Troubleshooter

1. Dane podstawowe.해결사

Tytuł: Troubleshooter (haegyeolsa, 해결사, Trapped)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 99 min

Obsada: Sol Kyung GuLee Jung JinOh Dal SuJoo Jin Mo

Gatunek: kryminał, akcja.

2. Fabuła.

Były policjant Kang Tae Sik, a obecnie prywatny detektyw, otrzymuje kolejne zlecenie zebrania dowodów zdrady. Niestety w pokoju hotelowym, w którym miał wykonać zdjęcia, odnajduje zwłoki kobiety. Policja omyłkowo bierze go za sprawcę, a do Kang Tae Sik’a dzwoni tajemniczy mężczyzna, który oznajmia, iż pomoże mu wybrnąć z sytuacji.

Czytaj dalej

L-O-V-E

1. Dane podstawowe.

Tytuł: L-O-V-E (爱到底, Ai Dao Di)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 92 min

Obsada: Berlin ChenTammy ChenYue Lin KoVan FanCheng Lung LanChie TanakaAlice TzengKen ZhuAnnie Liu.

Gatunek: komedia romantyczna, dramat, romans.

2. Fabuła.

Film przedstawia cztery, niepowiązane ze sobą historie miłosne.

1) Van Fan musi poddać się niebezpiecznej operacji. Dla dobra ukochanej kobiety postanawia odnaleźć osobę, która ma dokładnie taki sam głos jak on.

2) Reżyser teledysków, Blue Lan, przy swoim kolejnym projekcie spotyka ukochaną Annie Liu, która jednak go nie pamięta…

3) Kaskader Ethan Ruan próbuje naprawić swój związek ze stewardesą – Alice Tzeng.

4) Roztrzepana Tracy Chou zaciąga rady u jasnowidza, który oznajmia jej, iż szósty mężczyzna z grzywką, którego spotka jest jej przeznaczonym Panem Właściwym.

3. Muzyka.

W każdej z historii przewija się kilka motywów muzycznych, czy też piosenek. Repertuar typowy dla komedii romantycznych, nic oryginalnego. Zdziwił mnie utwór, który towarzyszy napisom – śpiewany po japońsku (kojarzę co to za zespół śpiewa, ale nie mogę sobie przypomnieć nazwy…gdyby ktoś wiedział, to proszę o kontakt!).

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W związku z tym, iż film zawiera cztery odrębne historie, toteż w  L-O-V-E przewija się wielu nieznanych mi bliżej aktorów. Kojarzyłam jedynie Berlin’a Chen (Buddha Mountain), któremu jednak przypadła epizodyczna rola barmana. Znany mi był także Cheng Lung Lan (Easy Fortune Happy Life) jako główny bohater drugiej historii. Niestety moje spostrzeżenia co do niego się potwierdziły, czyli aktorem to on jest kiepskim (niestety ładna twarz to nie wszystko…). Ogólnie w filmie nie ma mowy o wielkim aktorstwie, poza tym i tak się tego nie wymaga od komedii romantycznych. To co zobaczyłam na ekranie w zupełności mi wystarczyło. Wydaje mi się, że najlepiej spisała się para aktorów z trzeciego segmentu (zwłaszcza odtwórczyni roli stewardesy).

5. Wykonanie techniczne.

Najsłabiej z realizacją było przy drugim segmencie. Scenografia przy scenach w czymś na wzór ogródka były bardzo sztuczne – plastikowe rośliny raziły po oczach. Najładniejsze dla oka wydały mi się segment pierwszy i trzeci.

6. Ogólna ocena.

Konstrukcja filmu, który zawiera cztery niepowiązane ze sobą historie miłosne, a także komizm, absurd ostatniego segmentu, na myśl przyniosły mi wspomnienia o tajwańskim filmie Candy Rain. Niestety  L-O-V-E jest znacznie gorszym filmem, gdyż nie ma nawet elementów wspólnych dla poszczególnych historii, które mogłyby być klamrą spinającą wszystkie segmenty. Najlepiej od strony technicznej i aktorsko prezentuje się segment trzeci, natomiast drugi wypada pod każdym względem najgorzej. Wadą wszystkich historii miłosnych jest ich infantylizm i dziwaczne, niezrozumiałe działania bohaterów. Pierwszy segment przedstawia ciekawą historię, jednak działania głównego bohatera, który poszukuje osoby o takim samym głosie, aby móc pocieszyć dziewczynę po jego śmierci, są niezrozumiałe. W końcu co to da, przecież i tak będzie musiała się oswoić z jego ewentualną śmiercią… Fabuła drugiej historii jest szczytem tandety w romansach, jednak nie będę spoilerować, więc radzę samemu zapoznać się z bólem kochanków. Trzecia para najbardziej mi przypadła do gustu, chociaż ich powód do kłótni wydaje mi się co najmniej nie adekwatny do skutków jakie wywołał. Czwarta historia jest najciekawsza pod względem treści, a także (o dziwo!) niesie ze sobą przesłanie. W karykaturalny sposób ukazano poszukiwania swojego wymarzonego partnera. Wielki plus za zakończenie, bo jest zabawnym akcentem na koniec bardzo przeciętnego filmu. Podsumowując, nie polecam, no chyba, że ktoś ma wolny czas i zupełny brak pomysłów na to jak go zagospodarować.

Ocena: 3/10

Oishii Man

1. Dane podstawowe.오이시맨

Tytuł: Oishii Man (오이시맨, oisi maen, Delicious Man)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 98 min

Obsada: Lee Min KiChizuru Ikewaki

Gatunek: obyczajowy, romans, muzyczny.

2. Fabuła.

Gdy piosenkarz Hyeon Seok dowiaduje się, iż ma problemy ze słuchem, postanawia wyruszyć w podróż do Japonii, a dokładniej na Hokkaido. Na miejscu targają nim wspomnienia oraz poznaje radosną Japonkę – Megumi.

Czytaj dalej

Secret

1. Dane podstawowe.시크릿

Tytuł: Secret (시크릿, sikeurit)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Czas trwania: 110 min

Obsada: Cha Seung WonSong Yun AhRyoo Seung RyongKim In KwonPark Won Sang

Gatunek: thriller, kryminał

2. Fabuła.

Sung Ryeol jest detektywem, który żyje z poczuciem winy za spowodowanie wypadku, w którym zginęła jego córka. Pewnego dnia, na jednym z miejsc zbrodni, Sung Ryeol zaczyna podejrzewać, iż w morderstwo zamieszana jest jego żona. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy do detektywa dzwoni szantażysta, który oznajmia, iż ma dowody, obciążające jego żonę.

Czytaj dalej

Confessions

1. Dane podstawowe.告白

Tytuł: Confessions (Kokuhaku, 告白)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 106 min

Obsada: Takako MatsuKaoru FujiwaraYukito NishiiMasaki OkadaYoshino Kimura

Gatunek: dramat, thriller, tajemnica, psychologiczny.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści pod tym samym tytułem, autorstwa  Kanae Minato.

Na jednych z zajęć lekcyjnych nauczycielka, Yoko Moriguchi, oznajmia swoim uczniom, iż rezygnuje z pracy. W klasie panuje chaos, uczniowie robią wszystko, poza słuchaniem nauczycielki. Jednak ich uwaga skupia się na Moriguchi, gdy ta mówi uczniom, iż jej 4-letnia córeczka została zamordowana przez dwóch jej podopiecznych. Przez wzgląd na młodociany wiek sprawców nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej, dlatego też nauczycielka przygotowała własny, misterny plan zemsty.

3. Muzyka.

Soundtrack bardzo zróżnicowany – od klasyki w wykonaniu Johan Sebastian Bach, po popularny Radiohead. Muzyka zaskoczyła mnie, gdyż część utworów utrzymana jest w charakterze alternatywy. Zapewne dla części widowni soundtrack okaże się arcydziełem, jednak dla pozostałych chaotyczną zbieraniną przeróżnych gatunków, które nie zawsze pasowały do obrazu. Ja zaliczam się do grupy „pomiędzy”, gdyż z jednej strony nie można powiedzieć, iż oprawa muzyczna nie robi wrażenia, jednak z drugiej jej różnorodność działa na niekorzyść i chwilami pozostawiała wrażenie, że oglądam film dla emo-nastolatków.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Gra aktorów jest rewelacyjna. Często gra Japończyków mi nie odpowiada, ponieważ ciężko przyzwyczaić się do ich specyficznej mimiki twarzy oraz ekspresji w sposobie mówienia. Natomiast Confessions to chlubny dowód na to, iż jak się chce to można. Takako Matsu jako nauczycielka Yoko Moriguchi wypadła bardzo dobrze. Świetnie pasowała od roli opanowanej, chwilami wręcz przerażająco beznamiętnej kobiety, która bez wahania wdraża swój plan zemsty. Mimo dobrego występu Takako Matsu, to dwójka nastolatków – Kaoru Fujiwara (jako Naoki Shimomura) oraz  Yukito Nishii (jako Shuya Watanabe), bryluje na ekranie. Zwłaszcza ten pierwszy wywarł na mnie ogromne wrażenie. Kapitalnie poradził sobie we wszystkich scenach, w których jego bohater postradał zmysły. W filmie występuje także wiele postaci drugoplanowych. Większość z nich to nastolatkowie, którzy albo doświadczają przemocy na własnej skórze, albo też sami są oprawcami. Jedynym bohaterem, który nie jest opanowany przez destrukcyjnie negatywne emocje jest młody nauczyciel – Yoshiteru Terada (w tej roli Masaki Okada, znany mi z Otomen). Jego zapał, szczere intencje i wiara w misję nauczyciela, który ma być przyjacielem dla swoich podopiecznych – wydają się naiwne, gdyż nie zdaje on sobie sprawy z pokładów agresji jakie drzemią w jego uczniach.

5. Wykonanie techniczne.

O ile fabuła momentami jest naciągana, a sam film zawiera kilka dłużyzn, o tyle Confessions to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto ceni sobie filmy od strony wizualnej. Tutaj olbrzymia zasługa leży po stronie reżysera – Tetsuya Nakashima. Film cieszy oko, pozostawia widza z wrażeniem surrealizmu i nienagannej estetyki przekazu. Tytuł utrzymany w bardzo surowych, zimnych odcieniach – przede wszystkim szarości oraz błękitu. Często wykorzystano zabieg spowolnienia ruchów bohaterów, czy też skupienie się na rozbryzgujących kroplach deszczu, kałuży, herbaty itp. Efekt jest nie do opisania, gdyż  to po prostu trzeba zobaczyć. Bardzo podobały mi się ujęcia nieba zasnutego chmurami. Scenografie są ubogie, można odnieść wrażenie, iż żaden przedmiot nie jest przypadkowy, wszystko ma swoje miejsce. Urzekła mnie sterylność obrazu, jednak efekt ten wynikał przede wszystkim z zastosowanej kolorystyki.

6. Ogólna ocena.

Film nierówny. Według mnie fabuła jest słaba, zbyt amerykańska (np. pobudki Shuyi, jego relacje z matką, cały epizod z bombą…). Jednak od strony czysto technicznej film jest niezapomniany. Aktorzy spisali się na medal i nie można niczego im zarzucić. Jeden z bardziej przygnębiających filmów jakie przyszło mi oglądać, ale nie przez wzgląd na losy bohaterów, tylko ze względu na formę. Kolorystyka uboga, paleta kolorów ogranicza się przede wszystkim do odcieni koloru niebieskiego, szarego, czarnego oraz bieli. Do tego spowolnienia, świetna reżyseria, skupienie na detalach – dzięki czemu nawet scena nalewania herbaty była pełna emocji. Confessions to film, który poprzez motyw zemsty porusza istotną kwestię bezkarności młodocianych przestępców, ale także osamotnienia i skrajnego indywidualizmu nastolatków w surowym, zurbanizowanym świecie. Tytuł ten jest mieszanką wielu gatunków, gdyż jest także wątek romantyczny, elementy horroru, dramatu, filmu psychologicznego. Poprzez dość oryginalną formę wiele scen wydaje się być nierealnymi, surrealistycznymi, jakby wyśnionymi przez czyiś chory umysł. Agresja dzieci (13-latkowie to według mnie bardziej dzieci niż nastolatkowie) silnie kontrastuje z tradycyjnym postrzeganiem dzieci jako symbolu niewinności, bezbronności oraz czystości (myśli i ciała). Film nie jest lekki i przyjemny, gdyż po seansie widza pozostawia się z pytaniami co do realności tego co przed chwilą zobaczył. Zakończenie nie jest jednoznaczne, chociaż nietrudno się domyślić co wydarzyło się naprawdę, a co było jedynie wizją zemsty idealnej. Confessions całkowicie mnie do siebie przekonał, ale tylko dzięki stronie technicznej oraz aktorom. Film jak najbardziej godny polecenia chociażby po to, by zobaczyć jak z przeciętnego pomysłu na fabułę, można wykrzesać tyle poetyckości tylko dzięki obrazowi oraz oprawie muzycznej.

Ocena: 8/10

Napisy PL

Trailer

Scent of a Woman

1. Dane podstawowe. 여인의 향기

Tytuł: Scent of a Woman (yeonineui hyanggi, 여인의 향기)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Kim Sun ALee Dong WookUhm Ki JoonSeo Hyo Rim

Gatunek: romans, dramat.

2. Fabuła.

34-letnia Lee Yeon Jae jest pracownicą niskiego szczebla i zajmuje się przygotowywaniem ofert turystycznych. Kobieta jest niezamężna, co ciągle wypomina jej matka. Lee Yeon Jae nie cieszy się szacunkiem nawet wśród swoich współpracowników, jest ofiarą mobbingu w pracy. Świat wali jej się na głowę w chwili, gdy okazuje się, iż cierpi na nieoperacyjny nowotwór i pozostało jej zaledwie kilka miesięcy życia.

Czytaj dalej

I Need Romance

1. Dane podstawowe.로맨스가 필요해

Tytuł: I Need Romance (romaenseuga piryohae, 로맨스가 필요해)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2011

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 60 min

Obsada: Jo Yeo JeongKim Jeong HunChoi Yeo JinChoi Jin HyeokChoi Song Hyeon

Gatunek: komedia romantyczna, obyczajowy.

2. Fabuła.

Historia miłości i miłostek trzech, 33-letnich, przyjaciółek. Sun Woo In Young pracuje w hotelu i zajmuje się obsługą zamożnych gości. Prywatnie od 10 lat związana jest z początkującym reżyserem Kim Sung Soo. Sun Woo In Young wciąż nieskutecznie wyczekuje na oświadczyny partnera. Park Seo Yeon to wyzwolona mentalnie i seksualnie, niezależna właścicielka butiku on-line. Natomiast Kang Hyun Joo jest prawniczką, która nie doświadczyła miłości – zarówno w wymiarze duchowym, jak i fizycznym.

3. Muzyka.

Spotkało mnie miłe zaskoczenie, gdyż oprawa muzyczna powiała świeżością. Ballady nie wydawały mi się tak smętne jak w większości dram, główny motyw przyjemny dla ucha, jak i cały soundtrack.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Niestety zawiodłam się na niektórych aktorach, wcielających się w główne role. Najwięcej mam do zarzucenia Jo Yeo Jeong, która wcieliła się w rolę Sun Woo In Young. Miała być roztrzepaną, ale sympatyczną postacią, jednak mnie do siebie w ogóle nie przekonała. Denerwowały mnie jej miny jak u 10-letniej naburmuszonej dziewczynki, której ktoś zabrał zabawkę. W scenach złości jej reakcje wydawały mi się sztuczne i wymuszone. A teraz małe ,,ale” do scenarzystów, którzy niepotrzebnie „wyposażyli” Sun Woo In Young w zamiłowanie do….pierdzenia (wtf?!). Niestety postać zbyt infantylna, która sama nie wiedziała czego chce. Pozostałe dwie panie, czyli Choi Yeo Jin (Dream) i Choi Song Hyeon (Prosecutor Princess), zaprezentowały się o niebo lepiej. Choi Yeo Jin idealnie pasowała do roli kobiety niezależnej, która nie angażuje się emocjonalnie w związki z mężczyznami, a jedynie czerpie z nich przyjemność. Bardzo sympatyczna, otwarta i bezpośrednia postać, kobieta z zasadami – uwielbiam takie kobiece postaci. Nie gorzej wypadła Choi Jin Hyeok, która zaimponowała mi swoim opanowaniem na ślubie. Podobnie jak setki dramowych bohaterek marzy jej się książę z bajki, mężczyzna, z którym będzie dzieliła wspólne pasje i zainteresowania. Co do panów – nie było najgorzej, jednak mogło być znacznie lepiej. Choi Jin Hyeok miał niewielkie pole do popisu, jednak udało mu się wykreować wiarygodną postać księcia z bajki. Na pierwszy rzut oka to ideał – przystojny, bystry, dobrze wychowany, bogaty, jednak nie ma szczęścia w miłości. Odrobinę gorzej wypadł Kim Jeong Hun, ale miał też bardziej rozbudowaną postać do wykreowania. Nie wszystkie jego emocje były wiarygodne np. sceny złości – brakowało mi w nich „iskry”. Poza tym, jak na głównego bohatera, posiada bardzo negatywną i niespotykaną wadę, a mianowicie nie jest obojętny na wdzięki urodziwych kobiet, co jest źródłem jego problemów z Sun Woo In Young. Wszystkie postacie drugoplanowe wypadły dobrze, zwłaszcza Ha Hyeon Ju, czyli początkująca aktorka, która zauroczyła się w Kim Sung Soo.

5. Wykonanie techniczne.

Pod względem wykonania technicznego nie mam nic do zarzucenia. Zaskoczyła mnie reżyseria, która nie wyglądała jak totalna amatorszczyzna – wiele ujęć pomysłowych oraz naturalne głębie kolorów. Nie wyłapałam żadnej wpadki technicznej. W namiętnych scenach wykorzystano ciekawy zabieg, a mianowicie sceny te są przedstawione w formie zdjęć, zatrzymanego obrazu z ocieplonymi kolorami.

6. Ogólna ocena.

Obiektywnie patrząc to  I Need Romance jest dramą przeciętną, jednak cenię ją za inne (czyt. bardziej wiarygodne) przedstawienie relacji damsko-męskich. Główne bohaterki to kobiety po 30-stce, które poszukują miłości i nowych wrażeń. Mają swoje życie, pracę, zmartwienia, ale przy tym potrafią korzystać z życia. Oczywiście pierwsze co się narzuca to porównanie z amerykańskim hitem Seks w wielkim mieście. Sama konstrukcja trzech przyjaciółek, ich charaktery są bardzo podobne do tych we wspominanym serialu. Jednak porównanie to jest według mnie krzywdzące dla Seksu w wielkim mieście. Mimo to, jak na warunki koreańskie, spróbowane czegoś nowego i to z dobrym skutkiem. Nie przypominam sobie innej dramy, w której tak otwarcie rozmawiano by o seksie i o tym, że jest to normalna część życia ludzkiego, a nie temat tabu. Kilka scen pocałunków bardzo udanych. Zamiast dotykania się ustami, aktorzy starali się jak mogli, aby pocałunku wyglądały na namiętne. Na pochwałę zasługuje ukazanie przyjaźni trzech głównych bohaterek w sposób wiarygodny. Jednak to co najbardziej mnie usatysfakcjonowało to przedstawienie tego jak kończą się związki typowo dramowe, czyli ona z ludu, a on multimiliarder. Okazuje się, że największą przeszkodą w drodze ku ich szczęściu nie jest wredna rodzina, ale zwyczajne zderzenie dwóch całkowicie odmiennych światów. Dramę oglądałam z przyjemnością i z niecierpliwością oczekiwałam kolejnych odcinków. Zaletą są krótkie 45 minutowe odcinki, które nie są przegadane. Fabuła jest interesująca i płynnie się rozwija. Do samego końca ważą się losy Sun Woo In Young  i to kogo wybierze. Każdy z panów ma swoje wady, dlatego też jej wybór nie jest oczywisty. Ja osobiście cieszyłam się z zakończenia. Pozostaje mi polecić, ale głównie osobom, które chciałyby zobaczyć coś innego, niż do bólu przewidywalne i oklepane komedie romantyczne made in Korea.

Ocena: 8/10

Trailer

Autumn’s Concerto

1. Dane podstawowe.Next Stop, Happiness

Tytuł: Autumn’s Concerto ( xia yi zhan, xing fu, 下一站,幸福,  Next Stop, Happiness, ha yat jaam, hang fuk)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 21

Czas trwania odcinka: 90 min

Obsada: Vanness WuAdy AnTiffany XuChris Wu

Gatunek: dramat, romans, obyczajowy

2. Fabuła.

Ren Guang Xi to obiecujący student prawa, pochodzący z zamożnej i wpływowej rodziny. Chociaż wydaje się, że niczego w życiu mu nie brakuje, tak naprawdę, jest samotny i żyje w nienawiści do matki, gdyż uważa, że przyczyniła się do śmierci jego ojca. Życie Ren Guang Xi zmienia się, gdy poznaje sprzedawczynię w uczelnianej stołówce – urodziwą  Liang Mu Cheng. Oboje zakochują się w sobie, jednak na drodze ku ich szczęściu piętrzą się kolejne problemy.

3. Muzyka.

Udany soundtrack w tajwańskich dramach to dla mnie nie nowość. Bardzo spodobała mi się piękna ballada śpiewana przez Ding Dang, a także utwór autorstwa Victor’a Wang. Oprawa muzyczna jest jednolita, bez udziwnień.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Główną męską rolę zagrał Vanness Wu. Nie nazwałabym go wybitnym aktorem. Drażniła mnie jego mimika twarzy. W scenach płaczu okazał się bardzo przeciętny, jednak miał przebłyski np. gdy miał okazywać złość. W pierwszych odcinkach bardzo dobrze odzwierciedlił Ren’a Guang Xi jako playboya i zimnego drania. Później ta jego „iskra” gdzieś zgasła, a wszystko to dzięki miłości. Liang Mu Cheng zagrała Ady An. Pierwsze co mi się nasuwa na myśl to to, że jest prawdziwą azjatycką pięknością. Urodziwa i do tego idealnie pasowała do roli doświadczonej życiowo Liang Mu Cheng. Jej bohaterka (jak to często bywa) to krystalicznie dobra i uczciwa osoba, którą (jak na złość) spotykały same problemy. Jako mała dziewczynka straciła rodziców i zamieszkała z ciotką. Niestety mąż ciotki okazał się być zwyrodnialcem, który sprawiał, iż Mu Cheng nie mogła czuć się bezpieczna nawet w domu. I chociaż nie przepadam za dobrotliwymi, zawsze pomocnymi, wręcz anielskimi głównymi bohaterkami, to Mu Cheng zyskała moją sympatię. Nawet jej delikatny głos i sposób mówienia a’la Sierotka Marysia – nie irytowały mnie w trakcie oglądania kolejnych odcinków. W dramie były także ważne, silnie powiązane z główną parą postacie. Ta „druga”, czyli He Yi Qian (Tiffany Xu). Kolejna urodziwa aktorka, która teoretycznie miała być tą złą i wredną, jednak okazała się jedną z tragiczniejszych postaci. To jak jej losy się potoczyły, sprawiło, iż było mi jej żal. Oraz ten „drugi”, czyli przyjaciel Mu Cheng – Hua Tuo Ye (Chris Wu). Niestety nie przekonał mnie do swojego bohatera. Jego gra wydawała mi się sztuczna i wymuszona, a może to tylko taka ekspresja? Z postaci drugoplanowych bardzo podobała mi się Linda Liu jako matka Ren’a. Idealnie pasowała do roli stanowczej bizneswoman z klasą, która zrobi wszystko dla dobra syna. Pod koniec nastąpiła jej przemiana, ale stopniowa i nie wzięła się znikąd (jak to czasami się zdarza w dramach). Na słowa pochwały zasłużył także Akio Chen jako wspomniany wuj Mu Cheng. Wiarygodna i dobrze wykreowana postać. Wspomnę jeszcze o najsłodszym dziecięcym bohaterze, jakiego widziałam w dramach, czyli Xiao Xiao Bin jako syn Mu Cheng i Ren’a. Przeuroczy dzieciak, który całkowicie mnie do siebie przekonał. Teraz odrobina gorzkich słów w stronę mieszkańców wioski Hua – sceny z ich udziałem były nie do strawienia, a ich zachowanie w ogóle mnie nie bawiło, gdyż nie wiedziałam czy śmiać się, czy płakać.

5. Wykonanie techniczne.

Na dobrym poziomie. Nie przypominam sobie żadnych wpadek w realizacji. Scenografie są dopracowane i dobrze się prezentują. Odpowiednio rozróżniono różnice w statusach społecznych bohaterów. Ubiory pasujące do postaci – podobało mi się, że Mu Cheng mimo, chociaż bogaczką nie była, to ubierała się ładnie i modnie (nie to co bohaterka np. Mars’a).

6. Ogólna ocena.

Już dawno nie widziałam dramy, która zawierałaby tak wiele oklepanych schematów i dramatycznych elementów fabuły. Jednak co zdziwiło mnie najbardziej, to to, że z przyjemnością oglądałam każdy kolejny odcinek. Drama wciąga, dużo się dzieje, sympatyczni bohaterowie, odcinki nie są przegadane. Oczywiście nie dało się uniknąć kilku zapychaczy, ale na tle innych dram, to naprawdę tyle co nic. Soundtrack przyjemny dla ucha. Tragizm miłości Mu Cheng i Ren’a był przytłaczający i chwilami zbyt wymuszony. Wiele scen to kwintesencja tkliwości i tandetnych zabiegów, byleby wzruszyć widza. Gra niektórych aktorów mogłaby być lepsza…Chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z tych wad, to dramę uważam za godną polecenia. Melodramaty mają to do siebie, że są przedramatyzowane, więc jestem w stanie to wybaczyć. Od około odcinka 8, gdy jest przeskok o 6 lat i pojawia się syn Mu Cheng i Ren’a – wciągnęłam się na dobre. Cały czas czekałam, kiedy Mu Cheng wyjawi tożsamość ojca jej syna. Niestety nie chcę spoilerować, dlatego też trudno mi odnieść się do wszystkiego co dzieje się (głównie z Ren’em). Co dziwne – pod koniec uznałam, że to „ta druga” miała większe prawo mówić o miłości do Ren’a i tego, że to ona zna go najlepiej. Jakby na to nie patrzeć, Mu Cheng była z nim przez bardzo krótki czas i to wtedy, gdy Ren dopiero uczył się dorosłości. Ale oczywiście miłość, ta jedyna i najprawdziwsza, zawsze zwycięża (przynajmniej w dramach). Zakończenie satysfakcjonujące, do bólu przewidywalne i sielankowe – takie jakie powinno być. Bohaterowie są sympatyczni i różnorodni. Podobała mi się samodzielność i determinacja głównej bohaterki. Cieszę się, że nie zrobiono z niej życiowo nieporadnej ubogiej dzieweczki. Drama z oczywistym przesłaniem, że prawdziwa miłość zawsze zwycięża. Ciepła, emocjonalna, czasami wzruszająca seria, w której ukazano istotną rolę rodziny i przyjaźni w życiu każdego człowieka. Zapewne osoby, którym do gustu przypadła tajwańska drama Mars nie będą zawiedzione w trakcie oglądania Autumn’s Concerto. Seria w sam raz na przyjemne spędzenie czasu, przy niezobowiązującej rozrywce.

Ocena: 8/10

Trailer