Virgin Snow


1. Dane podstawowe.

Tytuł: Virgin Snow (hatsuyuki no koi, 初雪の恋, Virgin Snow of Love)

Kraj: Japonia

Rok produkcji: 2007

Czas trwania filmu: 101 min

Główni aktorzy: Lee Joon GiAoi Miyazaki.

Gatunek: melodramat

2. Fabuła.

Ojciec Kim Min’a jest garncarzem, który wyjeżdża w ramach pracy z ojczystej Korei do Japonii. Chłopak, mimo iż nie zna języka, postanawia dołączyć do rodziciela. W jednej z świątyń poznaje Sasaki Nanae. Pomimo różnic językowych i kulturowych wiedzą, że łączy ich niepowtarzalna więź. Niestety wkrótce ich związek zostaje wystawiony na ciężką próbę.

3. Muzyka.

Typowo romantyczna tzn. sporo spokojnych, stonowanych utworów, jednak mimo wszystko muzyka dobrze podkreśla klimat filmu.

4. Gra aktorska/Bohaterowie.

Bardzo podobała mi się Miyazaki Aoi w roli Nanae – była słodka, niewinna i wzbudziła moją sympatię. Także Lee Jun Gi, czyli główny bohater Kim Min, sprostał zadaniu. Dobrze ze sobą wyglądali na ekranie i ich kreacje to najmocniejszy punkt filmu. Postaci drugoplanowych jak na lekarstwo, żadna z nich nie odegrała znaczącej roli.

5. Wykonanie techniczne.

Bez zarzutu.

6. Ogólna ocena.

Kilka elementów filmu było zdecydowanie na nie – przede wszystkim scenariusz.  Historia z potencjałem, jednak zrobiono z niej kiczowaty melodramat. Do pewnego momentu wszystko wyglądało bardzo dobrze. Niestety nie obyło się bez przekombinowanych i przedramatyzowanych scen. Chociażby skok Kim Min’a z kilku metrowego mostu na kamienie – powinien się połamać a tu nic. Do tego sytuacja rodzinna Nanae – nie rozumiem jej postępowania, przecież mogła zostawić informacje o sobie – żyjemy w XXI gdzie są komórki już nie wspominając o Internecie. Nie wzruszam się łatwo, jednak na dobrych melodramatach ronię łzy – w przypadku Virgin Snow film oglądałam ze stoickim spokojem i bliżej było mi do znużenia niż do wzruszania się. Akcja o ile na początku jest dość dynamiczna, a sceny okraszone humorem i staraniami Kim Min’a by zwrócić na siebie uwagę przyjemnie się ogląda, o tyle im dalej tym pojawia się więcej dramatyzmu, który wg mnie był całkowicie zbędny. Zakończenie mimo wszystko ładne i satysfakcjonujące – podobało mi się ukazanie ostatniej sceny jako malowidła na porcelanowej misie. Ciekawe przedstawiono różnice językowe i sceny nauki języka ojczystego partnera. Film jest dobrą pozycją do obejrzenia na luźny wieczór, fani romansów nie powinni być zawiedzeni, jednak nie jest to tytuł, który na dłużej jest w stanie pozostać w mej pamięci.

Ocena: 5+/10

Trailer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s