Ong Bak


1. Dane podstawowe.Ong Bak: The Thai Warrior

Tytuł: Ong Bak (องค์บาก, muay thai warrior, Ong Bak: The Thai Warrior)

Kraj: Tajlandia

Rok produkcji: 2003

Czas trwania: 108 min

Obsada: Thatchakon Yiram

Gatunek: akcja, sztuki walki, przygodowy.

2. Fabuła.

Spokój niewielkiej tajlandzkiej wioski burzy kradzież głowy statuy lokalnego bóstwa. Młodzieniec Ting zostaje wyznaczony do odnalezienia i sprowadzenia z powrotem do wioski zaginionej głowy posągu. Nie wie jeszcze, że przyjdzie mu się zmierzyć z wielkim bossem mafijnym i jego szajką.

3. Muzyka.

Muzyka nie odgrywa istotnej roli i tak naprawdę nie zwróciłam na nią większej uwagi.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Szczerze powiedziawszy, mimo iż przez film przewija się sporo postaci to tak naprawdę jest to teatr jednego aktora, czyli odtwórcy głównej roli Thatchakon Yiram. Trenuje on od 10 roku życia muay thai i z tego co wyczytałam akrobacje w filmie są prawdziwe, czyli nie korzystano z kaskaderów, podwieszeń itp. (nie wiem czy we wszystkich scenach, ale ogólnie walki są bardzo realistyczne). Ciężko mi wyrazić swoje zdanie na temat aktorstwa – czy to głównego bohatera, czy też postaci drugoplanowych, gdyż to nie fabuła, umiejętności aktorskie były najważniejsze w Ong Bak.

5. Wykonanie techniczne.

Odnośnie walk – bardzo dobre choreografie, układy. Dynamiczna praca kamery, ciekawy zabieg ze spowolnieniami i powtarzaniem najciekawszych ciosów. Od razu widać, że jest to film, w którym najważniejsze jest przybliżenie widzowi  muay thai. Zaskoczyło mnie to, że postawiono na względny realizm pojedynków, czyli nikt nie lewituje, skacze po ścianach itp. Pod względem ukazania walk – film bardzo dobry. Dość widowiskowa scena pościgu po ulicach Bangkoku bardzo przypominała mi akrobacje rodem z parkour’u.

6. Ogólna ocena.

Ong Bak to typowy film akcji nastawiony na stronę wizualną. Z założenia w trakcie seansu widz nie ma myśleć tylko odmóżdżyć przedstawionym obrazem. Muszę przyznać, iż udało się to znakomicie. O fabule nie będę wspominała, ponieważ jest bo musi jakaś być. Było trochę humoru, np. scena z tasakiem podczas pościgu ulicami Bangkoku. Początkowo ciężko mi było przyzwyczaić się do języka tajskiego. Wg mnie jest znacznie cięższy w odbiorze niż japoński, czy koreański, ekspresją przypomina mi chiński. Jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić 🙂 Podczas oglądania Ong Bak odniosłam wrażenie jakbym grała w jakąś grę akcji. Schemat jest identyczny. Główny bohater wiedzie spokojne życie. W wyniku niespodziewanego zdarzenia musi wyruszyć w niebezpieczną misję, by pomóc mieszkańcom swojej wioski. W trakcie podróży wykonuje kilka zadań oraz zyskuje kompanów. Jako zwieńczenie jego wysiłków, czeka go, wyczerpująca walka z głównym bossem. Oczywiście wygrywa, a ostatnie co widzimy to sielski obrazek szczęśliwej wioski. W sumie opowiedziałam właśnie całą fabułę, jednak ma ona drugorzędne (a raczej trzeciorzędne) znaczenie. Wrażenia po seansie miałam pozytywne, gdyż wiedziałam czego mam się spodziewać. Polecam osobom, które chcą obejrzeć kawał dobrego mordobicia (miejscami brutalnego) i popisowych akrobacji sztuk walki.

Ocena: 7/10

Trailer

2 uwagi do wpisu “Ong Bak

  1. Haha, mam sentyment do tego filmu – taka odskocznia od kina artystycznego xD

  2. heheh…film godny polecenia dla facetów ;)…jakoś nie potrafię wystawić mu oceny…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s