Arifureta Kiseki

1. Dane podstawowe.Unsurprising Miracle

Tytuł: Arifureta Kiseki (ありふれた奇跡, Unsurprising Miracle, An Ordinary Miracle)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 11

Czas trwania odcinka: 54 min

Główni aktorzy: Nakama YukieKase Ryou

Gatunek: melodramat, obyczajowy, przyjaźń, familijny.

2. Fabuła.

Fujimoto Makoto, chcąc popełnić samobójstwo, próbuje rzucić się pod pociąg. W ostatniej chwili ratuje go dwójka młodych ludzi – Nakashiro Kana i Tasaki Shouta. Jak się okazuje oboje skrywają bolesne tajemnice. Ich niezwykłe spotkanie owocuje uczuciem, jednak rany przeszłości, wciąż pozostają niezagojone.

3. Muzyka.

Bardzo mało miejsca poświęcono oprawie muzycznej, jednak w pamięci utkwiła mi piękna piosenka Enyi – Dreams are more precious, którą można usłyszeć w każdym odcinku. Nie wiem tylko po co w przedostatnim odcinku wykorzystano piosenkę Rihanny – Umbrella, nie dość, że całkowicie nie pasowała to jeszcze dlaczego taki kicz?

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Główna para, czyli Nakama Yukie (jako Kana) i Kase Ryou (jako Shouta) wypadła bardzo dobrze. Jednak ich bohaterowie byli dość specyficzni i nie wszystko mi odpowiadało – chociażby dziwaczne westchnięcia Shout’y, bądź też ciągłe obwinianie się Kany. Mimo to wykreowali realistyczne postacie, które wzbudzają sympatię. Z postaci drugoplanowych podobał mi się Kishibe Ittoku jako ojciec Kany, złożona, ciekawa postać i do tego intrygujący głos. Natomiast nie mogłam zdzierżyć Jinnai Takanori jako Fujimoto Makoto, był denerwujący i do tego jego postaci nie potrzebnie poświęcono aż tyle miejsca. Podobne odczucia miałam w stosunku do dziadka Shout’y (w tej roli Igawa Hisashi) najpierw starał się być na siłę zabawny, a później ciągle upierał się przy swoim.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu.

6. Ogólna ocena

Arifureta Kiseki to drama, którą ogląda się szybko i z zainteresowaniem. Kilka elementów było denerwujących, w tym także niektóre zachowania dwójki głównych bohaterów. Nie rozumiałam dlaczego Kana aż taki wielki problem robiła z tego co jej się przydarzyło w przeszłości – rozwiązanie, które nasunął jej Fujimoto, było dla mnie oczywiste od samego początku. Podobał mi się realizm fabuły (która momentami była zaskakująca),ukazanie normalnego życia dwójki młodych ludzi. Seria opowiada nie tylko o ich uczuciu, ale chyba przede wszystkim o tajemnicach. Każdy człowiek skrywa jakiś sekret, którego nie wyjawia nawet najbliższym – tak jak w przypadku obu ojców, czy matki Kany. Wątek matki porzucającej dziecko był według mnie zbędny. Wolałabym by jakoś składnie zamknięto losy Kany i Shouty, bo tak naprawdę niewiele się dowiadujemy jak ich relacje się potoczyły – można jedynie snuć domysły. Ogólnie seria dobra i warta obejrzenia.

Ocena: 6+/10

Koizora [TV]

1. Dane podstawowe.Sky of Love

Tytuł: Koizora (恋空, Sky of Love)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2008

Liczba odcinków: 6

Czas trwania odcinka: 58 min

Główni aktorzy: Mizusawa ElenaSeto Kouji

Gatunek: melodramat, szkoła.

2. Fabuła.

Na podstawie powieści pod tym samym tytułem, napisanej przez Mika (美嘉).

Tahara Mika to spokojna uczennica, której życie zmienia się całkowicie, gdy poznaje zbuntowanego Sakurai Hiroki. Nieoczekiwanie nastolatkowie zakochują się w sobie, jednak ich uczucie zostaje wystawione na ciężką próbę.

3. Muzyka.

Dobrze dopasowana, stonowana.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Mizusawa Elena jako Tahara Mika zaprezentowała się tak sobie – była trochę sztuczna, a jej bohaterka aż nazbyt naiwna. W rolę Hiroki’ego wcielił się Seto Kouji. Nie mogłam znieść jego platynowych włosów – dobrze, że szybko się ich pozbył, gdyż wyglądał po prostu komicznie. Niestety nie przekonał mnie swoją postacią, był nijaki, nie odczułam żadnego buntowniczego charakteru. Pozostałe postacie – nic nadzwyczajnego, chociaż podobała mi się  Matsushita Nao jako siostra Hiroki’ego.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu.

6. Ogólna ocena.

Z góry przepraszam za krótką i niepełną ocenę, ale dramę tę widziałam dawno temu. Wpis zostanie uzupełniony, jeżeli obejrzę ją ponownie.

Tragediami ludzkimi, które spotykają bohaterów Koizora można by obdzielić kilka dram. Miałam wrażenie jakby w jednej serii chciano upchnąć wszystkie problemy jakie mogą napotkać młodzi ludzie. Nie było to specjalnie wzruszające, a raczej kiczowate. Zakończenie jak i cała drama tragiczne, melodramatyczne. Akcja toczyła się zbyt szybko, a co za tym idzie traciła na spójności np. najpierw Mika wstydzi się pocałować Hiro, a za chwilę już lądują w łóżku… Zabrakło mi realizmu w fabule. Postacie są nijakie. Koizora powinna się spodobać miłośnikom melodramatów nastolatków z nagromadzeniem tragizmu i łzawych scen.

Ocena: 4+/10