramę przyłożono się do strony technicznej, to i tak zawsze jest na co ponarzekać. Polecam wszystkim osobom, które lubią tematykę wojenną. Nie ma co nastawiać się na romans, gdyż otrzymujemy jedynie jego zarys, a w związku z tym nie ma mowy o scenach rozpaczy kochanków, co uważam za ogromny atut Comrades. Drama o wojnie i jej uczestnikach. Jak to bywa, przy takiej tematyce nie ma możliwości, aby uniknąć patosu. Mimo to, jest to całkowicie normalne w filmach/serialach o wojnie i dlatego aż tak nie razi. Zresztą wspomnianego patosu nie ma tak wiele. Zakończenie idealne, czyli bez zbędnego, wymuszonego happy endu. Żałuję, że tak dobra seria liczy zaledwie 20 odcinków. Comrades to świetna odskocznia od dram typowo koreańskich, czyli komedii romantycznych. Piękna historia o odwadze, honorze, przyjaźni, poświęceniu, ale także o okrucieństwie i bezsensie wojny. O tym, że dotychczasowi przyjaciele, kochankowie, rodziny zostają rozdzieleni wraz z podziałem kraju i wplątani w bratobójczą walkę. Jak najbardziej polecam.

Ocena: 9/10

Trailer

4 uwagi do wpisu “Comrades

  1. Słyszałam naprawdę wiele zachwytów na temat tej dramy, ale zdecydowanie nie jest dla mnie, ponieważ nie lubię wojen XX wieku – jak oglądam jakiś wojenny film, przeważnie przedstawia on starożytność lub średniowiecze, bo uwielbiam sceny oblężeń zamków lub najnowsze wydarzenia w Zatoce Perskiej, ale to są bardziej thrillery polityczne. Nie mam pojęcia czy Comrades wyszło przed czy po Road No. 1, w każdym razie tamta drama jest jakaś sławniejsza, ale podobno fatalna, więc automatycznie włącza mi się skojarzenie, że ta też musi taka być (aż grono internautów mnie przekonało, że tak nie jest). Za bardzo nie znam tu żadnego aktora poza Choi Su Jongiem, z którym oglądałam wybiórczo President na KBS World… A dramy się przecież ogląda głównie dla aktorów, bo nigdy nie są arcydziełami samymi w sobie ;p

    • Daty emisji Road nr 1 i Comrades się pokrywały. Jestem w trakcie oglądania Road nr 1 i niestety, ale wątek romantyczny popsuł całą dramę. Naprawdę szkoda, bo reżyseria i wykonanie stoi na dobrym poziomie (lepszym niż Comrades), jednak mdłe i patetyczne relacje w trójkącie romantycznym skutecznie zakrywają zalety serii.

  2. Całą dramę wojenną już widziałem kilka miesięcy temu , Film zrobi bardzo duże wrażenie na widzu który to będzie oglądał , bardziej na Mnie zrobił ten konflikt 1950 -53 nazwany „Zapomniana Woja” o której Świat nie chce wspominać co doszło wtedy na półwyspie koreańskim , do czego wtedy mogło dojść jak poczytamy publikacje w internecie zapraszam do oglądnięcia „Comrades”

    • A któż inny może robić seriale/filmy o wojnie koreańskiej jak nie sami Koreańczycy? Może właśnie dlatego jest to zapomniany konflikt, ponieważ dla przeciętnego Europejczyka, Amerykanina, Korea Południowa i wojna koreańska znaczą niewiele. W końcu wojna ta największe piętno odcisnęła właśnie na samej Korei, mimo że w konflikt włączone były także inne kraje. Tak czy inaczej cieszę się, że seria przypadła do gustu, ponieważ niewiele osób interesuje się dramami innymi niż te najbardziej popularne (czyt. romansidła).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s