The Birth of the Rich

1. Dane podstawowe.Becoming a Billionaire

Tytuł: The Birth of the Rich (bujaui tansaeng, 부자의 탄생, Becoming a Billionaire)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Główni aktorzy: Ji Hyeon ULee Si YeongNam Gung MinLee Bo Yeong

Gatunek: komedia romantyczna.

2. Fabuła.

Choe Seok Bong pracuje w luksusowym hotelu. Miejsce jego pracy nie jest przypadkowe, ponieważ całe swoje życie skupił na odnalezieniu ojca – miliardera, o którym opowiedziała mu matka, a który nawet nie wie o jego istnieniu. Drama opowiada jego drogę ku odkryciu własnej tożsamości.

3. Muzyka.

Typowo dramowa, możemy usłyszeć trochę ballad i radosnych motywów. Soundtrack nie oferuje niczego oryginalnego.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Po dramę sięgnęłam przez wzgląd na Nam Gung Min (Beautiful Sunday) w obsadzie. Poza tym, iż lubię jego grę, to do tego ma cudowny, męski głos, który mogłabym słuchać godzinami. Jego bohater Chu Un Seok, mimo iż został wykreowany na „tego złego” zdobył moją sympatię w większym stopniu niż główny aktor Ji Hyeon U jako Choe Seok Bong. Ji Hyeon U – po raz pierwszy widziałam tego aktora i niestety nie przekonał mnie ani do siebie ani do swojego bohatera. Oczywiście nie można mu odmówić, że spisał się przyzwoicie, ale mnie osobiście nie poruszył. Odnośnie pań – Lee Bo Yeong jako skneruska Lee Sin Mi – podobnie jak Ji Hyeon U – zagrała przyzwoicie, ale bez fajerwerków. Natomiast Lee Si Yeong jako rozpieszczona bogaczka Bu Tae Hui była niesamowita. Przyznaję, że serię oglądałam z przyjemnością głownie przez wzgląd na jej bohaterkę. Zazwyczaj nie trawię postaci, które są rozpieszczone, puste i nie mają nic mądrego do powiedzenia, ale Bu Tae Hui całkowicie mnie zachwyciła. Swoimi brakami w IQ (:)) wniosła do dramy sporo uroku i humoru. Postaci drugoplanowych jest dużo, ale wspomnę jedynie o kilku. Yun Ju Sang do roli ojca Lee Sin Mi zupełnie mi nie pasował. A raczej jestem uprzedzona do tego aktora po jego występie w IRIS. Nie jestem w stanie znieść jego sposobu mówienia i mimiki twarzy. Podobnie nie mogłam strawić postaci granej przez Seong Ji Ru, czyli tego wędkarza – znawcę branży kamieni szlachetnych. Dość z narzekaniem, czas na odrobinę miłych akcentów. Jeong Ju Eun jako asystentka Bu Tae Hui – wypadła bardzo naturalnie.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu.

6. Ogólna ocena.

The Birth of the Rich to dobra drama, w sam raz na miłe spędzenie czasu przy niezobowiązującej rozrywce. Niestety sama linia fabularna po kilkunastu odcinkach staje się dość monotonna i już przestawało mnie ciekawić kto tak naprawdę jest ojcem Choe Seok Bong. Jest niewiele zwrotów akcji. Do tego nie przypadła mi do gustu główna para aktorów, podobnie jak kilka postaci drugoplanowych. Najjaśniejszymi postaciami są zdecydowanie te grane przez Nam Gung Min i Lee Si Yeong. Gdyby nie oni, obawiam się, że nie skończyłabym tej dramy. The Birth of the Rich spełniło swoje zadanie, czyli sparodiowanie bogaczy – tutaj zwłaszcza w postaci skneruski i rozpieszczonej do granic możliwości Bu Tae Hui .Humor jest „strawny” i w scenach z udziałem Bu Tae Hui można się pośmiać. Zakończenie dobre, ale wydaje mi się, iż serię można było odrobinę skrócić. Pod koniec było sporo niepotrzebnych zapychaczy i na pierwszy plan wrzucano „podkład muzyczny”. Tytuł polecam tym, którzy lubią lekkie komedie romantyczne z przymrużeniem oka.

Ocena: 7/10

Trailer

A Good Day to Have an Affair

1. Dane podstawowe.baram pigi joheun nal

Tytuł: A Good Day to Have an Affair (baram pigi joheun nal, 바람 피기 좋은 날)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2007

Czas trwania: 103 min

Główni aktorzy: Kim Hye SuYun Jin SeoLee Min KiLee Jong Hyeok

Gatunek: komedia erotyczna.

UWAGA! Film przeznaczony dla widzów pełnoletnich.

2. Fabuła.

Dew i Little Bird, chociaż się nie znają, łączy jedno – obie poznają przez Internet mężczyzn, z którymi umawiają się w tym samym hotelu. Dla Dew jest to odwet na mężu za zdradzanie jej, a dla Little Bird, która w bardzo młodym wieku wyszła za mąż, romans stanowi przekonanie się o tym jak jej życie mogłoby się potoczyć w objęciach innego mężczyzny. W wyniku zbiegu okoliczności drogi kochanków krzyżują się.

3. Muzyka.

Nie odgrywa istotnej roli, szczerze to nie zwróciłam na nią uwagi.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Zacznę może od pań. Kim Hye Su wcieliła się w postać Dew. Top zdecydowanie najbardziej lubiana przeze mnie postać w tym filmie. Życzyłabym sobie bym za 10 lat miała takie podejście do życia. Urzekła mnie swoją bezpośredniością i patrzeniem na świat z przymrużeniem oka. W drugiej głównej roli kobiecej wystąpiła Yun Jin Seo jako Small Bird. Którą kojarzę z dramy Fugitive: Plan B i filmu Oldboy. Jej bohaterka poszukuje w romansie swojego księcia na białym koniu – naiwne, ale na swój sposób urocze. Co do panów, jako studenta możemy oglądać Lee Min Ki. Wypadł świetnie, jego postać wnosi sporo humoru do filmu. Lee Jong Hyeok, którego widziałam pierwszy raz na ekranie, zagrał „napalonego”, dojrzałego mężczyznę – wypadł bardzo naturalnie, chociaż w trakcie filmu jego postać zaczynała mnie co raz bardziej irytować.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu. Bardzo podobały mi się sceny przerysowane np. lot nad schodami, czy wizja gotującego się garnka.

6. Ogólna ocena.

A Good Day to Have an Affair to dobra komedia erotyczna, która jest pełna pozytywnej energii. Film w sam raz na wolny wieczór. Sceny łóżkowe ukazane „ze smakiem”, poza tym i tak jest ich niewiele. Świetna konstrukcja bohaterów, fabuła również nie nuży, dobre tempo akcji i humor. Polecam wszystkim, którym nie przeszkadzają  podteksty erotyczne, a którzy chcą się trochę odmóżdżyć nieskomplikowaną i optymistyczną historią.

Ocena: 7+/10

Polskie napisy (mojego autorstwa)

Man of Vendetta

1. Dane podstawowe.The Destroyed Man

Tytuł: Man of Vendetta (The Destroyed Man, pagoedoen sanai, 파괴된 사나이)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2010

Czas trwania: 112 min

Główni aktorzy: Kim Myeong MinEom Gi Jun

Gatunek: thriller, kryminał, dramat.

2. Fabuła.

Córka pastora Joo Young-Soo zostaje porwana. Mija 8 lat, mężczyzna stracił już wszelką nadzieję na powrót córki, jak i wiarę w Boga. Odszedł z Kościoła i założył własny biznes. Żona Joo Young-Soo wciąż uparcie poszukuje zaginionego dziecka. Pewnego dnia Joo Young-Soo otrzymuje zaskakujący telefon – porywacz oznajmia, iż jego córka wciąż żyje. Mężczyzna, który stracił wszelką wiarę, postanawia odzyskać córkę.

3. Muzyka.

Może i nie za często muzyka zwracała moją uwagę, ale tam gdzie jej użyto bardzo dobrze budowała klimat. Jest trochę klasyki, gdyż w fabułę wpleciony jest wątek pasjonatów muzyki klasycznej.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Kim Myeong Min jako Ju Yeong Su ,ojciec dziewczynki, zaimponował mi i to bardzo. Był to pierwszy film z jego udziałem jaki miałam przyjemność oglądać i z pewnością obejrzę pozostałe tytuły. Podobała mi się zarówno jego gra jak i konstrukcja jego bohatera – człowieka, który stracił wiarę w Boga i ludzi. Jako ten zły wystąpił Eom Gi Jun, jego również po raz pierwszy widziałam na ekranie. Dobrze odzwierciedlił „nienormalną” stronę swojego bohatera, był bardzo naturalny i za to duży plus dla niego, gdyż nie lubię, gdy „czarne charaktery” są nijakie.  Z postaci drugoplanowych chciałabym wyróżnić Kim So Hyeon, która zagrała postać porwanej dziewczynki – wypadła bardzo dobrze.

5. Wykonanie techniczne.

Film jest momentami bardzo brutalny (zwłaszcza scena z siekierą), ale jako całość przyjemnie się ogląda. Pod względem wykonania technicznego Man of Vendetta wypada bardzo dobrze.

6. Ogólna ocena.

Man of Vendetta to dobry thriller z ciekawą fabułą. Dobra gra aktorska, świetny klimat i wartka akcja – ani chwili się nie nudziłam. Zakończenie rewelacyjne – chodzi mi tu o pytanie córki skierowane do ojca, przyznaję, że miałam ciarki przy tej scenie. Przesłanie filmu mimo dość pesymistycznego wydźwięku fabuły (w końcu główny bohater tak naprawdę stał się wrakiem człowieka), jest krzepiące. Nigdy nie należy tracić nadziei, chociaż nie wiadomo jak beznadziejna byłaby sytuacja. Polecam.

Ocena: 8/10

Hot Blood

1. Dane podstawowe.yeolhyeol jangsaggun

Tytuł: Hot Blood (Hot-Blooded Salesman, Passionate Entrepreneur, yeolhyeol jangsaggun, 열혈장사꾼)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 20

Czas trwania odcinka: 70 min

Główni aktorzy: Park Hae JinChae Jeong AnJo Yun HuiChoe Cheol Ho

Gatunek: dramat, przyjaźń, biznes, obyczajowy.

2. Fabuła.

Ha Ryu to młody i ambitny dealer samochodowy. Jest zdeterminowany by stać się milionerem, dlatego też zrobi wszystko by osiągnąć sukces.

3. Muzyka.

Muzyka nie zachwyca, ale też nie odgrywa istotniejszej roli, więc mogę to wybaczyć. Generalnie dobrze wpasowuje się w tło. Standardowy soundtrack do dramy.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Przez wzgląd na rozbudowaną fabułę poznajemy wielu różnorodnych bohaterów. W rolę Ha Ryu wcielił się Park Hae Jin. To pierwszy raz, gdy miałam okazję widzieć go na ekranie i szczerze to byłam pod wrażeniem. Świetnie wykreował swojego bohatera, przekonał mnie zarówno do siebie poprzez sceny rozpaczy, radości, determinacji – we wszystkich był bardzo realistyczny. Chętnie sięgnę po więcej dram z jego udziałem, bo ma talent. Kolejna główna postać męska to  Seung Ju, w tej roli Choe Cheol Ho (Partner). Trzeba mu przyznać, że pasuje świetnie do ról „tych złych”. Jego postać jest na swój sposób tragiczna, ale  wiarygodnie ukazał determinację i bezwzględność swojego bohatera. Co do pań to również spisały się świetnie. Jako przeurocza agentka ubezpieczeniowa Da Hae wystąpiła Jo Yun Hui. Jej bohaterka jest dość niepozorna, gdyż pod maską miłej dziewczyny kryje się waleczna kobieta, która zawsze staje w obronie pokrzywdzonych. Została jeszcze Chae Jeong An jako dealerka samochodowa Jae Hui. Po pierwsze – bardzo ładna, po drugie – podobała mi się jej bohaterka. Pasowała do kobiety  z krwi i kości, która z jednej strony wie czego chce i nie zawaha się przed niczym by wyjść na swoje, a z drugiej potrafi poświęcić siebie dla dobra innych. Co do postaci drugoplanowych, których jest bardzo dużo, wspomnę o kilku najważniejszych. Przede wszystkim moja ukochana para, czyli Sun Gil (Jo Jin Ung) i Ji Woo (Han Ye Won). Już dawno w żadnej dramie nie widziałam tak realistycznego związku. Chodzi mi tu głównie o to, że oboje nie kryją swojego uczucia i nie rumienią się, gdy się całują, obejmują itp.(co zawsze denerwuje mnie w dramach) – w końcu to dorośli ludzie! Oboje świetnie się spisali i z przyjemnością ogląda się ich losy. Przyznaję, że w ostatnim odcinku łezka w oku mi się zakręciła przy pewnej scenie z nimi :)) W roli głównego „złego” prezesa możemy oglądać Song Jae Ho (Fugitive: Plan B). Swoją drogą bardzo podobna postać do tej granej przez niego w Fugitive: Plan B, ale tak czy inaczej pasuje do ról bezwzględnych prezesów, dyrektorów itp.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu, dopatrzyłam się tylko jednej „wpadki” a mianowicie w ostatnim odcinku widać cień kamery na twarzy Jae Hui, ale to taka drobnostka.

6. Ogólna ocena.

Dramę obejrzałam, ponieważ miałam przyjemność robienia do niej polskiego tłumaczenia. Nie spodziewałam się czegoś wyjątkowego, ale zostałam miło zaskoczona. Tyle co dzieje się w Hot Blood można by obdzielić kilka dram. I to właśnie rozbudowana, ciekawa i dość oryginalna fabuła jest główną zaletą serii. Może nie jest to typowy dramat, ja bym raczej uznała, że to drama obyczajowa, ponieważ skupia się na specyficznej grupie zawodowej. Pod tym względem Hot Blood przypomina mi dramę A Man’s Story, która również prezentuje relacje biznesowe. Fabuła w kilku miejscach jest zaskakująca, jednak nie tyczy się to zakończenia (mimo to jest ono satysfakcjonujące). Kilka świetnych kreacji aktorskich i ciekawych postaci. Przesłanie dramy jest dość oklepane i naiwne, czyli że ciężką praca można osiągnąć wszystko co tylko zapragniemy i warto marzyć i ścigać swoje marzenia, jednak jest to bardzo optymistyczna wizja i nie mam jej nic przeciwko. Podsumowując: Hot Blood to mieszanka wielu gatunków, możemy tu znaleźć elementy komedii, dramatu, romansu, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Gorąco polecam, bo naprawdę warto poświęcić swój czas na ten tytuł.

Ocena: 9+/10

Polskie napisy

A Millionaire’s First Love

1. Dane podstawowe.baekmanjangjaui cheotsarang

Tytuł: A Millionaire’s First Love (baekmanjangjaui cheotsarang, 백만장자의 첫사랑)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2006

Czas trwania: 116 min

Główni aktorzy: Lee Yeon HuiHyeon Bin

Gatunek: melodramat.

2. Fabuła.

Jae Gyeong jest rozpieszczonym bogaczem, który nie stosuje się do żadnych powszechnie obowiązujących norm i zasad. Gdy umiera jego dziadek okazuje się, że aby otrzymać spadek musi ukończyć szkołę na prowincji. Zmuszony by to uczynić zamieszkuje w niewielkiej, spokojnej wiosce, gdzie nieoczekiwanie przekonuje się jakie uczucia kryją się pod słowem „miłość”.

3. Muzyka.

Soundtrack jest piękny, wzruszający. Wiele stonowanych utworów, które bardzo dobrze wtapiają się w film.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Niestety Hyeon Bin (Secret Garden) nie wyglądał mi na nastolatka, którego grał. Mimo to wypadł przyzwoicie, nie rewelacyjnie, ale byłam w stanie uwierzyć w realizm jego postaci. W głównej roli żeńskiej możemy oglądać Lee Yeon Hui – wyglądała dziewczęco i niewinnie, więc bardzo dobrze pasowała do tej postaci. Bohaterowie drugoplanowi – jest ich sporo, ale nie odgrywają istotnej roli.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu. Na pochwałę zasługują cudowne zdjęcia, zwłaszcza w plenerze. Pięknie ukazano spokojny rytm wiejskiej przyrody – i sceny w plenerze w tym filmie to zdecydowanie moje ulubione.

6. Ogólna ocena.

A Millionaire’s First Love to typowy melodramat, którego celem jest wzruszenie widza. Jednak niesie też ze sobą przesłanie, co prawda bardzo sztampowe, że to nie pieniądze są w życiu najważniejsze, a miłość i ludzie wokół nas. Jako że jest to melodramat to zakończenie nie zaskakuje, wiadomo od początku jak potoczą się losy głównych bohaterów. Po raz kolejny to ona jest chora, a on zdrowy i bogaty – może w końcu znajdę film, gdzie jest na odwrót? Trochę dziwaczne, jak dla mnie, było połączenie dość frywolnych i utrzymanych w niekoniecznie poważnym tonie pierwszych minut filmu, a później nagle klimat się zmienia i wszystko jest o wiele bardziej dramatyczne. Swoją drogą łatwo to wyjaśnić chęcią ukazania przemiany głównego bohatera, klimat filmu zmienia się wraz z jego postawą i odczuciami. Przyzwoita gra aktorów, piękna muzyka i zdjęcia, niestety fabuła oklepana i przewidywalna, ale jako całość film wypada dobrze. Fani ckliwych melodramatów nie powinni być zawiedzeni, a pozostali…cóż…można obejrzeć przez wzgląd na kilka scen i dialogów oraz muzykę.

Ocena: 6+/10

Trailer

Dream

1. Dane podstawowe.드림

Tytuł: Dream (드림, deurim)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Ilość odcinków: 20

Czas trwania: 70 min

Główni aktorzy: Kim Beom Ju Jin MoSon Dam Bi

Gatunek: sport, romans.

2. Fabuła.

Lee Jang Seok wiedzie ciężki żywot. Nie dość, że dopiero co wyszedł z więzienia za kradzież to jeszcze jego ojciec tonie w długach. Przypadkowo trafia pod skrzydła agenta sportowego Nam Je Il, który stracił posadę w najbardziej znanej koreańskiej agencji sportowej. Lee Jang Seok rozpoczyna wyczerpujący trening by pewnego dnia móc zostać mistrzem ringu.

3. Muzyka.

Piosenką przewodnią jest utwór SHINee – Countdown. Odsłuchać ją można, ale raz, dwa – nie więcej. Natomiast twórcy raczą nas nią i po kilka razy w odcinku, przez co soundtrack wydaje się być ubogi i bez pomysłu. Zdziwiłam się widząc dość długą listę motywów/piosenek, które składają się na soundtrack, gdyż nie przypominam sobie by aż tyle ich było. OST typowo darmowy, czyli są ballady, spokojne motywy, które jednak nie budują oryginalnego klimatu serii.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Po dramę sięgnęłam przez wzgląd na Ju Jin Mo (A Better TomorrowA Frozen Flower). W pierwszych odcinkach nie zawodzi i jako bezwzględny agent spisał się świetnie. Niestety później nie jest już tak dobrze, chociaż i tak jego postać jest najlepiej odzwierciedlona. W rolę Lee Jang Seok’a wcielił się Kim Beom (Kkotboda namja). Jest on typowym przykładem ładnego chłopca, który z dobrym aktorstwem ma niewiele wspólnego. Póki co powinien pozostać przy drugoplanowych rolach playboy’ów, gdyż w bardziej wymagających rolach go po prostu nie widzę. Zapewne, w przypadku Dream, wina leży w znacznej mierze po stronie scenariusza,który jest kiepski, ale Kim Beom nie jest w stanie mnie do siebie przekonać (chociaż uśmiech ma zniewalający :P). W głównej roli żeńskiej możemy oglądać Son Dam Bi. Ładna to ona jest, ale jako aktorka wypada tak sobie. Ma dość wąski repertuar wyrazów twarzy – w wielu scenach przeszkadzało mi ciągłe powtarzanie tych samych reakcji. Odnośnie postaci drugoplanowych – jest ich sporo, więc wspomnę tylko o tych najistotniejszych. Podobał mi się Park Sang Won jako „ten zły” – wyrazista i dobrze zagrana postać. Także O Dal Su jako ojciec Lee Jang Seok zaprezentował się niczego sobie. Nie mogłam natomiast znieść grupki znajomych ojca Lee Jang Seok’a. Na siłę chcieli być zabawni, a w rezultacie irytowali mnie. To samo tyczy się „Kwiatków” – moim zdaniem byli całkowicie zbędni, a ich obecność tłumaczę sobie chęcią dodania do dramy fanserwisu.

5. Wykonanie techniczne.

Nie lubię i nie oglądam boksu czy tym podobnych sportów walki (chociaż chyba walka i rękoma i nogami to nazywa się boks tajski – nie jestem ekspertem, więc nie będę wdawała się w szczegóły), więc trudno mi ocenić poziom prezentowanych walk. Jak na oko laika były dość dobre, chociaż w finałowej walce przeszkadzało mi ciągłe stosowanie przyspieszeń (a może jedynie mi się wydawało…). Ogólnie drama prezentuje się przyzwoicie i nie dopatrzyłam się niedociągnięć w wykonaniu technicznym.

6. Ogólna ocena.

Przyznaję, iż pierwsze odcinki wciągnęły mnie w fabułę, ale kolejne skutecznie pozbawiły mnie nadziei na dobrą dramę. Im dalej w fabułę tym nudniej. Wszystko skupiało się wokół zdobywania sponsorów, organizowania walk i prób zaistnienia w świecie sztuk walk. Osobiście nie przepadam za dramami sportowymi, więc zdaję sobie sprawę z faktu, iż moja ostateczna ocena wielu osobom może wydać się zaniżona. Jednak nie ulega wątpliwościom liniowość fabularna. Do tego zupełnie nie rozumiem po co aż tak dramatyczne sceny w ostatnim odcinku. Całkowicie zaburzyły (i tak nijaki już) klimat dramy. Wątek romantyczny – dość dziwaczny trójkąt, rozczarowało mnie jego zwieńczenie. Dream to jedna z nudniejszych dram jakie miałam okazję oglądać. Tytuł powinien spodobać się osobom, które lubią dramy sportowe, ładne buzie na ekranie i prostą, nieskomplikowaną fabułę. Innymi słowy – Dream to odpowiednia drama na „odmóżdżenie się”.

Ocena: 4+/10

Partner

1. Dane podstawowe.파트너

Tytuł: Partner (파트너, pateuneo)

Kraj: Korea

Rok produkcji: 2009

Liczba odcinków: 16

Czas trwania odcinka: 70 min

Główni aktorzy: Lee Dong UkKim Hyeon Ju

Gatunek: dramat, romans, prawniczy.

2. Fabuła.

Gang Eun Ho to samotna matka, która otrzymuje ofertę pracy w jednej z seulskich kancelarii prawniczych. Wraz ze współpracownikiem Lee Tae Jo ma zająć się ważną sprawą. Drama łączy w sobie zmagania na sali rozpraw jak i zawiłe relacje między głównymi bohaterami.

Czytaj dalej

Infernal Affairs 3

1. Dane podstawowe.mou gaan dou 3

Tytuł: Infernal Affairs 3 (Infernal Affairs III, wu jian dao 3, 无间道3)

Kraj: Hongkong

Rok produkcji: 2003

Czas trwania: 119 min

Główni aktorzy: Lau Dak WaLeung Chiu Wai

Gatunek: thriller, akcja, kryminał, dramat.

2. Fabuła.

Trzecia część trylogii. Oficjalny polski tytuł: ,,Infernal Affairs: Piekielna gra 3”.

Po śmierci Yan’a Lau wraca do pracy w policji. Tym razem postanawia udowodnić, że nowy członek wydziału, Yeung Gam Wing, jest wtyczką mafii. Lau nie zdaje sobie sprawy, że sam jest pod baczną obserwacją.

3. Muzyka.

Podobnie jak w dwóch poprzednich częściach – rewelacyjny soundtrack. Słowa zachwytu są zbędne, gdyż to trzeba po prostu usłyszeć.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

W głównych rolach znów możemy oglądać Lau Dak Wa (Andy Lau) i Leung Chiu Wai. O ile w pierwszej części zdecydowanie bardziej podobał mi się ten drugi jako Yan, o tyle w trzeciej moim faworytem jest Andy Lau jako Lau Gin Ming. Wynika to głównie ze scenariusza, który skupia się właśnie na jego postaci. Jego stopniowe popadanie w szaleństwo robi wrażenie. Z postaci drugoplanowych moją uwagę  przykuł Li Ming jako inspektor Yeung Gam Wing – wykreował tajemniczą i interesującą postać.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu. W trzeciej części jest niewiele scen akcji, ale te które możemy zobaczyć są bardzo dobre.

6. Ogólna ocena.

Infernal Affairs 3 klimatem przypomina część pierwszą. Ponownie rozpoczyna się gra kto kogo pierwszy zdemaskuje. Film wciąga, jednak widz może czuć się zdezorientowany przez wzgląd na liczne retrospekcje. Dlatego też doradzam oglądanie całej trylogii razem (bądź też w niewielkich odstępach czasu). Trzecia część ostatecznie zamyka wątki, które nie do końca zostały wyjaśnione w pierwszej części. Na podkreślenie zasługuje genialna rola Lau Dak Wa (Andy Lau). Ze wszech miar tragiczna postać, zmierzająca do samo-destrukcji, a na samym końcu było mi go po prostu żal. Kilka scen na bardzo długo zapadnie mi w pamięć np. gdy Lau przegląda się w lustrze i widzi zamiast swojej twarzy twarz Yan’a, bądź też przedostatnia scena, gdy Lau wystukuje Morse’m słowo HELL. Rzadko zdarza się by kolejne części były na takim samym poziomie jak pozostałe – Infernal Affairs 3 pokazuje, że można. W skrócie – świetny scenariusz, wielopłaszczyznowi bohaterowie, rewelacyjna oprawa muzyczna, klimat, dobre zakończenie, gorąco polecam.

Ocena: 9/10

Trailer