100 tytułów

Na blogu pojawiło się już 100 tytułów, czyli 100 skomentowanych przeze mnie filmów/dram. Nie spodziewałam się, że wytrwam do takiej ilości, ale jak widać tym razem to nie był słomiany zapał. Niestety ciągle czuję niedosyt, gdyż wiele filmów i dram, które obejrzałam dawno temu, wciąż nie doczekało się publikacji. Wynika to z tego, iż muszę sobie poprzypominać trochę na ich temat, aby móc napisać te kilkanaście zdań. Postaram się to nadrobić, ponieważ wolałabym publikować na bieżąco to co oglądam. Cóż, mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła świętować 200 film/dramę. A do tego czasu miłego czytania i oglądania życzę!

Worlds Within

1. Dane podstawowe.The World That They Live In

Tytuł: Worlds Within (geudeuri saneun sesang, 그들이 사는 세상, The World That They Live In)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2008

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Obsada: Hyeon BinSong Hye GyoKim Gap SuBae Jong OkEom Gi Jun

Gatunek: romans, obyczajowy, biznes.

2. Fabuła.

Drama skupia się na ludziach uczestniczących w procesie tworzenia dram. Poznajemy perypetie zawodowe i prywatne reżyserów, aktorów, producentów, scenarzystów itp.

Czytaj dalej

Il Mare

1. Dane podstawowe.Siworae

Tytuł: Il Mare (Siworae, 시월애)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2000

Czas trwania: 91 min

Obsada: Jeon Ji HyeonLee Jeong Jae.

Gatunek: romans, science fiction.

2. Fabuła.

Seong Hyeon  wprowadza się do domu nad jeziorem, tytułowego Il Mare. W skrzynce pocztowej odnajduje kartkę bożonarodzeniową od Eun Ju do mężczyzny, który ją zostawił. Seong Hyeon nie może zrozumieć dlaczego data widniejąca na kartce jest dwa lata do przodu….

3. Muzyka.

Piękny soundtrack, pełen klasycznych utworów smyczkowych. Muzyka świetnie wplata się w fabułę i buduje odrobinę melancholijny, a jednocześnie intymny nastrój.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W rolę głównego bohatera Seong Hyeon – wcielił się Lee Jeong Jae (Triple) którego w ogóle nie poznałam. Wiem, że film ma już swoje lata, ale nigdy nie powiedziałabym, że to on grał w Triple (przede wszystkim w Il Mare całkiem dobrze wygląda ;D). Polubiłam zarówno główną postać męską, jak i kobiecą, czyli Eun Ju (w tej roli Jeon Ji Hyeon, którą widziałam wcześniej w Daisy). Chociaż tak naprawdę  nie dowiadujemy się o nich zbyt wiele, a także nie skupiamy się na ich profilu psychologicznym – gdyż i tak w tego typu filmach nie to jest najistotniejsze.

5. Wykonanie techniczne.

Bardzo podobały mi się ujęcia w plenerze i montaż. Jako całość film prezentuje się bardzo dobrze. W konsekwentny sposób utrzymywano spokojny, stonowany klimat filmu.

6. Ogólna ocena.

Il Mare to film, którego główną zaletą jest ciekawa (choć nieodkrywcza i niezaskakująca) fabuła, piękna oprawa muzyczna i ładne zdjęcia. Niby prosta historia – dwójka młodych ludzi, skrzynka na listy i trochę sci-fi ,a wyszedł całkiem udany film. Jako że jest to romans nie oczekiwałam głębi treści czy zwrotów akcji. Jednak w moim odczuciu lepiej dla całości byłoby, gdyby był to melodramat – tragiczne zakończenie bardziej mi pasowało. Jak to coraz częściej się zdarza – Amerykanie zrobili remake Il Mare, czyli Dom nad jeziorem z Keanu Reeves i Sandra Bullock. Moim skromnym zdaniem pierwowzór jest lepszy, gdyż ma w sobie nutkę poetyckiego piękna, natomiast amerykańska wersja to kiczowaty romans z fatalnym zakończeniem (mam tu na myśli umizgi głównych bohaterów) – cóż inna kultura to i inne podejście do miłości. Podsumowując, jeżeli ktoś lubi połączenie romansu z science fiction (czyli np. podobały mu się takie filmy jak Ditto lub Secret) i nie gardzi tytułami utrzymanymi w melancholijnym, stonowanym klimacie, powinien sięgnąć po Il Mare.

Ocena: 7+/10

Trailer

The Warlords

1. Dane podstawowe.投名狀

Tytuł: The Warlords (tou ming zhuang, 投名狀, tau ming jong)

Kraj: Chiny

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 126 min

Obsada: Jet LiLau Dak WaKaneshiro TakeshiXu Jing Lei

Gatunek: dramat wojenny, historyczny.

2. Fabuła.

Trzech mężczyzn, których losy związał przypadek, stają się braćmi krwi. W XIX wieku, gdy Chiny pogrążone są w wojnie domowej, trzech przywódców prowadzi swoich ludzi przeciwko skorumpowanej władzy dynastii Quing.

Czytaj dalej

Bloody Monday 2

1. Dane podstawowe. ブラッディ・マンデイ シーズン2

Tytuł: Bloody Monday 2 (ブラッディ・マンデイ シーズン2, buraddi mandei 2)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 9

Czas trwania odcinka: 58 min

Obsada: Miura HarumaSatou TakeruNarimiya HirokiYoshizawa HisashiMatsushige YutakaNakahara Takeo

Gatunek: akcja, sensacyjny.

2. Fabuła.

Kontynuacja pierwszego sezonu.

Minęły dwa lata od kiedy genialny haker, Takagi Fujimaru, powstrzymał atak terrorystyczny zagrażający Tokio. Niestety jego umiejętności są po raz kolejny potrzebne, gdyż nad Tokio zawisa groźba ataku nuklearnego.

3. Muzyka.

Niestety z tego co ,,wyłapałam” soundtrack nie zawiera nic nowego. Oba sezony oglądałam w niewielkiej różnicy czasu, a najczęściej słyszane motywy muzyczne pozostały bez zmian.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Miura Haruma jako Takagi Fujimaru ponownie wypadł dobrze. W pierwszej części denerwowało mnie sporo postaci, ale na szczęście w drugiej wielu z nich szybko zginęło. Satou Takeru, grający Kujou Otoya, w końcu wyglądał jak człowiek – dobrze, że zrezygnowano z fryzury jaką miał wcześniej. Szkoda, że rola Narimiya Hiroki zeszła na drugi plan, gdyż polubiłam J (tylko po co mu te utlenione włosy?). Zdecydowana większość postaci pozostała ta sama, jednak nie sposób nie wspomnieć o nowym szefie THIRD – i, w którego rolę wcielił się Nakahara Takeo. Według mnie był to najbardziej karykaturalny bohater w Bloody Monday. Poza mizernym wcieleniem się w postać, nie mogłam strawić jego lustrzanych okularów – przez nie nie byłam w stanie skupić się na tym co mówił 😛 Na pochwałę zasługują terroryści, ponieważ byli o wiele bardziej wiarygodni niż ci z pierwszej części.

5. Wykonanie techniczne.

Wiele się nie zmieniło, chociaż montaż wydawał mi się bardziej płynny i dopracowany. Animacje, które tak mi się podobały, pozostały bez zmian. Po raz kolejny laptopy nie były japońskie :D, tym razem przerzucono się na Dell’a.

6. Ogólna ocena.

Fabuła w Bloody Monday 2 była bardziej wciągająca niż w pierwszej części, być może wynika to z lepszych profili postaci terrorystów. Mimo to klimat serii nadal pozostał mała intrygujący i jak na dramę akcji, sensacyjną, wypada mizernie. Poza tym znów starano się na siłę zaskakiwać widza – niestety z różnym skutkiem. Osobiście uważam, że ta ,,nieprzewidywalność fabuły” wcale mnie nie zaskakiwała. Tak czy inaczej zakończenie satysfakcjonujące – zwłaszcza losy J. Jeżeli komuś w miarę podobała się część pierwsza, nie zawiedzie się również na dwójce, dlatego też serię polecam tym, którzy chcą poznać dalsze losy bohaterów i zobaczyć jak po raz kolejny Falcon ratuje swój kraj.

Ocena: 6+/10

The Influence

1. Dane podstawowe.인플루언스

Tytuł: The Influence (인플루언스)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 60 min

Obsada: Lee Byeong HeonHan Chae Yeong

Gatunek: tajemnica, fantasy.

2. Fabuła.

Tajemnicza mini seria, której fabuła skupia się na wartości dotrzymywania złożonych obietnic. W tle wątek romantyczny pomiędzy W i J, których uczucie jest ponadczasowe.

3. Muzyka.

 Soundtrack nie przykuł mojej uwagi, gdyż seria jest bardzo krótka.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Ciężko cokolwiek pisać o bohaterach, gdyż poznajemy ich jedynie pobieżnie. Tak naprawdę dowiadujemy się o nich tylko tyle, że uczucie pomiędzy J i W trwa przeszło 100 lat, że wspólnie prowadzą (??) dziwaczny, ekskluzywny klub, dzięki któremu zaproszeni goście mają szansę odmienić swój los, uniknąć śmierci i dostać drugą szansę.

5. Wykonanie techniczne.

Bardzo dobre efekty specjalne. Urzekła mnie świetlista maź, bańka (?), w której uwięziona była J. Do tego wszelkie sceny, w których np. zatrzymywano czas – prezentują się bez zarzutu. Niestety są też potknięcia, jak np. samochód ze sceny pościgu – wyglądał na zbyt współczesny.

6. Ogólna ocena.

Taka mała dygresja – The Influence to mini seria, którą można obejrzeć również jako film telewizyjny, stąd znalazł się w kategorii film. Pierwsze dwa odcinki są bardzo ciekawe, panuje w nich świetny klimat tajemniczości. Pozostałe dwa skupiają się na historii W oraz J – z początku wieku XX – różniły się całkowicie od pierwszych, a do tego były nudniejsze, ponieważ historia zamiast się wyjaśniać gmatwała się jeszcze bardziej. Zakończenie bardzo mnie zawiodło – jest urwane i widza pozostawia się z poczuciem niedosytu. Z tego co wiem zakończenie zawarte jest w formie mangi (a raczej manhwy), jednak znacznie wygodniej byłoby przedstawić ją w kolejnych odcinkach. Fabuła pierwszej części jest wciągająca i z chęcią obejrzałabym dalsze losy W i J. Po seansie byłam skołowana, ponieważ ciężko cokolwiek wywnioskować z przedstawionej historii – zbyt wiele pytań, a odpowiedzi brak. Cóż, mam nadzieję, iż powstanie np. pełnometrażowy film, bądź drama oparta na podobnym scenariuszu, gdyż chętnie dowiedziałabym się więcej o owianym tajemnicą klubie.

Ocena: 6+/10

Trailer

Mars

1. Dane podstawowe.zhan shen

Tytuł: Mars (zhan shen, 戰神,  jin san, 战神)

Kraj: Tajwan

Rok produkcji: 2004

Liczba odcinków: 21

Czas trwania odcinka: 60 min

Obsada: Xu Xi YuanZhou Yu MinXiu Jie KaiAn Jun Can

Gatunek: romans, dramat.

2. Fabuła.

Na podstawie mangi pod tym samym tytułem, autorstwa Souryou Fuyumi (惣領冬実).

Han Qi Luo to spokojna i nieśmiała studentka, której największą pasją jest malarstwo. Jej całkowitym przeciwieństwem jest popularny playboy i bad boy Chen Ling. Los chciał, że ich drogi krzyżują się, a oboje zakochują się w sobie, jednak by być ze sobą będą musieli przezwyciężyć dręczące ich cienie przeszłości.

3. Muzyka.

Tajwańskie dramy (przynajmniej te, które widziałam) oprócz dobrych scen pocałunków łączy jeszcze jedno – świetne soundtrack’i. Mars nie jest wyjątkiem od tej zasady, ponieważ oprawa muzyczna bardzo mi się podobała. Soundtrack jest różnorodny i dobrze pasuje do klimatu dramy. Polecam przesłuchać piosenkę z openingu.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Zhou Yu Min urzekł mnie w Black & White,  a w Mars jeszcze bardziej zdobył moją przychylność. Przede wszystkim jako Chen Ling był bardzo naturalny, świetnie dał sobie radę w scenach okraszonych humorem i tych romantycznych, jak i dramatycznych, więc z chęcią sięgnę po inne dramy z jego udziałem. Pierwszy raz miałam przyjemność oglądać na ekranie Xu Xi Yuan. Wrażenia? Pozytywne, pasowała do roli cichej i spokojnej Han Qi. Tylko odrobinę nie podobały mi się jej długie włosy – uważam, że Azjatkom długie włosy po prostu nie pasują, gdyż są zbyt cienkie i proste. W Mars występuje sporo postaci drugoplanowych, które nie są jedynie tłem dla głównej pary. Po raz kolejny jestem zachwycona Xiu Jie Kai (Easy Fortune Happy LifeBlack & White). Jego bohater wraz z Chen Ling tworzyli bardzo wiarygodną parę przyjaciół. Sceny z ich udziałem to świetny pokaz męskiej przyjaźni. Wypada jeszcze wspomnieć o An Jun Can, czyli ,,tym złym”. Konstrukcja jego bohatera podobała mi się pod jednym względem – był zdeterminowany i niezmienny. W bardzo łatwy sposób taką postać można ,,popsuć”, nadając jej karykaturalne cechy. Na szczęście obyło się bez tego, chociaż nie do końca udało się przedstawić go jako szalonego i bezwzględnego, ale nie było najgorzej.

5. Wykonanie techniczne.

Dramę oglądałam w tragicznej jakości (podobno inna nie jest dostępna), ale to co widziałam zaskoczyło mnie pozytywnie. Chociaż Mars nie jest pierwszej młodości dobrze poradzono sobie ze scenami z bliźniakami oraz wyścigami motocyklowymi, wszelkie elementy fantastyczne (które związane były z psychiką, majakami Chen Ling’a) wyglądały bardzo dobrze.

6. Ogólna ocena.

Mars to nie jest lekkostrawny romans. Nie jest to także klasyczny melodramat, gdyż tragiczna miłość dwójki głównych bohaterów nie jest na pierwszym planie. Drama skupia się na psychice bohaterów, którzy muszą sobie poradzić z traumami z przeszłości. Staje się to możliwe dzięki temu, że poznają się i wzajemnie wspierają, pomagają przezwyciężyć problemy. Fabuła Mars bazuje na mandze i niestety posiada kilka niedociągnięć. Najlepszym przykładem jest szybki rozwój wypadków i wielka miłość między Han Qi i Chen Ling – tak znikąd. Taki obrót spraw zupełnie nie pasuje do charakteru Han Qi – niby taka nieśmiała, zamknięta w sobie, a tu nagle zakochuje się w swoim zupełnym przeciwieństwie. Odnośnie Han Qi i jej bycia szarą myszką – ja rozumiem, że twórcy chcieli to podkreślić poprzez jej ubiór, jednak te ciągłe sweterki z kołnierzykiem działały mi na nerwy (:D). Tak czy inaczej fabuła wciąga i to bardzo. Dawno nie oglądałam tak namiętnie dramy. Zapomniałabym wspomnieć o pocałunkach. Właśnie za w miarę wiarygodnie wyglądające pocałunki i podejście do spraw damsko-męskich cenię sobie tajwańskie dramy, to nie ,,dotykanie ustami” jak w koreańskich dramach. Wątek sportowy nie jest wyeksponowany, ale sceny są dopracowane, widowiskowe. Główną zaletą Mars są bohaterowie i odtwórcy głównych ról, a także rewelacyjna oprawa muzyczna. Zakończenie przewidywalne, ale jak najbardziej satysfakcjonujące. Seria spodoba się osobom, które chciałyby obejrzeć coś innego od setek takich samych dram. Miłośnicy romansów z wyeksponowaną psychiką bohaterów na pewno nie będą zawiedzeni. Polecam.

Ocena: 8/10

Opening

6 Years in Love

1. Dane podstawowe.Lovers of Six Years

Tytuł: 6 Years in Love (6 nyeonjjae yeonaejung, 6년째 연애중, Lovers of Six Years, 6nyeonjjae yeonaejung)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2008

Czas trwania: 112 min

Obsada: Kim Ha NeulYun Gye SangCha Hyeon JeongSin Seong Rok

Gatunek: melodramat, komedia romantyczna.

2. Fabuła.

Da Jin  i Jae Yeong są w związku od 6 lat. Ich życie zawodowe, jak i prywatne wydaje się być ustabilizowane. Jednak po tak długim okresie bycia ze sobą pojawia się rutyna dnia codziennego. Dodatkowo Da Jin musi pozyskać dla swojego wydawnictwa znanego ilustratora, który jest zainteresowany nią jako kobietą. Natomiast Jae Yeong wdaje się w romans z koleżanką z pracy. Czy w takich okolicznościach związek Da Jin i Jae Yeong ma szanse przetrwać?

3. Muzyka.

Nic nie przykuło mojej uwagi, przeciętny soundtrack.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Aktorzy spisali się lepiej niż przyzwoicie. Bardzo naturalnie wypadła i Kim Ha Neul (My Girlfriend is an Agent, Ditto) jako Da Jin oraz Yun Gye Sang (Triple) jako Jae Yeong. Postaci Jae Yeong’a nie lubiłam praktycznie cały film, pod koniec zapunktował sobie, ale i tak nie wzbudził mojej sympatii. Nie dziwię się, że Da Jin miała go dość i zaintrygowała się całkowitym przeciwieństwem partnera, czyli panem ilustratorem, który miał duszę artysty i romantyka. Chociaż szczerze nie polubiłam postaci granej przez Cha Hyeon Jeong – tzn. koleżanki z pracy Jae Yeong to bardzo dobrze odegrała swoją rolę.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu.

6. Ogólna ocena.

Nie mogę powiedzieć, że nudziłam się podczas seansu, wręcz przeciwnie – 6 Years in Love to film w sam raz na wolny wieczór. Co prawda fabuła nie jest szczytem oryginalności, ale zaletą tego tytułu jest zrównoważenie scen komediowych z melodramatycznymi. Odrobinę zaskoczyła mnie chemia między bohaterami, a także naturalnie wyglądające pocałunki (nawet namiętne :P), gdyż raczej Azjatom nie zawsze się udaje ukazać namiętność. O czym jest 6 Years in Love? O związku, który przeżywa kryzys, o partnerach, którzy sądzą, że wiedzą o sobie wszystko i są pewni tego, że ta druga osoba już przy nich zostanie, a także o tym co dzieje się ze związkiem, który ,,skazany” jest na zakończenie małżeństwem. Główna para bohaterów zna się od podszewki (bądź też tak im się wydaje) i zaczyna im to przeszkadzać, gdyż nie wiedzą czy są ze sobą z miłości, czy z przywiązania, poczucia wygody. Do tego (co kilkakrotnie jest wspominane w filmie) mają wrażenie ,,wypalenia uczucia”,a na horyzoncie pojawia się intrygująca osoba – i co tu począć? Zakończenie mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, polecam zwłaszcza miłośnikom romansów.

Ocena: 6/10